Witaj Moniu po dlugiej nieobecności. Fajnie, ze jestes.
Evelin, Radku macie racje.
W ubiegłym tygodniu mój syn z teściową poszli z suniami na poranny spacer. Zauważyli moment jak właściciel wywalił psa z samochodu. Działo się to tak błyskawicznie, że nie zdążyli zapamiętać numerów rejestracyjnych. Facet zatrzymał się na moment, a następnie ruszył z piskiem opon. Nie wiadomo skąd pojawił się biegnący za nim czarny, duży , krótkowłosy pies. Prawdopodobnie wywalił go od strony kierowcy. psina biegła co sil, aż zniknęła im z pola widzenia. Codziennie chodzimy w tamto miejsce, wypatrujemy go, ale nie wiemy gdzie ta bida padła ze zmęczenia i gdzie czeka na swojego "ukochanego"pana. Zaczęły się przedświąteczne porządki. Niech to szlag...........
Pozbył się facet kłopotu i odjechał swoją drogą, srebrna bryką. A jego wierny pies? Czy żyje? Czy rozjechał go jakiś samochód? Czy znalazł kogoś, kto mu da jeść i pić? Kto go przygarnie?
Kiedy będzie normalnie na tym świecie? Kiedy?
Psoniu kocham cie maluszku.
Przytul tego brązowego , bezdomnego psiaka zabitego dziś przez samochód.
Dla ciebie biedna psinko