-
Posts
78455 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by malawaszka
-
Tina nie może sterydów :( próby podawania kończyły się biegunkami i ogólnym złym samopoczuciem, ona jest za delikatna na sterydy i już mi się kończą mozliwości pomocy jej - właściwie jestem pewna, że muszę jej pomóc odejść, tylko kiedy - czy dziś, czy jutro :( przestała jeść wczoraj :( nagotowałam jej mięsa i już nawet na to nie chce spojrzeć
-
od samego początku jak ją Marta zabrała ze schroniska, i taka już do schroniska trafiła (jakoś w lutym albo w marcu trafiła), ale tam zauważyli tylko problem z przednią łapą, nie jest stara - około 4-5 lat może; Tak myślę, że to jakieś pourazowe może być bo uszkodzenie łapy przedniej na to wskazuje więc mogła wpaść np pod samochód, albo od kogoś dostać w głowę - no gdybanie takie, bo tylko badanie głowy może nam dać odpowiedzi. Teraz wysłałam znajomym z Wrocławia, którzy mieli ode mnie adoptowanego Frodka radysiaka i zainteresowali się Tigą - mają pokazać filmiki Niedzielskiemu, może tam na rezonans pojedziemy, zobaczymy co powie. Poker kogoś polecisz konkretnego, kto się w neurologii specjalizuje? wow dzięki wielkie za bazarek, przeoczyłam wcześniej link
-
i jeszcze jeden z tamtego czasu - tak jej ten tył zarzuca no i nie wiem co teraz zrobić z nią :( myślałam o rezonansie, ale dopiero wrzesień
-
na razie to ocena moja i mojej wetki, która kazała nam do dobrego neurologa - no i klops bo do Wrzoska wizyty na wrzesień dopiero :( łapa przednia to jedno - najpewniej to uszkodzony nerw promieniowy - łapa nie była połamana, robiliśmy rtg i tej łapy i miednicy - nie ma żadnych złamań, ta łapa jest bezwładna, przeszkadza, jest spory przykurcz i stopa cały czas jest podwinięta; a tył to drugi problem - jakby nie miała zdolności koordynacji łap i każda idzie osobno, sprężynuje - może na filmach zaraz po zabraniu ze schroniska zobaczysz to bo chyba wyraźniej widać:
-
wychodzi na to, że trzeba by pomagać tylko młodzikom - wtedy są zdrowe i długo szczęśliwe, a my moglibysmy się tylko radować i szybkimi adopcjami i długim szczęściem
-
Dzięki Ewanko! tak to prawda - psiaki żyją z nami zawsze - w sercach, ale odejście ze świata realnego boli bardzo i trzeba to przetrwać :( przy tylu psach ile mam, nie sposób pogrążyć się w smutku na długo bo te, które żyją, potrzebują mnie teraz bardzo - z Tinką coraz słabiej, ma problemy ze wstawaniem, podtrzymuję jej pupę kocykiem apropos tego opisywania z poczuciem humoru - to bardzo mi tego brakuje, ostatnio, już od dłuższego czasu, jest tu smutno, gdzieś znikł humor, lekkość... jest tak jakoś sucho i nie umiem na to nic zaradzić, pustki tu straszne i w zasadzie się nie dziwię, bo ludzie wolą czytać o radosnych rzeczach
-
tak - taka sporsza, przy niej Zora to knypek byłby, a Tiga kawał baby co tu pisać o dziadku, muszę jechać zrobić zdjęcia, ale czasu brak bo muszę też do missiek pojechać ostrzyc Tobiego i mamy tam też nowego Czedara z Mysłowic, ale nie wyrabiam się... a dziadek czeka na propozycje imienia, albo zostanie Zorro :p trochę coś tam widzi, ale Ula mówi, że głuch, za to bardzo sympatyczny jest - taki dziadek do tulenia
-
w środę jedziemy do okulisty, szkoda, że dopiero w środę, ale takie są terminy do pani doktor - teraz hodowcy głównie tam zapychają po zaswiadczenia o zdrowiu oczu
-
Szafranek zabrany cmentarza w BDT, jego miejsce zajął w DT Bajo.
malawaszka replied to szafranekm's topic in Już w nowym domu
Szafranek i Bajo pozdrawiają - filmik od Uli -
a nadzieja matką głupich :( cały czas mam poczucie, że Luna gdzieś tu jest, ten niepokój w środku, w sercu, że muszę dać leki na czas, że muszę wyprowadzić na siku, żeby nie musiała trzymać, nie potrafię wyprać jej posłanek - lezą i czuję jej zapach - czy raczej smrodek bo przecież starość nie pachnie kwiatami :( żeby nie zwariować muszę coś robić... przedwczoraj pojechałam do Łodzi - zabrałam z hotelu Sonię naszą i przywiozłam do Uli - jest chuda jak szczapka :( musimy jej zrobić badania, nie wiem czemu nie przytyła w tym hotelu :/ z Piły od Marty Tamm przyjechały też do Łodzi Tiga niepelnostrawna śreniaczka z ataksją i dziadek z chorymi oczkami - dziadek jest u Ulki, a Tiga u mnie z Nerusiem; teraz musimy jechać do okulisty z dziadkiem, a z Tigą muszę się umówić do neurologa we Wrocławiu, pewnie zrobić rezonans, bardzo biednie wygląda to jej poruszanie się, na żywo jakos gorzej niz na filmikach, które od Marty dostawałam :(
-
jest beznadziejnie... i jeszcze długo będzie :( chodzę i płaczę, nie mogę się pogodzić z tym bo jeszcze rano byłam z nią na badaniu serca, echo dało mi dużą nadzieję, że operacja usunięcia oka się uda - miała ja mieć w piątek :( a wieczorem pogorszenie takie, że nie mam siły o tym mówić :( to musiał być ten nowotwór z tarczycy - jakieś przerzuty, ja ostatnie tygodnie byłam jak w amoku z nią - tak strasznie wierzyłam, że się uda jeszcze ją uratować - ba - ja nie brałam pod uwagę zupełnie opcji, że się może nie udać, dopiero czwartek wieczór mnie obudził z tego amoku...
-
Pamięci LUNY ['] 23.06.2016 r. Śmiało mogę napisać, że to Ty odmieniłaś moje życie, moje i wielu pokrzywdzonych psów, którym udało nam się pomóc. Kupiłam Cię w miejscu chyba najgorszym z możliwych - z pseudohodowli - bo 14 lat temu nie miałam pojęcia, że coś tak potwornego istnieje, bo po co mi papier, a pies miał być taki, żeby nie uczulał, bo mam alergię. Pojawiłaś się Ty - Luna, maleńka kuleczka - powinnam napisać, maleńka pachnąca kuleczka, ale nie pachniałaś szczeniaczkiem - musiałam Cię od razu kąpać. Potem rozpowszechnił się internet, trafiłam na forum o psach i ... otworzyłam oczy. Dowiedziałam się o tym, że jest tak wiele psów w potrzebie, że pieski takie jak Ty, rodzą się w strasznych warunkach i ogromnym kosztem psich matek... i tak się to wszystko zaczęło Sznaucery w Potrzebie - dzięki Tobie Luna. Wszystkie psy, którym pomogłam, zawdzięczają to Tobie właśnie, bo Ty otworzyłaś mi oczy i umysł. Wychowując Cię, popełniłam całe mnóstwo błędów - tak bardzo mi przykro, uczyłam się razem z Tobą, ale kochałam najbardziej na świecie i nadal kocham nad życie. Odeszłaś, ale zostaniesz ze mną na zawsze, w sercu. Dziękuję Ci... śpij już spokojnie maleńka i czekaj tam na mnie, chciałabym wierzyć, że jeszcze się spotkamy... Moja mała SSmanko, terrorystko najdroższa, nie wiem jak dam radę przez to przejść, na pewno pomogą mi one - te, które zawdzięczają Ci życie i które zostały ze mną, żeby wspierać i nie dać się pogrążyć w smutku... kocham na zawsze...
-
chciałabym wierzyć w to, ze Tina i Monduś są razem - bardzo się lubili - jak Tina znalazła dom to on oszalał - uciekł mi wtedy i biegł śladem naszych spacerów i jej szukał :(
-
jakby było mało to właśnie dostałam maila, że odeszła też Pumcia vel Lalka :( http://sznaucery.eadopcje.org/psiak/916
-
spokojny, fajny dZiadek, słabo widzi, imienia jeszcze nie wymyśliłam - nie mam głowy jakos... może macie jakiś fajny pomysł? pies stary, chory wiuęc musimy mu dać jakieś zajebiste imię, które mu znajdzie dom :/ bardzo mi siedzi w glowie ta suczka... opis jest straszny, nie wiem czy to nie ataki padaczkowe to jej zachowanie http://olx.pl/oferta/sznaucer-miniatura-suczka-CID103-IDfQtWF.html#57dc9d87a1 WATACHA - daleko masz tam? może dałabyś radę się spotkać z tą babką i pogadać i zobaczyć tą sunię? mając opis od kogoś z głową to może byłoby łatwiej coś dla niej wymyślić
-
wiesz -ja wróżką nie jestem i nie wiem czy można było uratować czy nie, ale jak pies się pokłada, nie ma sił wstać, ani na nic to nie leczysz przez dwa dni sama, tylko ciągniesz do weta - czy lubi czy nie lubi to tak się robi... odkleszczowe wyszły negatywne, ale wet jej podał imizol "na wszelki wypadek" zanim mieli wyniki - wczoraj, z tego co zrozumiałam Nie wiadomo co to było - mógł być jakiś guz na śledzionie, bo wtedy też pies ma problemy ze wstawaniem często, ale to moje domysły bo USG nie zrobili... w nocy dostała jednego za drugim ataków padaczkowych i została uśpiona
-
tak :( i niestety mam żal bo może można było ją uratować, ale za późno poszli do weta, nie zrobił USG - umyślili sobie, że to stawy i najpierw sami bez weta podawali leki przez dwa dni (dostane od weta, ale bez badania psa :( ), a od chorych stawów pies nie umiera w 3 dni ... taki kochany pies :( ['] qrwa... ['] Tinka
-
to nasze dwa nowe chłopaki - czy raczej dziadki... a dziś w nocy umarła Tina pierwsza :( pobiegła za Mondusiem, bo oni byli u mnie jednocześnie :( serce mi pęka...