-
Posts
78455 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malawaszka
-
Tak Mondy ma chip - ale przed tomografią nie trzeba usuwać - nie wiem jak z rezonansem - wydaje mi się, że też nie, ale musiałabyś zapytać wetów, którzy to robią rzeczywiście teraz widzę, że jest w tej nowohuckiej - nie słyszałam nic o tej klinice - wygląda to fajnie, ja np wiem, że niedaleko mniej est rezonans w Siemianowicach, ale nie wiem jak z odczytywaniem czy dobrze robią
-
Kate - nie ma w Krakowie nic z takiej diagnostyki obrazowej, myslałam, że może w theriosie w Myslenicach albo w Arce w Krk, ale nie mają pomóżcie błagam znaleźć dom dla Tobiego :( ja już nie mam siły ani pomysłu... kasa leci za hotel i nic do przodu, a to taki fajny pies :( jak się ociepli to pojadę go ostrzyc, chociaż nie wiem skąd wezmę czas na to :( Max też ciężki temat - starszy i trudny pies - hotel jego 600 zł :( , kurcze... ale on niech trochę jeszcze tam pobędzie w Chacie Leona - nie sprawia problemów, ale jak ludzie słyszą, że potrafi użreć to się wycofują - wcale się nie dziwię bo to kolos jest. Mam straszną zniżkę motywacji i sił...
-
amoksiklav to antybiotyk - na tą nadżerkę? Tina moja ma coś podobnego w buzi, ale jej nie krwawi (wetka mówiła, że mozna się spodziewać, że wcześniej czy później zacznie), ostatnio było pogorszenie bo zrobił jej się stan zapalny i na przyzębiu i aż trzecia powieka jej spuchła - pomógł jej antybiotyk i się uspokoiło, ale brała tylko 8 dni (ona ma bardzo wrażliwy żołądek i dłużej nie może) Tomografię w Milanówku w Auxilium http://www.przychodnia-auxilium.com.pl/ w Krakowie nie wiem, ale popytam a nie powinien być rezonans do oglądania tkanek miękkich?
-
sznupek z łodzi nadal kaszle i ma katar :( załamka bo on się nie wyleczy w schronisku :(
-
glut, kaszel, muszę tam się odezwać znowu jak idzie leczenie :( strasznie mnie to dołuje że nadal tam siedzi i nie ma zainteresowania
-
bierz :) ja niestety dopóki nie będzie wyleczony to ani do mnie, ani od Uli nie mogę go wziąć - za duże stada
-
Jak to ktoś na fb napisał - wygląda jak Red z Fraglesów <3 idealnie! Nero odzyskał kanapę - niestety nie udało mi się jeszcze przekonać Heksy, że kanapa jest fajniejsza od budy i przeniosła się z powrotem do budy, no ale walczymy ;) póki co to i tak lipa bo pod koniec cieczki będę musiała ich izolować żeby jej Nero nie zamęczył :/
-
Jest cudna - przekochane stworzonko, ale nie miała łatwego życia - kurcze dziś niechcący pociągnęłam ją na smyczy bo się zamyśliłam i nie zauwazyłam, że stanęła coś powąchać - smycz się napięła a Heksa w skowyt :( i od razu na glebę - masakra :/ ona się stara iść cały czas tuż przy mnie i taka sama reakcja była jak podeszła za blisko i ją nogą dotknęłam - też od razu pisk i strach :( ale pracujemy nad zaufaniem i mam nadzieję, że będzie dobrze. a dobre wiadomości na dziś są takie, żeeee do domów pojechał Cziko od Ulki i Lusia od Marleny :D jupiii
-
pojęcia nie mam czy normalną czy nienormalną :( wiem, że tak robią sterylki byle jak w schroniskach - już tak kilka razy było, ale co by nie było to trzeba z tym porządek zrobić, nie znalazłam u niej śladu po sterylce, ani na macanego, ani nic nie widać - a wątpię żeby tam robili malutkie cięcia... no ale pewności nie ma
-
no i stało się... teraz czekam kiedy odrośnie bo nie wygląda za fajnie - nie dało się ani na łapach niczego oszczędzić, ani nigdzie :( tylko na uszach :v koszmar - skóra podrażniona, teraz wreszcie oddycha, objawiło się kilka ran, wiszące cyce i kleszcze :( teraz może foresto da radę ją zabezpieczyć na umowie adopcyjnej jest wpisana data sterylizacji - a tu dziś niespodzianka - panienka dostała cieczkę... qrwa mać! mogę zapomnieć o szybkiej adopcji :( jak miała futro i śmierdziała to Nero jeszcze nie wiedział, a teraz już wie i znowu będzie bal... ciekawe ile takich niespodzianek wyadoptowano terazz tego schroniska jak adopcje szły masowo, myślę, że byle jak i byle gdzie - i będą się te psy mnożyły po wsiach...
-
jak nie będzie padało to jutro... próbowałam wyczesywać bo szkoda mi strasznie golić, ale do bani - raz, że potem się mnie boi, a dwa - nie zostaje na jej zadku nic - uratowałaby się tylko lwia grzywa, a reszta smętne strzępki :/ na dupie ma najgorzej posklejane chyba gównem :/ a jak jest wilgotna bo deszcz pada to jedzie od niej na odległość zbutwiałą ścierą :/ na zdjęciach tego nie widać, że tak źle jest pod spodem i myślałam, że o kudłata będą dzwonić ludzie a tu zero :/ ja juz nie wiem czego ludzie szukają naprawdę... mam bardzo dość tego, jakie mają wymagania, jak przebierają i nie chcą dać nic od siebie tylko chcą za darmo gotowy produkt bez żadnego wysiłku... ja juz nie mam siły :/ coraz więcej we mnie frustracji i buntu na to wszystko
-
co chcę coś napisać to muszę walczyć z cytatami, które się same wstawiają w okienko odpowiedzi,a do tego niewiele dobrego do pisania - taki klimat jakiś słaby... Tinka lepiej - antybiotyk pomógł, ale wiadomo - nie na raka tylko na stan zapalny, cieszymy się każdym dniem... przez dwa miesiące był spokój z popuszczaniem Tiny, a od wczoraj znowu potopy, no ale co zrobić - starość :( Jeden plus - Cziko w niedzielę jedzie do domu, wczoraj DoPi zrobiła wizytę PA i domek fajny bardzo pilnie muszę znaleźć dom dla Heksy, bo muszę wziąć do siebie Tigę (nowa średniaczka u Marty Tamm) 0 Tiga miała mieć tylko uszkodzną przednią łapkę i miała być super spokojna i łagodna, a okazało się, że jest powaznie chora - porusza się jak pies z ataksją, ta uszkodzona łapa to najmniejszy problem Tigi, a do tego nienawidzi suk i kotów...
-
Max niestety przysparza nam trochę kłopotów - okazało się, że nie jest taki cudny jak miał być - jest psem jednego pana, resztę ludzi mógłby eliminować - w niedzielę zmienił lokum na Chatę Leona
-
Mondy miał wczoraj operacje - tzn chyba miał mieć, ale jak zobaczyli co tam ma to tylko pobrali wycinki na his-pat. Wybudził się, ale nie jest dobrze - on już ma w takim etapie, że mu to podkrwawia, nie wiem na ile intensywnie :( nasza wetka mówiła, że to co Tina ma też może zacząć krwawić - czasem dość silnie. Ciężki czas przed nami i przed Kate i Piterem też :( ale musimy przez to przejść... a tymczasem dobrze, że mam też takie gagatki do zajmowania się bo inaczej chyba bym się zapłakała na śmierć...
-
własnie dostałam od Kate wiadomość, że Mondy ma w pysku nowotwór, martwicę tkanek :( czy musi się hurtowo dziać? :( ...
-
Tinka tfu tfu tfu lepiej ciut - w buzi niestety boli, ale znika stan zapalny - bałam się, że będziemy musieli odstawić antybiotyk bo w sobotę po pierwszej dawce ją przeczyściło trzy razy, ale od tego czasu juz ok, kupa się unormowała więc musiała być taka chwilowa reakcja na lek. Tak strasznie chcę, żeby ona żyła jeszcze długo i komfortowo... nie zdążyłam jej wynagrodzić wszystkiego złego czego doświadczyła :( Heksa dzikus - pracujemy intensywnie bo ciężko ją złapać na wybiegu - góra smakołyków i dopiero zaczyna podchodzić, na spacerach muszę bardzo uważać bo jakby nawiała ze smyczą to klops pewnie ze złapaniem. Niefajne ma zachowania z bronieniem swojego miejsca przed psami - chciałam żeby zamieszkała z Nerusiem w domku drewnianym, na kanapie, ale ona wybrała otwarty kojec, budę i od tego odgania Nera. Poza tym jednym to jest mega mega uroczym psem i niedługo będzie cud nad cudy, niestety sierści nie uratuję bo filce są do samej skóry i nawet jakbym je wyczesywała tydzień to to co zostanie to będą smętne resztki okrywy, więc nie ma to sensu, a potem jak odrosnie zadbana i zdrowa szata to będzie mega cudnym kudłaczem - a jak się rusza - bajka! mini briardzik
-
ano zapomniałam napisać jak Koka - niestety badania krwi nie poprawiły się - czyli lek na ten woreczek żółciowy zupełnie nie zmienił niczego - kwasy żółciowe ma nadal kosmiczne, ale nie bardzo mamy co z tym zrobić, a do tego Koka ma do usunięcia jeszcze 4 guzki, które pojawiły się chyba ostatnio, bo jakoś nei chce mi się wierzyc, że ich wczesniej nie wymacałam ani ja ani wet - 3 na cyckach i jeden tłuszczak (zrobiłam biopsję bo się go bałam) - to muszę zrobić w najbliższym czasie; a co do woreczka - ona z tym żyje i widocznie organizm się przystosował, jeśli znajdzie dom, to musi być regularnie badania - mocz, krew, USG pęcherza i woreczka żółciowego; jeszcze myślę czy nie skonsultować tego woreczka gdzieś...
-
niestety mały staruszek z Łodzi ma gluta i ja nie mogę go wziąć w tej chwili - nie narażę Tiny na infekcję :( serce mi pęka, ale musi być wyleczony a i jeszcze u Marty Tamm mamy nową średniaczkę, za ok 2 tyg przyjedzie do mnie - uszkodzone łapy - przednia i tył, sprawa stara, ale trzeba coś z tym zrobić - konieczna konsultacja ortopedyczna
-
u missieek z Radomia chłopak mini - przyjechał tydzień temu fuksem się udało z transportem bo rodzina Pani Kasi jechała do Zakopanego i go wysadzili Angeli w Miechowie
-
u mnie Heksa z KRzesimowa - dzikuska, nie lubi Nerusia i go odgania, ale będzie ok jak się poznają, do mnie merda ogonem, ale nie podejdzie, na razie daję jej trochę luzu żeby się oswoiła z miejscem, potem popracujemy, nie jest sznaucerem, ale jest kudłatym cudem - niestety sierść mimo, że z wierzchu wygląda nieźle to od spodu jest jak u Azalki - sam filc i trzeba golić, żeby odrosła ładna i zdrowa - będzie bajeczna jak odrośnie, i pewnie ogolona też, ale powinna być utrzymywana zadbana w długim - cudo będzie srebrne to nie wiem kiedy robione - w schronisku i teraz u Pani Izy, która ją miała przez chwilę zanim do mnie przyjechała i tak bajecznie wygląda teraz
-
może teraz się uda... to wyżej to moje słowa - AnkaG tak brzydko nie mówi ;) U nas do bańki... Tina na równi pochyłej :( rak w buzi rośnie i doskwiera, teraz próbujemy jeszcze antybiotykiem opanować bo wywołał stan zapalny na dziąsłach i aż miała takie czerwone mocno oczko po tej stronie... całą sobotę przepłakałam, teraz jeszcze walczymy, ale muszę się oswoić z myślą, że nie zostało nam wiele czasu :( Przybyło nam podopiecznych: Bruno u DoPi - mix sznaucera olbrzyma, adoptowany rok temu ze schrn w Bielsku-B. - jużsię ludziom znudził i chcieli oddać z powrotem, Dorota była z nim u fryzjera, ale niestety - do poprawki bo strasznie wygląda, źle pani fryzjerka zaczęła znajomość z Brunem i zaszła od tyłu łapiąc pod brzuch więc się odwinął i ją użarł, głowa nie ruszona, a to z tyłu to już cóż - niektórzy tak tną :p dla mnie niedopuszczalne u sznupa
-
musza najpierw dokończyć diagnozowanie tej tarczycy i kazałam też zbadać serduszko, ja robiłam badanie krwi, ale tarczycowe tam jest niepełne więc jeden wskaźnik, który daje podejrzenie niedoczynności, ale teraz powinni potwierdzić - powiedzieli, że zrobią i pozostaje mi wierzyć a badałaś kupę i wiesz, że miała robale i stąd to kłapanie szczęką? wow hmb dawałam Tinie i Szancie, ale to taki suplement, który trzeba podawać dość długo zeby było widać jakiś efekt
-
pan przeglądał ogłoszenia na olx bo niby już stracili nadzieję, że się odnajdzie, ale czasem jeszcze zaglądał i zobaczył ją :D