Jako dt miałam wiele takich "niewidzialnych" psiaków - co za radość móc potem obserwować, jak sie otwierają, nabierają pewności, uczą się wszystkiego....Tylko jedna sunia, Zulka, do tej pory (minęły 4 lata) nadal się nie oswoiła i żyje obok nas swoim własnym życiem, szczęśliwa i kochana mimo swej psychicznej ułomności.