Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. red - wiem, że to boli , mnie też choć nie związałam sie emocjomalnie z Lenka tak ja Ty , Amicusy czy Beacia. . To własnie Beacie dała Lence imię i poświęciła mnóstwo czasu przyjeżdżając do hotelu z Mariolą i Luizą. Spędzała z nią dużo czasu najpierw w kojcu "oswajając" a potem na spacerkach. Lenka uwielbiała ją. Wiem, jak ciężko jest Marioli, Luizie , Beaci , domyślam sie jak ciężko Tobie. Może trochę pocieszy Cię pewność, że Lenka mimo iż nie doczekała swojego domku - była tu w Krakowie bardzo szczęśliwa i radosna . Szczęśliwa do samego końca, bowiem z lecznicy po stwierdzeniu parwo pojechałą na DT własnie do Beaci. Przez ostatnie godziny była z człowiekiem którego pokochała całym swym psim sercem.
  2. Kasiu - dzwoń na nr komórkowy raczej zawsze ma ją przy sobie zwłaszcza jak jest w hotelu więc próbuj albo rano po 8.00 , albo wieczór po 17.00 - wtedy w hotelu zaczynają sie spacery i p. Tomek ma zawsze kom. przy sobie. Margoś dostał nowy kocyk. Gdy mu go rozłozyłam na palecie od razu na nim "zaległ" - oj chyba to typ "kanapowca" :evil_lol: (Uzi zresztą podobnie , wylegiwałą się z błogością na kołdrze - niestety zmoczyła i podarłą ją więc też dostała nowy kocyk (ale to już nie to samo co miękka kołdra:cool3::cool3:)
  3. Cioteczki "Amicuski" obeznane w malamucich zwyczajach pewnie by się nie przeraziły, ale boksery "takich numerów" nie robią ,(tarzanie w trawie to i owszem , ale w zimnym sniegu - co to to nie !!!!), to ja "bokserza niańka" przeraziłam sie nie na żarty (na serio) Dziś rano już nie robił takich "numerów" . Szybki spacerek (niestety rano mam malutko czasu a i tak jego większość poświęcam "mojej" Sanderce na czyszczenie i zakrapianie uszek, więc dla Pajcia mam go naprawdę tylko na krótki spacerek), ale wszystko było o,key - pewnie doszedł do wniosku, że skoro już się "kawał nie uda" szkoda czasu, lepiej szybko wracac do michy :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
  4. Uzi i Margo to rewelacyjne psiaki - do ludzi łagodne i przekochane, dla psiaków - różnie , ale cóz to amstafiki i nie muszą kochać innych pobratyńców (ale nie jest też to wściekły atak gdy widzą innego psa) Uzi - jak to kobieta, trochę pyskata. Margo - małomówny "obserwator otoczenia" . Wczorak Marguś dostał od cioteczek Amicusek (Luizy i Marioli) kosteczkę z prasowanej skóry - jak mu od razu zaczął chodzić ogonej gdy Mariolka wrzuciła mu ją do boksu - zaczął ją sobie podrzucać, no i wrzucił pod paletę (musiałam wa razy wchodzic do boksu i wyjmować ją mu spod palety, bo taki był nieszczęśliwy, że nie może do niej sięgnąć;). Margo niestety nie ostała nić , bo cioteczka Doddy zabroniła ją "podkarmiać" cóż ciężki zywot "jobiety na diecie". ale jak sie chce być zgrabną :evil_lol:........(trzeba pocierpiec). Dziś Marguś dostanie nowy kocyk , dla Uzi też muszę jutro coś poszukać w zapasach Generalnie psiaki mają sie dobrze, ale widać jak lgnął do człowieka.......
  5. Mam troszke czasu to Wam opowiem jak to dzis przez Pajcia o mało nie dostałam zawału serca ! Zabrałam rano Pajutka na krótki spacerek , bardzo rażnie wyszedł z hotelu i poszliśmy sobie na łączkę "pod orzechami" - to na szczęście bliziutko , tuż za ogrodzeniem.... Spacerujemy sobie po sniezku pod tym orzechem , Pajcio to tu to tam coś powącha i nagle ......... PAC - leży na boku . Mówię Pajcio co jest , wstawaj. A on lezy dalej, próbuje go podnieść, a on rozdzierający skowyt ( czyt. nie ruuuuuuuszaj mnieeeeee) Przeraziłam sie troche, i myślę trzeba wołać pomoc a ten "mistyfikant" FIK i zaczął się jak wariat tarzać po sniegu. Normalnie , myślałam, ze ubiję za te nerwy , które mi zaserwował leżąc jak dentka na śniegu i wyjąc gdy go chciałam podnieść !!!!! (ale tak naprawde to sie ucieszyłam , ze ma dobry humorek i chęci do wygłupów - nawet moim kosztem psychicznym;))
  6. Dziś jest troszeńkę lepiej - spadła temperatura i Pajutek zjadł troszeńke namoczonej karmy (karmiłam go z ręki, by cokolwiek zjadł) . Ogólnie jest bardzo słabiutki , pucholek zapuchnięty z pewnością sprawia ogromny ból przy próbach jedzenia . Dostał rano czopek przeciwgorączkowi i przeciw bólowy- kochany staruszek. Musi się pozbierać.......
  7. Nie ma potrzeby bać się czy Margo czy Uzi - oboje do ludzi są OKRUTNIE PRZYMILNE I ŁAGODNE :lol:
  8. [SIZE=1]I jeszcze , tak na marginesie:[/SIZE] [SIZE=1]".........Faro -mylisz osoby które pisały o Mordzie na dogo z osobą która decydowała o tym psie.[/quote][/SIZE] [SIZE=1]Nie zmienia to jednak faktu, że ani Jedne ani Druga nie znały dobrze Mordy .[/SIZE]
  9. No cóż - szkoda tylko , że moje poprzednie "histeryczne przewidywania" się sprawdziły . Mam nadzieję , że tym razem się mylę . [SIZE=1](a opinia byłej włascicielki nie powinna być raczej wyznacznikiem w kwestiach Mordy - biorąc pod uwagę to z jakiego powodu oddawała psa )[/SIZE] Rozumiem, że wygodniej jest uciąć wszelkie dyskusje - nazywając pytania "histerycznymi zachowaniami" niż załączyć obiecane zdjęcia (nie mówiąc o nagraniu w programie - [SIZE=1]jeśli problemem jest tu tylko brak "czasu antenowego" mogę spróbować jakoś pomóc "w jego zdobyciu" :lol: )[/SIZE] Z pewnością nie tylko moje oczy ucieszyłby widok Mordy patrzącej ze zdjęć lub drugiej strony "szklanego ekranu".
  10. Odebrałam wczoraj wyniki badań krwi - całutka morfologi i biochemia - nie ma na razie w nich nic niepokojącego. Wszystkie wyniki Sanderki będą skonsultowane wkrótce z onkologiem z SGGW - zobaczymy jakie wg niego będą rokowanie dla Sanderki. Od wczoraj znów "walczymy" z pałeczką ropy błękitnej , gronkowcem i grzybem w uszach . Oby tym razem sie udało ..... Sanderka robi sie łobuzem - wczoraj wieczorem zamiast grzecznie ułożyć sie do spania (zawsze kładzie sie na boczku z głową na podusi, pańcia przykrywa ją kocykiem , drapie po łepku i Sandrunia zaraz zaczyna baaardzo głośno chrapać:lol:) zaczeła mnie łapać za rękawy , szczypać po dłoniach - jednym słowem agresorka :evil_lol:
  11. zeby była jasność : nikogo o nic nie podejrzewam, ale wiedząc jakim psem była Mordka i że groziło jej realne uspienie (z tego przecież powodu zabrana została od włascicielki ) chciałabym mieć pewność , że wszystko jest wporządku , że trafiła na własciwych ludzi i jest bezpieczna do końca swych dni. A że nie wierzę w słowa ?? No cóż, widocznie mam wstrętny charakter (albo inne powody) . Nie zamierzam tu dyskutować, dla mnie los Mordy był niepewny a nadal jest niewiadomy . Tym bardziej, że wiem jak bardzo myliły sie w jej ocenie osoby , które przejęły nad nią opiekę ( wystarczy przeczytać wpisy) - z uwagi na to z pewnościa nie mogły o niej podać wyczerpujących wiadomości przy adopcji .
  12. [quote name='Frotka'] 19.08.2007 18:34 Będą zdjęcia, ma być też filmik. Umówiłam się na wizytę mniej więcej za tydzień. Wtedy ściągnę zdjęcia z komputera Pana Mordy, bo on nie ma internetu i nie ma mi jak wysłać. Najnowsze wiadomości są takie, że Morda zachowuje się bez zarzutu, nadstawia się wszystkim do głaskania, bardzo lubi dzieci.[/quote] Nie ma zdjęć, nie ma filmiku , nie ma innych obiecanych w tym wątku informacji potwierdzających "naocznie wszystkim wątpiącym" ,że z Mordką wszystko w porządku. Choć minęły już ponad 3 miesiące od zacytowanego wyżej wpisu [U]Bardzo długo powstrzymywałam się[/U] (mimo iż prawie codziennie sprawdzałam czy są jakieś wieści) [U]by nic nie pisać[/U] w Mordzi watku , bo znając zycie od razu zostanę posądzona o zła wolę, o "czepianie" się, awanturnictwo , [U]ale cóz taki wstrętny mam charakter , że nie jest mi nigdy obojetny los psa z którym zetknęło mnie w jakiś sposób zycie . Zwłaszcza jeśli to był pies trudny , któremu na dodatek realnie groziło uśpienie. Jakoś nie daje mi spokoju natarczywe pytanie czy Mordka żyje !!!![/U][U]Tym bardzie , że obiecanych , bądź co bądź publicznie, "dowodów" na to , ze ma sie dobrze wciąż nie ma !!![/U] Szkoda, bo wygląda na to , ze wszyscy , którzy kilka miesięcy temu tak często odwiedzali ten wątek teraz zapomnieli o psie ..... No cóz często tak bywa , że najważniejsze jest pozbycie sie problemu nie ważne w jaki sposób - a takowym problemem Morda z pewnościa była !!!! Przynajmniej dla niektórych ??? Czyż nie ?
  13. odebrałam ten antybiotyk zamówiony (nawet nie był tak drogi , bo "tylko" 130 zł za tabletki na 10 dni i krople do uszu) - dziś zaczynam go podawać -jeśli uda sie zlikwidować pałeczkę ropy błękitnej i gronkowca z uszu to spróbuję Sanderkę znów ogłosić w prasie ( gdyby nie to paskudztwo -miała by już domek z poprzedniego ogłoszenia, ale pani bała sie o swojego boksia i ja to rozumiem - ale nr telefonu do pani zachowałam "na wszelki wypadek") Sanderka mieszka w hotelu pod Wieliczką - staram sie jej tam stworzyc jak najlepsze warunki - Sanderka ma swoja "kanapę" ,miski na stojaku, "dywanik" w boksie (co mogą poświadczyć osoby bywające w hotelu ). Jestem u niej codziennie (a czasami nawet 2 x dziennie), ale widzę, jak ona bardzo potrzebuje stałego kontktu ze swoim człowiekiem - w tej chwili właśnie mnie tak traktuje "jak swoja pańcie" - gdy przychodzę szaleje z radości i przez cały czas gdy jestem w hotelu szczekaniem domaga się mojej obecności przy niej w boksie (nawet gdy idę jej umyć miski - słyszę jak nawołuje mnie szczekaniem ) Gdy jestem z nią w boksie siada przy mnie "na kanapie" wpychając się na kolana i domagając pieszczot. Uwielbia banany (codziennie dostaje gdy przjeżdzam bananka - a może ona cieszy się nie na mój widok tylko z powodu tego tego bananka :razz:) bardzo lubi spacerować w towarzystwie Pajutka (stary malamut) czy innego "futrzaka jak np. Grall (miks haszczaka) ostatnio widzę , ze polubiła z wzajemnością Barucha (też "futrzak" ona ma chyba słabość do kudłaczy) choć są psy które jaj "nie odpowiadają" i potrafi do nich "wystartować" . Jak narazie nie widać po niej oznak choroby..... Jeśli się jej uda znależć dom w Krakowie na pewno pomogę w opiece nad nią i leczeniu . Ja nie jestem w stanie zabrać jej do siebie "na trzeciego"
  14. Odebrałam dziś wyniki z histopatologii guza ze śledziony. To był guz złośliwy :-(:-(:-(:-(:-(. Nie wiem ile jeszcze zostało Sanderce życia. Jak narazie nie widać po niej oznak choroby, ma apatyt , humorek dopisuje. Tylko te uszy stwarzają problem , ale pojawiła się szansa - znalazłam antybiotyk w tabletkach , na który i pałeczka ropy i gronkowiec (jak wynika z antybiogramu) są wrażliwe , nie jest tani (10 dni leczenia to prawie 300 zł a może trzeba go będzie podawać dłużej ), ale zamówiłam go dla niej , mam jutro odebrać w lecznicy Jeśli uda się dzięki niemu wyleczyć w końcu te uszy to może szybciej znajdzie dom - muszę spróbować. Ona tak bardzo potrzebuje , zwłaszcza w tej sytuacji prawdziwego domu, gdzie znajdzie miłość opiekę i wsparcie u kresu życia . Mimo iż codziennei jestem u niej w hotelu - nie jestem jej w stanie tego zapewnić - hotel to nie dom ...... Tak mi przykro , że musi przez chorobę przechodzić samotnie, bez swojego człowieka:-(:-(:-(
  15. Nawet nie wiesz Oskarku ile tu ciotek cieplutko myśli o tobie i Twojej rodzinie. :lol:
  16. Oj Torcik, Torcik ....... Same problemy z tymi krakowskimi sierotkami (Torem, Sanderką i Maksem- już nie-sierotką)
  17. I juz rok leczymy te uszy -znów zrobiłyśmy kontrolny wymaz z uszu , nadal pałeczka ropy błękitnej w nich mieszka :shake::shake::shake: i do tego jeszcze gronkowiec (ale ponoć nieszkodliwy dla zwierząt ) i grzyb :shake::shake:
  18. Konisiu - cieszę się , że u Was wszystko w miarę w porządku - u mnie też teraz mieszka taka "bokserkowa sikawka wykradziona śmierci" więc zwinęłam dywan w pokoju i rozłozyłam wykładzinę zmywalną ......;) Takie rozwiązanie na pewno i Wam "ułatwi" życie z Oskarkiem . Pozdrowienia dla Mamy .
  19. Uzi albo bardzo się zmieniła , albo ....... pracownicy schroniska bardzo przesadzali . Cieczka wogóle nie wpłynęła na "uaktywnienie" (czyt. pobudzenie) suńki . Faktycznie jak na amstafa - to jest aniołkiem a rózki wcale nie sa duże:evil_lol: . Ot, jak normalny pies czasami poszczeka (choć już coraz mniej ) na psy przechodzące obok kojca , sama gdy wychodzi na spacerek - wcale sie nie awanturuje (a są w hotelu takie psiaki - zwłaszcza owczarki, które nim przejdą przez korytarz z końcowych boksów do wyjścia to chcą zeżreć inne w kojcach , tak "startują" do sąsiadów w boksach "po drodze" - trudno więc dziwić sie Uzi, że sie im odszczekuje ). Dziś z Sandrą spotkałyśmy Uzi i p. Iwonę (żona właściciela hotelu) na wieczornym spacerze - grzecznie zeszłyśmy im z drogi , a one nas wyminęły i Uzi wcale nie reagowała na Sanderkę . Potem szła kawałeczek przed nami , my sobie rozmawiałyśmy z p. Iwoną a Uziaczek grzecznie szedł przodem i nie zwracał uwagi , ze kawałek za nią idzie inna suka (Sanderka - bokserka ) - oczywiscie był zachowany bezpieczny dystans Muszę napisać Wam, że Uzi jest chyba ulubienicą p. Tomka, zresztą margo też "przypadł do gust" właścicielom hotelu - bardzo go chwalą. dziś miałam spotkanie również z Margo - akurat przyjechałyśmy do hotelu gdy Margo był na spacerku - tak wylewnie sie ze mną witał gdy wysiadłam z samochodu, że właśnie skończyłam prać kurtkę, w której byłam ..... aaa..... i jeszcze chyba dobra nowina - Uzi chyba ciut, ciut schudła (w każdym razie NA PEWNO NIE PRZYTYŁA )
  20. Z pewnością trzeba być ostrożnym - z resztą z każdym psem będącym w takim hotelu trzeba być ostroznym - bądź co bądź to obce psy i dlatego np. ani Margo ani Uzi nie były w pierwszym dniu na spacerze, dlatego psy spacerują oddzielnie na smyczach i zawsze uważą się by przy wyjściu z hotelu nie spotkały sie ( w zasadzie to tylko Sanderka i Pajcio - malamut chodzą na wspólne spacerki, ale kazdy na swojej smyczy i ze "swoją" pańcią;)) Być może Uzi dopiero jak "poczuje się u siebie" zrobi się bardziej pewna i będzie "startować" , ale możecie być spokojne o nia- Jak (już mój) Maksymilian "nie zjadł" właścicieli hotelu - to i z Uzi sobie poradzą. :lol:
  21. Po tym co przeczytałam w tym wątku o Uzi spodziewałam się zastać dziś w hotelu bandytkę - jazgoczącą i rzucającą się na kraty jeśli nie non-stop to przynajmniej za każdym razem gdy obok boksu przechodzi inny pies . No i co ?? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Uzi to NAJNORMALNIEJSZA suka . Zadna tam "żyleta" . Całkiem grzecznie sobie leżała na palecie na kołderce lub stała przy kracie. Kilka razy poszczekała jak przechodził obok boksu jakiś pies "nie w jej typie" , ale nie było w tym jakiejś wściekłej, zajadłej agresji - ot, wyraziła swoje zdanie..... Do ludzi jest przyjacielska - karmiłyśmy się chrupkami Eukanuby przez kratę (tylko kilka MALUTKICH chrupeczek doddy) , bardzo delikatnie wyjmowała je z moich palców. Wieczorkiem trochę sobie prześcieliła w boksie :evil_lol:(tzn sciągnęla z palety kołdrę , wymościła z niej posłanko na ziemi położyła sie tam i spała). Jutro rano , w nagrodę, że jest taka grzeczna pójdzie już na pierwszy spacerek :lol: (Ciekawa jestem, kto przypiął jej tę "etykietkę agresorki" :mad:- być może nie pałą jakąs wielką miłością do innych psów, ale nie jest też "wsciekłą bandytką", przed która trzeba uciekać.......;)) A Margo też lubi chrupki Eukanuby ..... (ale nie lubi bananów, które uwielbia "moja" Sanderka). Jest bardzo grzecznym psem, spokojnym, nawet sąsiad z kojca na przeciw wielki rottek Ares nie jest w stanie go wyprowadzić z równowagi i sprowokować szczekaniem. Dziś gdy Arti szczekał na Margo ten ze stoickim spokojem obrócił sie i usiadł sobie TYŁEM do kraty (czyżby chciał pokazać Aresikowi w jak głębokim ma go poważaniu :evil_lol::evil_lol::evil_lol:.} Jeszcze nie słyszałam by Margo szczekał. Lezy sobie na kocyku na palecie i wszystko obserwuje, chwile bawił sie sznurem , który miał w boksie . Robi wrażenie bardzo zrównoważonego psiaka.
  22. Z góry przepraszam za "offa" , ale może ktoś z Was słyszał o tej sprawie i wie coś o losie tego psa : będąc u mamy w Suchej Beskidzkiej wpadła mi wręce "Kronika beskidzka" - wydanie z 25 X a w niej artykuł "Nagły atak psa" - chodzi o zdarzenie , które miało miejsce wieczorem na początku pażdziernika w Waszym rejonie . Pies BOKSER BRUNO uciekł z posesji (miejscowość/wioska Bujakowo) i pogryzł jedną z dwóch dziewczyn , które szły poboczem szosy Kęty-Bielsko. Z psa oczywiśćie w artykule zrobiono prawie że mordercę. Sprawa na pewno była głośna w okolicy - może coś słyszałyście, może wiecie co stało się z BRUNEM po obserwacji ? czy żyje (jeśli będzie ktoś miał jakieś wieści o jego losie proszę o pw - dzięki i jeszcze raz sorry , że w Waszym temacie o to pytam)
  23. [quote name='Hund']dzięki Faro że mamy wieści :) od razu człowiek pewniej się czuje :)[/quote] Nie ma za co - jestem w hotelu u Sanderki codziennie wieczorkiem
  24. [quote name='_bubu_']skoro Margo cietawy do pieskow to ciekawe co powiedzą na uzi ...........;)[/quote] Margo ciętawy :crazyeye::crazyeye: Może na porannym pierwszym spacerku coś "podszczekiwał" - nie wiem, ale wieczorkiem był bardzo grzeczniutki, leżał sobie spokojnie na palecie, potem karmiliśmy sie chrupkami przez kratkę, potem poszedł z p. Tomkiem (włascicelem hotelu) na spacerek - jak wychodził to ani nie mruknął przechodząc koło boksów kumpli a ogonek mu chodził radośnie - widać, że sie cieszył ze spacerku , potem wrócili , Margo zjadł kolacyjkę, połozył sie grzecznie na kocyku na palecie i obserwował mnie jak byłam w boksie Sanderki (to ta staruńka bokserka ), gdy podeszłam do jego boksu to podszedł do kraty - trochę go pomiziałam i mimo, że Sanderka zazdrośnie "pyskowała" i "wołała" donośnym szczekotem - wracaj do mojego boksu- Margo ani raz nie "odszczeknął się" :lol: - jakiż więc on ciętawy :evil_lol::evil_lol: ......... Mimo ,ze on nie bokser to poczyłam do niego jakąś słabość ;)
  25. O ! Tu cię znalazłam białasku;) W końcu wiem jak się nazywasz :lol: Dziś karmiliśmy się przez kratkę "chrupkami" - chłopczyk jest bardzo delikatny i łagodny (przynalmniej do ludzi, Do psiaków hotelowych też nie "startuje"
×
×
  • Create New...