-
Posts
3333 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wiosna
-
Kantarek, inaczej halti, to taki oto wynalazek: [IMG]http://www.3rd-pole.com/files/catalog/images//3rd-pole/halti_klamra_02.jpg[/IMG] [IMG]http://www.3rd-pole.com/files/catalog/images//3rd-pole/halti_klamra.jpg[/IMG] Inka dziś po sterylce, teraz jest z nami w domu. Jest trochę wystraszona, ewidentnie jazda samochodem, nowe miejsca, nowi ludzie i wszystkie inne 'trakcje mocno ją stresują. Teraz biedna nie może pogodzić się z kołnierzem, bo gdy o coś zahacza i 'szuszczy' to dźwięki ją przerażają ;( Zaprzyjaźnia się jednak z Grisiakiem, co znacznie ją ośmiela. Potrzymamy ją kilka dni w domu, aby się oswoiła, będę też zabierać ją na spacery nie na piechotę, a podjeżdżając kawałeczek autem, żeby dobrze jej się auto skojarzyło.
-
Ah - zapomniałabym. Inka dzisiaj na spacerku ćwiczyła przychodzenie na zawołanie - idzie jej naprawdę ładnie :) Jest bojaźliwa i obawia się przechodzić nawet obok ogrodzeń, psów za nimi, uspokaja się dopiero na łące (musimy minąć całe trzy domy, żeby się tam znaleźć :evil_lol:). Będziemy ćwiczyć narazie tutaj, żeby się oswoiła, później dopiero wyjdziemy 'do ludzi'.
-
Najpierw rozliczenie - rozdzieliłam i Inka ma 212zł. Czy mam rozpisać wszystko tutaj? Zapytam jutro dokladnie, ale sterylka to pewnie 200zł. Z najbliższych kosztów będą szczepienia (w czwartek) i hotelik. Jeśli chodzi o naukę chodzenia na smyczy - nie polecam łańcuszków, obroży zaciskowych i kolczatek. Wszystko to w dość nieprzyjemny sposób oddziałuje na psa. Jedynym z 'łatwych' sposobów jest kantarek - jest całkowicie bezbolesny dla psa i naprawdę skuteczny, bo działa właściwie od samego początku, a pies się na niego nie 'znieczula' tak, jak na kolczatki i obroże zaciskowe. Najbardziej jednak polecam ćwiczenia :p - zwłaszcza te z klikerem, bo są naprawdę łatwe. Najpierw trzeba psu samego klikera 'wytłumaczyć' - tzn skojarzyć dźwięk klikera z nagrodą. A więc klikasz - podajesz smakołyk, i tak kilkanaście razy - bez względu na to, co pies robi. Bardzo łatwa na początek jest nauka siadania, na której ja uczę psy dokładnie działania klikera. Po tym można już zacząć dalsze ćwiczenia. Idąc na smyczy musisz wyłapywać momenty, kiedy pies idzie nie ciągnąc - i je nagradzać. Jeśli pies zauważy, że opłaca się iść nie ciągnąc, będzie to powtarzał. Warto połączyć to z metodą 'drzewa' - kiedy pies napina smycz, stajesz w miejscu. To uczy psa, że nie opłaca się ciągnąć. Warto też zaczynać na koniec spaceru, kiedy pies jest już w miarę wybiegany i spokojniejszy. Powodzenia :)
-
doszło 40zł za hotelik - dziękuję. Chłopak jest właściwie gotowy do adopcji, poza kastracją. Ja niewiele więcej teraz mogę z nim zrobić. Nie robiłam mu Allegro, bo jest zbyt wielu 'miłośników' psów w typie modnej rasy, żeby go bez kastracji wydawać. [B]Potrzebne są więc bazarki albo zbiórka na kastrację, i trzeba ogłaszać chłopaka jaknajszybciej![/B]
-
ucałowania przekazane - przekazuję zwrotnie wielki radosny skok połączony z mokrym zimnym nosem wciśniętym w policzek :cool3: Myślę, że warto jak najszybciej zebrać na sterylkę, aby można było wyadoptować Inkę - sunia może niedługo dostać cieszki, a wtedy trzeba będzie czekać ze sterylką.. Nie chciałabym, aby Inka 'poszła' bez sterylki, obawiam się o to zawsze w takich sytuacjach. I cuż - pochwalić ją chcę - jest przecudowna :loveu: Jest naprawdę wyjątkowo grzeczna i chętna do współpracy. Idealnie już nauczyła się siadać, na wybiegu też przychodzi na zawołanie zawsze. Dziś albo jutro zaczniemy ćwiczyć przywołanie na spacerach, żeby można było bezpiecznie ją puszczać luzem. :loveu:
-
Myślę, że trochę za ostro napisano kilka postów. Każdy z nas chce jak najlepiej. Myślę, że skoro nie znamy Pani ani Pani sytuacji, nie powinniśmy tak łatwo oceniać. I nie chcę tutaj bronić 'lekkiego podejścia' - wiem, że 99 na 100 przypadków to nieodpowiedzialność. Ale każdy z przypadków może być tym jednym, gdzie ktoś mimo chcęci i starań nie dał rady. Co do Rudzika - Pani Kasia zapowiedziała, że może go do mnie przywieźć. Z tego, jak zrozumiałam Pani słowa, jakąś częśc kosztów zgadza się Pani ponieść, czy tak? Być może zawiezienie Rudzika do Greven nie byłoby głupie, jeśli ma on szansę wrócić później do domu - byle już bez zmian. Nie wiem, jaki byłby to koszt u Sandry i czy jest taka możliwość, ale chyba warto zapytać - czy mam dzwonić, czy już ktoś to zrobił? Jeśli nie, Emilia zgodziła się aby Rudzik mieszkał z Bennym, więc do nas może wrócić w każdej chwili.
-
Najlepszym wyjściem byłoby, gdyby Pani Kasia zechciała po pół roku odebrać Rudzika i zaopiekować się nim - tzn zapewnić mu dożywicie. Jeśli tylko Emilia się zgodzi, aby Rudzik mieszkał z Bennym, a ja szczerze wierzę że tak się stanie - Rudzik może wrócić do nas. Wierzę też jednak w to, że podejdzie Pani odpowiedzialnie do adopcji Rudzika i nie pozostawi nas Pani z 'kłopotem'. My zgadzamy się hotelować Rudzika bez zmieniania ceny (150zł+karma lub 200zł z naszym wyżywieniem). Tak, jak wspomniałam podczas rozmowy telefonicznej, nie oczekujemy wpłaty z góry za pół roku - najbardziej zależy nam przecież na tym, aby Rudzik miał dom. Wiadomym jest, że takich 'Rudzików' są w schroniskach tysiące, a szansa na domek tak mała.. Bardzo proszę, aby się Pani namyśliła czy koniecznie Rudzika trzeba oddawać. Nikt z nas nie wie przecież, czy doczeka on kolejnego domku...
-
Dostałam dzisiaj telefon od nowej Pani Rudzika. Chce oddać go z powrotem, ponieważ dostała awans w pracy i wyjeżdża do Szwecji. ... Nie wiem, co teraz zrobić..
-
Zapraszam na wątek hotelikowy - wstawiłam dzisiejsze zdjęcia :)
-
Chciałabym dodać kolejnedo trojlapka - naszego Grisa, który trafił do nas do hoteliku, nie udało się łapy wyleczyć - niedawno ją amputowano. Griso jest teraz u mnie na DT, już nie w hoteliku, ale szukamy mu dobrego miejsca. tutaj jego wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/niestety-lapa-do-amputacji-griso-potrzebuje-pieniedzy-liczymy-na-111584/[/url] [IMG]http://i3.photobucket.com/albums/y97/wiosna/hotel/griso/griso.jpg?t=1228023261[/IMG]
-
hotelik u nas, jeśli dobrze kojarzę, jest brany pod uwagę. Mamy zamówione kojce (5), mają przyjść po pierwszym, tyle ustalałam - czyli w przyszłym tygodniu, jeśli nic się nie przesunie. Jeśli miałyby przyjechać do nas trzy psiaki, o których mowa, myślę, że trzebaby umieścić je w 2 kojcach, bo pchanie 3 psów do jednego byłoby przesadą. Moja propozycja jest taka, aby za trzy psiaki był to 1000zł miesięcznie - wychodzi po 11,10zł za dobę.. Inaczej nie mogę, nie damy rady po prostu nic więcej, a właściwie nic mniej..
-
pracy z psami podejmę się, jaknajbardziej. Jestem zwolennikiem metod klikerowych, pozytywnych i przyjaznych, a prawdę mówiąc oswajanie i 'normowanie' dzikusów to chyba jedna z moich ukochanych prac, chyba najwięcej dająca satysfakcji. Jednego takiego psa mam wśród moich 'prywatnych', zdarzyło mi się też już kilka tymczasowiczów całkowicie nieoswojonych. I - jak już zostało napisane - choć 'normalnych psów' zrobić się z nich czasem nie da, to da się doprowadzić do stanu, kiedy nie będą się bały otoczenia. Czy więc mam wpisywać psiaki w kolejkę?
-
[QUOTE]Miśka79 - orientacyjnie - ile Wiosna by wzięła za te dziczki?[/QUOTE] Witajcie. Myślę, że jeśli się zdecydujecie, możemy umówić się na jakieś 13zł/dobę. Jeśli psy się zgadzają i miałyby mieszkać razem, wtedy trochę mniej. Kojce mają przyjechać do mnie najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu, choć dokładnej daty jeszcze nie znam.