Masz rację - dziwne jest takie podejście pracodawców, jeśli mówią, że chcą młodą osobę, i rozumiem, że na myśli mają jakąś dwudziestkę? Ja tego nie rozumiem. Jakie to ma znaczenie? W większości prac świetnie sprawdzają się osoby z doświadczeniem, jakąś mądrością życiową, umiejętnością kompromisów - przecież nie są to cechy dominujące u młodzieży.
Z drugiej strony długość życia ludzkiego się wydłuża, siedemdziesięcioletnie babcie na urodziny skaczą ze spadochronem, w sklepach widzę kremy do twarzy już nie tylko 40+ (parę lat temu to była granica śmierci atrakcyjności kobiety dla firm kosmetycznych), ale 50+, 60+ - i niedawno! - nawet 70+! Więc co? Robią kosmetyki dla ludzi stojących nad grobem, żeby się w trumnie ładnie prezentowali? A szukając pracy trzeba mieć 20??
To jakiś kompletny dysonans poznawczy dla mnie, albo trafiłaś na głupią babę :mad:
Życzę mądrzejszej na następnej rozmowie. Dobranoc, jutro będzie lepiej i mądrzej :)