-
Posts
30658 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
225
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Nie wiem jak on zachowa się wobec zupełnie obcych ludzi jak jest bez smyczy. Raczej będzie unikał moim zdaniem. Sam z siebie on w ogóle nie szukał kontaktu z człowiekiem. Na początku w ogóle nie chciał wychodzić z budy do człowieka. Okazuje się, że nadleśnictwo wie już od początku o Amberku, bo ojciec koleżanki z przedszkola jest tam leśniczym. Dowiedział się już w piątek. Na szybko jeszcze dodałam ogłoszenie w schronisku żyrardowskim. Łowickie już też wie, bo znają tam Agnieszkę, więc gdyby tam trafił, to zaraz będzie wiadomo. On chyba za "swoim" schroniskiem to nie tęsknił. Naprawdę nie sądzę. Są kolejne wpłaty na koncie, sprzed kilku dni, dopiero dziś sprawdziłam, sorry. Uzupełnię stronę z rozlliczeniem wieczorem.
-
Przecież pisałam to kilka razy. Cała okolica się zna i wie o zaginięciu Amberka. Tam informacje rozchodzą się bardzo szybko. Gdyby tylko pies pojawił się gdzieś byłaby od razu informacja. Plakatowanie okolicy hotelu nie ma sensu. I jeżdżenie w okolicy hotelu nie ma sensu, bo codziennie są spacery po okolicy i wolontariuszka z sunią chodzi i szuka Amberka. Dalsze poszukiwania zostały rozpoczęte od razu po zaginięciu Amberka, tego samego dnia. Zostało powiadomione schronisko i okoliczna fundacja, gabinet weterynaryjny. Ogłoszenie poszło na stronę zaginionych zwierząt ze Skierniewic, która jest aktywna i na której ludzie rzeczywiście sobie pomagają i wiele zwierząt dzięki niej się w okolicy znalazło. Pisałam też do miejscowego nadleśnictwa, bo pies mógł polecieć do lasu. Nie dostałam na razie żadnej odpowiedzi. Uwierzcie, że naprawdę pies jest szukany, ale ja nie jestem w stanie tu siedzieć non-stop i pisać, bo mam bardzo zajęty czas w pracy. Wracam do domu dopiero wieczorem. I dopiero wtedy mogę podziałać, a mam też swoje obowiązki. Aga z hotelu ma też swoją pracę, dzieci i inne zwierzęta, nie zostawi ich przecież. Zrobiła co mogła i zrobiła to od razu, bez żadnego nagabywania z mojej strony. Jeśli możecie pomóc i rozesłać informacje o Amberku do miejsc, które uznacie za sensowne i pomocne - będę Wam bardzo wdzięczna. Nękanie hotelu i ciągłe go obwinianie nie pomoże znaleźć psa. Może jedynie zaszkodzić innym psom, bo pewnie już żadnego więcej ode mnie nie wezmą.
-
Nie mam jak zorganizować grupy ludzi do plakatowania. Nie mam znajomych, którzy zostawią wszystko i pojadą 100 km w jedną stronę plakatować okolicę. Mogę co najwyżej przyjechać sama. Tak, jak przy szukaniu hotelu i organizowaniu transportu byłam sama. Prosiłam o pomoc w szukaniu hotelu, nikt się nie odezwał. Za finansową pomoc bardzo dziękuję, ale przy braku pomocy w konkretnym działaniu to na nic. Za wskazówki typu: "trzeba zrobić to i to" też dziękuję. Robię co mogę i ile mogę. Ja też mam tylko dwie ręce i moja doba ma 24 godziny, a mam dom, pracę i swoje zwierzaki. Tak to wygląda w realu. Sorry, muszę lecieć do pracy, póki ją mam.
-
Mój miał zerwane więzadło w lutym. Leczenie było zachowawcze, bez operacji, bo mój TZ był przerażony kolejną ewentualną narkozą psa (trochę wcześniej miał operację usuwania ostrej kości kurczaka, którą znalazł w parku i która wbiła mu się w przełyk) i faktem, że po narkozie odeszła nasza kotka. Efekty były ok, ale teraz mu padła druga łapa, może ją nadmiernie obciążał.. A może to kręgosłup daje znać o sobie. Bez dobrej diagnozy nie wiadomo. Na ostrym dyżurze dostał zastrzyk, ale ja w zdenerwowaniu nie spytałam :( I zalecenie zrobienia badań. Już umówiłam się do dobrego ortopedy na Ursynowie. Co prawda pierwszy wolny termin za 2 tygodnie, ale może znajdę gdzieś wcześniej.
-
Ogłoszenie cały czas jest i na stronie hotelu i na zaginionych i znalezionych psach skierniewickich. Nikt go nie usunął, jest informacja o nagrodzie. https://www.facebook.com/photo?fbid=2672548969667180&set=gm.1794997467342426 Okolica hotelu jest codziennie sprawdzana. Wszyscy w okolicy wiedzą o ucieczce psa już od pierwszego dnia. Tam się wszyscy znają. Jeśli tylko pojawi się jakiś ślad psa, będzie wiadomo. Dalsze poszukiwania bez cienia choćby informacji, że pies gdzieś był widziany, są nie do wykonania. Tam nie ma niestety ludzi do tego. Wiem, że wiele z Was obwinia hotel za to, co się stało. Jest mi z tego powodu cholernie przykro. To jeden z najlepszych hoteli, w jakich miałam swoje psy. Wszystkie miały tam troskliwą opiekę i serce wszystkich domowników. Zefirek, Trevor, Trek, Piegusek, Szanta, Neruś... Pech i nieszczęśliwy wypadek mogą się zdarzyć każdemu. Gdyby Amber chociaż delikatnie sprawiał wrażenie psa uciekiniera, nie zostałby na pewno sam z sunią w ogrodzie. Przecież i Wy nie chciałyście wierzyć, że on uciekł! I ja - jak do mnie Aga zadzwoniła z tą informację - myślałam, że żartuje. Oni sami na początku przecież przeszukiwali każdy kąt, bo myśleli, że pies gdzieś jest. Czy naprawdę jak jest jakiś winny to jest łatwiej? Fajniej? Tak mi przykro, jak czytam te niektóre Wasze komentarze. Mnie moje psy uciekały 4 razy. Poszukiwania na dużo mniejszym terenie, w mieście, na osiedlu, nie dawały rezultatów. A jak w takim terenie? W dodatku nikt, poza dwoma osobami, nie wziął pod uwagę, że Amberek mógł po prostu takie życie prowadzić zanim trafił do schronu. Może on w ogóle nie żył przy człowieku blisko, może nigdy go nie potrzebował? Sprawiał wrażenie przerażonego, przytłoczonego. A może właśnie ta bliskość człowieka go przerażała? Nie tylko inne psy? Bardzo Wam dziękuję za wszelką pomoc, zwłaszcza dziękuję za działanie. Ja nie mogę niestety wziąć znowu urlopu, zostawić mojego chorego psa i jechać szukać Amberka czy wieszać plakatów. To, co mogłam dla tego psa zrobić - zrobiłam i robię. Dziękuję tym, którzy to rozumieją.
-
Jo37 jeździła po okolicy przez kilka godzin. Widziała tylko jednego psa na polach w oddali, ale ewidentnie to nie był Amberek. Wieczorem napiszę maila do nadleśnictw z ogłoszeniem Amberka. Na fb odezwała się jedna kobieta, bo widziała podobnego psa w Otwocku, ale to nie był Amberek, tylko znacznie mniejszy psiak. Znalazł się już jego właściciel. Dziękuję Wam za wszystko.
-
Mój piesio rano trochę lepiej, wstał i był w stanie podreptać wokół bloku, chociaż kuleje mocno. Dzisiaj będę się starać umówić do jakiegoś dobrego ortopedy. Poprawa może być chwilowa po leku. Jo37 dzwoniła rano, że jedzie w okolice hotelu. Dzięki wielkie! Ja mam koniec roku w pracy, mam roboty kupę, nawet ten urlop w zeszłym tygodniu na wyjazd do schroniska wymusiłam praktycznie, bo był w firmie bardzo nie na rękę. Ale nie chciałam zarezerwowanego psiaka zostawić w schronie. Okazuje się, że lepiej nie robić nic na siłę :( Teraz tylko masa problemów z tego wynikła. :(
-
No i nie wytrzymałam długo.. Neruś z meliny - młody cudowny pies uwiązany na łańcuchu i kulejący na łapkę po wypadku czeka na pomoc. Zajrzyjcie, pomóżcie ! Potrzebna kasa na diagnostykę łapki i kręgosłupa, kastrację. Będę wdzięczna za pomoc - MA DOM! :))
agat21 replied to agat21's topic in Już w nowym domu
-
Wiem, że zaglądacie, czekacie. Niestety nie ma wciąż żadnych dobrych wiadomości. Poszukiwania co jakiś w okolicy hotelu nie dają rezultatów. Cała bliższa i dalsza okolica też zawiadomiona. Tam się ludzie dobrze znają, więc wieści rozchodzą się szybko. Mam nadzieję, że on pojawi się gdzieś w końcu, ktoś go zauważy. Jest dość charakterystyczny. Echh... do doopy z tym wszystkim.