-
Posts
28481 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Oj tak, ich ogonki z radości sie pourywają. Ale najwazniejsze, że one wiedzą, że są nadal kochane. Przecież nas tego nauczyły. Kocham Cie Psoniu, wiesz o tym prawda?
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Iri, doskonale cię rozumiem, bo Psonia była dla mnie jak córcia. Łączyła nas bardzo silna więź i powiem ci więcej ona reagowała tylko na słowo "mamusia" Te ostanie chwile życia Ernusi były dla ciebie przerażające i to właśnie one wryły ci się głęboko w pamięć przysłaniając radosne wydarzenia z jej udziałem. Nie pozwól na to. -
święte słowa zurdo
-
Słowo pisane nigdy nie odzdwierciedla tego co czujemy. Z nami jest podobnie. Opisujesz chorobę Aresika i gdzie tu twoja wina? Uwierz mi, bez względu czy pies odejdzie na przewlekłą chorobę, nagle, po wypadku, czy na banalne zapalenie gardziołka zawsze zadajemy sobie masę pytań. Czujemy się winni, szukamy odpowiedzi. Pies nie powie co mu dolega, jak cierpi. My musimy się wszystkiego domyślać obserwując jego zachowanie czy objawy chorobowe. Ponieważ nie prowadzimy dialogu z naszym psem często obwiniamy się, że czegoś w porę nie zauważyliśmy, nie zareagowaliśmy, nie dopatrzyliśmy. Zapominamy o tym, że pies jako przodek wilka kryje się ze swoją chorobą. Dokładnie potrafi maskować jej pierwszwe symptomy, żeby nie być odrzuconym przez stado jako słabszy osobnik. Często zdarza się tak, że słysząc diagnozę niedowierzamy. No bo jak, kiedy on tak powaznie zachorował? Przerzuty? Od czego, przecież czuł się dobrze! Taka poważna choroba? Nimożliwe, przecież on nie wygląda na aż tak chorego! Przez to, że psy potrafia ukrywać swoją chorobę trafiamy do lekarza za późno. A i co tu ukrywać, nasza weterynaria tak naprawde jest raczkująca. Czy mamy łatwy dostep do specjalisty z prawdziwego zdarzenia, do wszystkich badń? Głową muru nie przebijemy. Robiłas wszystko co w twojej mocy, żeby wyrwać go ze szpon choróbska. Ja też, ale ten niedosyt będzie w nas tkwił już zawsze. Pocieszające jest to, że nasze psy wyczuwają to czego my nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Wiedzą ,że są kochane, kiedy mają nam zejść z drogi, kiedy emanuje z nas ta zła energia. Wiedzą kiedy pocieszyć, kiedy zabawić i rozśmieszyć. Wiedzą też, że odchodzą. To my próbujemy za wszelką cenę opóźnić ten moment.
-
Wyrzucony pieseczku A kiedy ostatnia godzina przyjdzie na człowieka, to na progu tego drugiego wszechświata będą nań czekać wszystkie zwierzęta, dla których był dobry. Będą swym zwyczajem machać ogonkami i wpatrywać się w Boskie Oblicze. A w ich spojrzeniu będzie zawarta niema prośba "Panie Boże, my wiemy, że to grzesznik, ale nie bądź zbyt surowy. on był dla nas dobry" Mam nadzieję, że wtedy szepniesz słówko do Pana Boga i ocenisz swojego CZŁOWIEKA, któremu ofiarowałeś serce, a on tobie upodlenie. Badź szczęśliwy z naszymi psinkami.
-
Pewnie się cieszą, że są tam razem
-
Dni upływaja, psiaki biegają za TM, a my płaczemy. Rasta
-
Sama wiesz jak bardzo Ares cierpiał i doskonale wiesz, że to nie jest leczenie, ale jak pisze zurdo przedłużanie męczarni. Nie wiem czy on był szczęśliwy , czy nie pomyśłal sobie " dlaczego ona mnie na siłę trzyma, czy nie widzi jak ja cierpię?" Rozsądek swoje, a serce swoje. Zgadza się. Ale wyobraż sobie, że nie musiałam podejmowac tej trudnej decyzji nigdy w życiu. Proszę Boga o to, abym nigdy nie musiała jej podejmować. Myślisz, że mi jest lżej? Nie , zapewniam cię. Dręczą mnie po dziś dzień pytania, czy czegoś nie przeoczyłam, czy dobrze działałam, czy zrobiłam wszystko co było w mojej mocy. Dręczą mnie wyrzuty sumienia, że za późno znalazłam klinikę , która by mogła ją uratować. Ona mogła żyć. To ja winię się za jej odejście i przepraszam ją każdego dnia, każdej nocy, że uwierzyłam 3 wetom, a nie wywiozłam tam gdzie prawdopodobnie by ja uratowali. Ty skróciłaś cierpienia, a ja? Gdzie mnie można zakwalifikować? Psonia nie cierpiała.
-
Zanim położe się do łózka , podchodze do jej zdjęcia, całuję i mówię "dobranoc mój Aniołku". Kładę sieędo łóżka i myślę o niej. Rozpamiętuje wspólnie przeżyte chwile. I tak jest co noc od 1,5 roku. Nie potrafię inaczej. Dobranoc mój Aniołku. Kocham Cię . Pozwól mi sieędo ciebie wtulić choć przez chwilkę. Niech to światełko poprowadzi cię do domku. Naszego domku.
-
Posłuchaj, wiem jak jest ci ciężko, wyobrażam sobie jak trudna to była dla ciebie decyzja. Nie jestes mordercą. Nie obwiniaj się, bo dobrze wiesz, że dla niego nie było ratunku, a żeby skrócic jego cierpienie decyzja mogła być tylko jedna. Teraz jest zdrowy i szczęsliwy. Może jest ci wdzięczny za to co zrobiłaś? Dla Areska w miesięcznicę
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Niech nie zapomina o tym, że człowiek wywodzi sie od małpy. A jeśli zwierzęta nie maja duszy, to od którego momentu ewolucji posiada ją człowiek? Z resztą, zgodnie z nauką człowiek to też zwierzę- ssak. -
Kora, moja kupka nieszczęścia [']
szajbus replied to Dabrowka's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W miesięcznicę -
Saruś w kolejną miesięcznicę
-
piękne zdjęcie Dla twoich dziewczynek
-
Twoje Aniołeczki są szczęśliwe. Biegaja razem, bawia się z innymi psiaczkami, spoglądają na ciebie zza chmurek i martwią się twoim smutkiem.
-
Ernusia za TM... Zabrala ze soba moje serce(*)(*)(*)
szajbus replied to Iri's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobra, odpowiem ci jak baba babie , tak z prostej beczki. Czy Erna jest tam szczęśliwa? A jak myślisz? My ludzie , tak "szlachetne, rozumne " istoty wierzymy w życie pozagrobowe, w raj, w Boga. Tyle tylko, że Bóg nie stworzył samego człowieka. Stworzył wszystko, a zwięrzęta były przed człowiekiem "błogosławił im , bo wiedział, że było to dobre". Dopiero po zwierzętach uczynił człowieka na wzór i podobieństwo swoje. Człowiek w swej zachłanności nie tylko pierwszy zdradził Boga, przypisał życie po śmierci tylko sobie, ale pozbawił zwierzęta duszy. Czytałam wiele na ten temat, ale nikt nie potrafi udowodnić, co oznaczają niektóre cytaty z Bliblii np. "i wszelkiemu zwierzowi ziemskiemu, i wszystkiemu ptactwu niebieskiemu i wszystkiej rzeczy ruszającej się w ziemi, w której jest dusza żywiąca:wszelka jarzyna ziela bedzie mu pokarmem" Przypominam, że człowiek stał się także duszą żywiącą. Do dziś trwaj ą spory, czy zwierzę posiada duszę czy nie, a jeśli posiada to jaką. Człowiek nawet chce rozgryźć Pana Boga, ale na szczęście mu się nie udaje. Moim zdaniem wszystko co On stworzył nie jest skazane na zagładę. Idźmy dalej. Wierząc w życie po śmierci wierzymy, że spotka nas życie wieczne w miłości , radości itp. Kto na nie z istot stworzonych przez Boga bardziej zasługuje? Kto kradnie, morduje, wywołuje konflikty i wojny? Kto zdradza, kłamie, oszukuje,potrafi byc istotą wręcz wredną, kto rywalizuje ze sobą, obgaduje, wyśmiewa, robi machloje dla własnych korzyści kosztem drugiego człowieka? Kto wreszcie niszczy swoje środowisko naturalne czyli to co dał mu Bóg dążąc do samozagłady? KTO??? Zwierzę? Nie, to robi czlowiek i tylko człowiek, który za bardzo wziął sobie do serca słowa,że ma panować nad wszystkim co stworzył Bóg. Nikt bardziej nie zasługuje na raj jak te niewinne istoty jakimi są umęczone, udręczone czy skazane na życie , o którym decyduje człowiek zwierzęta. Ja myślę i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej po wszystkim co czytałam, że człowiek po śmierci musi gorzko pokutować za swoje winy. Zwierzę, jakie by nie było, jako istota niewinna tego nie musi robić i od razu trafia do ogrodu szczęśliwości. Twoja psina już tam jest, razem z naszymi. I jeśli jestesmy wierzące to oznacza tylko jedno,iż wierzymy w to, że Bóg już dobrze zadbał o nie, że są tam szczęśliwe jak nigdy dotąd. Wróciły przecież do tego, który dał im życie, który je stworzył- do domu OJCA. -
Wspomnienie są pieknę. Pielegnuj je. Teraz są one dla nas najcennieszymi skrabami. Nie płacz nad nimi, ale ciesz się, że mamy co wspominać. Ares
-
Gremlinek odszedł :o( Znałam go tak krótko....
szajbus replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Byłeś potrzeby jak byłęs zdrowy. Jak zachorowałes potraktowany zostałes jak przedmiot. Nigdy nie zrozumiem ludzi. Nigdy. Biegaj kochaniutki z naszymi psinkami po tych kwiecistych łakach. Tam jestes juz zdrowiutki i naprawde szczęsliwy. -
Psonia tez mnie rzadko odwiedza. Po takich odwiedzinach świat wydaje mi się piękny, ale niemoc, że nie mam jej fizycznie jest silniejsza i ryczę.
-
W sumie była kobitką nie? Kogo miała podrywać jak nie facetów? Szczerze się uśmiałam z opisanej przez ciebie sytuacji. Rasta