Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
[quote name='Hippies: ..... miałam na myśli wielka biedna chudzinka z przeogromnym serduchem ? :loveu:[/quote'] Oj, oj, aż taka chudzinka to ja nie jestem - właśnie uświadomiłam sobie , że ważę tyle co moje boksery łącznie (tj. Maks i Piratek, przy czym Piratek waży dwa razy tyle co Maks + jeszcze 2 kg ):evil_lol::evil_lol::evil_lol:
-
Maksiu odwiedził wczoraj Panią Dominikę w recepcji lecznicy i ważył się - waży 21,340 kg. - kolejne ważenie za 2 tygodnie. Mam nadzieję, że w końcu Maksiu zacznie systematycznie przybierać na wadze.
-
[quote name='koduchaben']Faro Ty po prostu jesteś wielka........ No masz ........ A ja sie tak cieszyłam , że przez te codzienne wizyty u boksików w hotelu jestem mniejsza o 10 kg , które starciłam od jesieni:diabloti:
-
Na zgodę między panami boksiami nie ma co liczyć Maks NIGDY nie zgodzi sie z Piratkiem (przynajmniej takie są na dzień dzisiejszy rokowania). Dlatego też Moksior (tak nazywa go mój mąż) mieszka w jednym pokoju, ma do dyspozycji małą sofkę (które już uznał za swoją), 2-3 razy dziennie może jakieś pół godzinki pospacerować po części mieszkania zwiedzając dwa sąsiednie pokoje i łazienkę (do kuchni zakaz wstępu ze względu na ścisły rygor żywieniowy ..:cool3:) Właśnie przed chwilą wróciliśmy ze spacerku , Maksio zjadł (a raczej pochłonął w mgnieniu oka wydzieloną "rację żywieniową " , teraz zwinął się w kłębuszek jak kot na sofce i śpi a ja siedzę obok i przeglądam co nowego na necie ). Ale już za chwilkę muszę zmykać na spacerek z Piratkiem
-
Maks jest trudnym psiakiem - w trakcie całej naszej znajomości "postawił" sie do mnie 4 razy - z tego 2 razy u mnie w domu, gdy chciałam "rozdzielić " go z ........."jego" panem (tzn zabrac na spacer gdy siedział przy moim męzu) . To typowo meski pies , tak jak uwielbiał p.Tomka -teraz uwielbia mojego mężą i chce mi pokazać , ze mam sie między nich nie wtrącać . Jest też troche innych problemów z maksikiem, który próbuje na mnie wymuszać szczekaniem "swój interes" (np. wypuszczenie z pokoju gdy słyszy pana ). Unikamy wiec takich sytuacji , by nie prowokowac konfrontacji....... Wydaje mi sie , ze Maks NIGDY nie zgodzi sie z Piratkiem (to Maks na niego warczy przez drzwi i na razie zdrowy rozsadek dyktuje mi, by lepiej sie nie widzieli , nie mówiąc o spotkaniu ) Pewnie do końca zycia Maksika - nasze zycie będzie przebiegało między jednym a drugim psiakiem , tak by Piracik nie czuł sie zazdrosny a Maks nie był izolowany od człowieka . Nie jest to łatwe , ale nie miałam mozliwości innego rozwiązania jesli chcę próbowac ratowac Maksika (tak bardzo przypomina mojego nieżyjącego Sokratesika, że nie mogliśmy inaczej zdecydować .......) . Została jeszcze Sanderka, której niestety nie moge juz zabrac do mieszkania, ale ona jest łagodnym psiakiem i nie sprawia takich problemów jak Maks - tylko kto pokoch staruszkę ? pilnie szukam jej kochającego, odpowiedzialnego domku......... , a dokąd go nie znajdę - jak zawsze będe u niej codziennie (to mój trzeci bokser tylko "w terenie" ;) )
-
Maksiu wciąż walczy z choróbskiem, które stale zagraża jego zyciu - nawet gdy "jest dobrze" . Ile ten biedaczek juz był kłuty.... to zastrzyki , to kroplówki, to pobieranie krwi , a wcześniej jeszcze podawanie "głupiego Jasia" i potem antidotum i tak praktycznie od 26.XII. jest potwornie chudziutki - mimo niesamowitego apetytu, dziś rano ważył 20,10 kg. Wyobrażacie sobie ? Sama skóra i kości i te jego wielkie , piekne oczy i wietrzący sie języczek...... Jeszcze nigdy nie ważył tak mało ............................................................ ...........................................:shake::shake: Tym razem po kolejnym "załamaniu zdrowotnym" i pobycie w szpitaliku przy lecznicy Maksymilianek nie wrócił do hotelu , znalazł swą przystań życiową. Wprawdzie nie są to warunki o jakich bym dla niego marzyła - Maks mieszka w bloku na 3 piętrze , ma do dyspozycji tylko jeden pokój 15 m2 , bo w pozostałej części mieszka 45 kg samiec - rezydent, z którym Maks nigdy sie nie zgodzi, więc chłopcy MUSZA być non-stop izolowani, ale pańcia stara sie w miarę sprawiedliwie dzielić swój czas między obu .... Nie są to więc luksusy, ale za to Maks ma zapewnioną myślę, że bardzo dobrą opiekę - do "swojej" lecznicy ma 7 min spacerku po osiedlowych alejkach, jedzonko zapewnione takie jak potrzebuje, leki, kontrolne badania i kilka ( w czasie wakacji 5-6) spacerków dziennie. Maks ma też już "swojego" pana, którego bardzo pokochał (tak bardzo, że aż sprawia to duuuży problem, ale o zachowaniu Maksia innym razem ....) Nie wiem jak długo Maksiu będzie jeszcze potrafił walczyć o życie, zmagać zwycięsko z chorobą , nie wiem jak długo będzie zył........., ale wiem jedno , znalazł swoją przystań i gdy przyjdzie "jego czas" nie będzie umierał w samotności hotelowego boksu ......... Tylko tyle mogę mu dać .................. Dziękuję wszystkim, którzy nam w różny sposób pomagali .
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='romi_lew']........ Tak widziałem Mordę i wiem jaka jest......." - Nie wystarczy [B]widzieć Mordy , by wiedziec jaka jest[/B] (chyba , że chodzi o fenotyp psa) . Ja [B]po [/B](nawet nie dziesiatkach) a [B]setkach godzin[/B] [B]spedzonych z nia[/B] w różnych sytuacjach [B]mogę powiedzieć[/B] - [B]nie że ją znam, ale że potrafie przewidzieć jak może sie zachować ,[/B] że wiem, iż jest to pies trudny, "z przeszłością" i dlatego zawsze powinien być pod "szczególnym nadzorem" - co do reszty Pańskiej (Twojej ?) wypowiedzi nie będę sie odnosić, bo nie widzę płaszczyzny, na której moglibyśmy podjąć konstruktywną dyskusję. -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='Foksia i Dżekuś']............ Problem pojawil sie jak morda wchodzi do domu ,Morda panicznie broni swojej wybranej wlascicielki ......" jeśli pies robi to bez realnego zagrożenia (tak jak w przypadku Mordy) to takie zachowanie świadczy o niewłaściwie ustalonej hierarchii , dlatego Morda powinna zostać wydana dopiero gdy ma sie pewność, że zna swoje miejsce w relacjach "nowy człowiek - Morda" -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='Frotka']Nie rozumiem co ma dygresja schroniskowa do sprawy Mordy. To zakrawa na obsesję.....:cool1: Jeśli jednak już o schronisku mówimy to gdyby zwolniło się miejsce w boksach indywidualnych i gdyby schronisko przyjęło Mordę byłabym dużo spokojniesza....... - Nie ważne jak to nazwiemy obsesja / paranoja / czy może obawa ..... grunt , że uzasadniona , co jasno wynika z dalszej wypowiedzi. No cóż, ja niestety nie mam tak dobrego zdania na temat pobytu psa w schronisku, nawet w indywidualnym boksie. Może dlatego, że własnie z takich indywidualnych boksów zabierałam psy, psy oddane do tych "dobrych warunków" przez włascicieli , oddane z powodu agresji więc od razu mające przyczepioną etykietkę "agresywny", psy które miały na sumieniu ugryzienie człowieka i przeszły schroniskową obserwacje w kierunku wścieklizny , psy , które gdy "znalazłam w pojedynczym schroniskowym boksie " , miały tak zniszczona psychikę, że w niczym nie przypominały swym zachowaniem "normalnych bokserów" - wiem więc co czeka Mordke , jesli trafi do schroniska (przez 6 m-cy codziennych wizyt w schronisku "u agresora" napatrzyłam sie wystarczająco jakie jest podejście pracowników do takich psów) i niestety nie potrafie być spokojniejsza mając świadomość tego wszystkiego ".........Nie mamy problemu z "pożeraniem" osób, które zajmują się Mordą ani ze zdobywaniem jej zaufania. Jest bardzo przyjaźnie nastawiona do wszystkich........ " - to kogo Morda ugryzła, bo odniosłam wrażenie, że była to osoba (włascicielka? ) z hotelu , która sie nią tam opiekowała ? "...........Co zaburzyło poczucie bezpieczeńtswa Mordy kiedy ugryzła dziecko i kiedy (będąc pod Waszą opieką) dwukrotnie zdominowała osoby zainteresowane adopcją?[/quote - pod "moją opieką " Morda znalazłą sie dopiero jakiś czas po powrocie z drugiej adopcji . Znając historię Mordy i z wiarygodnych relacji wydarzenia związane z poprzednimi adopcjami - uwazam , ze Morda powinna być przygotowana do adopcji a adopcja "odpowiednio przeprowadzona" , Morda nie jest psem , którego można wydać po jednym /dwóch / trzech spotkaniach z nowymi ludźmi . Nowy człowiek Mordy powinien przyjeżdżać do niej , najpierw towarzyszyć we wspólnych spacerach , zabawach, pracy z psem - potem stopniowo wchodzić na miejsce "przewodnika" Mordy, a osoba pracująca z nia powinna stopniowo sie wycofywać . Dopiero gdy człowiek będzie nad nią całkowicie panował na terenie gdzie Morda teraz przebywa (? - na własnie ? gdzie ?) - może ja wprowadzić do domu. Morda musi być przyzwyczajona do kagańca. Początkowo nawet powinna przebywać w nim w domu , gdy jest więcej domowników (oprócz jej przewodnika) - jeśli spróbuje znów kogoś zdominować - wtedy musi dojść do konfrontacji sił i zostać "zdołowana" (za obrożę i do ziemi - kaganiec zabezpieczy przed ugryzieniem , a pies zrozumie , kto jest "szefem w tym stadzie" ) Zachowanie Mordy świadczyło , ze ludzie, którym została (myślę , że zbyt szybko) wydana nie panowali jednak nad nią . Nie potrafili przewidzieć takiego scenariusza zachowania Mordy (chyba , że nie zostali poinformowani i tym, że Morda tak sie może zachować) i własciwie zareagować . Przed Mordą był teraz etap "pozytywnego kojarzenia kagańca" i poszerzania grona ludzi - czy będzie w takim zamyśle ta praca kontynuowana - to juz decyzja osób, pod których pieczą jest teraz Morda, ale moim skromnym zdaniem jest to jedyna droga , która może doprowadzić do udanej adopcji . (chyba , że zdarzy sie cud ....) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='AgaiTheta']Gdzie Mordzia jest teraz? :([/quote] No własnie , co dzieje sie teraz z Mordką ? Zgodnie z prawem powinna mieć prowadzoną obserwacje w kierunku wścieklizny - mam nadzieję, ze nie została oddana na obserwacje do schroniska , bo wiem w jakich warunkach (barak, gdzie w upały takie jak teraz panuje temperatura powyżej 50st.) przebywaja psy na obserwacji w krakowskim schronisku, wiem, ze niedawno po takiej obserwacji pies został uśpiony (mimo iz nie stwierdzono wścieklizny i właściciel miał psa odebrać - zgodnie z ustna umową na drugi dzień po zakończeniu obserwacji - niestety, gdy zadzwonił kiedy może przyjechac po psa - pies juz nie żył, ale to dlaczego go uśpiono będzie dochodził właściciel.....) Mam nadzieję, ze Mordka pozostała na obserwacji w bezpiecznym miejscu i nic nie zagraża jej zyciu....... Nie dziwi mnie wcale jej reakcja - pisałam jak żle znosiła powrót do hotelu w Lednicy po nieudanych adopcjach. W ciągu niecałego miesiąca ten pies zmienił z tego co wyliczyłam chyba z 5 razy miejsce pobytu (z hotelu w Lednicy do domu prywatnego, potem do innego hotelu, potem do domu nowych ludzi , powrót do hotelu, wyjazd do rodziny z nową panią, powrót do hotelu ). To całkowicie zburzyło jej poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa budowane mozolnie przez kilka miesięcy , nic dziwnego ze w końcu tak zareagowała. To pies trudny, ale nie morderca. Nie było tak, ze będąc w Lednicy, akceptowała tylko mnie a innych "pożerała" . Wychodziła na spacery i ze mna i z p. Tomkiem i z Mariolą ......... Pamietam, ze i któraś z przyjeżdzających wolontariuszek miziała Morde i dziwiła sie , że ma taka miękką sierść...... Morda to pies , który ma silny charakter i aby ja opanować musi trafic na osobę delikatna w postepowaniu, ale o silnej psychice - tylko taka uzna za przewodnika, tylko takiej zaufa (ale na to potrzebuje czasu - nam zajęło to kilkanaście tygodni , by całkowicie mi ufała) i w sytuacji poczucia w jej mniemaniu zagrożenia - nie bedzie atakowac intruza , tylko "wierzyć w siłę swego pana/ pani". Nie wystarczy kilkanaście dni zabaw z Mordą, by nad nią panować . Zabawa z człowiekiem dla Mordy powinna być nagrodą, po wykonaniu jakiejś pracy. To człowiek powinien wybierać czy teraz sie bawimy , czy pracujemy, czy teraz miziamy podstawiony brzuszek czy Morda robi "siad i zostań " i siedzi mimo iż ja bawię sie jej ulubionym aporcikiem . Morda to pies niewatpliwie trudny i trudno jej bedzie znależć odpowiedni dom , ale jest to mozliwe . Ważne , by w okresie gdy bedzie sie szukac Mordzie domu - wciąż z nia pracować (A nie tylko sie bawic), by nie stracic tego czasu , ważne by również w czasie obserwacji pies miał kontakt z człowiekiem, którego zna , z zachowaniem oczywiście wszelkich zasad bezpieczeństwa, ale jednak by był utrzymany stały kontakt (Maks po schroniskowej obserwacji ma tak zniszczona psychikę, że nie wiem czy kiedykolwiek bedzie normalnym boksiem - piszę "po obserwacji", bo jeden z pracowników schroniska opowiadał mi, ze przed obserwacja , gdy przyszedł do schronu był normalnym bokserem, a gdy wyszedł z obserwacji to na widok człowieka sikał pod siebie i przywierał do ziemi ) -
Maksymilianek mimo tych wszystkich problemów "nie daje się", a ja mam nadzieję, że w końcy będzie już tylko lepiej ..... Jednak mam też świadomość, że Maksik w takim stanie zdrowia (plus bardzo trudny charakterek) nie nadaje się do "normalnej" adopcji .........
-
Niestety nie mam dobrych wieści - Maks tydzień temu miał kolejny "kryzys zdrowotny" - najadł sie na spacerze trawy i łapsnął jakieś czereśnie, które leżały pod drzewem .Właściel hotelu nie zwrócił na to uwagi, bo innym psom trawa nawet pomaga , ale Maks :shake::shake::shake:. Skończyło sie potwornym wzdęciem brzuszka, potem wymiotami nawet po wodzie i w efekcie ponownym pobytem w szpitaliku lecznicy, kroplówki, zastrzyki .... Teraz jest już lepiej , wymioty ustały, Maksio pije już i zaczyna "normalnie" jeśc. Jest nadzieja, że wkrótce antybioyk w zastrzykach zamienimy na antybiotyk w tabletkach. Niestety , Maks znów "masakrycznie" schudł - stracił nie tylko to 15 dkg, na które tak mozolnie pracowaliśmy przez cały miesiąc , ale jeszcze dodatkowo 45 dkg - wczoraj ważył 22,550:shake::shake:
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
[quote name='irenaka'].................Nie podobają mi się jednak wpisy na tym wątku dotyczace właścicieli Mordeczki. Trzeba kogoś poznać, porozmawiać a dopiero póżniej próbować oceniać.......... " - Jestem daleka od oceniania tych ludzi , nie chciałabym tylko by kiedyś znaleźli się w sytuacji bez wyjścia tzn z Mordką , ale bez dachu nad głową, bo właściciel wypowiedział im mieszkanie z powodu psa ( mam już trochę lat i jestem realistką ) - dlatego podpowiadam zapis w umowie najmu nawet z uwzględnieniem wagi psa - by nie powtórzyła sie sytuacja (tj. zgoda na małego ) [quote name='irenaka'] ".......Dla mnie są to ludzie wyjątkowi jeżeli chodzi o podejście do psa ........ " - nikt (a z pewnościa ja) tego nie neguje , tym bardziej jeśli z powodu Mordki szukają nowego lokum by razem zamieszkać (no cóż "bokserowiroza" jest nieuleczalna a chorzy na nią są często totalnie pozytywnie "zakręceni" - a Mordka z pewnością ma w sobie coś z boksera........) [guote=irenaka;6382945] "......Osobiście rozmawiałam z nimi na temat Mardy i jej przeszłości. Nic ich nie było w stanie zrazić......" - bo do Mordy wcale nie trzeba ludzi zrażać , trzeba im tylko powiedzieć w czym tkwi "problem" Mordy i jak z nią postępować by uniknąć "konfliktu interesów", czego od niej wymagać , jakich sytuacji unikać...... By to wiedzieć, trzeba spędzić z psem dziesiątki godzin w różnych sytuacjach . Jeśli będą chętni dowiedzieć się tego wszystkiego o Mordzie - ponawiam propozycję pomocy, bo chyba nikt nie zna Mordy lepiej niż ja i chyba nikomu bardziej niż mnie (bez jakichkolwiek podtekstów) nie zależy na tym by tej suni w końcu sie udało ......... -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Jeśli uda się Im znależć takie lokum , to niech w umowie najmu zaznaczą punkt.iż właściciel wyraża zgodę na psa. Dlaczego ? prosta sprawa : okres wakacji to "posucha" , bowiem studenci wyjezdżaja i przez miesiące letnie "ich" lokale stoją puste. Ktoś więć by nie tracić może wynająć takie mieszkanie , a po okresie wakacyjnym , gdy znów wróca studenci i "ich pieniądze" , stwierdzić, że wypowiada umowę, bo nie zgadza sie na psa . Wtedy Ci ludzie zostaną "pod gołym niebem " na dodatek z Mordką. -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Wybaczcie , ale chyba wcześniej powinni sprawdzić czy właściciel mieszkania zgadza sie na pobyt psa , a potem brać psa - znów powtórzył sie scenariusz pochopnej adopcji , znów cierpi pies , a własnie przed tym chciałyśmy ją ustrzec , przed nieprzemyślanym robieniem psu nadziei....... . Pisałam jak Morda ciężko przeżyła powrót do hotelu po drugiej adopcji..... Miałam nadzieję , że już jej to nie spotka , że zostanie wydana po dokładnym sprawdzeniu wszystkich aspektów nowego lokum ....... Biedna psina .....:shake::shake: -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Mordka kiedyś bardzo żle znosiła zamknięcie w boksie - był to "poczatek naszej znajomości" gdy Mordzia wróciła z drugiej adopcji. Nie niszczyła nic w boksie, nie demolowała, tylko nieustannie szczekała - aż zachrypła całkowicie. Jednak przez te miesiące pobytu w hotelu w Lednicy Mordka bardzo się zmieniła - stała się mniej nerwowa, bardziej "wyluzowana" , leżała sobie na boczku na palecie a jak jej było zbyt gorąco to na płytkach z głową opartą o podmurówkę przy kracie i obserwowała co sie dzieje. Myślę , że nie powinno być problemów z niszczeniem i zostawaniem w mieszkaniu - bardziej może być problem ze szczekaniem (nawoływaniem ) nim się przyzwyczai do nowego miejsca i do tego , że jej ludzie wracają do niej (choć wcle tak być nie musi) -
Hassan z tego co wiem nie musi czekać do końca kwarantanny by iść do domku - jako pies zrzeczony , jeśli będzie domek - może iść tam od razu . Tylko aby ten włąściwy domek się szybko znalazł.....
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Przekażcie Państwu informacje dot. nadwrażliwości przednich łap (ważne by uniknęli konfliktu) . Zresztą jeśli będą chcieli coś więcej wiedzieć o zachowaniach Mordy , na co zwracać uwagę itd , itp - mogą do mnie dzwonić (Frotka zna mój nr telefonu - może Im podać) -
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Hi hi hi .......... La pegaza - nie byłabym tego taka pewna ;) przecież widać jaka agresja bije z jego oczu (hihihi) . .........a tak na poważnie , psy znają się na ludziach, a boksie szczególnie w tym celują :lol:, trzeba umieć do niech dotrzeć i wszystko jest o,key :lol:. -
Zaczęłam grać w "totka" (choć nie robiłam tego nigdy do tej pory) może uśmiechnie sie do mnie fortuna:lol: wtedy będziemy mogli zamieszkać wszyscy razem i Piracik i Maksik i moze jeszcze inne boksie - sierotki .........:multi: Wiem , że to utopia, ale trzeba sie jakoś pocieszać ;););) i mieć nadzieję , bo inaczej cała walka o życie Maksa byłaby bezsensowna. Idę grzać jedzonko dla "agresorka" , bo trzeba sie pakować i jechać do niego
-
Maksiu nie jest "przytulastym" , łagodnym faflunkiem - dlatego bardzo trudno znaleźć kogoś u kogo mógłby zamieszkać, choć nie jest to niemożliwe, jeśli taka osoba chciałaby poświęcić swój czas na codzienne wizyty w hotelu Maksiu pewnie po upływie dłuższego czasu by ją zaakceptował . Jedno jest pewne , musiałaby to być osoba mająca bardzo duże doświadczenie w obcowaniu z psem trudnym, umiejąca odczytywać sygnały i przewidywać sytuacje, bo tak jak pisałam , w niektórych sytuacjach Maks mimo, ze ma do mnie juz całkowite zaufanie , to chwyciłby i mnie za rękę , nie żeby mnie skrzywdzić, ale żeby ostrzec "nie wtrącaj sie" . Staram sie unikać takich sytuacji , bo nie chcę (póki nie muszę) doprowadzać do konfrontacji a z drugiej strony nie mogę pozwolić , by Maks zakodował sobie, ze "jest górą" . Ja wiem jak unikać tych sytuacji , ale to miesiące pracy i codziennego obcowania z Maksem ......
-
Oprócz mnie p.Tomka i jego żony - p. Iwony - nikt do Maksa nie podchodzi, tzn . nie rzuca sie na ludzi , nie atakuje ich, ale nie pozwala na bliski kontakt (na niektórych nawet warczy ostrzegawczo) . Bardzo polubił p. doktora i panie z rejestracji w lecznicy : jak jesteśmy u nich Maks łasi sie nadstawia do miziania - ale wszystko bezpiecznie w kagańcu. Co miesiąc ma pobieraną krew i jest barrrrrrrrrdzo grzeczny i dzielny . Nawet nie mruknie w gabinecie - nie ten pies, kwietniowy pobyt w ich szpitaliku bardzo go zmienił i to jest wielki sukces, bo nie wyobrażam sobie dalszego comiesięcznego premedykowania go, pewnie w obecnym stanie by tego nie przeżył.... Jak więc widzicie adopcja Maksa nie jest taką prosta sprawą, coraz częściej myślę , że musiałby zdarzyć sie CUD by Maks znalaz dom, bo musi być spełnionych zbyt wiele warunków , aby Maks "przeżył po adopcji" - specjalne żywienie (konina , do której nie każdy ma dostęp) - stała opieka lekarska , a jak pamietacie Maks to bardzo trudny pacjent - teraz akceptuje "swojego " lekarza, ale czy zaakceptowałby innego (więc najlepiej by leczenie było kontynuowane przez tego samego lekarza) - trudny charakter , można być pewnym , że w sytuacji poczucia niepewności, zagrożenia Maks bronić sie będzie atakiem (mnie zjęło ponad pół roku zbudowanie relacji zaufania z Maksem) - i przede wszystkim koszt utrzymanie tak chorego psa - miesięczny koszt samego jedzenia dla Maksa to ok.270 zł + ok. 100 zł leki (które ma aktualnie zażywać)+ comiesięczne badanie i wizyta lekarska ok.80 zł co daje łącznie ok 450 zł miesięczne utrzymanie i leczenie Maksymilianka. Tak więc jak sami widzicie adopcja Maksa byłaby prawdziwym CUDEM Wiem, że najlepiej byłoby mu (napiszę nieskromnie) gdyby zamieszkał u mnie (nawet polubił mojego mężą, a syn wkrótce sie wyprowadza).... Wiem też, ze niestety nigdy nie zgodziłby się z Piratem (nasz 45kg boksio) .........:-(:-( Nie wiem jak izolować dwa duże samce w mieszkaniu w bloku, raczej byłaby to dla wszystkich domowników (i psiaków i ludzi) gehenna :shake::shake: Szkoda, że Maksiu nie jest miziastym, przytulastym boksiem ............... ale gdyby taki był nie potrzebowałby właśnie mojej pomocy ................
-
U Maksia jest takie "błędne koło" , bowiem Maks nie toleruje suchej karmy , nawet po dietach weterynaryjnych -jak pamiętacie miał non-stop biegunki, a dopiero skończyły sie one gdzy przeszłam na gotowaną koninę. Z kolei przy chorej trzustce powinien mieć specjalną dietę (której nie toleruje ....) Maks tak jakby nie przyswajał składników pokarmowych - z kolei w teście kliszowym kału , wyszło , że wszystko jest trawione o,key . Praktycznie nie wiadomo co mu jest ........(oprócz tego co jest stwierdzone) ....... Jeśli chodzi o charakterek to Maks nie jest aniołkiem . To trudny pies , a to że jest tak bardzo chory nie ułatwia pracy z nim.... Maks przepada za p. Tomkiem właścicielem hotelu , jak go widzi czy słyszy to nic i nikt wokół (nawet ja) sie nie liczą. Widać ten pies miał w przeszłości "swojego ukochanego mężczyznę". Ja mogę z Maksiem zrobić w zasadzie wszystko . nawet zaglądać do pycholka (biedaczek ma bardzo starte zęby....) Ale są momenty kiedy Maks i mnie by złapał np. gdy widzi jak pan Tomek wychodzi z innym psem okropnie skacze na kratę - jest wtedy głuchy na moje komendy a jeśli bym go próbowała powstrzymać - złapał by mnie za ręke na zasadzie "nie przeszkadzaj , puszczaj" ! Lub gdy bawi sie kongiem ... Kupiłam mu wielkiego czarnego KONGA , którym już od wiosny sie bawi i nie zniszczył go co jest niesamowitym sukcesem, gdyż jakakolwiek dotychczasowa zabawka "traciła zywot" po góra 2 dniach . Zawsze po powrocie ze spacerku dostaje do zabawy KONGO a ja sprzatam mu w boksie i szykuje jedzonko. Maks niesamowicie pilnuje swojego KONGA - leży na posłaniu, trzyma go łapami i "ogryza" - gdy próbowałam go niby mimochodem pogłaskać nawet tylko po tyłeczku - warczał. Teraz jest już postęp - mogę go pogłaskać nawet po karku gdy ma KONGA , nauczył sie że mu go nie zabieram ...... Dopiero gdy dostaje całą miske jedzenia - zostawia KONGA i idzie jeść (a ja go wtedy chowam - inaczej go nie odda ! Byłaby konfrontacja , a po co )
-
Dzięki, że pamiętacie o nas , ze podnosicie wątek. Nie piszę tu wiele, bo brakuje mi doby ...... Codziennie rano i wieczorem jeżdżę do Lednicy do hotelu gdzie jest Maks i Sanderka, by osobiści "dopilnować" Maksika . U niego w zasadzie bez zmian. Pochłania ogromne (1,80 dziennie) ilości gotowanego przeze mnie specjalnie dla niego jedzenia (konina+ryż+marchewka+ siemię lniane), ale wcale tego po nim nie widać . Jest okropnym szkieletorkiem - waży tylko 23,13 (przez ostatni miesiąć przybrał 15 dkg !!), zażywa cały czas leki (wczoraj policzyłam, ze jest to 17 tabletek dziennie ). Ma nadal wyłysienia, choć w niektórych miejscach zaczął wyrastać mu taki "meszek" Co miesiąc jesteśmy u lekarzac na kontrolnych badaniach...... Niestety , nadal mamy problemy z trzustką i na dodatek podniesiony mocznik, nadal bardzo niski (poniżej 1) wynik hormonu tarczycy...... cdn