Jump to content
Dogomania

AleksandraAlicja

Members
  • Posts

    145
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by AleksandraAlicja

  1. Kochani, ja nie mogę być alfa, bo jestem w schronisku raz w tygodniu! Poza tym u nas boksy są przepełnione, a często obsada psów zmienia się każdego dnia. Każde zabranie na spacer psa z boksu burzy i tak chwiejną hierarchię w takim boksie. A ja nie mam możliwości wzięcia całego boksu na spacer, bo jestem sama (ewentualnie z pomocą koleżanki), no a luzem nie wezmę (chyba, że pracownicy się będą nudzili- załatwię im pracę przy wyłapywaniu :diabloti: )- schronisko jest przy bardzo ruchliwej trasie na Szklarską Porębę. Jakieś inne pomysły?
  2. Już zbanowany- na całe szczęście!!!
  3. Swoją drogą a'props eutanazji- co z psami zupełnie nierokującymi na przyszłość, dzikimi, agresywnymi, które mają przed sobą perspektywę kilku(czasami nawet kilkunastu) lat w schronisku, dopóki nie zdechną na jakieś choróbsko, nie zamarzną lub nie zginą zagryzione przez inne psy, wcześniej zagryzając kilka innych? Bo w "naszym" schronisku jest kilka takich psów! I szczerze powiem, że w ich przypadku żałuję, że polskie prawo jest takie, a nie inne... Że nie żyjemy w USA, gdzie każdy pies nie nadający się do adopcji jest po prostu usypiany (choć, z drugiej strony, tam to już panuje "lekka" przesada). Z drugiej strony ja nie usypiam psów, o ile nie jestem pewna, że to dla ukrócenia cierpień (np. zaawansowane nowotwory), a nawet wtedy zwalam to na męża. Ale jest i inna strona medalu- jak ja nie uśpię zdrowego psa, który znudził się właścicielom, to oni pójdą z nim albo do weta, który zrobi to taniej, bo pawulonikiem (a to, że pies umiera w cierpieniach, to się nie liczy), albo sąsiad za pół litra wódki da mu w łeb i tyle. Albo, co najgorsze, wywiozą go gdzieś do lasu :angryy: U mnie przynajmniej uśpienie jest dla psa tak bezbolesne, na ile to możliwe. Naprawdę mam poważny z tym problem!
  4. Ale tu nie chodzi o mnie, tylko o tego psa! Ostatnio, jak wprowadzałam Kofiego, to inne się na niego rzuciły- całe szczęście, że Kofi szybko sytuację opanował, bo byłam w strachu...
  5. Zastanawiam się, jak w Waszych schroniskach jest rozwiązywany problem wprowadzania do boksu psa, który właśnie wrócił ze spaceru? Bo nasze schronisko jest dość przepełnione, psy ciągle się ustawiają, a powrót ze spaceru to już ogromny powód do zatargów... Dawać coś wszystkim psom w boksie do jedzenia? Bo z moimi własnymi psami problem ten rozwiązałam uszami wędzonymi, ale raczej nie bardzo mnie stać, żeby za każdym razem mieć 30 uszek wedzonych (no bo 10 psów w boksie, powiedzmy, że wychodzę tylko z trzema za każdym razem- czyli 30 wędzonych uszek!). Może rzucać suchą karmę na podłogę? Ale tam z kolei posrane, poza tym takie coś też może być potencjalnie problematyczne...
  6. Ja właśnie też myślałam o takiej broszurce, którą możnaby dodawać do każdego adoptowanego psa!
  7. A w schronisku są już dwa następne "Wiktory"... :placz:
  8. Asiuniap trzymam kciuki!!! Oby Wiktor wreszcie trafił na człowieka, który będzie go umiał docenić!
  9. Mój Cygan tak się boi huku, że już od dwóch tygodni nie wychodzi z piwnicy- no, ewentualnie ubłagam go na 2 minutki siku. Dniem i nocą leci mu muzyka, w Sylwestra wyjątkowo głośno. Powiem Wam, że dla mnie lęk przed hukiem jest tak dużym problemem (np. Tola, która aktualnie jest zaginiona :placz: ), że następny pies (zapewne york), będzie na pewno po rodzicach niebojących się, a do tego z pewnością będę go od małego izolować od Cygania (i Toli) w czasie strzałów. Żeby nie wziął złego przykładu.
  10. Co do sterylizacji przed pierwszą cieczką opinie są bardzo podzielone, a wręcz większość europejskich weterynarzy odradza taką sterylkę- bo mimo wszystko hormony są potrzebne do rozwoju organizmu, natomiast już po zakończeniu rozwoju- czasami nawet zbędne. Z badań naukowych wynika, że zwłaszcza u suk dużych (co prawda nie dotyczy to yorków, ale przytoczę ten przykład) sterylizację należy przeprowadzać najwcześniej po 3 latach- bo wtedy ryzyko nowotworu kości spada do poziomu takiego, jaki istnieje u suk niesterylizowanych. Zaś wczesne wysterylizowanie nawet zwiększa to ryzyko poczwórnie!!! Co do suk małych- nie znam takich badań, ale w różnych artykułach w necie czytałam, że wczesna sterylizacja znacząco wpływa min. na długość życia. Czy to prawda- nie wiem, bo, jak pisałam, nie trafiłam na badania naukowe. Dlatego ja zalecam sterylkę najwcześniej po 1 cieczce, a u suk dużych- namawiam do przeczekania przynajmniej 4 cieczek. Jeżeli już decydujecie się na zabieg, to tylko w dużej lecznicy, gdzie jest wystarczający sprzęt. W zasadzie to młody, zdrowy pies powinien przejść taki zabieg bez zbędnych komplikacji, ale jakby nie daj Boże się coś działo, to żeby możnabyło go uratować. Natomiast operacja ropomacicza- to już jest naprawdę ciężka i powinno się ją przeprowadzać tylko na znieczuleniu wziewnym.
  11. W pomieszczeniach leje, bo to facet w końcu, do tego już dorosły! Pracowałam kiedyś nad psem, który też tak robił (u siebie w domu nie, ale u obcych) i częściowo pomogła jedynie kastracja (częściowo, bo np. jak przychodził w odwiedziny do moich suk, to dalej obsikiwał wszystkie meble :roll: ). Z drugiej strony jak Cygan (pies podwórkowy) po raz pierwszy wszedł do mieszkania, to też poobsikiwał ściany, a do tej pory po zjedzeniu leje w miskę Zupy :motz: (dlatego jedzą w piwnicy). Więc chyba po prostu tak się zachowują niektórzy faceci. Sikaniem u fryzjera wcale bym się nie przejmowała- co drugi samiec wchodzący do lecznicy obleje ścianę, albo coś innego :eggface: Co do kupy- spróbuj w trakcie każdej kupy użyć hasła- np. rób czy coś w tym stylu. Potem można bardzo ładnie wymusić samym hasłem załatwienie potrzeb. I koniecznie nagradzaj smakołykami i dobrym słowem po każdej kupie zrobionej na podwórku!
  12. Moje potwory też mają całą masę zabawek, ale ostatnio wolę zainwestować w droższe Kongi, bo mają dłuższe życie :roll: Za to wszelkiego rodzaju obróżek, smyczek czy szelków ;-) to miały niezliczone ilości- co wystawa (a na wystawy uwielbiam jeździć), to nowy komplecik! Aż w końcu się zebrałam w sobie i wszystko nadprogramowe wywiozłam do Jelenie- bolało...
  13. Dalej ma takie :jumpie:
  14. No to jeszcze ja :roflt: Ola, lat 25, mam 4 kundle w tym jeden zaginiony :cry: i 4 podopieczne w Jeleniogórskim schronisku, oraz męża :ylsuper: i 4 koty. W planach adoptowanie podopiecznej Bójki ze schroniska i york. Ulubione rasy: Rottweilery, borzoje, malinoisy, collie krótkowłose no i yorki. Strasznie chciałabym hodować psy, ale ze względu na moje "szczęście" w znajdowaniu psów pokrzywdzonych przez los podejrzewam, że nigdy do założenia hodowli nie dojdzie... Oprócz psów pasjonują mnie konie, koty, świnie i krowy :multi: Uwielbiam czytać, mam bogatą kolekcję książek o zwierzętach. Ineresuję się zwierzęcą psychologią i szkoleniem. Od 2 lat szkolę klikerem. Miło mi, że znalazłam yorkomaniaków :-)
  15. To zamiast wklejać zapraszam na: [URL="http://www.lukrowi.pl"]www.lukrowi.pl[/URL] do galerii. Tam klikacie: lukrowe pieski i potem: potwory AA. Czyli galeria moich psów :ylsuper:
  16. Ale na moich zdjęciach nie ma nawet kawałka yorka!!! Same bydlaki :megagrin:
  17. Zdjęć to ja mam od metra i ciut :lol:
  18. Zupa- schronisko, ale wzięta małym szczeniakiem; Student podobnie; Tola- znajda, w tej chwili zaginiona :-( ; Cygan- wzięty od gospodarza jako 6-miesięczny gnojek, nikt go nie chciał, bo był "zbyt łagodny".
  19. Przyznam się szczerze, że ja się nigdy nie spotkałam z nietolerancją moich kundli- oczywiście nie wliczam tu rodziny (tej dalszej), która ciągle komentuje pochodzenie moich psów, ale ja umiem sobie z nimi radzić. A na wystawie we Wrocławiu mój mąż wciskał ludziom kity, że nasze suki to: Perro di presa di Wroclawo i Dolnośląski pies na kaczki :cool2: Zdarzali się i tacy, którzy zaczynali przeglądać katalog, na co mój mąż mówił, że one były wystawiane wczoraj ;-) Przyznam się szczerze, że ja jestem dumna z moich kundli i ich kundlowatości, następny pies też będzie kundlem (zobaczcie: [URL="http://www.jelenia.schronisko.net"]www.jelenia.schronisko.net[/URL] w dziale psy do adopcji, jest suka Bójka- marzę o niej już od dłuższego czasu, niestety, obie musimy poczekać do wiosny :puppydog: ) , choć miał być rasowym borzojem lub malinoisem lub collie krótkowłosym 8-)
  20. [quote name='asiuniap'] Aleksandra dzięki, że się odezwałaś. Zaraz będziesz mieć priva.[/quote] Czekam na priva ;-)
  21. To może ja. Mam 4 najkochańsze na świecie kundle. Następny pies- wg wszelkich znaków na niebie i ziemi- też będzie kundlem z Jeleniogórskiego schroniska. Mimo to marzeniem mojego życia jest posiadać i hodować psy rasowe, a moje psie miłości to rottweilery, malinoisy, borzoje, collie krótkowłose i... yorki. Chociaż nigdy mi nie przyszło do głowy hodować yorki- po prostu jestem z natury dość leniwa, a krótko obcięty york nie miałby raczej szans na ringu ;-) Marzę o yorku i prawdopodobnie właśnie york będzie moim pierwszym rasowym psem wśród stada kundli. Dodam jeszcze, że jestem ABSOLUTNĄ i NIEZAPRZECZALNĄ zwolenniczką psów rodowodowych- albo kundli ze schroniska. No i wszystkimi 4 łapami popieram sterylizację wszystkich psów niehodowlanych. Ale jeśli chodzi o yorka- nie wiem, czy nie będę miała raczej psa w typie yorka, po rodowodowych rodzicach :oops: A już tłumaczę, dlaczego. Po prostu szukając dobrej hodowli, gdzie psa traktuje się jako członka rodziny, a rozmnaża się tylko w celach doskonalenia rasy, z której mogłabym mieć peta (jako że, jak już wspomniałam, leniwemu człowiekowi nie będzie się chciało pielęgnować sierści), znalazłam hodowle, które z zewnątrz wyglądają pięknie, a w środku... Zgroza. Natomiast opiekuję się wieloma suczkami w typie yorka, zdrowymi, ładnymi, o prawidłowej psychice, które jedzą frykasy, śpią z właścicielami i- nierzadko- są ważniejsze od ludzich dzieci. I właściciele tych suczek przynajmniej raz w życiu pragną odchować szczenięta od swoich pieszczoszek. Maluchy są od dnia narodzin (a często wcześniej) pod moim okiem, zaszczepione, odrobaczone, szczęśliwe z życia i całkowicie prawidłowo zsocjalizowane. Przyszli właściciele- dobierani jak najbardziej starannie. Dlaczego by nie wziąć takiego szczeniaka?!? Muszę przyznać, że mam zgryza :niedowia: Na moje szczęście mały york to kwestia dość odległa, w najlepszym razie trafi do mnie za jakieś 2-3 lata. Może do tego czasu znajdę wymarzoną hodowlę... (albo trafię na yorka w schronisku :smokin: )
  22. Kurczę, a pies miał być już od 2 tygodni w nowym domku :puppydog: Razem z koleżanką załatwiałyśmy mu dom, a tutaj dziś wchodzę na stronę schroniska i widzę go w ofercie adopcji :-( Zaraz skontaktuję się z koleżanką i dowiem się, o co biega. Ja wiem tyle- pies po trafieniu do schroniska nie mógł się wogóle dostosować, ze względu na przepełnienie panuje tam dosyć drastyczna sytuacja- albo pies walczy, albo ginie... Ten należał do tych poddających się, na szczęście przeniesiono go do innej klatki, gdzie trochę odżył- już samo to, że żyje do dziś dużo znaczy, bo jak 2 tyg. temu załatwiałam mu dom, to dosłownie dawano mu 2 dni życia... Niemniej jest to pies wybitnie nie nadający się do życia w schronisku, jak i wiele innych...
  23. Moim zdaniem Flaire szkoli pozytywnie, choć nie klikerowo. Ja szkolenia dzielę tak: pozytywne i siłowe. Siłowe polegają na stosowaniu kar i nagród (tak szkoli pewien pan, który wydał już dużo szkoleniowych książek- przy czym wcale nie chcę napisać, że on te psy katuje! Nagradza, pogłaszcze, ale uczy w sposób "tradycyjny"). Pozytywne to te wszystkie, gdzie pies aż sam się wyrywa na szkolenie, choć czasami jest korygowany. Ale głównie jest nagradzany, a sama nauka sprawia mu przyjemność. I to są szkolenia np. 9/10 pozytywne :wink: A szkolenia 100% pozytywne- np. pani Mrzewińska. Ona przecież nie używa korekt, a wszystkiego uczy nagradzając. Do szkoleń 100% pozytywnych ja zaliczam także kliker. I tak samo jak Anabelka napisała, ja też metodę klikerową odbieram jako [b]filozofię [/b], a nie tylko szkolenie. Ja z moimi psami przeszłam chyba wszelkie etapy. Poczynając od szkolenia siłowego, przez 9/10 pozytywne, z którym to odniosłam niemałe sukcesy: nawiązałam serdeczny kontakt z moimi Potworami, nauczyłam je grzecznego zachowywania się w domu, na spacerkach i wogóle było prawie idealnie. No właśnie- prawie. Może teraz zgeneralizuję, ale chyba tylko klikerowcy negują zachowania dominacyjne psów, a mnie właśnie patrzenie na moje psy przez pryzmat dominacji przeszkadzało. I tak trafiłam na kliker, którego naprawdę sobie chwalę. I moje psy chyba też :wink: Niemniej wcale nie twierdzę, że wszyscy inni źle szkolą swoje psy i je krzywdzą. Flaire napewno nie krzywdzi, a ta osoba, która opisywała naukę warowania naprawdę tylko brakiem klikera się od nas różni! Co do trudności klikera- na pewno najtrudniej jest przestawić się na troszkę inne myślenie. No i zmobilizować do pracy :lol: Mnie znacznie trudniej było nauczyć się dobrze szkolić "metodami Flaire". Do klikera jestem trochę pojętniejsza :)
  24. Ja polecam Gaby Sojdę- naprawdę wspaniała osoba, bardzo oddana psom, z ogromną wiedzą. Choć pani Agnieszka Janeczek również jest profesjonalistką :)
  25. W tej chwili jestem z Olszyny :D Niestety,jadę już w piątek, a wracam w poniedziałek, no i autobusem... Ale chętnie się spotkam w niedzielę przy rottkach!
×
×
  • Create New...