Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
Prostuję nieścisłości - aparat od wczoraj w rękach Luizy :roll: , teraz juz nie ma wymówki, robić zdjęcia , tylko obiektywne.;) ;) Toż je wcale nie twierdze , ze Misiątko jest brzydkie tylko , że okrąglutkie jak serdelek a nózki ma chude jak patyczki - taka paróweczka na patyczkach :loveu: :loveu: :loveu:
-
[quote name='Klementynkaa'].........klepanie dwoma rękami po udach z przodu - oznacza "do mnie" (od przodu) klepanie jedną ręką, lewą po udzie z boku - oznacza "do nog" (z siadem jesli się stoi a w ruchu "idziemy przy nodze") prawa ręka w górę wysoko - "siad" prawa ręka z dłonią płasko, nisko do ziemi - "waruj" to takie najprostrze, jesli wszyscy będą jednakowo to robić + duuużo samkołyków to nam sie chłopak wyskoli :) Oj , oj - albo całkowicie"zgłupieje" :evil_lol: Praca z psem z problemami to praca dłuuuuga i mozolna (zresztą podobnie jak z dzieckiem) - do znudzenia należy powtarzać wykonywanie jednej czynności , dopiero jak psiak ją utrwali i będzie wykonywał prawie jako "automat" można wprowadzać kolejno następne . Najpierw Ramzesiatko musi nauczyć sie chodzić na smyczy , jeśli dodatkowo skojarzy , że podejście na określony gest do człowieka opłaca mu sie - to bedzie na poczatek bardzo duzy sukces . Nie można się spieszyć - "co nagle to po diable":evil_lol: :evil_lol: - Karusiu - uzbrój sie w cierpliwość - przed Wami długa wspólna praca:lol:
-
A... bawiłam sie dzis z Ramzesikiem w..... klepanie po udzie :evil_lol: :evil_lol: tzn. Ja klepałam ręką po swoim udzie , raz z jednej strony boksu - raz z drugiej , a jak Ramzesiatko do mnie podchodziło - dostawał nagródke . Nie powiem , że "załapał" o co chodzi (że na taki ruch trzeba podejśc do mnie i to sie opłaca) ale z pewnościa mu sie to spodobało , bo podbiegała do mnie i z zadowoleniem uderzał łapka w krate kojca zaczepiając mnie ;)
-
[quote name='mar.gajko']WŁAŚNIE! I wtedy wszyscy zobaczą że Misiątko, może troszeczkę okrągłe, ale od razu [B]"parówka na zapałkach[/B]"; no skandal.[/quote] Nooo - żeby ktos nie myślał, że to taka cieniutka paróweczka cielęca , wyjaśnię dokładnie - co z pewnościa potwierdzą obiektywnie wykonane fotki :[B] to serdelek[/B] (za moich młodych lat była taka parówka w jelicie) oczywiście [B]na zapałkach [/B] (hihihi)
-
Tu jesteś mały dobciu - łobuziaku :lol: Karusia - podkłady szpitalne to ten maly łobuziak będzie pewnie darł i może jeszcze zjadał :cool3: Przywioze Wam takie zabezpieczenie na kołdrę wielkości palety (to które miał Maksik) . Tym zabezpieczy sie kołdrę, a dopiero na to kocyk - jak zmoczy kocyk to go wymienicie , a kołdra bedzie nadal sucha ;)
-
Karusiu - może "Twój " dobcio jest i głuchy , ale ........ niemy to on napewno nie jest :evil_lol: . Szczekot ma przerażliwy (jak to szczeniak), donośny i chetnie korzysta z niego zachęcając do zabawy z nim jego maskotką :lol: . Maluszek potrzebuje "nowej dostawy" - kołdra , koce , bo to co mu zostawiłyście wczoraj miał juz posiusiane (dziś pewnie bedzie już mokre "na wylot") a ładnie leżał na miękutkim. Jesli mogę doradzić -zorganizujcie jakąś kołdrę i ze dwa koce. Ja wieczorkiem przywiozę "zabezpieczenie" (takie jak miał Maks czy ma Sandra ) by kołdra nie przemokła i na to dopiero połozycie koc - jak go posika będziecie mogły wyprać i wysuszyć . Mariola była wczoraj z maluszkiem na króciutkim spacerku, bym mogła mu sprzatnąc w boksie (*dobrał" sie do kołdry z nudów :razz: ) - chłopczyk wogóle nie umie chodzić na smyczy . Pilnie potrzebuje szeleczek (takich z taśmą na pleckach bo one pewniejsze), z obróżki może wysmyknąć sie , a łańcuszek zaciskowy bedzie go zbyt stresował i można nim "przyszczypić" szyjkę. O reszcie porozmawiamy w hotelu, bo pewnie sie zobaczymy.
-
W razie jakiejś potrzeby , problemów (których mam nadzieję nie będzie) jestem na miejscu w Krakowie :lol:
-
Umierająca młoda boksereczka w krakowskim schronisku
Faro replied to Faro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pamiętam, a wspomnienie porażki wciąż bardzo boli. ............. Planowałam , że jak wyzdrowieje to z Orzesza przyjedzie do mnie i u mnie zostanie ,mam wyrzuty sumienia że nie zdążyłam jej pomóc, że nie dostała prawdziwej szansy ...... , jedynym pocieszeniem teraz jest to. że jej miejsce w moim domu zajął Maks......... Może choć jemu sie uda. -
No własnie, inaczej by mnie juz zezarł , bo czasami "obściskując go" jestem tak nachalna jak ta wczoraj w samochodzie (hihihi)
-
....ale wtedy nadal by sie cieszył na widok miski a nie mój :razz: (już po spacerku i obiadku)
-
Pewnie, że nie oddam , szybciej sama stanę się szkieletorkiem od biegania po schodach niż oddam komuś Maksymilianka :evil_lol: Nie wiem ile mu jeszcze pisane życia , ale postaram sie by było ono jak najlepsze, z pewnościa nie zabraknie mu u mnie miłości i opieki - biegne więc do domku szykować jedzonko, bo to co Maksymilianek teraz najbardziej kocha to ...... jedzenie. Może kiedyś i na mój widok ucieszy się tak jak na widokmiski z jedzonkiem ....
-
[quote=fochistka;6501868.........on ma energię, czy jest słabiutki? ..... - niestety Maksio jest słabiutki i trochę nawet smutny, zupełnie nie ma w nim bokserzej radości Zastanawiam sie czy go coś nie boli, ale raczej nie , bowiem zupełnie zmienia się gdy na spacerku zobaczy kota - tak ciągnie chudzinka , ze aż jestem zdziwiona , że ma tyle siły. Podobnie jak dostanie kongo do zabawy - w parę minut zdemolowane posłanko i szaleństwa z zabawka na całego ..... Maks z pewnościa był bardzo skrzywdzony , pamietam jak zobaczyłam go pierwszy raz w schronisku - w życiu nie widziałam tak przerażonego boksera , cały drżał i kulił sie gdy po 20 min. podchoidził do mnie (a raczej do mięska) do kraty
-
Karusiu - jak spotkamy sie w hotelu to porozmawiamy o specjalnej obróżce dla dobcia (tylko przypomnij mi o tym, bo ostatnio kiepsko z mą pamięcią) - byłoby super jesli udałoby sie taką zdobyć (a przecież nie ma rzeczy niemożliwych)
-
U chłopaków bez zmian - każdy mieszka "u siebie" i póki co nie ma mowy nawet o próbie integracji :shake: :shake: Zdrówko Maksa - no cóż można powiedzieć, że jest stabilny, robi piękne kupony i jest niesamowicie "żarłoczny" (choć go nie głodzę :cool3: ) Nieststy, nic nie widac ani po nim , ani po wadze ze cokolwiek przybiera ciała:shake: Już jestem zmęczona wyjaśnianiem ciekawskim ludziom dlaczego on taki chudziutki i najczęściej nie reaguje na komentarze typu "oj zobacz jaki on zamożony/wychudzony/zagłodzony" - chyba , że ktos zapyta wprost "co mu jest, że taki chudy " wtedy odpowiadam krótko - bo jest chory i ma problemy z przyswajaniem pokarmu. Maksio dostaje 4 razy dziennie jedzonko posypywane pól godziny wcześniej enzymami co ma spowodować jego (jedzonka nie Maksia) "nadtrawienie" i ułatwic przyswajanie , do picia ma przegotowana , odstaną wodę - poza tym ścisła dieta . No i oczywiście leki Maksiorek to mądrala - zawsze przed jedzeniem mówiłam "siad" i jak Maksio usiadł - kładłam miske z jedzeniem na stojaku - teraz gdy tylko wejdę do pokoju z miska w ręce - Maks momentalnie , nim cokolwiek zdążę powiedzieć - siada i czeka na jedzonko . w związku z powyższym ja tylko go chwale i kłade miske na stojaku Maksio znów zaczął często posikiwać (to z powodu leków , które bierze) tak więc biegamy na spacerki co 2 - 3 godziny (a mieszkam niestety na 3 pietrze bez windy:diabloti: ) Po 20 VIII wraca "Maksia p. doktor" z urlopu, więc pójdziemy na badanie kontrolne - może choć tyci , tyci przytyje do tej pory..... Z nowości - wprowadzam powoli do jedzenia maksa makaron w miejsce ryzu (makaron szybciej "tuczy") - jesteśmy juz na etapie pół na pół (czyli 30 dkg makaronu i 30 dkg ryżu) i jak narazie nic sie nie dzieje więc chyba będzie mógł go zjadać bez problemów .
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Marda jest w dzisiejszym Dzienniku Polskim :lol: Niestety , ktos podał, ze Morda "idealnie nadaje sie na stróża" :shake: :shake: - przecież to pies z krótką sierścią, który całe zycie spędził w mieszkaniu - jak ma "stróżowac" zimą i mieszkac w budzie w kojcu ? (bo tak przeważnie mieszkaja psy stróżujące , które pilnują terenu - chyba , że ja mylnie rozumię pojęcie "pies stróżujący" ) . -
- u chłopaków bez zmian, czyli każdy mieszka w swojej części i nie widują się. Może kiedyś ...... Ale na to potrzena bardzo dużo , duzo czasu. Ważne , że nie szczekają"w duecie" tzn. nawet jeśli Piratek szczeka (bo np. ktoś chodzi po klatce) to Maks nie "odszczekuje się" i odwrotnie - Pirat nie odpowiada szczekaniem na szczekanie Maksa - dla mnie to bardzo ważne,bo jednak mieszkam w bloku i są też inni mieszkańcy. Maks ma bardzo zniszczona psychikę - wyrażnie widać to dopiero teraz gdy mam go w domu - z pewnościa był bity, panicznie boi sie wykonać komendę "leżeć" - zrobi (nawet chętnie) "siad" , da , wprawdzie niepewnie, ale da łapkę na komendę "daj łapę" , natomiast gdy wydam komendę "Maks -leżeć" to maksio jest panicznie przerażony, wiem , że rozumie co od niego chcę, bo kładzie się, ale bardziej wyględa to na "przerażone przywieranie do ziemi" wręcz , gdy sie położy to od razu kuli sie ze strachu . Być może bicie , które dostawał było poprzedzone krzykiem "leżec" i potem razy ......... Nie mam innego wytłumaczenia. Dlatego narazie ograniczamy sie tylko do "siad" i "daj łapkę" by Maksio wiedział, że coś trzeba robić i słuchać poleceń pańci , na reszte przyjdzie czas...... Teraz ważniejsze jest jego zdrowie. Gdy "pozbiera się" troche i dojdzie do siebie zdrowatnie - zajmiemy sie psychiką (być może te agresywne zachowania to wynik strachu - Maks w końcu zaczął sie bronić ......). Najpierw jednak musimy wyleczyć ciało, potem zajmiemy sie duszą (gdy będzie w dobrej formie fizycznej , łatwiej będzie leczyć duszę) . O jego zdrówku napiszę innym razem, bo wychodzę już do pracy - na razie jest stabilny, ale "masakrycznie" chudy. -cdn
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='Frotka']Morda kończy obserwację, poza tym bez zmian[/quote] - No właśnie, okres obserwacji wkrótce się zakończy i co dalej czeka Mordkę ? teraz już chyba nikt nie ma wątpliwośći, że Mordka nie może być wydana "pierwszym chętnym" ale to nie znaczy, że nie ma szans na adopcję. Jest psem trudnym - to fakt, ale "do wypracowania". Tylko trzeba z nią cały czas właściwie pracować, by ułatwić adopcję. Jeśli ktoś z nią pracuje , to teraz powinien przejść do etapu "pozytywnego kojarzenia kagańca" - Morda musi być przyzwyczajona do bezproblemowego chodzenia w kagańcu (może to potrafi - szczerze mówiąc nie zdążyłam tego sprawdzić) to bardzo ułatwi adopcję .