Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
Wróciliśmy właśnie z ważenia - 24,94 kg:multi: Jak więc widać Maksik powolutku , powolutku "idzie do przodu" . Odkąd jest u mnie przytył z 20,30 kg (to było 20 lipca) do dzisiejszego 24,94 kg. Zaczął też ładnie porastać - uda już nie są łyse, szyjka ładnie zarosła, a i na klatce pojawia się nowa sierść. Można powiedzieć , że jego stan zdrowotny jest ustabilizowany - fakt Maks nigdy nie będzie całkiem zdrowym psem , do końca życia będzie na ŚCISŁEJ diecie żywieniowej, do końca życia będzie zażywał leki , ale (jak to powiedział p. Dokotor) "będzie jeszcze z niego porządny bokser" :lol: "Leczymy" też psychikę - nigdy w życiu nie widziałam tak przerażonego boksera , gdy podam mu jakąś komendę .....:shake::shake: Staramy się pokonać ten strach - Maks już wie, że nic z mojej strony mu nie zagrażą, mimo to nadal kuli się podając łapę i wykonując "leżeć". A widok Maksa "pełzającego" z brzuchem przywartym do ziemi po komendzie "Maks - do mnie " :shake::shake: Człowiek / ludzie, z którymi zetknął się w swym życiu Maks musieli go bardzo skrzywdzić , strach w pewnym momencie obrócił się w agresję i pewmnie dlatego Maks wylądował w schronie , gdzie jeszcze pogłębili jego problemy. Maks jest "charakternym" psem, trzeba z nim postępować spokojnie lecz konsekwentnie . Mam nadzieję , że nie tylko fizycznie uda mi się go "podreperować" , ale i odbudować jego psychikę i pokazać, że z człowiekiem można współdziałać nie na zasadzie strachu lecz przyjaźni. Nie ukrywan ,że zycie z Maksem jako drugim psem jest bardzo trudne, ale skoro los tak chciał ...... .. Jest to duże dla mnie wyzwanie - może uda mi się mu pomóc by odzyskał "bokserską radość bycia z człowiekiem" ?
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aga - rozumiem , że Toruś posikuje. - może rozwiązaniem będzie to co wykorzystuję dla Sanderki. Teraz "lecę" do niej więc odezwę się wieczorkiem. -
Sanderka już w hotelu. Bardzo bałam się tej operacji - Sandrunia to jednak stara i "wyeksploatowana" porodami sunia. Dobrze, ze już to za nami ..... Teraz obawa i czekania co wykaże histopatologia - do badania wysłane są te guzki z listwy mlecznej (były 3) i guz ,który był na śledzionie. Przy okazji usunięto też 3 brodawki (m.in. tę dużą widoczną na zdjęciach) - były to zmiany starcze.
-
Prześwietlenie będzie za 3-4 tygodnie wraz zbadaniami kontrolnymi krwi, wcześniej powinny przyjśc wyniki z histopatologii. Sanderka w niedzielę wraca do hotelu. Dziś na wieczornym spacerku była bardzo ozywiona, podskakiwała, węszyła - widać, ze wraca do swojej formy. Spacerowałyśmy sobie po ciemku uliczkami osiedla. Gdy wróciłyśmy w "rejon" lecznicy, Sanderka zorientowawszy się gdzie jest "wzięła azymut" na wejście do lecznicy i tak gnała, ze ledwie za nią nadążyłam. W poczekalni wcale nie miała zamiaru czekać aż przyjdzie po nią p.doktor i zabierze ja na zaplecze (poczekalnia była już puściutka w środku) tylko sama ciągnęła do gabinetu . Gdy przyszedł p. doktor i zabrał ja - to tak pędziłą "do siebie" , ze aż przyduszała sie na obroży - pewnie spieszyła sie na "lekarską kanapę" - by jej nikt jej nie zajął :evil_lol: . Widać Sanderka bardzo dobrze czuje się w lecznicy . (Tak na marginesie muszę napisać , że i Maks bardzo chętnie "idzie do lecznicy" , gdy przychodzimy tam na wizytę, lub po prostu zważyć się, gdy tylko zorientuje sie w okolicy gdzie jest - ciągnie prosto do wejścia , mimo , iż tyle bolesnch zabiegów tam przeszedł - kroplówki, pobrania krwi, tyle zastrzyków....... - a jednak dobrze kojarzy to miejsce :lol:)
-
AMICUSOWE MALAMUTY - piękne, uśmiechnięte. Saba się pożegnała ['].
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Pajutku - szykuj się na wspólny spacerek z Sanderką . "Twoja dziewczyna" wkrótce wraca "na swoje" (czyli do hotelu) -
Dziś popołudniu Sanderka miała wyjete szwy - jak przyszłam do niej była już "bez szwów" , ale wyraźnie nie podoba się jej kołnierz pooperacyjny, który ma założony, bo nie pozwala lizać sie tam, , gdzie sie chce (pewnietu i tam swędzi, bo sie goi).Czeka nas jeszcze prześwietlenie płuc - trzymajcie mocno kciuki by nic w nich złego nie było. No i potem ...... powrót "na swoje" czyli niestety do hotelu :sad:
-
Włąśnie wróciłam z lecznicy od Sanderki - jeden z lekarzy "skarżył się " na nią ;) Mówił , ze nie można jej na moment zostawić samej poza klatką , bo od razu .......... wchodzi im "do łóżka" :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Pytał, kto ja tego nauczył, ale ja oczywiście nic na ten temat nie wiem ;) - przecież mieszka sierotka w hotelu (fakt , że w hotelowym boksie ma "kanapę" z podusią i kocykami i baaaardzo lubi leżeć na niej na boczku , z głową na podusi i przykryta kocykiem ) - Pewnie sama wymyśliła, ze kanapa lekarska nie może sie marnować jak jest wolna :diabloti:
-
KRAKÓW - SOŃKA - SZCZĘŚLIWA u MANCZY w Zakopanem
Faro replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
Ojej biedna "kruszynka" - może tak na spacerki zakładać bucik by się nie zapaprało ? -
Sanderka nadal w lecznicy - uzgodniłam , że wróci do hotelu jak już będzie wszystko o'key. Jestem u niej dwa razy dziennie i zabieram ją na spaceki (takie dłuższe , bo na "szybkie siku" wyprowadzają ja pracownicy lecznicy) Dziś rano Sanderka powitałam nie w....... kołnierzu pooperacyjnym (do tej pory nie miała go zakładanego) chyba sobie coś zaczeła rozlizywać :mad:. Dziś wyjęto jej też wenflon z łapki (do tej pory miała wenflon, jeśli byłaby konieczność "wzmocnienia" jej kroplówkami). Czeka ją prześwietlenie płuc - mam nadzieję, że nic tam złego nie będzie.
-
Wróciłam właśnie z lecznicy od Sanderki - "moja" księżniczka, gdy ją przyprowadzili zachowywała sie tak jakby mnie nie poznała, albo była na mnie ogromnie obrażona :shake::shake: Łaskawie poszła ze mną na spacerek, ale cały czas zupełnie mnie ignorowała, nie okazała nawet cienia zainteresowania moją osobą (chociaż kotem się zainteresowała) , ani obrobiny radości , nawet nie machnęła ogonkiem, nie mówiąc już o jakimś całusie :shake::shake::shake: (które tak ochocza dawała mi gdy przyjeżdżałam do hotelu) Podreptałyśmy pomaleńku po trawniczku i chodniczkach - jest jeszcze bardzo słabiutka (wczoraj po operacji dostała kroplówke na wzmocnienie) i wróciły do lecznicy . Sanderka rano (jak powiedziała pani doktor ) piła i zjadła suchą karmę, teraz dostanie to co jej ugotowałam (mięsko + marcheweczka + ryż = wszystko zmiksowane) - mam nadzieję ze zje , choć bananka nie chciała, a w hotelu to codziennie chciała mi zjeść banana razem z palcami ;) - tak uwielbia banany. Wyniki z histopatologii będą za jakieś 2 -3 tygodni.....
-
Sanderka już po operacji. Miała być "tylko" sterylka i usunięcie brodawki , ale w trakcie zabiegu okazało się, że Sanderka ma na śledzionie guza wielkości dużego orzecha włoskiego - trzeba więc było usunąć i śledzionę z tym guzem :-( . Guz został wysłany do badania histopatologicznego - czakam na wyniki.... Sanderka została w lecznicy , aż dojdzie do siebie .
-
Sanderka wciąż pod moją opieką - w uszach nadal "lokatorzy" (Sandra jest nosicielką pałeczki ropy i gronkowca). Próba znalezienia domku za pośrednictwem ogłoszenia w lokalnym wydaniu "dziennika polskiego" nie udała się - owszem , było kilka telefonów, ale albo w domku koty, albo inny psiak i właściciel obawiał sie o jego zdrowie ze względu na tych Sandrusi "usznych lokatorów" . Teraz własnie siedzę i "wyliczam" kiedy Sandra będzie mogła mieć zabieg (sterylka i usunięcię guzków), bowiem problemem jest fakt, że Sanderka moe mie cieczke bezobjawowa , a wtedy nie wolno ciac .Zobacze co jutro powie doktor.
-
Z pampersami to i owszem gania............ MAKS. Tak, tak, bym nie musiała 4 razy dziennie myć klatki schodowej od 3 piętra do parteru (Maksowi czesto zdarza sie "pokropić" schody nim dobiegnie do wyjścia ) odkąd zostałam babcia wpadłam na rewelacyjny pomysł - zakładam w mieszkaniu Maksowi pampersa (tak częściowo - na jednego rzepa:evil_lol:) i zdejmuje gdy wyjdziemy z klatki . W ten sposób zamiast myć schody - wyrzucam pampersa do najbliższego kosza na śmieci :evil_lol::evil_lol::evil_lol: (grunt to racjonalizacja i dobre pomysły) .
-
Dziś było ważenie chudzinki - choć tego wcale po nim nie widać waga pokazała 22.800 kg - czyli przez 3 tygodnie Maksik przytył 1,20 :multi::multi::multi: mam nadzieję, ze powolutku "wychodzi na prostą" :lol: ......................... opowiadanie o kombinacjach Maksika będzie w wekend jak będę mniej "zagoniona"
-
Do tej pory jakoś sobie radziliśmy (Maks - Sandra - i ja) w większości dzięki środkom z kalendarza , bazarku wielkanocnych ozdób , moim prywatnym i wpływom od 'miejscowych" darczyńców (m.in dzięki ostatniemu ogłoszeniu w prasie wprawdzie nie znalazł się domek . ale skontaktowała się ze mną Pani prowadząca w Krakowie kancelarię prawną i przekazała pieniążki na pokrycie sierpniowej opłaty za hotel :multi:) Nie mamy długów - opłacam wszystko na bieżąco . Teraz Maks jest wyłącznie na moim utrzymaniu więc odpadają mi koszty za jego hotel , pozostaje więc tylko Sandra : hotel, specjalistyczna karma i leczenie . W drugiej połowie września jak nic nie pokrzyżuje nam planów Sanderka będzie miała zabieg - sterylka + usunięcie guzków + usunięcie brodawek . Trochę to będzie kosztować, bo myślę, że trzeba to zrobić w narkozie wziewnej (która ze względu na wiek Sanderki jest dla niej bezpieczniejsza ) - więc każda pomoc mile widziana
-
Jek mogłabym zapomnieć o Sanderce - jestem u niej codziennie, chodzimy na spacerki, czyścimy i smarujemy maścią uszka. Sandra zrobiła sie , bardzo kontaktowtm boksiem - okropnie cieszy się gdy przychodzę - skacze chcąc mi dać całusa. tydzień temu była ogłoszona w Dzienniku Polskim Niestety - domku nadal brak :shake::shake::shake:
-
Wyniki badań - w porządku , tylko nadal trochę podniesiony mocznik i znów obnizył sie poziom hormonu tarczycowego - musieliśmy więc wrócić do podawania Euthyrox-u. Poza tym Maksik nadal nie ma zamiaru zaprzyjaźnić się z Piracikiem i chyba , (a raczej na pewno) nigdy nie będą mogli być razem - Maks mieszka nadal w "swoim pokoju" (mam z tego powodu starsznego "kaca moralnego" , bo przecież to nie warunki jakie bym chciała mu zapewnić :shake::shake::shake: Ma ogromny apetyt - je 4 razy dziennie i wydaje mi się, ze ciut zaokrągliły muy się zapadnięte pośladki , ale czy to moje złudzenie czy fakt okaże się w piątek na wadze ...... Maksio uwielbia mojego męża - gdy "jego pan" woła go do siebie do pokoju - Maks od razu wskakuje na tapczan i kładzie sie przytulony obok niego i tak oglądaja sobie TV - ja wtedy nie istnieję dla Maksa , a wręcz wzrokiem ostrzega mnie " nie próbuj sie wtrącać między nas , bo cie pogonię zębami.....:razz: Na spacerkach jest już bardziej ożywiony , zainteresowany otoczeniem , potrafi nawet napyskować (tzn obszczekać) kogoś jak mu sie nie spodoba ..... No i jest strasznym spryciarzem - kombinatorem - w ubiegłym tygodniu rozbawił mnie do łez (ale o tym za chwilę)
-
Byliśmy dziś na badaniach kontrolnych - wyniki w poniedziałek, Maksik nadal jest strasznym szkieletorkiem , ale pomaleńku przybiera na wadze -co tydzień 8 -10 dkg (chodzimy na spacerki i co tydzień ważymy się) dziś ważył tylko (i aż ) 21,600 kg.
-
Jagienko - dodaj jeszcze kilkogramik - waga 23,750 :loveu: Sanderke czeka sterylka i usunięcie 2 guzków przy sutkach , a przy okazji także tej dużej brodawki. Wcześniej będzie miała zrobione dokładne badanie krwi i serducha . Niestety musieliśmy wszystko przesunąć o kolejne 3 tygodnie, bo znów uszka sie odezwały, bardzo brudzą - dostała 2 maści do smarowania w nich i zastrzyk przeciwalergiczny w tyłeczek .