Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Właśnie rozmawiałam z p. Joasią. Zaniepokojona ciągłymi problemami z brzuszkiem (bo Mirulka cały czas bardzo dużo piła, wymiotowała - mimo antybiotyków i miała brzuszek obolały) jescze raz poszła z małą do doktora. Ma zaprzyjaźnionego, bardzo dobrego lekarza (takiego z sercem). Obawiają się, że mała może mieć ropomacicze (podobno nawet jak suczka jest młoda, ale po przejściach i żyła w złych warunkach, jest to możliwe). Dziś zrobiona została morfologia z oznaczeniem poziomu hormonów. Wyniki jutro, zobaczymy, co pokażą. Jeśli potwierdzą ropomacicze, szykujemy sie na zabieg. Ech... Na razie Mirulka jest wesoła i przyjazna, ale szybko się męczy i dużo odpowczywa (najchętniej u pani na kolanach). Nie boi się ludzi, ani dzieci ani dorosłych. Je eukanubę dla psiaków chorych na żołądek. W schronisku nie pożyłaby długo... :(
  2. :loveu: Magdarynko, super, dzięki. Maleńka tymczasem dostaje leki wspomagające, już się nie poddusza (jak wcześniej). Zmieniła się nie do poznania: garnie się do ludzi, merda ogonkiem - a w schronisku ogonek miała biedactwo podkulony cały czas. Uwielbia spacerki, choć chodzi raczej wolno i często sobie odpoczywa. I jest bardzo, bardzo grzeczna!
  3. Jestem w kontakcie z Suchtą, w sprawie tego transportu dzwonił do mnie wczoraj i wsystko już ustaliliśmy. Kojce/boksy - tak jak pisałam 8 nowych - już są gotowe. Ale obiecanych (przez nas) bud nie ma. Zrobili tak jak chcieliśmy, jest pas oddzielający boksy od psów biegających luzem. Można tam już budy wstawiać.
  4. Milady, Ty to masz rękę. Jak się już na jakąś sierotkę nastawisz, to wczesniej czy później dom znajdzie... Dziadek Bronek jest już bardzo dawno a wybiegu dziadków, kieyś był tam z Kastorkiem i Misiem (plus młodzieniaszek Drops), teraz przybyło młodych rozbójników. Mam piekne jego fotki, takie strasznie łapiące za serce, rozdzierajace wręcz, podeślę Ci. Babcia niestety bez zmian. Bardzo nieufna, nie wychodzi z budy (no chyba że po parówkę), zęby pokazuje. Z zapięciem smyczy to kłopoty będą nielada. Amelka jest gdzieś pod Ostrołęką, ale sprawdzić musimy koniecznie. Choćby wykombinowac telefon. Asiu, to o czym mówisz "pisemko" to nie pisemko, tylko umowa cywilnoprawna. Kiedyś dawno temu spotkałyśmy sie w tej sprawie specjalnie. Jeśli jej nie masz, to znaczy, że pewnie nie mogłaś dotrzeć. (Wersji mailowej nie ma, bo jest to papierek, który każdy może sobie wydrukować ot tak) [quote name='AśkaK'] Nie wiem, czy w takim razie istnieje taka osoba, która sama podejmie się WSZYSTKIEGO?:roll: [/quote] Nie żeby wszystko miała robić sama, tylko koordynować.
  5. i jeszcze: budy zielone. do kitu je postawili, bo w 3 chłopa nieśli i nie donieśli. ten segment jest potwornie ciężki. spróbujcie go przestawić. :roll: Zdjęcia bud chciała Maćka do aukcji "psu na budę". Już dostała, dawno temu.
  6. astka Amelka wydana w poniedziałek. Wiemy gdzie,a le musimy to KONIECZNIE sprawdzić. kto na ochotnika? (AśkaK? Ty masz umowę na reprezentowanie schronu w sprawach adopcyjnych?) jak koordynacja całej imprezy, to niestety całej, z promocją itepe. kochani, nie wiem, czy wystawiać na allegro i wątki zakładać wszystkim psom na raz, czy po kolei... zresztą jak nie wiele wiemy o psie i go nie znamy za bardzo, to wystawianie jest moim zdaniem ryzykowne (zwlaszcza w kontekście ostatnich zwrotów). ale to tylko moje zdanie
  7. Monika-j, no i super!!!!!! [quote name='monika-j'] Sprawiał dobre wrazenie, rozumie problem, docenia nasze starania i ma rozmawiac z grubym a ten ma do mnie oddzwonic z decyzjami.... [/quote] Chę, czyli bez zmian, miła rozmowa jak zwykle :razz:. Fatycznie Zygmunt całkowicie wycofał się ze spraw schroniska. A czy karma do odbioru jest już pewna, czy trzeba coś jeszcze załatwić?
  8. Magdarynko, dzięki. To oczywiście bardzo wstępna diagnoza. Małą trzeba zbadać bardzo dokładnie i wdrożyć odpowiednie leczenie. Ale musimy w tym pomóc pani Joasi. Ona nie może z tym zostać sama. Ani finansowo, ani tak w ogóle... jak będzie badanie załatwione prze zMagdrynkę pewne na 100, ktos będzie musiał pdjechać do Legionowa i z małą do lecznicy na pobranie krwi. A tak przy okazji objawów: ona rzeczywiście bardzo szybko się męczy, jest osłabiona. Ale miałą też problemyz brzuszkiem, to może świadczyć o tym, że zaburzenia prac serca mają związek z problemami układu pokarmowego.
  9. Chyba już to kiedyś słyszałam, że trzeba z dziadami pogadać. :razz: Z tego "trzeba" wyszło tyle, że gadać musiała ciotka Felka. Z tego gadania wyszły nowe kojce kwarantanny (w liczbie 8, my mieliśmy do nich budy wstawić chyba). Szybko nie powstały, to fakt, ale są. Jeśli ktoś jednak jest bardziej skuteczny w gadaniu z dziadami, to ja bardzo, bardzo proszę. Jeśli nie, to też proszę. Bo mi już wystarczy tego gadania. :razz: [B]I jeszcze w sprawie imprez i zarabiania pieniędzy[/B]. Nie wszyscy zaglądają na nasze forum ostrowskie (a szkoda :-(), więc wklejam to, co tam napisałam: Oto, co mamy teraz wstępnie umówione albo wręcz zaczęte: 1. Impreza w RIO. Klub jest nadal chetny nas gościć, sami mnie ścigają. Moźemy tam być obecni non stop ("tablica adopcyjna i puszka w trakcie realizacji) Możemy tam zrobić własną duźą imprezę - warunek: robiomy przy okazji dużą promocję nas i klubu. Mamy z Kingą W pomysł na cykl imprez (np. co kwartał) klubowo-edukacyjnych. Chodzi o zainteresowanie nie tylko tych, co chcą pomóc schronisku, ale ogólnie zwierzolubów. [B]Pierwsza z cyklu imprez pod hasłem (roboczo) "Pies ze schroniska kocha najbardziej" [/B] Mówimy ludziom, żeby nie nbali się adoptowac psów ze schronisk, źe to nie są dzikusy, których nie można wychować. Program wstępny: - Wystąpienie psiego psychologa i weterynarza (np. krótka prelekcja i porady indywidualne wychowawczo-zdrowotne) - Pokaz filmu ze schroniska i materiału filmowego z udziałem znanych ludzi Prezentacja na żywo bohaterow filmu: jeden ze znanych ludzi "objawia się' ze swoim psem. Moźna z nim robić sobie fotki, oczywiście za datek na schronisko przedstawiamy tez na żywo psiego bohatera (jednego lub więcej, np. z domu tymczasowego) Ogłaszamy aukcję na rzecz psów (sprzedajemy psie gadźety , licytujemy fanty od znanych osób) Bawimy się przy muzyce zespolu Newton z Ostrowi Imprezę prowadzi konferansjer- ktoś z młodych aktorów z Ostrowi Program oczywiście do dyskusji. Do tego trzeba m.in.: znaleźć kogoś, kto nakręci materiał z gwiazdami, znależć gwiazdy, zrobić promocję (prasa, radio, TV), zaprosić gości (zaproszenia, plakaty), byc może znależć sponsorów. Termin do ustalenia (nie póżniej niż pażdziernik). Inne imprezy, jak ta się uda, np. pod hasłem: Rodzina w komplecie, mama tata, ja i pies (żeby nie bali się psa adoptowac jak jest dziecko w domu) 2.[B] Koncert charytatywny na rzecz naszych psów[/B] w Ostrowi, organizowany wspólnie ze Sceną Kotłownia. Kotłownia ma supergwwiazdę, miejsce (na wolnym powietrzu, duźe, z rozmachem) , duźą scene, naglośnienia, oświetlenie, pozwolenia itp. Potrzebują naszej pomocy w znalezieniu sponsorów (brakuje im trochę kasy, niewiele). Cały dochód z konceru (zbiórki, aukcje, sprzedaź, cegiełki) idzie na nasze psy. 3. Galeria naszych psów do adopcji w VegaBarze koło Teatru Polskiego Być może inne przedsięwzięcia, do ustalenia z właścicielką (jest chętna) 4. Cykliczna obecność w klubie studenckim Indeks (sprzedaź cegiełek, gadźetów, być moźe coś więcej) Ludzie, w ten sposób moźemy naprawdę zaroic niezłą kasę, wwystarczy nie tylko na nasze długi! Ale jest oczywiście ale. Organizacja i współorganizacja każdej imprezy wymaga naprawdę dużo pracy. Tymczasem większość z nas nie ma w ogóle czasu. Zrobiłam poważny rachunek sumienia i stwierdzam z przykrością, że sama nie dam z tym wszystkim rady. Dlatego bardzo poważnie pytam: czy są chetni, żeby wziąć się do tej roboty? Potrzeba więcej osób do pomocy, ale KTOŚ MUSI SIĘ ZAJĄĆ KOORDYNACJĄ PRZEDSIĘWZIĘCIA (jedna osoba albo maksymalnie 3 współdziałające, które ogarną i zorganizują całość). Jesli nikt się nie podejmie, odwołam wszystkie dotychczasowe ustalenia z RIO, INDEKSEM i KOTŁOWNIĄ (nie moźemy byc niepoważni i najpierw się zobowiązać, a potem nie podołać). Musimy jak najszybciej zdecydowac się czy i co robimy, bo czas nie stoi w miejscu. Musimy do jutra dać wiążące odpowiedzi RIO i KOTŁOWNI :shake:
  10. Kochani, Mirulka jest chora. :-( :-( :-( Ma chore serce (najprawdopodobniej to bradykardia). Z tym może żyć, ale potrzebuje domu, w którym będzie miała spokój i miłość. I będzie dostawać leki. Jest teraz tymczasowo u p. Joasi w Legionowie. Nie może zostać tam długo, p. Joasia ma 5 psów b. żywiołowych, a Mirulka zwłaszcza teraz potrzebuje spokoju. To jej wątek [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2068179#post2068179"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2068179#post2068179[/URL] Dziewczyny, pls. Załóżcie jej aukcje, wystawicie gdzie się da. Na wątku są zdjęcia, tekst jest też na stronie schoroniska [URL="http://www.ostrow.schronisko.net/adopcja1621-0.html"]http://www.ostrow.schronisko.net/adopcja1621-0.html[/URL] (K***** m*** , to pewnie dlatego jakiś s******* wyrzucił to słodkie stworzenie :angryy: )
  11. Ledwie ją dostrzegłam w ostrowskim obskurnym boksie. Tak bardzo jest maleńka i tak badzo chciała się schować przed całym światem. Szczeniak, podrostek, który z nią mieszkał, wydawał się olbrzymem. [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img206.imageshack.us/img206/6594/mirulka1608100ek0.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] Mirulka na widok człowieka i odgłos otwieranej sztaby w drzwiach wcisnęła się w beton ściany i udawała, że jej nie ma. Bardzo chciała siedzieć nieruchomo jak posążek, ale jej małe ciałko całe się trzęsło ze strachu jak liść osiki. Nie podeszła nawet do smakołyka. Minął kwadrans, nim się ośmieliła... [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img218.imageshack.us/img218/3192/mirulka1308044yr9.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] Następne dni to były próby oswojenia maleństwa. Parówki jak zwykle zadziałały. Mirulka podchodziła nieśmiało, delikatnie brała w pyszczek kawałek parówki i zaraz się cofała. [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img246.imageshack.us/img246/9328/mirulka1308045tn4.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] Kolejny krok: pozwoliła się pogłaskać. Pyszne psie jedzenie? O tak, jest pyszne, ale maleńka jak prawdziwa dama częstowała się z... łyżeczki. Z wielkim apetytem, lecz nie łapczywie. [CENTER][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/2166/mirulka1608087fz2.jpg[/IMG][/URL][/CENTER] Jeszcze trochę cierpliwości i można ją było wziąć na ręce. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/1001/mirulka1908042qn0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/4122/mirulka1908044ga1.jpg[/IMG][/URL] Kiedy się tam znalazła, przytuliła się całą sobą. Bardzo chciała udawać, że jej nie ma, żeby ludzie, którzy wyjęli ją z boksu, zapomnieli włożyć ją tam z powrotem. Ale zdradziło ją głosno bijące serduszko. [B]Jak się następnego dnia okazało, to serduszko jest chore. :-( [/B] Najprawdopodobniej właśnie dlatego ktoś pozbył się tego słodkiego, maleńkiego stworzenia, podrzucając je do schroniska. :angryy: Mirulka nie ma dwóch lat (mniej więcej 1,5 roku, może ciut mniej, może trochę więcej). Od niedzieli jest w domu tymczasowym w Legionowie u pani Joasi, która nie mogła zostawić jej w schrosnisku i postanowiła nam pomóc szukać jej domu. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img138.imageshack.us/img138/2573/mirulka2008009ar8.jpg[/IMG][/URL][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3719/mirulka2008010mv9.jpg[/IMG][/URL] Tu własnie, u pani Joasi, po dokładnym badaniu lekarskim okazało się, że ma [B]bradykardię[/B] (zaburzenia rytmu serca, zbyt wolne bicie). [B]Sunia może jednak z tym żyć. Długo i szczęśliwie.[/B] Musi jedynie dostawać leki, mieć zapewniony spokój i nie forsować się. Jedyne objawy choroby to szybkie męczenie się. Nie będzie to wielki problem dla jej przyszłej pani (pana), bo jest tak mała, że mieści się w damskiej torebce. Jeśli więc zmęczy się na spacerze, nie ma problemu, by wziąc ją na ręce. Jest też niezwykle grzeczna i bardzo spokojna. Dużo odpoczywa i przede wszystkim uwielbia siedzieć na kolanach, tulić się i dawać buziaki. Kochani, błagam, pomóżcie nam znaleźć dla niej dobry, cichy i spokojny dom. Taki, w któym nie przestraszą się jej choroby i docenią. Bo jest naprawdę niezwykła. [I]No i jeszcze prosimy nieśmiało o pomoc finansową w dokładnym zdiagnozowaniu i leczeniu maleństwa. :oops:[/I]
  12. [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif']Tak ku pokrzepieniu serc: Kastorek jeszcze w schronisku, dzień przed odjechaniem do domu[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img183.imageshack.us/img183/5792/kastor1908027du6.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif']i ze swoją Panią[/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'][URL=http://imageshack.us][IMG]http://img205.imageshack.us/img205/9822/kastor2008006zr8.jpg[/IMG][/URL][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'][/FONT][/COLOR] [COLOR=black][FONT='MS Sans Serif'][/FONT][/COLOR]
  13. Witaj KanaR, jak fajnie że do nas dotarłeś (czynnik męski u nas w cenie :razz: ). No to teraz życzę Ci miłej lektury, bo przeczytanie całego wątku od pierwszego do ostatniego postu obowiązkowe! Weci wcześniej już wiedzieli, że Miś chory i stary, to widać było na pierwszy rzut oka. Ale po podaniu antybiotyków (najprostszych) zaczął nabierać więcej energii, miał bardzo fajny apetyt. No i nie było po nim widać szczególnego cierpienia. Ale wiadomo, w tym wieku, jak jedną chorobę udałoby się wyleczyć, następna by się pojawiła. Mam dziś wieści, które podnoszą poziom nastroju. Trzy psiaki pojechały do domków dziś! Kastorek - senior, który ma się całkiem nieźle, ale w latach owszem już posunięty, będzie miał dom z ogródkiem i do towarzystwa 3 suńki. Pani zobaczyła jego zdjęcia, wzruszyła się i szukała Kastora na Paluchu. Na szczęście znalazła go u nas :multi: . Milady, kolejny Twój podopieczny w domu! Tyle Twoich starań nie poszło na marne. Mirulka wylądowała dziś na rękach u koleżanki pani, która przyjechała po Kastorka. To wielki postę w oswajaniu sierotki, ktróra drżała na sam widok człowieka. I już z tych rąk... nie zeszła. Dostała śliczne różowe szeleczki. Maleństwo pojedzie do mamy tej pani - na 90 procent już jej nie opuści. Ale zostawiamy mały margines (no bo w końcu pies brany zaocznie) - w takim przypadku ta pani zobowiązała się dać niuni domek tymczasowy. A ma sama ogromne psie doświadczenie - z zaprzyjaźnionym wetem uratowali już ponad 20 sierot z Legionowa i okolic, sterylizująć i znajdując domy. No i trzeci psiak Ruda suńka, która trafiła niedawno do schroniska (mieszkała w boksie z Kostkiem). Młoda suńka, która ma niecały rok, troszkę wilczkowata i troszkę przestraszona. Zamieszka u fajnych ludzi w Warszawie (młodzi aktorzy), których wytrzasnęła ciotka Jayo. To tyle wieści gorących, zdjęcia jak zwykle obiecuję później i jak zwykle zobaczymy, co z tych obiecanek nam wyjdzie :eviltong: . Ale upraszam o wyrozumiałość, dziś kolejny dzionek w schro, a jeszcze przede mną długa droga do Wawy.
  14. Misia oglądała kilkanaście dni temu zaprzyjaźniona wetka Ola, oglądał go przy mnie i przy esperanzie miejscowy wet. Obydwoje przypuszczali, że może to być problem z nerkami, ale obydwoje zgodnie powiedzieli, że aby to stwierdzić, trzeba zrobić morfologię (zdecydowałyśmy się jej nie robić w czwartek i czekać na wyniki tydzień, skoro w sobotę miał i tak jechać do Warszawy). A na jakiej podstawie weci na Tatarkiewicza stwierdzili problem z nerkami? (uwaga, nie czepiam, się pytam po prostu). Dlaczego wcześniej nikt nie podjął decyzji o eutanazji? 1. właściciel schroniska nieśmiało mi to sugerował, ale powiedziałam, że bez wyraźngo zalecenia weterynarza nie wolno 2. weterynarz - przy mnie i esperanzie - orzekł, że póki pies normalnie w miarę funkcjonuje, je, wstaje, chodzi, nie widać żeby cierpiał, trzeba zapewnić mu spokojne dożycie. Moim zdaniem mówił rozsądnie. I tak było: do środy Miś jadł z wielkim apetytem, w środę widziałam go CHODZĄCEGO po placu. Kinga, to nie był stan agonalny :shake: I naprawdę nie możemy mieć do nikogo żalu, że ta decyzja nie była podjęta wcześniej. Ja cały czas przypominam tym, co pamiętają, Dziadka Klapka i Siurka. W porównaniu z ich stanem w schronisku, Miś trzymał się nieźle. Misiu, odpoczywaj. Po długim, na pewno niełatwym życiu. I nie miej do nas żalu, że chcieliśmy dać ci jeszcze trochę tego życia, być może z pierwszym prawdziwym, kochającym właścicielem. Misiu, teraz za TM już wiesz, że miałeś swoją panią. Choć nie zdążyłeś jej poznać... [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/4773/mi1608103vg4.jpg[/IMG][/URL]
  15. Uwaga, jeśli udałoby się załatwić na jutro rano transport w jedna stronę (z Warszawy do Ostrowi, powrót autobusem PKS, jeżdżą często i są klimatyzowane), czy byłby ktoś chętny, żeby pojechać do schroniska? zupełnie niezależnie od adopcji Misia. Zdjęcia porobić, psy zobaczyć, pogadać z filmowcami. No i zabrać dwa szczeniory do Klaudyny (maleństwa w pudełku moga jechać). Ludki kochane, ja sama nie mogę :(
  16. Buuu, to nie tylko nie będzie adopcji na filmie, nawet nie będzie jednej wolontariuszki... A tak poza wszystkim: niezależnie od tego, czy trzeba będzie gadać do kamery, czy nie, trzeba będzie pogadać z operatorem, co i jak ma kręcić. Właśnie wychodzi na to, że i ja nie będe mogła być jutro w schronisku. :shake: No co, kurcze, mnie też czasem może coś wypaść :-(
  17. Ronja, KanaR będzie, ale on drugi raz będzie w schro, a jak bedzie trzeba powiedzieć 2 zdania o tym, co robimy? Jedna biedna Maćka tylko? (jak, z wiadom,ych względów, odpadam)
  18. Wczoraj niestety padłam, nie wkleiłam innych zdjęć. Wieczorem je powysyłam (komu? komu?) A teraz w sprawie filmu i innych atrakcji. Jutro ok. 10 przyjedzie do schroniska ktoś z Ostrowskiej Telewizji Kablowej. Nakręci zdjęcia w schronisku. Chciałabym, żeby z tego wyszedł jakiś ciekawy materiał - taki dla nas, który możnaby pokazywać na naszych imprezach. Być może Kasztelanka pociągnęłaby dalej tę sprawę (dokręci zdjęcia w sobotę za tydzień i wykorzysta jutrzejszy materiał) Zależało mi, żeby to było jutro, bo jutro Macka jedzie z panią, ktra ma zabrać Misia satruszka. Sami wiecie, że to nie jest typowa adopcja. Bardzo dobrze by było, gdyby na miejscu była też jakaś wolontariuszka lub wolontariusz bardziej medialny od ciotki Felki (do kamery to ja już z pewnością się nie nadaję, kto widział na żywo, ten wie :eviltong:). Kto może? Nie będzie wywiadów, po prostu trzeba pokazać, że tam jesteśmy!
  19. Maleńka ciągle w schronie, w zielonej budce (mamy nadzieję, że nic się dziecku nie stało). Nibyprzy mamie, ale mama od niej ucieka, a małe się gramoli. Byc może uda się zabrać ją do domku tymczasowego do Klaudyny (która dziś "dostała" jedno skarpeciątko i chce jeszcze więcej maluchów). Myślę, że jak trafi do klaudyny, to ona samam jej zrobi aukcję (jak poprzedniemu maleństwu) ze swoimi namiarami. Ale maluchów do wystawienia mamy 11, Magdarynko, może któregoś z tych smerfów? (więcej zdjęć powkładam na wątku szczeniaczkowym oraz będę wysyłać zainteresowanym wystawieniem na aukcję ;)) Smerfy małe suni onkowatej. Jest ich pięć, jedna dziewczynka, reszta chłopcy. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img140.imageshack.us/img140/6924/smerfy1608064zw1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img211.imageshack.us/img211/4280/smerf11608054im2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img144.imageshack.us/img144/7536/smerfetka1608032dd6.jpg[/IMG][/URL] A mama taka: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img144.imageshack.us/img144/1457/mama1608067hn7.jpg[/IMG][/URL]
  20. W oczekiwaniu na zdjęcia Felka przedstawiam Wam Pannę Migotkę. To dziecko Malwinki (wcześniej wklejałam jej zdjęcia, wychydzonej i biednej małej suńki). Jest jedynaczką, powoli uczy się sama jeść, ale jeszcze nie bardzo umie a mama już się nią wcale nie interesuje :( [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img152.imageshack.us/img152/8503/migotka1608003uf4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img214.imageshack.us/img214/3266/migotka1608hf6.jpg[/IMG][/URL]
  21. Asiu, ale Bryś już jest w schronisku. Bryś to przyjaciel białego Ptysia. A to jest Felek - jako Felek już wcześniej wystąpił. Pisałyśmy (esperanza i ja), że to rana po wnyku, na pewno ma sporo powyżej miesiąca. Ten pies już był w schronisku miesiac temu, już wtedy miał tę ranę na łapie.
  22. No a mnie już ciekawość zżarła, strawiła i wypluła. Niec nie wiadomo, Aśka telefonu nie odbiera...:shake: Tyle wiem, że poza Felkiem kulaskiem przywiozła jeszcze szczeniaka, który trafił... do Klaudyny. A Klaudyna pyta, dlaczego tylko jeden :crazyeye: .
  23. Rana rozbabrana nie była, bo tam rany już prawie nie bylo (za to dziura w opuszku jak 5 zł), ale opuchlizna i problem "odśrodkowy". Całe szczęście, że uda się go jednak zoperować nie w ciemno, tylko z ze zdjęciem i w dobrym miejscu (bo chirurdzy na Tatarkiewicza ok są). uff.
  24. KingaW, miło i to baaardzo! Co by nie mówić, jednak na nich (w sensie na lecznicę na Tatarkiewicza) można zawsze liczyć. Myślę, że łapę Felkowi naprawią dobrze. Bo łapa jest bardzo biedna. Mam nadzieję, że Aśka już po niego jedzie. Wczoraj oglądał go miejscowy weterynarz. Powiedział, że jeśli do piatku nie uda nam się zabrac go gdzieś, gdzie będzie można mu zrobić operację z prześwietleniem, to on sam w piątek musi go zoperować, tyle że na ślepo, czyli rozorać całą łapę, żeby znaleźć pozostałość po wnyku. Inaczej łapa będzie do amputacji. Wyobrażacie sobie psa w typie podhalana (tyle że rudy ;-)) bez łapy? Łatwo by mu nie było. Inne psie kulaski - duży psiak onkowaty, który na pierwszy rzut oka miał łapę zwichniętą i mała sunia Łapka - mają paskudne, babrzące się ropnie napoduszkach. Dlatego kuleją. (Łapka kiedyś miala zmiażdżoną łapę, ale to już stara sprawa). Wet nas uprzedził, że tak może objawiać się nosówka. :( Chcemy zrobić psom test, ale to oczywiście kosztuje. Z innych wieści: Za chwilę do odebrania będzie całe mnóstwo słodkich szczeniorków. Smerfy (dzieci suńki onkowatej, będą pewnie średnio-duże jak ona) sztuk 4 i jedna Smerfetka oraz Skarpetki (dzieci suńki Skarpety - a propos Skarpeta ma się kiepsko, bardzo schudła, nos zaropiały). Jest też jeden maluszek jedynaczek, suńka (jej mamą jest Malwinka, więc nie powinna być wielka). Nowa mama jest w schronisku - sunia z 3 maleństwami. I jeszcze jedna suka w zaawansowanej ciąży. Szczeniaków nie ma gdzie trzymać, koniecznie trzeba zrobić psie przedszkole: jakiś kojec specjalnie dla maluchów. Jak tylko staną boksy kwarantanny (już wlaściwie stoją, teraz tylko budy), trzeba gadać z właścicielami o kojcu dla szczeniąt. A zimą o jakimś pomieszczeniu ogrzewanym.
  25. Ulaa, może właścicieli przekonać do chipa... A jak my jako organizacja się już odkujemy, to na pewno sfinansujemy (tylko cholera, kiedy to będzie). Danych drugiego włascicela wklepać chyba się nie da, bo to bardzo prosty system jest, oprogramowanie i czytniki by pewnie tego nie przeczytały. A z tymi domkami (dobra, dobra, już ci nie wciskamy innych psów, ja to rozumiem, ma być Sombra i już; też bym na inną nie zamieniła) to może nie brać tego pierwszego lepszego. Wiem, ból rozstania będzie większy. Ale domek przecież na całe życie i bez jakichś strasznie ważnych powodów już go Sombra nie zmieni...
×
×
  • Create New...