Czekałam jak na szpilkach na wieści i jak na złość wyłączyli nam prąd.
Moniu, może teraz jak zadziałają leki ustąpi duszność i będzie lepiej.
On walczy, a to najważniejsze. Wierzę całym sercem, że mu sie uda, że choroba go nie pokonana.
Dżekuniu walcz kruszynko, walcz dla Moni i dla nas wszystkich.
Meluniu, czuwaj przy nim z naszymi psinami. Dodawajcie mu sił .