Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. asher

    Radom 2005 Krajowa

    ale ja nie mam pojecia, gdzie jest zwiazek :niewiem: a Wernera, to jak na Radomskie warunki dosc dluga ulica... to jest blizej Warszawskiej, Malczewskiego, a moze posrodku, tak gdzie targ i dworzec autobusowy? wstyd po prostu, 20 lat mieszkalam w Radomiu i nie mialam pojecia, ze na Wernera w ogole jest jakis stadion :oops: :wink:
  2. asher

    Radom 2005 Krajowa

    w Bialobrzegach sa najpyszniejsze lody w Polsce 8) ja tez jestem po trosze z Radomia. wyjechalam na studia do wawy i juz tu zostalam, ale czasem odwiedzam rodzicow. a na wystawe moze sie wybiore, jak dozyje, bo czasu jeszcze mnostwo i wiele sie moze zdarzyc :wink: tylko gdzie u licha jest ten stadion STARTu??? tyle lat mieszkalam w Radomiu i okazuje sie, nie znam wlasnego miasta :o
  3. :evilbat: :evilbat: :evilbat: klopot tylko w tym, ze moj wujek ma suczke z teg samego zrodla. i jest przeslodka... ale fakt, on sie nia zajmuje. co prawda nie szkoli jej, itp. ale jest ukochana przytulanka calej rodziny...
  4. daje znac, choc troche niepewnie :wink: z niecierpliwoscia czekam na wiecej, a ewentualne pytania odkladam na potem 8)
  5. a moze wlasnie to, miedzy innymi, bylo przyczyna jej agresji? moja Sabina vel Saba :lol: jest znajda i nie wiem nic o jej przeszlosci. ale socjalizacje miala chyba rownie beznadziejna co twoja... plus bardzo silny instynkt lowczy... ona nie jest typowa dominantka, nie startuje do silniejszych psychicznie suk (a jesli juz nawet dojdzie do spiecia, to jest to takie zwyczajne krotkie postraszenie sie zebami, co zdarza sie i bedzie sie zdarzac miedzy psami z racji ich natury). niestety suki slabsze charakterem tlamsi straszliwie :-? tak, czy inaczej - dzieki za wsparcie :D
  6. nie nooo, jakbym tego zabrala do siebie, to ojciec juz by raczej nie bral nastepnego. choc by ze wstydu przed sasiadami, balby sie, ze jak mu beda cztery psy po podworku biegac, to go okolica na jezyki wezmie :lol: a mame bede urabiac, powolujac sie na "klopoty logistyczne" i zapewniajac, ze jakby co, to ja sie tym malcem w zyciu nie zajme :evilbat:
  7. Ka-Vanga, dzieki za zrozumienie... mnie po prostu rece opadly jak uslyszalam te "nowine" :( Bugajski ktory mieszka z rodzicami jest naprawde nieprzecietnym psem i ojciec, choc sie do tego oficjalnie nie przyznaje, bardzo go lubi. ale lubi go przede wszystkim dlatego, ze moze sie pochwalic jego "madroscia" na wszelkich rodzinnych spedach... nie zdaje sobe sprawy, ze pies nie robi sie "madry" sam z siebie, ze w wychowanie zwierzaka trzeba wlozyc duzo wysilku i przede wszystkim serca... dlatego wolalabym, zeby sznaucerek znalazl sie jednak w innym domu... w najgorszym razie zabiore go do siebie do warszawy. ale to krzyzuje wszelkie moje plany. bez obrazy - nie przepadam za sznaucerami, a juz mini zwlaszcza 8) luie duze psy i marzy mi sie od jakiegos czasu pudel standard. myslalam, ze za jakies dwa, trzy lata zamieszka ze mna taki kudlacz, ale w takim wypadku trzeba bedzie odlozyc marzenia na polke... bo cztery psy to juz bylaby gruba przesada :roll:
  8. jesli pies jest faktycznie kupiony dla znajomych, to musztarda po obiedzie, trudno. mam nadzieje, ze trafi do dobrego domu. a jesli to tylko zmylka ojca, to jestem pewna, ze jeszcze nie zaplacil za szczeniaka. jak juz pisalam, czas jakis temu wspominal, ze chce kupic sznaucera mini, ale moja mama stanowczo powiedziala "nie". ojciec zbyt sobie ceni pieniadze, by ryzykowac kupienie szczeniaka, bez pewnosci, ze mama pozwoli, by maluch zostal w domu. a na trzeciego psa w rodzinie, nie wazne - z rodowodem, czy bez, na razie nie ma po prostu warunkow... z rodzicami mieszka Bugajski, ze mna Sabina... nie wyobrazam sobie, co bedzie, jak rodzice wyjada gdzies na wakacje... nie bardzo mi sie usmiecha chodzenie codziennie na kilkanascie spacerow (no bo sama jedna trzem na raz nie podolam :roll: ) poza tym moj ojciec nie jest milosnikiem psow i sznaucer to po prostu taki jego kaprys. mimo dobrego serca mojej mamy, dom rodzicow nie jest dla psiaka tym wymarzonym. wystarczy, ze zleje sie pare razy na dywan, czy wychuchany parkiet i wyladuje w wiatrolapie :evil: poza tym strach pomyslec co z malca wyrosnie, bo moi rodzice nie maja zadnej wiedzy o psach, o socjalizacji, wychowaniu, szkoleniu, prawidlowym zywieniu. a ja bywam w ich domu raz na kilka miesiecy (mieszkaja w innym miescie). tak wiec sumujac - mysle, ze najlepszym wyjciem z sytuacji byloby oddanie psa tam skad byl wziety. po drugie - wiem, ze maluch w niczym nie zawinil, ze jest juz na swiecie i zasluguje na dobry dom. ale jest jeszcze druga strona medalu - czesc ludzi kupujacych psy od handlarzy kieruje sie wlasnie sercem - bo szkoda, bo fatalne warunki, bo trzeba psa ratowac... i napedzaja koniunkture :evil: dodam jeszcze tylko, ze malucha ojciec przywiozl dzisiaj, wiec moze go odwiezc bez szkody dla psychiki szczeniaka
  9. amfi, dan, takie ciekawe rzeczy piszecie... ale nie moglibyscie jakos prosciej tego wszystkiego wytlumaczyc? bo poki co jak slysze "marker" to mam przed oczyma rodzaj pisaka :wink: bylabym tez wdzieczna za odeslanie mnie do jakiejs lektury, ale takiej zrozumialej dla przecietnego czlowieka. bo poki co wszystkie ksiazki na temat genetyki, jakie wpadly mi w rece dokladalam na polke w tempie blyskawicznym, zeby juz calkiem nie popasc w kompleksy :roll: :lol:
  10. jeszcze nie robilam :lol: a namiary na Natolinska lecznice Weterynaryjna podawalam juz w jakims topiku "weterynarze godni polecenia" czy jakos tak :hmmmm: wizytowki nie moge teraz oczywiscie znalezc, a mam chyba ze trzy... :roll: w kazdym badz razie jest to niewielki, stojacy osobno budynek na ul. Belgradzkiej, tuz przy ul. Rosola.
  11. ze dysplazja odpada, to ja wiem. ale naprawde mini sznaucery nie maja predyspozycji do jakichs innych schorzen? jakies choroby oczu? serca? watroby? nerek? czegokolwiek??? a jak z zawichrowaniami psychicznymi? jakie najczesciej sie zdarzaja w tej rasie? ma ksiazeczke ze szczepieniami podobno. nie wiem, jak z odrobaczaniem... ale "hodowca" nawet nie poinformowal ojca o dalszych szczepieniach, kwarantannie, itd :evil: niestety, na mojego ojca nie zadzialaja . wybaczcie wulgaryzm - on ma to gleboko w dupie, guzik go obchadza jakies tam kundle w schroniskach, czy to, ze suka jest kryta co cieczke :evil: poza tym nie uwaza mnie za autorytet w zadnej dziedzinie, wiec ja na pewno go nie przekonam racjonalnymi argumentami. a wszelkich ludzi znajacych sie na psach, zajmyjacych sie nimi uwaza za delikatnie mowiac... kretynow... wiec nie ma co sobie glowy zawracac tlumaczeniem, co daje rodowod... wciaz licze na to, ze ten psiak faktycznie jest dla znajomych. w razie czego mame bede podburzac jak tylko sie da. na codzien ojciec jest sam w domu, z Boogim (ktory zreszta podobno srednio szczeniaka toleruje...), nie sadze, zeby dal sobie rade z dwoma psami. niecierpliwie czekam co bedzie, jak malec zasika pol domu, a drugie pol przemieli malymi zabkami :evilbat: moj ojciec ma wrecz zboczenie w kwesti porzadku i dbania o rzeczy materialne :roll:
  12. Kingula, my tez chodzimy do dr Niziolka :D a serducho... to na szczescie nie jest jakas wrodzona wada, czy uszkodzenie. po prostu pracuje wolniej niz powinno, zwlaszcza prawa komora nie domaga... przyczyn moze byc kilka, z czego wykluczylismy tarczyce. u Sabiny prawdopodobnie jest to wynik nacieczen na plucach - niewydolne pluca powoduja, ze serducho gorzej pracuje, uzupelniamy tez potas i magnez, bo byly w dolnej granicy normy. a skad nacieczenia - nie mam pojecia. przyczyn tez moze byc kilka, np. niezaleczone zapalenie pluc. Sabina to znajda, nie wiem nic o jej przeszlosci :niewiem:
  13. podnosze, bo tytul pasuje, a ja mam do was ogromna prosbe. otoz moj ojciec nabyl wlasnie pieska - miniature. oczywiscie BEZ RODOWODU :evil: :evil: :evil: psa ponoc kupil nie dla siebie, a dla jakiegos znajomego mojej ciotki z drugiego konca Polski... ale mnie cos sie zdaje, ze to tylko taki tekst, zeby urobic moja mame. niby ten znajomy ma przyjechac po psa za kilka dni, wiadomo, ze przez kilka ni szczeniak zdobedzie serce mojej mamy, a ojciec juz od jakiegos czasu przebakiwal cos o sznaucerze mini... :roll: fakt juz niestety jest "dokonany", pies jest teraz w domu moich rodzicow. dla mojego ojca jedyna roznica miedzy psami z rodowodem i bez jest to, ze te drugie sa tansze :roll: wiec racjonalna pogadanka nie przekonam go, ze popelnil blad. wpadlam wiec na pomysl, zeby go... nastraszyc :evilbat: :evilbat: :evilbat: stad moja prosba do was, jako, ze nie znam sie zupelnie na tej rasie i brakuje mi argumentow - jakie sa choroby, czy wady genetyczne charakterystyczne dla sznaucerow mini (wiecie, cos jak dysplazja u duzych psow)? na razie wystraszylam przez telefon mame, kategorycznie zadajac, by nie dopuszczala do kontaktu szczeniaka z naszym seniorem Boogiem, bo maly moze go jakas parwo, albo nowsowka zarazic (a ze mama sie nie zna, to mi uwierzyla :evilbat: ) dodam tylko, ze suczka mojego wujka, wzieta z tego samego zrodla jakim cudem zmienila masc... poczatkowo byla czarno srebrna, a z czasem zaczela wygladac jak pieprz i sol :o
  14. doddy :grab: wez no troche ludzi zachec, ze ani ja, ani psica nie takie straszne jestesmy... nie trzeba sie nas bac 8) a na spacerki nigdzie dalej poki co nie mozemy sie wybrac, bo sie wetka pomylila i zamiast na wscieklizne, zaszczepila Sabine na wszystko inne :evil: i jestesmy uziemione, bo wole nie ryzykowac spotkania z upierdliwym kanarem... :roll:
  15. asher, a dlaczego z tym zwlekać?po pierwsze - coraz wiecej mam watpliwosci, odkad dowiedzialam sie o tym, ze agresja dominacyjna moze u suki po sterylce wzrosnac. niestety juz teraz mamy z tym problemy :-? po drugie - wciaz czekamy na ustabilizowanie sie sytuacji z serduchem Sabiny. na razie jest dobrze, wiec odstawilismy jeden lek i czekamy co bedzie. w styczniu idziemy na kolejna kontrole i kardiolog podejmie decyzje co do rodzaju narkozy (tak, czy inaczej wziewna, ale moze byc konieczne jakies jej zmodyfikowanie) po trzecie - kasa... a raczej jej brak...
  16. to znaczy ze to ropomacicze (skutek zastrzyków) moze wystąpić "kiedyś tam..."? ano podobno wlasnie tak... to nie musi byc od razu, moze byc np. po trzeciej kolejnej cieczce :-? ale ja tak czy inaczej umieram ze strachu po kazdej cieczce, bo Sabina juz nie jest mlodziutka, wiec tym bardziej narazona jest na ropomacicze... a sterylka na razie w odleglej przyszlosci :-?
  17. taaa... stnieje jeszcze VEO - wostocnoeuropejskaja owczarka - woczarek wschodnioeuropejski... zdjecie tutaj
  18. co prawda nie mam pojecia co moze byc przyczyna takiego zachowania, ale gdybym ja byla na miejscu wlasciciela psa, to przede wszystkim poszlabym z nim do weterynarza. takiego, ktory zanim otumani mi psa srodkami uspokajajacymi, przynajmniej sprobuje postawic jakas diagnoze. i szczerze mowiac nie widze w tej sytuacji innego wyjscia :niewiem:
  19. No więc ja tego nie rozumiem. Muszę prześwietlić, ale potem mogę rozmnażać bez względu na wynik? Bo tu niestety nie jest nic napisane, jak ma wyglądać opis bioder psów czy suk hodowlanych... :(ale ty czepialska jestes :wink: to dobrze, bo szczerze mowiac nie zwrocilam na to uwagi. ale mam nadzieje, ze to tylko jakies niedopowiedzenie. bo logicznie myslac - po co przeswietlac, skoro wynik nie jest wazny? dzwonic do nich i pytac mi sie nie chce :evilbat:
  20. wklejam to, co znalazlam na stronie ZONDu ( www.zond.elive.pl - w dziale "HODOWLA")
  21. nie wiem, czy ZOND jest organizacja "bardzo godna zaufania", czy mozna im ufac bardziej, czy mniej, niz ZKwP. nie jestem tam zrzeszona (w ZK tez zreszta nie), nie znam nikogo z jej czlonkow, nie mialam z nia doczynienia :niewiem: ON to niestety rasa bardzo popsuta - przez swoja popularnosc. na "wadliwego" ON o wiele latwiej jest trafic, niz na takiego, o jakim kazdy milosnik tej rasy marzy - zrownowazonego, pieknego, zdrowego psa. nie wiem jednak, jak wyglada stosunek psow "pelnowartosciowych" do psow "wadliwych" w hodowlach ZK, a jak w ZOND, czy PKPR. napisalam wiec, ze w przypadku kupowania psa, a ONa zawlaszcza, trzeba stosowac metode ograniczonego zaufania. bez wzgledu na to, gdzie zrzeszona jest hodowla. nie mniej jednak, niewiele wiedzac o ZOND, uwazam za wlasciwe, ze dazy sie do kontroli nad hodowla dlugowlosych ON. nie wiem jak to wyglada w praktyce, po prostu sama idea wydaje mi sie sluszna. podobnie jesli chodzi o PKPR - na ktorego temat slyszalam i czytalam wiele niepochlebnych opinii - zrzeszeni sa tam m. in. hodowcy ras nie uznawanych przez FCI, co mimo wszystko daje nadzieje, ze jest nad ich dzialalnoscia jakis nadzor.
  22. jak w temacie. ja mieszkam na Kabatach i chetnie bysmy z sucza poznaly jakichs krajanow. zwlaszcza, ze nie mam tu zadnych zapsionych znajomych i codzienne spacerki odbywamy samotne i smutne :( :wink:
  23. w Natolinskiej Lecznicy Weterynaryjnej - zabieg lacznie z wziewna narkoza dla ok. 35 kg suki - 400 zl (w tym podstawowe badania i chyba pierwsza dawka antybiotyku). nie jestem pewna, ale prawdopodobnie podczas operacji suka ma monitorowane funkcje zyciowe, bez asysty anestezjologa. osobno placi sie za kolnierz, antybiotyki po zabiegu i zdjecie szwow. wyliczalam, ze w sumie wyniosloby mnie to ok. 600 zl. jako, ze Sabina ma problemy z sercem i plucami mozliwe, ze cena by wzrosla ze wzgledu na rodzaj narkozy. a jesli w zabiegu musialby uczestniczyc kardiolog, oczywiscie byloby jeszcze drozej :roll: ale nie wiem ile, bo sie balam pytac, zeby samej nie zejsc na zawal serca :wink:
  24. Flaire z jednej strony masz racje i wlasciwie ciezko mi znalezc argumenty, zeby z toba dyskutowac :wink: nie jestem znawca, nawet moich ukochanych ON. ale mimo to sprobuje napisac, jak ja to widze. po pierwsze - jasne, ze wzorce ras nie zawsze maja praktyczne uzasadnienie. jednak jesli uzasadnienie sie pojawia i jest ono bzdurne, to rodza sie watpliwosci. a tak jest wlasnie w tym przypadku. po drugie przede wszystkim nikt juz nie dazy do wykreowania rasy dlugowlosy owczarek niemiecki, bo ona po prostu istnieje (choc oczywiscie nie jest rasa w mysl przepisow FCI). sa hodowle DON zrzeszone w innej organizacji, hoduja DON od lat, jak juz pisalam otrzymuja wyrownane eksterierowo psy... (z ciekawosci - czy w przypadku airdela jest to mozliwe? hodowanie calych linii psow z bialymi lapami?). a skoro dlugowlosa odmiana ON isniala, istnieje i bedzie istniec, to co stoi a przeszkodzie, zeby oficjalnie ja uznac (zwlaszcza, ze dlugi wlos nie jest jakas mutacja genetyczna, niosaca za soba nie wiadomo jakie wady)? czemu do licha uznano w koncu bialego ON i to w obu odmianach: krotko - i dlugowlosej, a dlugowlosy ON nadal traktowany jest po macoszemu? a poki co - to chyba po trzecie :wink: - moim zdaniem to dobrze, ze istnieje organizacja, ktora czuwa nad hodowla DON. jest nia Zwiazek Owczarka Niemieckiego Dlugowlosego. dzieki temu hodowla tych psow jest jakos usystematyzowana, nie jest dzika, nie kojarzy sie psow byle jak, z byle czym. psy maja rodowody, mozna poznac ich przodkow, sa badane, itd. po czwarte nooo, ja tam nie jestem pewna, czy ZK to akurat taka odpowiedzialna organizacja :wink: zwlaszcza, jesli chodzi o ON. w Polsce ze swieca szukac naprawde dobrych psow - zdrowych, zrownowazonych, wygladem nie odbiegajacych znacznie od wzorca. nie pisze tego na podstawie wlasnych doswiadczen, bo takowych nie mam, ale na podstawie tego co czytam, slysze i ogladam... moim zdaniem nie wazne, czy kupujesz peta z metryka ZK, czy DONa z hodowli zrzeszonej w ZOND zawsze trzeba miec sie na bacznosci. wiadomo - zadnej rasie popularnosc nie sprzyja :( ps. a skoro juz sie tak tutaj wymadrzam, to wypada uczciwie napisac, ze Sabina jest moim pierwszym ON, dlugowlosym. prawdopodobnie bez zadnego rodowodu. wiec nie jestem wybitnym znawca tematu. ot, taka ze mnie domorosla milosniczka :D
×
×
  • Create New...