Tak.Popłynęło tak naprawdę pół miasta. Moja kamienica jest także zalana i zarwał się pod nią grunt. Siedzieliśmy bez prądu i w niewiedzy co z nami będzie. Rozważano ewakuację i naszej kamienicy. W tv wszystkiego nie mówili. Skupili sie w sumie na jednej a poszkodowanych jest o wiele więcej. Nie wiem jak sprawy się dalej potoczą. Mamy ciągłe zebrania lokatorów, debaty żeby w końcu władza się nami zajęła. Szykujemy się do piątkowej sesji RM, która została zwołana właśnie na ten temat.
Dużo się dzieje w moim życiu i nawet nie mam czasu tu wejść, choć myślę o Psoni i o waszych psinkach. Dziś weszłam, żeby szybciutko coś skrobnąć.
Balbisiatko moje coraz słabsze. Apetyt dopisuje ale starość już jest widoczna. Myślałam, że te małe wypierdki mamuta są silniejsze od większych ale chyba to tak naprawdę nie ma znaczenia. Może dlatego, że jest otyła? Zuzia na razie dobrze znosi leki na serduszko. W czerwcu ma kontrolę u kardiologa.
Najważniejsze, że po roku czekania Szymon otrzymał wezwanie do szpitala. Będę badania i leczenie. Z jednej strony czuję ulgę, z drugiej ogromny strach, bo wiem jaki to leczenie.
Pozdrawiam Was wszystkich i nie gniewajcie się, że milczałam.
Psotuś trzymaj łapinki słonko moje i za Balbisię i za Zuzię i Szymona i nas wszystkich.
Kocham cię maluszku.
Zdjęcie przy mojej kamienicy. Kobitkę zaskoczyła fala na chodniku.