Jump to content
Dogomania

erka

Members
  • Posts

    16858
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by erka

  1. Problem jest w tym, że Radek , czyli przyszły właściciel Sary /mam nadzieję,że nic się mnie zmieniło?/ przeprowadza się do nowego mieszkania i jest w trakcie jego remontu. Trudno brać do takich warunków sunię ze szczeniakiem.
  2. O wiele mniej urodziwe psiaczki znajdują swoje domki, dlaczego Pepik jeszcze czeka? :shake:
  3. Jaki on musi być teraz szczęśliwy... :multi: Pół roku na ulicy,gdzie znalazł sie z niezrozumiałych dla niego powodów, ciągle przeganiany, tracił powoli zaufanie do człowieka. I nagle jego los sie odmienił...., znowu ktoś przytula i głaszcze :loveu:
  4. Dopiero dzisiaj jestem, bo przecież wczoraj musiałam wziąć urlop okolicznościowy :cool3: Muszę przyznać ,że Sarunia ma wyjątkowe zdolności do podwyższania adrenaliny :evil_lol: Urodziła przedwczoraj rano jednego szczeniorka, cały dzień w oczekiwaniu na następne. Przeczytałam,że akcja może przedłużać się do 12 godz., wet ,do którego dzwoniłyśmy powiedział,że nawet do 24 godz. Miałyśmy go wzywać w razie gdyby się zaczęła źle czuć. Wspaniały dzień sobie wybrała na ten poród, nie dość ,że upał niesamowity, to jeszcze wieczorem burza. A my całe w nerwach. :crazyeye: Biedna p.Ania jeszcze późnym wieczorem , w deszcz poszła zobaczyć co się dzieje. Dalej jeden szczeniak, a Sara zupełnie w dobrej formie, nie było jakiś oznak złego samopoczucia. P. Ania następnego dnia rano o 4-tej już tam do niej poleciała i dalej bez zmian. O 8 -ej zabrałyśmy Sarę ze szczeniakiem do weta. Sara na badanie, a szczeniorek... :shake: Do końca nie wiedziałyśmy co zrobić. Bez szczeniaczka mogłaby juz jechać do nowego domu....A tak, to jeszcze co najmniej miesiąc... Ale jak zobaczyłam jak ona pilnuje tej torby z maluchem i jak błagalnie patrzy mi prosto w oczy, to już wiedziałam, że tego nie zrobię. Poparł mnie jeszcze wet, zdecydowanie odmawiając. Po USG okazało się, że rzeczywiście był tylko jeden maluszek . I mamuśka szczęśliwa wróciła z córeczką na działkę.:lol: Oczywiście Therion masz rację, nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie nietrafne określenie zaawansowania ciązy. Sara byłaby już dawno po sterylce. Nie było wtedy tego weta tylko jego asystentka. W tej lecznicy robimy prawie wszystkie sterylki, raczej nie było problemów. Jest to dla nas też dobre miejsce ze względu na bliskie położenie. Niestety nie jesteśmy zmotoryzowane i o każde podwiezienie do innej lecznicy musimy się kogoś wypraszać.
  5. Asiu bardzo, bardzo dziękujemy w imieniu Nortonka.:buzi: Dzięki Wam wszystkim Norton dostał szansę, na nowe, lepsze zycie! :klacz:
  6. AgaG , Twoje ogloszenie o Zahirku wzruszyło mnie do łez :placz: Nic dziwnego, że masz takie sukcesy w adopcjach , kamień by sie nie oparł takiemu tekstowi :razz: A swoja drogą bardzo się ciesze, że oba psiaki zdobyły Wasze serca, mam nadzieje, że uda im sie to równiez z przyszłymi właścicielami.:iloveyou:
  7. Nic dziwnego, że nie reaguje na to imię, bo go nie zna. To my z Eruane tak ochrzciłyśmy go , natomiast cieć mówił do niego Morus. To chłopak zupełnie nieobyty, całe życie w tej hurtowni pod "opieką" wiecznie zawianego ciecia, a jak udalo mu się z tego terenu wydostać, to zwykle cos mu sie przydarzało, wracał pobity albo z ranami, tak jak ostatnio. I tak się dziwię, że on chodzi jako tako na smyczy, bo nigdy tego nie robił. Ale myslę, że psiak jest pojętny i szybko nadrobi zaległości. Natomiast nie przypuszczałam, że z jego stanem zdrowia jest az tak kiepsko. Gdyby nie dziewczyny z Krakowa, to nie wiem co by sie stało z biedakiem. Czyli pieniążki są potrzebne nie tylko na hotel ale i na leczenie Nortonka. Jeżeli ktos mógłby nas wspomóc, to prosimy o wpłaty na konto AMICUSA z dopiskiem Norton.
  8. Też czekamy, aż urodzi, ale bez radości, bo niestety przed nami trudna decyzja i jeszcze trudniejsze wykonanie. :-(
  9. Tak andziu69, oba pojechały:smilecol:
  10. Asiu-s, wielkie dzięki! :calus: :calus: :calus: To w takim razie najlepiej wysłać od razu do AgiG, albo bezpośrednio do hotelu. Aga G, bardzo proszę, podaj asi-s nr konta. To w takim razie jak by się udało Nortonowi szybko znaleźć domek, to może nieśmiało poprosiłabym o pomoc dla jeszcze jednego młodego sporego psa, który juz od dłuższego czasu koczuje na osiedlu.:razz: Ale to oczywiście w takim wypadku, gdyby zostało pieniążków. Jeszcze raz bardzo wszystkim dziękujemy :modla: :modla: :modla: :modla: :modla:
  11. On rzeczywiście jeszcze jest w schronie? Aż się wierzyć nie chce,że nie ma amatora na tak pieknego psiaka.:hmmmm:
  12. Dziękowałam już wątku Nortona, ale jeszce raz dla dziewczyn z Krakowa :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou: :calus: :calus: :calus: :buzi: :buzi: :buzi:
  13. Dziewczyny już z Nortonem i Zahirem w drodze do Krakowa !:laola: Oba psiaki podobno zachowują sie w samochodzie przyzwoicie :razz: Chcemy bardzo , bardzo podziekować wszystkim za pomoc :modla: :modla: :modla: , AdzeG i dziewczynom, z którymi przyjechała, mar.gajko i tym , dzieki którym opłacony może byc hotel. Naprawę jesteście wspaniałe.:klacz: Dzisiaj taki piękny dzień, z pewnością mogłyście go spędzić w przyjemniejszy sposób niż w drodze z dwoma sporymi, pewnie niezbyt pachnącymi psami.:razz: Nie wiem co by sie stało z tymi psami bez Waszej pomocy, my nie miałyśmy możliwości zabrać ich do siebie, a szukanie domu na odległośc jakos się nie udawało. Wielkie buziaki dla Was :calus: :buzi:
  14. Tak, zabrałyśmy Nortona wczoraj z hurtowni. Nie obyło się bez problemów. Właściciel zamknął bramę i cieć chciał wyprowadzić Nortona dookoła przez jakąś dziurę. Ale Nortonek się zaparł i ani kroku :evil_lol: Nie pomogły prośby ani wabienie na jedzonko. Skończyło się na przekładaniu Nortonka przez płot, a do maluchów on nie należy :cool3: Potem już poszło w miarę gładko, z nami jakoś chętniej szedł na smyczy niz z tym cieciem, którego przecież znał. Bidulek był dosyc przestraszony, ale skąd miał wiedzieć, że właśnie jego los się odmienia.:razz: Dziewczyny już w Kielcach, czarny zapakowany, teraz jadą po Nortona!:multi:
  15. Rzeczywiście, też odnoszę wrażenie, że w Krakowie żyje jakiś lepszy gatunek człowieka. :p Nasze najtrudniejsze psy do adopcji, którym bardzo długo nie mogłyśmy znaleźć domów/ Helga, Bonia z wrośniętym sznurkiem/ znalazły cudowne domy właśnie w Krakowie. :angel: Dziewczyny już są w Kielcach i pojechały po psy. :lol: Niestety ja dzisiaj w pracy i bardzo żałuję,że nie będę się mogła z nimi spotkać osobiście.:lookarou:
  16. Już mnie nie będzie w necie do jutra.
  17. Radku, pw nie doszła bo miałam zapchaną skrzynkę. Spróbuj teraz.
  18. Oczywiście plandeka się przyda, bo Nortonek chyba nie będzie najczyściejszy :cool3:
  19. AgaG próbowałam Ci wysłać pw, ale chyba masz zapchaną skrzynkę. Więc napiszę tutaj. Rozmawiałam z prezes TOZ i rozliczą nam tą benzynę. Zobaczcie na trasie w ta stronę ile to jest km i zatankujcie w Kielcach potrzebną ilość benzyny na dwie strony. Podaję dane do faktury: Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami w Polsce, Oddział w Kielcach ul. Jana Piwnika "Ponurego' 49 NIP 526-17-37-771
  20. Będziemy sie tel. kontaktować z AgąG, czy tak może być?
  21. Dziewczyny, jesteście wspaniałe! :lilangel: Postaramy sie jakoś to wszystko przygotować, chociaż pechowo jutro pracuję. Co do czarnego psa będzie sie kontaktować z Wami Ilona, natomiast Nortona chyba weźmiemy dzisiaj wieczorem do nas na działkę, jeszcze zobaczymy. Na wszelki wypadek mamy kagańce, aby was "maleństwa" nie pożarły :diabloti:
  22. Rzeczywiście chyba upały :evil_lol: Nie doczytałam,że ty jedziesz dopiero 7 albo 8. To w takim razie czarny pojedzie pociagiem, a Nortona jakbys mogła zabrać, jeżeli wcześniej nic nie znajdziemy. :p
  23. Wellington, to by było cudownie. Przy okazji mogłabys zobaczyć małe psiaki u nas. A jak duży masz samochód, bo na przewiezienie do Krakowa czeka jeszcze jeden wilkowaty czarny pies, któremu zmarł włściciel. Od nas dziewczyna ma go wieźć w przyszły wtorek pociągiem, a dobrze by było gdyby mógł pojechać wcześniej.
  24. No tak, teraz małpiszon zadowolony , ale moje nerwy w rozsypce :diabloti:
  25. Zaraz będą wczorajsze zdjęcia przyszłej mamuśki i jej brzuszyska. Na razie wszystko ok.
×
×
  • Create New...