-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
Pieska sprzedajemy tanio, bo ma niewielką przepuklinę...
asher replied to Mazek's topic in Zakup psa rasowego
tak sie przy okazji spytam... ... gdzie u licha psy maja pepek??? -
Falkor, cokolwiek zdecydujesz, najlepiej porozmawiaj przedtem ze swoim ( :lol: ) weterynarzem. jesli masz jakiegos stalego, to mysle, ze w tej kwestii udzieli ci porady chocby przez telefon, zebys nie musiala latac do lecznicy i placic za wizyte.
-
Umbra, ale DLACZEGO sa potrzebne? bezsporna kwestia jest to, ze w psim przedszkolu jest troche inny tryb nauki, dostosowany do mozliwosci szczeniakow (wyczytalam to na tym forum, bo sama nei mam zadnego doswuiadczenia - ani w psim przedszkolu, ani na doroslym szkoleniu nigdy nie bylam). ale mysle, ze na normalnym szkoleniu szczeniaki mogly by isc jakims zindywidualizowanym trybem, wiec nie jest to taka znow przeszkoda. poza tym, ja nie napisalam, ze slyszalam, ze psie przedszkola szkodza, tylko ze w gruncie rzeczy daja szczeniakom mniej (w sesnsie, ze tak powiem socjalnym), niz dalaby im nauka w towarzystwie doroslych psow. dodam, ze ten poglad wydaje mi sie rozsadny, ale pewnosci niie mam. dlatego licze, ze sie podzielicie swoimi opiniami :D
-
spotkalam sie wlasnie z taka opinia (osoby ponoc doswiadczonej w szkoleniu psow), ze psie przedszkola to w gruncie rzeczy idiotyzm, a maluchy powinny chodzic na szkolenia razem z doroslymi psami - ze wzgledu na socjalizacje. bo podczas takich zajec szczeniaki maja mozliwosc - w sytuacji kontrolowanej - zdobyc "psia oglade" od doroslych psow. pytanie calkiem teoretyczne, jako, ze w ciagu najblizszych kilku lat nie planuje miec malego piecha, ale ciekawi mnie, co o tym sadzicie?
-
Palatina, a gotowane domowe zarcie tez odpada? bo jesli je surowe mieso, ale ma po nim problemy, to moze jej ugotuj? z ryzem i warzywkami?
-
Falkor, zakladam, ze masz chorowitego psa ze sklonnoscia do przeziebien? bo jesli nie, to nie sadze, by psu trzeba bylo podawac cokolwiek. a jesli pies jest mlodziutki i to dopiero pierwsza jego jesien - tez bym sie wstrzymala. psy sa generalnie odporniejsze na zaziebienia, niz ludzie. moj Bugajski (7 lat) zlapal angine tylko raz - po tym jak (rowniez tylko raz :lol: ) poszedl w tango za suka. potem ze dwa, czy trzy razy podawalam mu w okresie jesiennym wit. C, bo wydawal sie lekko podziebiony (wet. zaaprobowal, ale nei pamietam dawki) a od wielu lat nie stosuje niczego i pies (ODPUKAC) jest zdrowy, mimo, ze sporo czasu - czy to deszcz, czy mroz, spedza na zewnatrz (moze wlasnie to wzmocnilo odpornosc?)
-
duzo ci nie doradze, ale moja suka tez po cieczce jest bardziej nerwowa wobec samcow. Sabina jest ON, ma ok. 5-6 lat, mam ja od roku (znajda) i dotychczas miala u mnie tylko dwie cieczki i po kazdej na najmniejszy przejaw samczej dominacji od razu reagowala bardzo impuslywnie. z czasem jej to przechodzilo ( u Sabiny taki stan trwa ok. 2 miesiecy, ale mysle, ze to sprawa indywidualna). teraz jest wobec samcow nastawiona przyjaznie. a jesli trafi na natreta, to najpierw probuje po prostu odejsc i dopiero jak to sie nie uda, startuje z zebami. takze akurat tym zachowaniem bym sie na twoim miejscu nie martwila (choc poczatykowo tez rwalam wlosy z glowy :wink: )
-
Flaire, niestety zakroplilam Sabine Expotem tydzien temu, wiec przez najblizsze trzy zmiana chyba odpada? jutro za to nabede jej obroze. pech chcial, ze jestem w radomiu do przyszlego tygodnia, a nie chce z tym zwlekac, wiec trzeba bedzie isc do przypadkowej lecznicy :-? udam sie do tej od swiatlej pani doktor od szczepionek :D brrr, przyznam sie wam, ze az mnie otrzasa, kiedy mam sie zajac kleszczem. ja sie ich po prostu... panicznie boje. jak i pajakow...
-
Maw, podejrzewam, że ani ja, ani nikt inny na forum bazujac na takim opisie nie poidejmie sie zdiagnozowania przyczyn agresji tego psa wobec twojej suni. byc może jest to - jak w przypadku Sabiny - zwykłe "odwal się", ale rowenie dobrze przyczyna takiego zachowania może być zupełnie inna... moze nastepnym razem zapytaj wlasciciela tego psa? on powinien znac zachowania swojego podopiecznego. a jak masz postąpić w podobnej sytuacji? z własnego doświadczenia wiem, ze najgorzej jest wtedy, kiedy wlasciciel takiego malucha interweniuje osobiscie, tj. podchodzac i sila go odciagajac. jesli ten "agresor" jest na smyczy, to nikle sa szanse, ze zdola wyrzadzic twojej suni krzywde, jego wlasciciel powinien umiec temu zapobiec - odciagajac swojego psa, albo wydajac mu np. komende "siad". Ty za to za wszelka cene probuj skupic uwage suczki na sobie - z niejakiego oddalenia oczywiscie. wolaj, cmokaj, popiskuj, no generalnie rob z siebbie widowisko, tak, by mala choc na chwile na ciebie spojrzala. a jak spojrzy, to na jej oczch zacznij odbiegac w przeciwna strone - powinna poleciec za toba. kiedy do ciebie dobiegnie wychwal ja pod niebiosa. osobiscie interweniuj tylko wtedy, kiedy tamten pies faktycznie zaatakuje. jak to odroznic? znow moge sie oprzec tylko na wlasnych obserwacjach. u Sabiny ostatnia faza "odwal sie" polega na pogonieniu psiaka z zebami plus ewentualnie proba chwytu za kark, albo za bok, zazwyczaj nieudana. po prostu widac, ze wcale jej nie zalezy na gryzieniu, nie zdazylo sie jeszcze, zeby psiak w takim starciu ucierpal. po czym jak tylko odgoni intruza, zaraz sobie odpuszcza, po prostu odwraca sie i odchodzi. kiedy natomiast naprawde atakuje, dochodzi do tzw zwarcia. nie znaczy to, ze jak zlapie przeciwnika zebami, to juz nie puszcza. puszcza, owszem, ale po ulamku sekundy atakuje znowu, probujac psa powalic i dobrac mu sie do gardla. widac w niej zacietosc. nie gania wtedy psa, raczej walczy w miejscu. wydaje tez z siebie inne dziwki - odganiajac jakby piskliwie szczeka, atakujac - warczy (tony raczej niskie). rozdzielajac psy lap swoja sunie za tylne lapy, tak samo powinien zrobic wlasciciel drugiego psa - oboje unikniecie wtedy pogryzienia. podkreslam, ze to co powyzej napisalam, to sa tylko moje osobiste obserwacje i doswiadczenia. niezbyt wesole niestety :-? (na szczescie ani razu nie udalo sie Sabinie wyrzadzic jakiemus psu krzywdy)
-
to ja napisze jak postępuje z Sabiną...sorki, elaborat mi wyszedł, ale to dlatego, że starałam się w miarę dokładnie wszystko opisać. sposób nr 1 na spacerkach w pobliżu psów ZAWSZE jest początkowo na smyczy. czasem, w pewnej odległości od psa wydaję jej komednę "siad" lub "waruj", trzymając już w ręku ciacho wątrobowe za którymi sucz przepada, lub piłeczkę, którą tez lubi sie bawić. po pierwsze chętniej wykonuje wtedy komendę (ciekawe dlaczego :wink: ), po drugie choć trochę uwagi Sabiny odciągam w ten sposób od przechodzącego czworonoga. cały czas powtarzam radośnie "doooobry piesek". a jak pies odejdzie na spora odległośc nagradzam Sabinę smakołykiem, albo rzucam piłeczkę, no i oczywiście wręcz rozpływam się w zachwycie, że mam takiego grzecznego pieska :lol: sposób nr 2 czasem pozawlam sabinie powąchac sie z suczką (ale tylko, kiedy OBIE są na smyczy) i również cały czas powtarzam "dooobry piesek", co sucz oczywiście bardzo miło się kojarzy i od razu wsadza mi nochal w ręke w poszukiwaniu smakołyka :D niestety Sabina nie zawsze jest przewidywalna, przynajmniej dla mego laickiego oka, czasem zdarza się, że takie obwąchiwanie się, mimo moich zabiegów przeradza się u niej w chęc dziabnięcia suczki. wtedy stosuję sposób nr 3 mocne szarpnięcie smyczą, głośne i dobitne "siad" (czasem muszę to powtórzyć), a kiedy sabina posłucha, chwalę ja i daje smakołyk póki co efekty moich działań są takie sobie, ale przeciez potrzeba przede wszystkim czasu, więc sie nie zniechęcam. ale może jednak robię coś źle? niestety nie stać mnie teraz na fachową poradę, może więc moglibyście mi jednak coś podpowiedzieć? generalnie naprawdę trudno mi przewidzieć co jest przyczyną agresji i jak Sabina danego dnia na daną suczkę zareaguje. niepokoi mnie w jej zachowaniu to, że ona jest agresywna przede wszystkim wobec suczek, które okazują jej uległość. im bardziej sunia sie przed nią kaja, tym bardziej Sabina sie nakręca :-? (to normalne?) no a nie daj boshe jeśli taka przestraszona psiunia chce Sabnie uciec, czy wywinąć spod obwąchującego ją natrętnie sabinego nosa. wtedy to całkiem klops - ze strony mojej psicy następuje błyskawiczny atak. czasem odnosze wrażenie, że ona jest agresywna wobec nich nie z chęci dominacji, ale dlatego, że traktuje je, jak... swój łup... ale nie wiem, czy takie podejście psa do psa jest w ogóle możliwe??? zachowuje sie dośc spokojnie wobec suczek, które podchodzą do niej bez strachu, nie próbując jej jednocześnie zdominować. kilka dni temu nawet brykała sobie z młodziutka wyżlicą... ale to też nie jest regułą, bo i w takiej sytuacji Sabina potrafi zaatakować. a może po prostu ja czegoś w zchowaniach tych suczek nie dostrzegam? do suk dominacyjnych też podchodzi różnie. być może wynika to z tego, jak mocno druga suka podkreśla swą pozycję, a co za tym idzie z Sabiny oceny, czy w starciu ma jakieś szanse. czasem, pomimo sporego napięcia między nimi, suki rozchodzą się w spokoju. ale czasem nie. dodam jeszcze, że Sabina zazwyczaj nie reaguje na obszczekiwanie jej przez inne psy/suczki, ktore robia to ewidentnie (jak dla mnie) ze strachu. wydaje mi się nawet, że trochę obawia się podejść do takiego szczekacza. niestety nie znam przeszłości mojej psicy, jest znajdą, i odnosze wrażenie, że trochę ma we łbie poprzestawiane :roll: pomożecie?
-
podnosze, bo po miego grzyba zakładać nowy temat... na początek refleksja :lol: :o :o :o zeżarł??? matko... a teraz do rzeczy, oświećcie mnie - Sabina jest zakroplona Expotem, ale mimo to wczepione kleszcze czasem znajduję. z waszych wypowiedzi wynika, że powinien odpaśc w ciągu 24 h i w tym czasie ryzyko zakażenia jest niewielkie. lepiej więc takiego kleszcza zostawić i obserwować, czy sam odpadnie, czy może lepiej jednak go usunąć od razu? saoją drogą zastanawia mnie jak to sie dzieje, że mojej psicy sie te paskudy czepiają, a mnie jakos nie, choc łaże tam, gdzie ona i nawet po trawach się czasem razem tarzamy... nie żebym chciała, oczywiście :lol:
-
Flaire, a czy są jakieś tereny szczególnie zainfekowane? ja mieszkam pod lasem kabackim, drzew i ląk tam pod dostatkiem, więc kleszczy tez nie brakuje :evil: jasne, że uważać trzeba wszędzie, ale warto wiedziec, czy mam się tylko obawiać, czy odchodzić od zmysłów... :(
-
z punktem drugim zgadzam się bez szemrania. mnie też ten olej weterynarz polecił, ma w sobie wielonienasycone kwasy tłuszczowe i przez to dobrze wpływa na sierśc. natomiast punkt pierwszy... hmm... z Sabiną jest akurat na odwrót! zdecydowanie bardziej smakuje jej żarełko bez oleju :-? a ona tez jest niejadek, juz prawie osiwiałam od tego, bo próbowałam karmic ją BARFem... z różnych powodów (niejadztwa również) musimy tę dietę odstawić i właśnie testujemy suche karmy... Sabina też może trzy dni nie jeśc (urządziła mi taki strajk przy gęsich szyjkach, w ogóle nie lubi drobiu). po tych trzech dniach skapitulowałam i dałam jej czerwone mięso, bo zaczęła zachowywać się bardzo agresywnie wobec innych psów. podejrzewam, że z głodu, głodny drapieżnik=zły drapieżnik :roll: teraz jesteśmy u rodziców, gdzie jest drugi pies. przy Bugajskim zawsze zjadała, nie z apetytu, a dla zasady, żeby się Boogie przypadkiem do jej miski nie przyssał... ale od dwóch dni i ten doping zawodzi... i co z taką zrobić? pozostaje mi chyba tylko tłuc łbem (swoim :wink: ) w ścianę...
-
tak na przyszłość - polecam piłke na sznurku. wieszasz ją sobie na nadgarstku i ręka pozsotaje wolna, więc psia torba niepotrzebna. no i nie paćkasz sie, jak ją rzucasz. w wawie takie piłki (z lanej gumy) kosztują ok. 10 zł.
-
co do oduczania nadmiernego szczekania - wyczytałam gdzieś, że wilki będac na polowaniu uciszają młode przez lekkie zaciśnięcie szczęk na ich pyskach. w ten sposób dają niedoświadczonym bębnom do zrozumienia, że mają byc cicho, bo inaczej spłosza zwierzynę i nici z obiadku. tak więc w relacjach człowiek-pies możesz spróbować, gdy piesio zacznie szczekać, lekko zacisnąć mu ręką pysk, wydając komendę, np. "cicho". nie wiem, czy metodas jest skuteczna, nie wypróbowałam jej. podobno oduczenie psa hałaśliwości to syzyfowa praca, ale "żeby się przekonać, to musisz spróbować". co do relacji ty-pies-facet... trudno oceniać, nie znając was na żywo. może jednak faktycznie przesadzasz w czułościach dla piesia? piszesz, że to shi-tzu... czy aby nie traktujesz go bardziej, jak pluszową zabawkę, niż psa z krwi i kości? jeśli tak, nie dziwie sie, że to denerwuje twojego przyszłego męża i niekoniecznie ma tu miejsce zazdrość. sama też krzywo patrze na takie traktowanie psów, nawet jeśli mnie nic z ich właścicielami nie łączy. jeśli natomiast w Twoim podejściu wszystko jest ok, to licz się z tym, że po ślubie facet nie zmieni się w potulnego mężusia i problem może wręcz narastać. myślę, że - jak w każdym innym przypadku - podstawą jest rzeczowa rozmowa, bez głupich pretensji, krzyków i zagrywek typu "bo ty dwa lata temu w mikołajkach zjadłes całego pączka, a ja tez miałam na niego ochotę" :wink: szczerze mówiąc ja nie bardzo wyobrażam sobie koegzystencję z facetem, który jest zazdrosny o to, że poświęcam uwagę swoim psom (SIC!). wręcz przeciwnie, wymagałabym od niego, żeby równiez poświęcał im uwage, zajmował się nimi, pielęgnował je, trenował. ale chyba mam za duże wymagania, bo jak na razie jestem single 8) natomiast absolutnie niedopuszczalne jest, by narzeczony podważał twój autorytet! efekt może być taki, że pies nie będzie się słuchał żadnego z was. w wychowaniu psa (jak i każdego innego stworzenia, np. dziecka :wink: ) żelazną zasada musi być konsekwencja! inaczej pies głupieje, nie ma pojęcia co mu wolno, a czego nie wolno, skoro raz za dane zachowanie karcą, innym razem nagradzają pieszczotą... powodzenia życzę! i pamiętaj, że wychowanie samca homo sapiens bywa trudniejsze, niż wychowanie nawet najbardziej opornego na nauki psa :wink:
-
cha! własnie przyszło mi do głowy wytłumaczenie! po tym, ja weterynarz stwierdził, że oba środki są identyczne, ja wspomniałam, że pani doktor (z tej samej przychodni), poinformowana, że Advantix nie działa, sprzedała mi Expot. może więc weterynarz odegrał przedstawienie licząc na moją ignorancję (i słusznie :-? ), bo chciał chronić ignorancje swojej pracownicy? :evil: ale jak więc wytłumaczyc fakt, że Expot jednak u Sabiny lepiej sie sprawdza? gdy zabezpieczyłam ją Adv. łapała kilka kleszczy dziennie. przy Expocie łapie średnio jednego na tydzień. jakieś czary mary. może mam w sobie fluidy zdolne zaklinać weterynaryjne specyfiki i sprawiać, by lepiej działały? :eek:
-
hmmm... widzisz, on mi je PODAŁ. ale oczywiście od razu mi wyleciały z głowy... ale masz rację, dopytam go przy najżbliższej okazji. a to juz zależy z kim ty gadać. a najlepiej ty już nie w ogóle gadac tylko isć spać. jak kazdy normalny człowiek (czyli minus ja :evilbat: )
-
dzięki Flaire. gdy niedawno szczepiłam Boogiego, po raz pierwszy w życiu usłyszałam, że nie muszę tego robić co rok, bo od 6 lat pies jest regularnie szczepiony. ale to była przypadkowa lekarka w przypadkowej lecznicy, więc nie wiedziałam co o tym sądzić. a okazuje się, że była światła, no, no :D z tym, że ona właśnie podkreślała to wcześniejsze wieloletnie szczepienie... nic to, przy okazji wścieklizny dopytam swojego weterynarza i już. mam nadzieje, że też sie okaże światły :evilbat:
-
Flaire, za dużo ode mnie wymagasz. o tej porze ja po angielsku nie rozumieć :wink: póki co musze więc uwierzyć na słowo. a napisałam powyższe na podstawie tego, co powiedzial mi weterynarz, który zdziwił się, gdy oznajmiłam, że Expot na sabinie działa, a Advantix nie. stwierdził, że to niemożliwe, bo oba mają ten sam składnik a gdy upierałam się przy swoim, przestudiował skład obu leków. i przyznał mi rację, mówiąc, że jednak faktycznie się różnią, przy czym podał nazwe preparatu mającego skład identyczny, jak Advantix. więc co jest kurnaolek grane? wet odstawił te szopke wychodząc z założenia, że klient zawsze ma rację, czy co? :roll:
-
czy ja dobrza zrozumiałam, że wystarczy psa zaszczepić tylko raz (dorosłego psa oczywiście), by nabrał tej trwalszej niz rok odporności? Sabina jest znajdą, nie mam pojęcia, czy wcześniej była na cokolwiek szczepiona, oczywiście gdy trafiła do nas od razu dostała cały zestaw. zakładając, że w ubiegłym roku została zasczepiona po raz pierwszy, czy mogę w tym ograniczyć się tylko do wścieklizny? a jak to wygląda, jesli pies ze Śląska pojedzie na wycieczkę poza Śląsk? czy np. konduktor w pociągu poza granicami województwa ma prawo się przyczepić o to, że psiak ma "przeterminowane" szczepienie? i jeszcze jedno - czy są jakies skutki uboczne zaszczepienia psa dwa razy w roku? (jak juz pisałam, nie wiem czy i kiedy sabina była wcześniej szczepiona)
-
tu sie nie zgodzę. w bayerwoskim Advantixie faktycznie jest identyczna substancja, ja w innym preparacie, ale nie jest nim Expot. niestey nie pamiętam nazwy tego innego preparatu. Falkor, pewnie o tym wiesz, ale na wszelki wypadek napiszę - w przypadku pchlej inwazji nie wystarczy zlikwidowac paskdy na psiaku. trzeba je wytępic równiez w jego otoczeniu, tzn. potraktować środkiem przeciwpchelnym również jego posłanie itp.
-
ja też pozwole sobie skomentować. moja Sabina do innych psów miewa nastawienie różne. czasem przyjaźnie reaguje na zachętę do zabawy, ale zazwyczaj woli, żeby zostawic ją w spokoju. na spacerach zaobserwowałam, że niektóre psy zachowują sie tak, jakby nie pojmowały psiego języka. a może jest to "bunt nastolatka? bo zazwyczaj sa to młode psy/suki, które właśnie wychodzą z okresu szczenięctwa. jeśli Sabina nie ma ochoty na zabawę z takim namolnym milusinskim, najpierw po prostu go ignoruje. kiedy to nie skutkuje, pokazuje mu zęby, ostrzegawczo warczy, albo wydaje krótkie szczeknięcie. a jak i to nie pomaga, startuje do natreta/natrętki z zębami, zazwyczaj próbując chwycić delikwenta za kark. niestety nawet takie zachowanie często nie odstrasza tych psów :evil: ale na szczęście działa na ich właścicieli, którzy zazwyczaj stoją 300 metrów dalej i rozpływają się w zachwycie nad swoim przyjaznym światu pupilem. szkoda tylko, że zamiast wyciągnąć właściwe wnioski, oburzają się, że mam agresywnego psa. podczas, gdy takie zachowanie Sabiny NIE JEST osławiona agresja, tylko zwykłym, wyrażonym w psim języku powiedzeniem "odwal się". i ja nie zamierzam jej za takie zachowanie karcić... co znamienne, wśród tych psich analfabetów najwięcej jest właśnie labków i goldenów...
-
WYKIEŁKOWAŁY - Potrzebuje pozyczyć klatkę z homologacją dla Doga!
asher replied to KORONA's topic in Dog niemiecki
jejku, uświadomiłam sobie własnie, że nasza ziemska egzystencja jest zdecydowanie za krótka. życia mi nie starczy, żeby mieć wszystkie te psy, o których marzę :cry: a dogi są wśród nich... najlepiej dwa naraz, żółciutki i pręgowany... Korona, jak ja Ci zazdroszczę!!! takie piękne są. trzymam kciuki za fasolki i przyszłą mamusię :D -
Jak przeżyć i nie zwarjiować, Kryzys-potrzebuję wsparcia!
asher replied to rogalik's topic in Wychowanie
dołączam się do brązowej1 - zabieraj suczydła na podstawowy (tj. ten najdłuższy) spacer osobno. zajmie Ci to dwa razy więcej czasu, ale za to zaoszczędzi mnóstwa nerwów, a poza tym pomoże zbudować indywidualna więź pomiędzy Tobą, a każdym z psów z osobna. z tego co piszesz twoje psy są w trakcie szkolenia. na pewno wiesz, że circa about 90 proc. sukcesu zalezy od indywidualnej pracy własciciela z psem. powinnaś więc z psami dużo ćwiczyc, a z dwoma na raz to właściwie niewykonalne. no bo jedna posłucha komendy, druga nie. pochwalisz tę, która sie spisała, ale ta druga tez poczuje sie pochwalona i na odwrót... moje dwa psy sa już dorosłe, znaja sie od niedawna, nie przebywaja ze sobą na codzień i nie są ze sobą jakos szczególnie zżyte, a jednak kiedy są razem, to sobie poświęcają większośc uwagi, ukochana pańcia schodzi na margines. mimo to na szczęście udaje mi się je opanowac, choć na spacerki wybieram sie z nimi tylko w spokojne, mało zaludnione i zapsione okolice. opanowania dwóch rozbrykanych szczeniaków na raz jakoś sobie nie wyobrażam... pewnie skończyłoby sie tym, że na wspólne spacerki, gdy nie miałabym nikogo do pomocy i póki psiaki by nie zmądrzały, wychodziły by tylko na smyczy, bądź lince. -
Metka, nie martw sie apteką, jak nie posypiesz dziś, to posypiesz jutro :D co do maści - nie mam zdania. skoro jest tam antybiotyk, to trzeba chyba być raczej ostroznym. powiem Ci tak - ja pewnie bym posmarowała (ale tylko pod warunkiem, że rana faktycznie mocno ropieje)... ... a potem całą noc bym nie spała, zamartwiając sie, czy dobrze zrobiłam :wink: