-
Posts
30302 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
209
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Anula, hotelik czy jest czy nie jest "dogomaniacki" nie ma to znaczenia. Wiele razy mi przyjęli zwierzęta, kiedy "dogomaniackie" hotele nie mogły. I zajęli się nimi fantastycznie i bardzo się angażowali w szukanie domów. Czy inne hotele rzuciłyby wszystko, zostawiłyby inne zwierzęta i jeździłyby szukać psa? Nie sądzę. Także mam gorącą prośbę, aby nie komentować tu na wątku tego, co zrobił, czy nie zrobił hotel. Piszę po raz kolejny, że kiedy prosiłam o pomoc w znalezieniu hotelu dla Amberka, nikt SŁOWA nie napisał na ten temat. I nie było propozycji stu innych "dogomaniackich" hoteli. Żal mi było strasznie psa, zrobiłam co mogłam, żeby mu pomóc. Aga zgodziła się go przyjąć, mimo, że nie miała już za bardzo warunków, bo za chwilę miało przyjechać kilka psów właścicielskich. Okazuje się, że lepiej było psa zostawić w schronie i pozwolić innym dalej pisać na wątku Rabarbarka, że on taki biedny i że trzeba go zabrać. Ale człowiek uczy się całe życie..
-
uff, przepraszam, że dopiero teraz. Niedawno wróciłam z drugiej pracy do domu. Między jedną a drugą robotą rozmawiałam z Jo37. Bardzo jej dziękuję, że pojechała. Jeśli pozwolicie przeleję jakąś kwotę na jej Nukę ze skarbonki Amberka. Niestety dziś nie było już sygnału od tego pana, co go wczoraj w nocy widział. Ani od nikogo innego. Jeśli on chowa się w lesie, to niewykluczone, że jednak nie będzie biegł gdzieś dalej. Gdyby szukał ludzkiego towarzystwa pewnie nocowałby gdzieś w pobliżu ludzkich domów. A on w nocy od ludzi ucieka. Myślę, że mógł jednak znaleźć sobie jakąś kryjówkę. Gdyby przez tych kilka dni biegł tylko przed siebie, byłby już dużo dalej. Kilkanaście kilometrów dla psa to nie jest dużo. Więc myślę, że on gdzieś jednak tam ma jakiś swój azyl albo po prostu krąży po terenie. Dzięki Tianku za podsumowanie tych miejsc, gdzie są ogłoszenia i informacje o Amberku. Czy dzwonić jutro do Korabiewic, czy już ktoś to zrobił?
-
Tianku, kilka dni temu pisałam do schroniska w Żyrardowie. Wysłałam tez ogłoszenie na ich stronę. Zrobię to dziś wieczorem raz jeszcze. Jeśli komuś uda się Amberka złapać, to Aga natychmiast pojedzie i go zabierze. Problemem jest dla niej wyjechanie na dłuższy czas, żeby gdzieś jeździć i szukać. Dziękuję Wam raz jeszcze za wszelkie działania. To trudna sytuacja, ale mam nadzieję, że już niedługo będzie tylko złym wspomnieniem.
-
Słuchajcie, jest wiadomość! Jakiś młody człowiek dzwonił, widział Amberka 20 minut temu na drodze leśnej między Puszczą Mariańską a Walerianami, pies szedł przy drodze i wszedł w las. Ten człowiek jeździ tamtędy codziennie, jutro będzie miał ze sobą parówki albo kiełbasę. Jak tylko go zobaczy, będzie próbował go zwabić. Może Amberek tam gdzieś sobie w lesie zrobił kryjówkę i nie poleci nigdzie dalej, będzie się trzymał tego rejonu. Czy ktoś mógłby pojechać tam na tę drogę jutro w ciągu dnia? Ten chłopak podał, że jest to 57 kilometr 5 słupek - tam wszedł w las Amberek. Proszę! Ja nie dam rady, wrócę jutro do domu znowu po 20.00 :(( Dopiero wtedy ewentualnie mogę pojechać.
-
Na mojego maila gmina puszcza mariańska nie odpowiedziała. Może na tego maila środowiskowego zareagują. Aga nie mogła pojechać do puszczy, była z dziećmi w domu, nie mogła ich zostawić. Dzwoniła do koleżanki, która jest z Puszczy Mariańskiej, ale ta sama historia: uziemiona z dziećmi w domu. Teraz przez ten lockdown i zamknięte szkoły rodzice mają przekichane. Dzwonił do niej jeszcze jeden pan ze Skierniewic, ale z opisu mało prawdopodobne było, że widział Amberka. Raczej to był inny pies. Mam nadzieję, że Amberek nie będzie już dalej odbiegał, że znalazł sobie jakieś takie miejsce, którego będzie się trzymał i zlokalizowanie go to kwestia najbliższych dni.
-
Pani zadzwoniła do Agi, ale żadnych konkretów nie podała, tylko tyle, co w poście na fb. Wydaje jej się, że podobnego psa widziała, obroży nie zauważyła. Pies kulał na przednią łapę. Próbowałam dzwonić do urzędu gminy, nikt nie odebrał telefonu. Napisałam maila do nich z opisem sytuacji z prośbą o udostępnienie plakatu na ich stronie. Tyle teraz mogłam. Za jakiś czas spróbuję znowu.
-
Nie wiem jak on zachowa się wobec zupełnie obcych ludzi jak jest bez smyczy. Raczej będzie unikał moim zdaniem. Sam z siebie on w ogóle nie szukał kontaktu z człowiekiem. Na początku w ogóle nie chciał wychodzić z budy do człowieka. Okazuje się, że nadleśnictwo wie już od początku o Amberku, bo ojciec koleżanki z przedszkola jest tam leśniczym. Dowiedział się już w piątek. Na szybko jeszcze dodałam ogłoszenie w schronisku żyrardowskim. Łowickie już też wie, bo znają tam Agnieszkę, więc gdyby tam trafił, to zaraz będzie wiadomo. On chyba za "swoim" schroniskiem to nie tęsknił. Naprawdę nie sądzę. Są kolejne wpłaty na koncie, sprzed kilku dni, dopiero dziś sprawdziłam, sorry. Uzupełnię stronę z rozlliczeniem wieczorem.