erka
Members-
Posts
16858 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by erka
-
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
erka replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ojej to szkoda, że ten pan ma byc już w niedzielę. Ilonka , której ciocia opiekuje się psem chce go zawieźć pociągiem do Krakowa dopiero we wtorek. Wcześniej nie może, bo ma sesję. Aga G, dałam Ilonie Twój nr tel i dzisiaj ma dzwonić. Ta pani zabrała psa do domu i wykąpała, trochę lepiej chodzi na smyczy. Zaraz umieszczę wiadomość w wątku transportowym, może wcześniej ktos by jechał. -
Mag.da podeślij link do tego wątku mar.gajko. Wczoraj byłysmy go zobaczyć. Ma rzeczywiście ranę pod żebrami i na łapie, ale wydaje mi sie, że to sam mógł sie na cos nadziać. Najgorsze jest to ,że na boku , widać to na zdjęciu, jest wyłysienie brzydkie, które on cały czas wylizuje i ma jeszcze zaczerwienioną skórę w pachwinie. Niestety wczoraj nie mogłysmy go zabrac do weta, bo na piechote za daleko. Musimy zorganizować samochód. Mam nadzieję,że to nie jakaś grzybica, bo wtedy z hotelu pewnie nici. Facet powiedział,że to zrobiło się w ciągu tygodnia. Temu biedakowi zawsze cos sie przydarzy.
-
Dopiero powoli dochodzę do siebie po tym tygodniu horroru jaki zgotowała nam Sara. :eek2: Jak w zeszły wtorek wieczorem przeprowadziłyśmy ją na nowe miejsce, nawet przeszła mi taka myśl, żeby ją na razie przypiąć na łańcuch, ale było mi jej szkoda, tyle czasu była przywiązana... Niech ma trochę, wolności, tym bardziej, że jeszcze raz sprawdziłysmy ogrodzenie, na siatkę założony był drewniany płotek, od dołu zabezpieczone metalową kratą, pomyślałam,że nie ma siły żeby tak grube psisko jak Sara w tej chwili mogło się wydostać. A jednak... Rano koleżanka zadzwoniła do mnie do pracy, że Sary nie ma. Zrujnowała nam dopiero co założone nowe ogrodzenie, podkopała się i zdołała troche podnieść siatkę. W życiu bym nie uwierzyła,że mogła sie przecisnąć przez tak mała szparę.:diabloti: Od razu zwolniłam sie z pracy i pojechałam jej szukać. Okazało się,że próbowała dostać się na działkę, na której była do tej pory, na zewnetrznej furtce prowadzącej do działek były ślady, że próbowała ją sforsować. Po prostu biedactwo przestraszyło się i próbowała wrócić na miejsce gdzie czuła się bezpieczna. No i zaczęło się szukanie... Przetrząsnięty cały duży teren wokół działek i to kilka razy dziennie. Jeszcze tego samego dnia poszłyśmy na drugi koniec miasta do tego typa, zobaczyć czy tam nie wróciła. Skradałysmy się od strony chaszczy i metrowych pokrzyw do tego koczowiska, niestety w tym miejscu gdzie wcześniej ją trzymał suki nie było. Porozwieszane plakaty ze zdjęciami , zawiadomieni wszyscy znajomi, zaczepiani nieznajomi. Kamień w wodę. W dodatku zaatakowało mnie jakieś grypopodobne choróbsko, więc te całe dnie na nogach z gorączką. Ktoś ja niby widział, ale po sprawdzeniu okazywały się to fałszywe tropy. I w końcu po kilku dniach dowiedzieliśmy się od jednego menela, że widział ją w koczowisku tego sadysty. To było to czego najbardziej się obawiałam, że ona przecież nie zna innego miejsca i jeżeli nie mogła sie dostać na działkę wróci tam. Nie wiedzieliśmy ,czy to jest pewne i szukaliśmy jeszcze nadal przy działkach, ale drugi menel to potwierdził. JUż nie będę w szczegółach opisywać tych wszystkich prób wydostania Sary od tego typa. Na nieszczęście, andzi69, która wykupywała Sarę od typa nie było w Kielcach. Pani, która była świadkiem wykupienia chodziła do niego kilkakrotnie, zapierał się ,że suki u niego nie ma. Nie skutkowały nawet argumenty finansowe, przebąkiwał coś , że ma zamówienia na szczeniaki. Myślałam, że zwariuję jak pomyślałam ,że ona by urodziła u niego i historia by się powtórzyła. Poprzednio tez była karmiona przez naszą znajomą do momentu urodzenia szczeniaków. A jak chciała zabrać część miotu do uspienia, typ powiedział,że ma sie więcej nie pokazywać, bo połamie jej nogi i obleje kwasemi. I karmiąca sunia została bez jedzenia, była wtedy bliska śmierci. Myślałyśmy już o rozwiązaniach siłowych, policja, nakaz prokuratorski , ale na szczęście udało się. Najbardziej obawiałam się tego, żeby nie wywiózł suki gdzieś na wieś, jak to robił wcześniej przed planowanymi akcjami z policją./ ?/ Sara bardzo ucieszyła się , jak ją przywiozłam z powrotem na działkę, cały czas pokazywała grube brzuszysko. Nie wiem czy zdaje sobie sprawę,że wykończyła mnie nerwowo :cooldevi: Radku, same nie wiemy co dalej. Innego chętnego na Sarę oprócz Ciebie na razie nie ma. Nie mam 100% pewności jak ona będzie znosiła małe mieszkanie, ale całe jej życie to był łańcuch , głód, pragnienie, zimno. Ona nigdy nie biegała swobodnie na wolności, to chyba zniesie mały metraż. To nie jest jakaś dzikuska, to super mądra , zrównoważona suka, nie ma potrzeby jej socjalizowania, wspaniale chodzi na smyczy, jest posłuszna. Uciekła, bo się przestraszyła, nie mogła dostać się na miejsce gdzie czuła się bezpieczna, to wróciła do innego miejsca, które znała. A to, że wogóle tam trafiła, to świadczy o jej inteligecji, bo to drugi koniec miasta i jak była wieziona samochodem , to nie prostą drogą, tylko Anita krążyła po mieście, załatwiając inne sprawy. Chciałybyśmy,żeby ona już trafiła do bezpiecznego miejsca, żeby juz nic jej się nie przydarzyło. I w tej sytuacji zastanawiamy się czy nie uśpić całego miotu, bo kto ją weźmie ze szczeniakiem? Z drugiej strony nie wiemy jak ona to zniesie.... A to wszystko trzeba rozstrzygnąć może nawet dzisiaj.
-
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
erka replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Ja już rozmawiałam z AgąG. Problem jest w tym, że na razie nie mamy transportu samochodowego, żeby go wieźć pociągiem nie ma mowy, bo on podobno wogóle nie chce iść na smyczy. On już trochę zaczyna dziczeć i robi się nieufny. Z osiedla przeniósł się na łąki, ta pani, kóra go karmi też nie zawsze może go spotkać. A z kolei nie ma zupełnie miejsca, gdzie można by go przetrzymać do czasu znalezienia transportu. My tu we dwie mamy pod opieką ponad dwadzieścia psów w różnych miejscach i fizycznie już nie dajemy rady, a tan pies jest na drugim końcu miasta. Ale na pewno spróbujemy cos zrobić,żeby go przewieźć do Krakowa. -
Z Sarą już wszystko ok , chociaż straciłam przez nią dużo zdrowia. Będzie rodzić lada dzień. Sorry, ale nie mam teraz czasu aby napisać więcej.
-
U Saruni wszystko w porządku. Wczoraj przeprowadziłyśmy ją na nowe miejsce. Tu będzie miała spory teren do biegania , no i nie musi być na łańcuchu, tak jak tam. Będzie tam z chartem Teo i mała Lulą, ale ona wkrótce wyjeżdża. Teo nie okazał się dżentelmenem i niezbyt przyjaźnie przyjął Sarę, ale on tak ma :evil_lol: . W pierwszym momencie jak wprowadza sie nowego psa, nawet sukę, próbuje trochę dominować ale szybko się stosunki układają. Dzisiaj pójdę zobaczyyć co sie tam dzieje. Niestety nie będzie mnie w necie prawdopodobnie do poniedziałku, więc info tylko przez mag.dę, o ile ona też nie wyjeżdża.
-
No cóż, zostawimy prawdopodobnie tylko jednego szczeniorka. Już teraz trudno mi myśleć o tym momencie. Ale nie chcemy przyczyniać się do powiększania grona bezdomniaków, tym bardziej, że widzicie jak ciężko idą adopcje. Poza tym chcemy trochę oszczędzić Sarę, która, jak już wcześniej pisałam, była nadmiernie eksploatowana, głodzona w czasie ciąży i karmienia szczeniąt.
-
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
erka replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
BarbaroMario, z pewnością takiej konieczności nie będzie i psiaki dożyją u Ciebie sędziwej starości. Życzymy Ci dużo, dużo zdrowia.:thumbs: Przyznam, że jak myślę o moich zwierzakach /dwóch suniach i kocie/, to gdyby mnie się coś stało, a nie mógłby ich wziąć ktoś znajomy i w 100% pewny, to wolałabym, żeby zostały uśpione, niż miałabym skazywać je na niepewny los albo schronisko. -
Sarunia ma się bardzo dobrze. Ale cos mi sie wydaje, że do rozwiązania to jeszcze trochę. Byłam z nią u wetki zaraz po jej przyjściu do nas, czyli 25.05 i oceniła, że to jest już na pewno druga połowa ciąży. Jest już u nas prawie 3 tyg. , nie znam sie tak bardzo, ale myślę, że to jeszcze ponad tydzień. Dzisiaj maja ludzie przyjechać po Irę i Filipa, wtedy przeniesiemy Sarę na tą drugą działkę. I nie martw się Dorothy , będzie jej tam z pewnością lepiej niż w schronisku, choćby tak dobrym jak "Emir". My to miejsce nazywamy działką, ale to jest duże podwórko w centrum miasta, gdzie jego właściciel pozwolił nam postawić kilka bud. Koleżanka, mieszkająca w pobliżu miniumum dwa razy dziennie tam jest, karmi i wyprowadza psy. Ja jestem tam też bardzo często. Bardzo blisko jest lecznica wet. Cały teren niedawno przy pomocy mag.dy ogrodziłyśmy takim ogrodowym płotem i zrobiło sie tam cicho i fajnie. I z pewnością będzie to spokojniejsze i bardziej kameralne miejsce na poród dla suni niż w schronisku.
-
Pomożecie czy olejecie??? W- wa BIAŁE CUDO woła o pomoc finansową!!!
erka replied to Kryska's topic in Już w nowym domu
Czy dalej nic nie wiadomo co sie dzieje z sunieczką? Lato szybko minie i to biedactwo znowu zostanie na tych działkach. :angryy: -
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
erka replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Boimy sie o niego, może mu się stać coś złego albo złapie go schronisko, a to też nic dobrego. Niestety nie mamy miejsca aby go zabrać, wszędzie przepełnienie, co widać na naszych kieleckich wątkach.. -
Emir , a ja próbują zrozumieć o co Tobie chodzi. Przecież wycofałeś chęć pomocy, bo podobno już miejsce jest u zajęte i sprawa nieaktualna, więc chyba logiczne jest że próbujemy poradzić sobie w inny sposób. Jeżeli chodzi o człowieka , który zastanawia sie na adopcją Sary , to nie jest żaden facet z działek, tylko człowiek, który ma w Kielcach nowo zbudowany dom z dużym ogrodem. Ale wczoraj nie było go u koleżanki, mimo tego,że sie umówił. Natomiast do Radka bardzo chętnie zawiozłabym sunię już dzisiaj, ale on po namyśle jednak zdecydował, że lepiej dla niego i suni by było ją zabrać dopiero po przeprowadzce /oktawia6 nie doczytałaś/. Więc jaką pomoc odrzuciłyśmy? Chyba nie ma nic dziwnego, że chciałybyśmy jak najlepiej dla suni po takich przejściach, a pochopne decyzje nie zawsze są najlepsze. Więc jeżeli ten człowiek z Kielc nie pojawi sie do jutra, albo okaże się nieodpowiednim włascicielem dla Sary, przeniesiemy sunię w inne miejsce. Do tej pory nie było to możliwe, bo na tej działce, a własciwie podwórku w mieście był do tej pory chart Teo i Ira-duża sunia ze szczeniakiem . Na szczęście Ira z małym jedzie w poniedziałek do nowego domu i wtedy zwolni sie tam miejsce. I jeżeli Radek będzie podtrzymywał chęć adopcji suni, a mam taką nadzieję, to przetrzymamy ją do czasu kiedy będzie mógł ją zabrać. Natomiast większy problem jest z psami, które w tej chwili są z Sarą na tej działce, czyli "wilczarzem" Jantarem i Hakerem. Ich nie ma gdzie przenieść. Więc jeżeli Emir chcesz pomóc, to może one mogłyby znaleźć miejsce u Ciebie?
-
Dobrze Radku, że chociaż Ty nie wycofałes się. Zobaczymy co będzie dzisiaj. Gdyby z tego miejsca nic nie wyszło, postaramy się przetrzymać sunię do rozwiązania. Na tej działce , na której jest teraz nie jest źle. Na razie nie zabieramy stamtąd psów, czekamy aż p.Ania dostanie oficjalne pismo z nakazem. A wogóle , czy przepis zabraniający trzymania psów w ogródkach działkowych jest ogólnopolski, czy to jakieś lokalne zarządzenia, czy ktoś wie?
-
Czyli jedno wyjście awaryjne odpadło. Mam nadzieję, że to nie z powodu braku szybkich decyzji. Ale chyba rozumiecie, że jeżeli jest nawet nikła szansa dla suni w takim stanie na domek docelowy i to na miejscu, to trzeba to wykorzystać. Radku, jeżeli chodzi o ewentualny transport, to coś by się na pewno wymyśliło. Wczoraj byłam u Saruni, mam nowe zdjęcia zaraz poproszę o wstawienie. Nie potrafię określić jak szybko może urodzić, sutki sporo powiększone, ale kiedy to będzie :roll: . Jak zwykle entuzjastyczne przywitanie, a po spacerku biegiem ciągnęła na działkę, tak bardzo bidulek jest zadowolony z tego miejsca.
-
Wiem Radku i bardzo mnie to cieszy. Sara jest dla nas sunią wyjątkową. Bardzo długo walczyłysmy aby ją wyrwać z rąk tego typa, przez nią nie mogłam spać po nocach. I kiedy w końcu sie udało, nie chciałabym czegoś zepsuć. Muszę brać pod uwagę różne warianty, również to, że sunia z jakichs powodów nie będzie sie nadawała do mieszkania, że możesz zrezygnować z jej adopcji. Przepraszam, ale ta ostrożność to z doświadczeń z naprawdę wielu adopcji.
-
Ja myślę, że poczekamy z decyzją do jutra, aż ten człowiek z Kielc da odpowiedź. Koleżanka umawiała sie z nim zanim ja dowiedziałam sie o możliwości domku dla Sary. Radku ja pytałam o co innego , gdyby przypuszczalnie Sara urodziła ok 15 czerwca, to ok.15 lipca szczeniak miałby dopiero miesiąc, czyli trzeba by jeszcze czekać miesiąc aż mozna go by było wydać, a tez nie wiadomo czy od razu znajdzie się chętny, to wszystko bardzo przedłużyłoby pobyt suni w przytulisku, bo rozumiem, że nie ma mozliwości wzięcia jej ze szczeniakiem. Innym rozwiązaniem byłoby uspienie całego miotu i podawanie środków przeciwlaktacyjnych, chociaż jest to b.trudne. U nas wszystko ma sie rozstrzygnąć w tym tygodniu. Tak jak pisałam wcześniej, jezeli wydamy inną dużą sunię, mogłybyśmy przenieść Sarę na inną działkę, gdzie mogłaby spokojnie urodzić. Emir, Radku, proszę o trochę cierpliwości. Nie chcę podejmować pochopnych decyzji.
-
Dziękuję wszystkim, którzy chcą pomóc naszej Saruni. Mam ogromny dylemat, prawdę mówiąc nie wiem co robić. Nie wiem co by było najlepsze dla suni. Dzisiaj koleżanka pokazywała ją facetowi z Kielc, jutro ma dać odpowiedź czy zdecydowałby sie wziąć sunię teraz przed porodem. Facet ma dom z ogrodem w Kielcach, ma juz jakąś małą sunię. Nie rozmawiałam z nim osobiście, nie wiem czy sunia mogłaby liczyc też bliski kontakt z nim, a nie tylko ogród, budę i żarcie. Tak mi się wydaje, że na więcej miłości mogłaby liczyć u Radka. Ale z kolei ona nigdy nie była w mieszkaniu, nie wiem czy by sie tam dobrze czuła. chociaż z pewnościa by sie przyzwyczaiła do nowych warunków, bo to bardzo inteligentna suka. Próbowałam sie dodzwonić do przytuliska Emir na stacjonarny, bo skończyła mi sie karta w komórce, ale nikt nie odpowiada. Chciałam wiedzieć jaką decyzję co do szczeniaków by podjęli gdyby sunia była u nich. Nie ukrywam, że chciałybysmy , żeby jeżeli już zostawiać szczeniaki, to najwyżej jednego. Sara była ogromnie eksploatowana przez tego zwyrodnialca, rodziła przy każdej cieczce, przy ostatnich szczeniakach omało co nie umarła z wycieńczenia. Natomiast jeżeli zostawi się szczeniaczka, to przedłuży jej pobyt w przytulisku co najmniej o 2 miesiące, bo nie wiem czy Radek mógłby by ją wziąć ze szczeniakiem 15 lipca? Od samego rana :hmmmm: i naprawdę nie wiem jaką decyzje podjąć. Tak bardzo zależy mi ,żeby Sara była nareszcie szczęśliwa .
-
Zwróciliśmy mu życie, czekamy, aż ktoś da mu szczęście
erka replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
O ile wiem, to sprawa została umorzona, jak większość takich spraw w naszym kraju :angryy: :angryy: :angryy: -
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
erka replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Mieszkał w domu, w bloku. Na tym osiedlu, gdzie teraz się błąka. To co o nim wiem już napisałam, ale gdyby ktos był zainteresowany dowiem sie więcej. -
Kraków. Zahir - nowe życie u AgiG !!! Już za TM [']
erka replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Biedne są te psiaki, które po smierci własciciela trafiają na ulicę :placz: :placz: Pies jest podobno bardzo miły, chodzi cały czas za kobietą , która go dokarmia, odprowadza ja nawet do pracy. Ona bardzo boi sie, żeby mu sie nic nie stało, bo przechodzi przez kilka ruchliwych ulic. Ona niestey nie może go zabrac, bo ma juz psa w małym mieszkaniu. Myślę, ze on nawet nadawałby sie na psa stróżującego, w jakichś godziwych warunkach. -
Emir, bardzo dziękujemy za oferowaną pomoc. My jeszcze mamy nadzieję umięścic Sarę na innej działce, jeżeli wydamy w tym tygodniu inną dużą sunię z synkiem. Inna możliwość, to będziemy rozmawiać z facetem, który może adoptowałby Sarę, czy nie mógłby jej wziąć już teraz zanim urodzi. To wszystko rozstrzygnie sie na dniach. Jeżeli nic z tego nie wyjdzie chętnie skorzystamy z pomocy. Wolałabym, żeby została na miejscu, chciałabym oszczędzić jej jeszcze dodatkowego stresu teraz w jej stanie. W każdym razie będziemy w kontakcie.
-
Zwróciliśmy mu życie, czekamy, aż ktoś da mu szczęście
erka replied to Eruane's topic in Już w nowym domu
O jej, to już rok! Ucałowania dla Hektorka od wszystkich kieleckich ciotek!:bday: Ostatnio wspominałysmy go , jak kobieta ,mieszkająca w sąsiedztwie działki, na której przebywał również Hektor, robiła nam awanturę ,że psy szczekają i nie może spać. Powiedziałyśmy, że owszem w zeszłym roku , to był tutaj taki szczekający pies ale teraz to jest idealna cisza.:cool3: Ale to nie była wina Hektorka, on kocha wolność, a tam uciekinier musiał być przywiązany na łańcuchu i stąd jego rozpacz. Ale wszysto co złe już za nim, teraz ma cudowny dom u Mefimej i jej rodziny. Dla wszystkich :calus: -
Dzięki madziara1983. Może to pomoże. Agula, też dziekujemy za dobre chęci, ale w Kielcach nie ma hotelu z prawdziwego zdarzenia. Są dwa boksy hotelowe w schronie :angryy: i jakies hotele poza Kielcami, o których też nie słyszałyśmy nic dobrego.:shake:
-
Pani Ania dostawała już w zeszłym roku pisma z nakazem zabrania psów z działki. W tym roku na wiosnę dostała kolejne, że jak się nie zastosuje zabieraja jej działkę. Więc przez jakiś czas nie trzymałysmy tam psów, ale sytuacja była podbramkowa, kompletnie nie było co zrobic z nimi i znowy wylądowały tam trzy. Po prostu nie wiem co my teraz zrobimy, to są trzy duże psy. Nawet nie chcę myśleć o tym,że mogłyby trafic do schronu. A przeciez Sara będzie lada dzień rodzić:placz: Cudem uratowana, przecież nie możemy pozwolić ,żeby ją teraz stracić. :-(
-
No to koniec!:angryy: Pani Ania dzisiaj na działce spotkała człowieka z zarządu działkowców i powiedział, że tym razem jej nie darują i natychmiast ma zabierać psy :diabloti: Zupełnie nie wiem co my teraz zrobimy.:placz: Na tej działce jest Sara, Jantar i Haker. Pomóżcie, może chociaż jakis dom tymczasowy dla któregoś z nich.:placz: :placz: :placz: