INO - śledzę losy Twojego psiaczka od samego początku (to ja "wysłałam Cię na dogs.pl gdzie pisałam o moim boksiu i Ejkum-kejkum o swoim ).
Nie chciałam tu pisać , bo za każdym razem wracają bolesne wspomnienia (dziś mijają równe 3 m-ce odkąd nie ma mojego boksia
a ja wciąż nie potrafię się z tym pogodzić). Gdy śledziłam Waszą historię myślałam dokładnie to samo co Ejkum-kejkum - że za wcześnie się poddałam , zadawałam sobie pytanie co by było gdybym zdecydowała o kolejnych kroplówkach .... .Myślę , że nasz lekarz miał racje - przedłużyłabym jego zycie o tydzień - może mniej. Mój boksiu nie chciał nic jeść , nie mógł pić i do tego dochodziły zaburzenia neurologiczne będące wynikiem zatrucia organizmu mocznikiem. Gdy przeczytałam wyniki Twojego Psinki - byłam zdumiona , że przy takich wynikach on je i
dochodzi do siebie.(Mój miał mocznik 160 potem 348 potem 301 - kreatynina :8,4 potem 5, potem znów 6,5). Twój Misiu jest młody (mój miał 9 lat i 5m-cy) i ma ogromną wolę walki i życia - dlatego pewnie pokonuje chorobę !!!. Jedna rzecz mnie jednak zastanawia - piszesz, że dajesz mu mięsko - nasz lekarz zabronił tego mówił , że jeśli chcę przedłużyć życie boksia to musimy przestrzegać ścisłej diety , bo w przeciwnym razie nerki są coraz bardziej uszkadzane. ( O tym jak karmiłam mojego psinkę pisałam w tym temacie na dogs.pl).
Cóż, chciała bym napisać Ci że wszystko będzie dobrze - życzę Wam tego z całego serca - niestety całe Wasze życie będzie wypełnione strachem o jutro i walką z chorobą . Jeśli chodzi o wnętrostwo (brak jądra) bo o tym chyba też gdzieś wspominałaś sądzę, że Twój Misiu jest zbyt chory by obciążać go jeszcze ryzykiem operacji. Mój psinka też był wnętrem i nie był operowany ( Jądro ,które nie zeszło nie zawsze musi ulec nowotworzeniu - nasz weterynarz twierdził, że ma je pod kontrola , wyczuwał je jakoś uciskając brzuch i pachwinę i uspokajał mnie że jeśli coś zacznie się dziać niepokojącego to będziemy operować . Na szczęście w tym temacie nic się nie działo) . Pozdrawiam Was . Bądź silna. M...