Sluchajcie, nie przesadzajcie. Ja wiem, ze niektórzy mogą mieć przeczulice, ale na miłość boską nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Nie jestem z Łodzi, tylko z okolic. Miałam szkolne koleżanki na Bałutach, bywałam i nich w domach i daleko im do określenia plebsu, czy wykolejeńców. Ponadto mój mąż jest z Widzewa, regionu określanego jako bandyckiego, a daj Boże wszystkim tak uczciwych ludzi jak rodzina mojego męża, ich sąsiedzi czy ludzie, których dane mi było poznać z tamtych okolic. Takie określanie ludzi z danych dzielnic jest dla nich daleko krzywdzące jakby na to nie patrzeć.
Ponadto podejrzewam, ze dziewczyny są w kontakcie z domkiem i nie dały by suni byle gdzie.
Z drugiej strony lepszy student niż zagrożenie, ze pies zostanie pożarty czy przerobiony na smalec przez jakis debili, a takich nie brakuje w żadnym mieście Polski.