Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. [quote name='jayo']Czy tylko ja wyczuwam sarkazm? ;-) Felka, nie kop, raczej doradź niedoswiadczonym. [/quote] Nie kopię, tylko informuję, że można mnie zapytać i nie mieć żalu, że ktoś czegoś nie wie. Wspominałam już na forum, ale nie wszyscy czytają, więc powiem wyraźnie: mam - poza kilkoma innymi kłopotami - umierającego ojca i nie mam czasu, a bardziej jeszcze sił na pomoc (ani tym bardziej na słowne utarczki). Ale na pytania odpowiedzieć mogę. Jeśli jednak nie chcecie mnie pytać - ja w odróżnieniu - nie będe się obrażać.
  2. [quote name='esperanza'] Nie znalazłam firmy,która by mi puszkę ceramiczną w ciągu 4 dni zrobiła (szukałam w poniedziałek i wtorek) Zgody nie mamy, bo pismo albo nie zostało wysłane, albo napisane. Nie wiem dokładniej, bo nie ja się tą sprawą zajmowałam. [/quote] A może wystarczyło zapytać? :razz: O puszkę (robią z dnia na dzień) i o pismo.
  3. Super wierszyk! Tym bardziej, że piwnicę mam (w sensie dzierżawię ją, bo nie na własność). Tylko że... trochę mi będzie szkoda. piwnicy, nie Sieny, bo sobie tam urządziłam garderobę :evil_lol:
  4. :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ale ciotka Fela nie ma balkonu, buuu....
  5. Ciotka się leni, zdjęć nie zamieszcza... Ale tak to jest, jak aktywnośc ciotki, zamiast na zdjęciach, koncentruje się na ciągłym praniu dywanu. Ściemka sika bezustannie, dywan chłonie jeszcze, a zwinąć go nie można, bo podłogi pod nim brak. Atmosfera w domu robi się ciężka :razz:
  6. Pojawiła się szansa na stały domek. Taki, o którym nawet nie śmiałam marzyć. Być może Tudi pojedzie do własnego domu już w sobotę. Choć to jeszcze pewne nie jest, nie boję się zapaszyć, bo i tak do Tundry nikt już chyba nie zagląda :-( (poza liką, ale lice już mówiłam)
  7. Ta behawiorystka to Agnieszka, która pracuje z psami, a także prowadzi mały domowy hotelik. Ma jednak zasadę (moim zdaniem bardzo słuszną), że nie może brać zbyt wielu psów na raz, bo nie jest w stanie poświęcić dość czasu każdemu z nich. Ma teraz u siebie 4 psiaki do adopcji. Kombinowałam jak koń pod górkę, żeby jej piątą Mopcię wstawić, ale nie udało się. Agnieszka musi wcześniej wyadoptować przynajmniej jednego ze swoich podopiecznych. Tak sobie jednak myślę, że jak pojedzie, to obejrzy nasze dzikuski (w tym Mopcię, bo dzikusków mamy więcej niestety), coś poradzi, a może się i złamie. Tu są psy do adopcji Agnieszki: [url]www.dobrypies.pl[/url]
  8. I tak oto sobie rozmawiają GoWa i Fela na wątku Mopci, we dwie. I jakoś mało kto im w tej rozmowie przeszkadza. ;)
  9. ... i za moich rodziców też troszkę, dobrze?..:oops:
  10. Nie ma nowych wieści? Słyszałam coś niecoś (jakieś ploty po mieście łażą, w maglach pytlują), że Miś Pyś w łóżku śpi z panią, kocha słodycze i dzieci (wnuczęta pani). Igusie - prawda to czy nie?
  11. Wim GoWa, Szczecin jest spory kawałek. Jak ja się uporam ze swoim życiem poza-psim (albo ono upora się ze mną) - co może stać się niedługo, pełną parą wrócę do psich spraw i coś wykombinuję w sprawie Mopci. Póki co umówiłam się, że w któryś z majpowych weekendów pojadę do schroniska z trenerką psią i behawiorystką.
  12. Asiu, nie jestem teraz w stanie Ci pomóc, Ty wiesz dlaczego. Ja też wiem, jak się teraz czujesz, aż nadto dobrze - wiele razy sama tego doświadczyłam na własnej skórze. Fajnie jest, jak się nie bierze odpowiedzialności za psa, jak on jest na czyjejś głowie i kiedy się chce, to się pomaga, a kiedy nie, to można mieć w d... Sorry, ale mnie też się ulało. Tak przy okazji.
  13. GoWa, bez przesady z tą małą klatką. Mopcia ma wybieg ok. 20 m i własną budę. W czasie sprzątania, codziennie, ma możliwość pobiegania po sporym odgrodzonym terenie. W wielu schroniskach psy nie mogą o tym nawet marzyć. Ona nie jest zainteresowana bieganiem z innymi psami, była przez jakiś czas w towarzystwie 2 suczek (łągodnych i mniejszych od siebie), odsuwała się od nich, chowała w budzie. Nie twierdzę, że nie trzeba jej pomóc. oczywiście że trzeba. Ale fizycznie ktoś tym musi się zająć. Pojechać do schroniska, porozmawiać z pracownikiem, znależć dla niej tresera. Dawno temu, bliżej początku tego wątku Dusje proponowała dla niej miejsce w hotelu u treserki oraz opłacenie jednego miesiąca pobytu. Ale nie znalazł się nikt, kto by zajął się tym (Dusje nie mieszka w Polsce): trzeba było postarać się o transport, a potem pilotować sukę. Ja wtedy pisałam, że nie mogę tego wziąć na siebie z prostego powodu: nie mogę na siebie brać wszystkiego. Tym bardziej teraz - nie będe wchodzić w szczegóły, ale z bardzo ważnych powodów nie mogę poświęcić psom tyle czasu ile wcześniej poświęcałam. Mogę zapytać na tym forum po raz kolejny: kto się zajmie Mopcią? Każdy może do schroniska pojechać, znależć jej dom tymczasowty lub odpowiedni hotel... Ale obawiam się, że to wołanie na puszczy.
  14. GoWa, pracownik dając jedzenie, zawsze próbuje coś wykrzesać z Mopci, tak samo z resztą jak z innych dzikich psów. Smakołyk czy jedzenie, moim zdaniem to na jedno wychodzi. Odkąd znam to schronisko, przewinęło się przez nie setki psów. Były takie, które w ogóle nie wychodziły z budy, były agresywne, przestraszone. W ogromnej większości udaje się oswoić i obłaskawić psy. Na własne oczy widziałam niejedną przemianę - po tygodniu, dwu, czasem po miesiącu pobytu w schronisku psy przestawały się bać. To świadczy o tym, że pracownik naprawdę ma dobre podejście do nich. Nie zapomina o Mopci - ale sam mówi, że mimo prób nie może do niej dotrzeć. Zrozumcie mnie dobrze: nie piszę dlatego, żeby podważyć sens tego, co proponuje GoWa, ale żeby Wam uświadomić, że to nie jest takie proste. I że nie siedzimy tak do końca z załżonymi rękami. Kolejny problem w naszym ostrowskim "kółku różańcowym" jest taki, że bardzo wiele osób wycofało się z bezpośredniej działalności, z powodu braku czasu albo z rozmaitych innych powodów. Coraz rzadziej ktroś pojawia się w schronisku, brakuje osób zmotoryzowanych - to jest odległość ok. 100 km od Warszawy. A ostatnio także ja musiałam radykalnie ograniczyć zajmowanie się psami. I z drugiej strony - tak jak chyba i Aggie - czasem mam wątpliwości, czy za wszelką cenę pomagać psom, które uciekają od człowieka, podczas gdy mnóstwo innych, spragnionych komtaktu, tęskniących za domem czeka na pomoc. Mopcia prawdopodobnie nie tęskni za domem, bo go nigdy nie miała. Sorry za wywód. To takie moje refleksje trochę "na brudno". Poza tym odzywam się, choć teraz w ogóle nie mogę nic z robić, bo inne ciotki ostrowskie jakoś zamilkły.
  15. Ciotki drogie, czy któraś z Was może pomóc AsiF1 i Gajowej w zajęciu się Kingiem? TRZEBA mu zrobić badania, skoro chudnie, to znaczy, że dobrze nie jest. Pieniądze na badania zorganizowała AsiaF1, ale trzeba go zawieść do kliniki, połazić pod kliniką, żeby zrobił próbkę (czyli kupę) i wrócić. Ja tym razem naprawdę nie mogę być ostatnią deską ratunku. Czy zostawimy Kinga na głowie Asi? Czy kogoś jeszcze on obchodzi?
  16. Ja również mam pozytywne wieści a propos adopcji Brysia. Pani Brysia zadzwoniła do Danusi i jest z powodu psa wniebowzięta. Taki mądry, że potrafił wyjąc kiełbaskę z koszyczka ze święconki, zdjąć serwetkę i nikt nie zauważył nawet . Bryś śpi w łóżku.:lol:
  17. To jest piesek bez oczka. Sliczne, długie futerko. Jest mały. I podobno bardzo przylepny [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img476.imageshack.us/img476/9122/1002521ui1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img259.imageshack.us/img259/1143/1002520qm3.jpg[/IMG][/URL] A ta sunia jest u Danusi na psychoterapii :loveu: Specjlanie po nią pojechała w Wielką Sobotę do schroniska. Była tam jedną wielką rozpaczą i lękiem. Kręgosłup wygiety w pałąk, ogon pod brzuchem, bała się nawet wstawać w obecności człowieka. Bała się nawet uciekać. Przeraźliwie chuda, jedno wielkie nieszczęście. Jeszcze w schronisku: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img409.imageshack.us/img409/441/1002515xt5.jpg[/IMG][/URL] I już w domu tymczasowym: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/6841/dsc0003me1.jpg[/IMG][/URL] Przechodzi wielką przemianę, kiedy przyszłam w poniedziałek, witała mnie w progu, merdając ogonem. Oczywiście zaraz się schowała pod stół, ale już nie jest samym nieszczęściem, tylko nieszcześciem wymieszanym z radością (w chwilach zapomnienia) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img410.imageshack.us/img410/6356/dsc0004yx6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img405.imageshack.us/img405/2913/dsc0008fv8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img410.imageshack.us/img410/180/dsc0009tz7.jpg[/IMG][/URL] Na imię ma Tola [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img410.imageshack.us/img410/1667/dsc0015yb0.jpg[/IMG][/URL] W imieniu Danki bardzo proszę o pomoc w zanlezieniu jej domu.
  18. Czy ktoś da radę zobaczyć na oczy własne, jak Kamyk miewa się we własnym (wreszcie) domu?
  19. Wiem, że Tundra jest na Allegro: [url]http://www.allegro.pl/item183113592_tundra_odda_wszystkie_latki_w_dobre_rece.html[/url] jeszcze przez 4 dni, potem Magdarynka ponowi aukcję (:-)) A Ronja ją poumieszczała pewnie pod innymi adresami...
  20. Aggie, Danusia zrobiła zdjęcia psiaka bez oczka, obejrzała go dokładnie. Ja te zdjęcia od niej wzięłam w poniedziałek i jest duża szansa, że już dziś je zamieszczę ;-) Danusia obejrzała go dokładnie. oko nie ropieje, uraz jest stary i zagojony. Gałki ocznej chyba nie ma (w każdym razie nie widać). Pies był w sobotę chyba w dużo lepszym nastroju. Przylepny i wesoły, z radością podbiegał do Danki, Arka (TZ-ta) i Zosi (córki).
  21. Ciotki i wujki, dzięki za rady :loveu:. Jednak nie w tym rzecz,że Ściema ciągnie. Bo ona skacze i biega, jak to szczenię, ale jest posłuszna i trzyma się nogi (z grubsza). Rzecz w tym, że mój TZ ma fochy i mówi raz tak, raz nie. I to nawet nie tyle dotyczy psa, co zakupu domu, w którym my i wszystkie zwierzęta mielibyśmy dość miejsca dla siebie. Takie były plany, stąd wniosek, żeby Ściema została. Ale plany właśnie uprzejmie szlag raczy trafiać. I jest jak jest.
  22. Jeśli dobra kobieta, to może nadałby się onkowaty Mopsik? Tyle, że on mistrz w przeskakiwaniu ogrodzeń. A wracając do wstrząsów hormonalnych - przeca wiem, że o młodzież chodzi. Liczyłam tylko, że ktoś żywo zaprotestuje i trochę z przekory o tym klimakterium napomknęłam. :oops: A niteczka - jest jakiś sposób, żeby się osobiście dowiedzić, co z Niteczką? Był apel o pilny dom (dawno temu), więc chyba jest jakiś kontakt z osobą, która ją przejęła (bo jej pani podobno chora była).
  23. Siena wyrywa TZtowi ręce, bo mój TZ ogólnie delikatny, zwłaszcza jesli chodzi o sprawy, które sa mu niewygodne (czyli zakłócają najważniejszy święty spokój). Jak na razie szelki dla Sieny sprawdzają się znakomicie, zresztą ona jest i tak bardziej posłuszna niż Rudolf, który nieszczęśliwy i odrzucony idzie przed siebie w siną dal, gdzie oczy poniosą. Siena natomiast uwielbia prowadzić na smyczy Rudolfa i jest to względnie dobre rozwiązanie do momentu, aż się biednymu Rudolfowi znudzi ciągnięcie przez gigantycznego szczeniaka.
×
×
  • Create New...