Jump to content
Dogomania

Fela

Members
  • Posts

    3935
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fela

  1. Będę sępić w sprawie zdjęć ;)
  2. Filipek trafił do domu w bloku w Łodzi, do bardzo sympatycznego młodego małżeństwa z 2,5-letnim synkiem. I pani, i pan od zawsze mieli psy, od razu się w nim zakochali (trudno byłoby inaczej). Jestem przekonana, że Filipek będzie miał tam jak w raju, państwo chcą mu wynagrodzić głód i chłód i strach, który przeżywał w lesie. A on z całej siły stara się być grzeczny, nikomu nie wadzić - być dobrym psem. I tylko by się przytulał. :loveu: Będą zdjęcia :-)
  3. Niestety, prawdopodobnie chudy amstaffowaty pies nie przeżył :( owieczka mówi, że chudł w zastraszającym tempie
  4. Nie ma stu, ani nawet pięćdziesięcioprocentowych amstafów, jest coś, powiedzmy w 45 procentach, będziemy z Owieczką sukcesywnie zamieszczać zdjęcia. Rottki nie ma.
  5. Pojechałem do domu, do Łodzi :multi: [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img219.imageshack.us/img219/7053/wotrebusach8di0.jpg[/IMG][/URL]
  6. Filipek pojechał w sobotę do swojego domu w Łodzi :multi:, państwo się zakochało w nim, więc chyba będzie dobrze (pani Grażynka w Otrębusach nie chciała za pobyt maleństwa pieniędzy:loveu:, bo karmę kupiłam, zresztą i tak zapłaciłabym za niego, toć to moje osobiste znalezisko). Ze schroniska przyjechały wczoraj 4 szczeniaki, jednego od razu Owca oddała do rąk właścicieli, 3 pojechały do Klaudyny. Są podziębione. Przywiozłyśmy jeszcze jednego dorosłego psa, niestety, musiałyśmy go zabrać, był ciężko chory.Odwodniony, apatyczny, nie podnosił się, leżał na betonie, nie jadł. Całkowicie nie widzi. (Wyglądało to podobnie jak w przypadku Lucky'ego, który w ostatniej chwili była zabrany, maiła babeszię, udało się go uratować.) Byłyśmy z nim na Księżęcej, badania wykluczyły babeszię. Nie mógł zostać tam w szpitalu (totalny brak miejsca), więc pojechał tymczasowo na Tatarkiewicza. Bardzo się o niego martwię. Ma ok. 6 lat, jest troche większy niż jamnik, zresztą nieco podobny do długowłosego jamnika. Przerażony. Nazwaliśmy go Jurand (od tego ze Spychowa) - Jurasek.
  7. Zasięg jest, bo cały dzień w pracy w Wawie jestem (tam gdzie i wcześniej byłam), SMSa dostałam (jeden doszedł). Pani co była chętna, albo się rozmyśliła, albo ma naprawdę ciężko chore dziecko. Nici z jutra. A ja taki pienkny jestem, jak z obrazka [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img440.imageshack.us/img440/1000/wotrebusach4qe8.jpg[/IMG][/URL] Czyż nie? [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img267.imageshack.us/img267/2336/wotrebusach3vj8.jpg[/IMG][/URL] A oni tylko się patrzą i nic [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/5151/wotrebusach7fg0.jpg[/IMG][/URL]
  8. Ciii, jeden telefon był, ale na razie sza. Telefon noszę przy dupie, do tego nawet włączony. A może numer jest jakiś nieteges....
  9. A i owszem, znajdziemy. Miss polonia albo i lepiej :). Wydaje mi się, że propagowanie mody na kundle to jeden z bardziej sensownych pomysłów. Tym bardziej, że taka moda zaczyna kiełkować, trzeba ją podsycić, wypielęgnować. A modę można kreować, że się wyrażę, tylko aspiracyjnie. Z całym szacunkiem dla ciężkiej pracy rolnika, nikt nie aspiruje do wiejskiej kumoszki. Mi osobiście przychodzi do głowy co najmniej kilka osób. Państwo, którzy adoptowali Zuzię (dawno, dawno temu), obydwoje prawnicy, pan przy adopcji powiedział, że nie ma kompleksów, więc nie musiich leczyć posiadanim rasowego psa, albo rodzniina, która adoptowała ostatnio Wierę (Basia jest właściicleką znanej i miłej kawiarni na starówce - oni od razu wyszli z założenia, że tylko pies ze schroniska, żaden rasowy. Takich domów jest dużo, fajnie by było pokazywać je na naszej stronie, coby ludzie się nie wstydzili, ze mają schroniskowca, tylko mówili z dumą: stać mnie na przygarnięcie bidy. [SIZE=1]PS[/SIZE] [SIZE=1]może dajmy już spokój ze złośliwościami na forum... :roll:[/SIZE]
  10. Nikt się nie odzywa w sprawie Filipka :-( Ani jednego telefonu. A on taki grzeczniutki jest. Grażyna i Marek (właściciele hotelu, gdzie teraz mieszka) nie mogą się nadziwić. Zawsz stara się być blisko człowieka, ale nie jest namolny. Układa się pod nogami i patrzy w oczy. Patrzy, patrzy, czaruje.
  11. Ściemka ciągnie? Nie, ależ skąd.... Żeby od smyczy się uwolnić, skacze z 2- pełnymi obrotami w powietrzu na wysokości 2,7 m. Wyrwanych barków nie zanotowono, jedynie uszkodzoną torebkę stawową w stawie łokciowym i jedno drobne pęknięcie kości. No bo kto to słyszał taką fajną sunię na sznurku prowdzić.
  12. To chyba do ustalenia na PW lub w inny sposób, raczej nie na wątku szczeniaka
  13. Te drobne 5 kilometrów... Może w pół drogi się umówimy? Ciemka i Rudolf chętnie poznają nowych przyjaciół
  14. [quote name='jayo']O Gabce na razie nie ma co gadac. Jeszcze.[/quote] Dlaczego? Czas jej chyba coś zanleźć. A w każdym razie zacząć szukać
  15. Aneks do ogłoszenia parafialnego: wypłat gotówy żywej nie będzie, bo po pierwsze primo, nikt mi nie zgłosił, a po drugie primo, nie dam ray pobrać z banku jutro [SIZE=1](w nagłej potrzebie proszę o sygnał, to ewentualnie resztki ze swojego prywatnego konta wezmę)[/SIZE]
  16. Ano, od miesiąca jastem z Milanówka :lol: A za którą miedzą? Lewą czy prawą? Żebym wiedziała, gdzie ewentualnie wyprawiać się ze Ściemą na spotkanie znajomych
  17. [quote name='gemsi']Fela ... to nowe volvo to ma z 10 lat :), chyba ze jest jeszcze drugie volvo :D, ale potwierdzam zle nie ma, rodzina ktora ja zaadoptowala jest zakochana ;)[/quote] Jakie tu są strasznie drobiazgowe ludzie. Ja mam więcej niż 10 lat i uważam, że jestem prawie nowa.:D A dom w Warszawie i chata na Mazurach plus kilka hektarów ogródka do biegania to nic? Pikuś?
  18. Dla odmiany coś o Ściemie. Z każdym dniem jest młodsza, ja już nie wyrabiam. Skoki w zwyż na 3 metry, w dal na 7. Rano jest wiejską wariatką - chodzimy na spacery na łąki, pola oraz w kukurydzę. Pańcia musiała sobie kalosze kupić na tę okazję, a pewnie wkrótce także spodnie rybackie, takie całe z gumy. Ganiamy kuropatwy - niestety, bezskutecznie. Dziś jedna paskudna kuropatwa przeleciała ponad murem, 3,5 metra i poszła… w kukurydzę. A Ściema za nią. A że wyskok ma tylko na 3 metry, to się odbiła od muru i poleciała na plecy. Jak nam się uda już jakąś kuropatwę upolować, to zaprosimy na pieczoną w jabłuszkach. Skutecznie natomiast ganiamy kury. Zapraszamy na rosołek. Wieczorem dla odmiany Ściema staje się nawiedzoną czarną damą - włóczymy się zabytkowymi uliczkami Milanówka, wśród przedwojennych pałaców, cudnych willi, starych parków, stuletnich dębów i... straszymy nielicznych przechodniów. Auuuuu. Czasem to sama jej zazdroszczę. PS Fotorelacja też będzie
  19. Mam wieści takie: Wiera trafiła do najlepszej przyjaciółki mojej najlepszej przyjaciółki z pokoju (czyli z pracy) :eviltong: Źle jej nie będzie, jeździć będzie pięknym nowym volvem i bywać wyłącznie w najlepszych warszawskich lokalach. Ech, światowa kobieta będzie
  20. Ja tyż ni :razz:, za to jakieś OSy czy inne i przeglądarki Safari czy inne polowania. W każdym razie Ściema serdecznie pozdrawia i informuje, że sprawdza się w roli psa obronnego, nad którym nijak zapanować się nie da. Bo raz się cieszy i skacze na człoieka z radości, a za chwilę łapie za… narządy. I to nie koniecznie, żeby miłość wyznać zagraniczną (choć ona podobna do owczarka francuskiego straaasznie :oops:)
  21. Taki właśnie mam zamiar. I Gąbce, która chyba nie w ogóle aktualnych zdjęć. I nie wiem, czy jest ogłaszana.
  22. [quote name='Owieczka'] [B]Luna[/B]- jest zasponsorowana ( czyli sterylka i kilka dni w hoteliku) na ok 600 zł. - nie wiem na ile to wystarczy. Pani miała ją wziąść po 17,10,07 bo tak miała wrocić z zagranicy , ale wyjazd się jej przedłuży do miesiąca albo i dłużej - :shake: i teraz pytanie : - czy mamy ja przywozić na sterylke i ewentualny tymczas płatny a potem ( jeśli nie znajdzie domu ) pani ja odbierze do siebie i szukamy domu ( lub tam zostanie) [/quote] A propos: nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, że mamy zasponsorowanego także Kapitana (leczenie oka oraz pobyt w hotelu, wpłynęło na niego ok. 1000 zł o ile dobrze pamiętam) oraz sterylizację Korsy. To było bardzo dawno temu, wciąż odkładaliśmy zabranie ich ze schroniska, bo zbyt wiele psów było na tymczasach. W związku z tym one mają chyba pierwszeństwo, zwłaszcza chory Kapitan. Ostatnio trochę z boku patrzę i nawet nie próbuję zorientować się w psach, które są teraz na tymczasach. Widzę tylko, że pieniędze na koncie topnieją, psów w schronisku przybywa, nie ubywa, a te co są w schronisku siedzą pod gołym niebem na paletach, bez bud. Ok, już się nie mądrzę... Mam tylko prośbę, jeśli ktoś tyleż ambitny co pracowity mógłby zebrać i wlepić wątki aktualnych tymczasowiczów... Albo chociaż listę zrobić przed niedzielnym spotkaniem.
  23. Lika, Magdarynka, wielkie dzięki. :loveu: (Lika, żeś się narobiła, ja bym nie dała rady tylu ogłoszeń porobić, w domu internet mi praktycznie nie działa, a w pracy ten cholerny mak. Mam tylko jedną prośbę: Czy można zmienić adres internetowy? Kiedyś do kontaktów podałyśmy [email][email protected][/email] a my przecież mamy domenę org, więc prawidłowy adres jest [email][email protected][/email] To nasz błąd był, sorki :oops:) Według relacji Grażynki maluch jest bardzo grzeczny, robi wszystko, żeby być blisko człowieka, położyć się koło nóg, dostać gałska... A jak się już bardzo, bardzo stęskni za pieszczotami to łapką zaczepia - "pogłaszcz mnie". Normalnie sama słodycz. Dziś go odwiedzę, zawiozę karmę i prezent z okazji dnia zwierzaka.
  24. Allegro wieczorem machniemy. :-) Bystrzak jest z chłopaka, nie? Znalazłam go w lesie koło Broku (10 km. od Ostrowi), przerażony w krzaczorach siedział, próbował coś znaleźć do jedzenia w śmieciach. Okoliczni mieszkańcy mówili, że wcześniej się już kręcił w okolicy, ale go miejscowe psy przeganiały :-( Ktoś go na 100 proceent do lasu wywiózł (pewno się suka oszczeniła i trzeba było coś zrobić, jak oddchowała, to wywieźli, stara polska metoda)
  25. Troszku dysproporcja wzrostowa jest. Ściema około 8 razy większa. Filip jest wzrostu, wielkości oraz wagi dorodnego kota. Chudziutki, kosteczki wystają... Zamieszkał chwilowo w Otrębusach, ale bieegiem trzeba dom zanleźć, bo on w ciągu pół godziny do mnie się zdąrzył przyzwyczaić. Strach pomyśleć, co będzie po kilku dniacch, jak panią Grażynkę uzna za mamusię. Filipek jest w hotelu w Otrębusach (Nie mogłam go wziąć, bo mnie 14 godzin dziennie w domu nie ma. Jak by się miał nauczyć sam dobrych manier i w ogóle... No i bałam się, że jednak moje towarzystwo go zje)
×
×
  • Create New...