Jump to content
Dogomania

doddy

Members
  • Posts

    16511
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by doddy

  1. Mojri jest już po operacji entropium. Wróciła do domku z Mariuszem, który bardzo mocno przeżył całą operację niuni. To teraz oficjalnie można przenieść Molly do właściwego dla niej działu. :))))
  2. Tortosław w nowym domu. [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-nPbIk7FtI/AAAAAAAAEMY/4elKvvD-E2s/user12926_pic4320_1273586091.jpg[/img] [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-nPbSWWIeI/AAAAAAAAEMc/NWDZLZaoJPo/user12926_pic4321_1273586091.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-nPbmEAc-I/AAAAAAAAEMg/dtQjan1SvtY/user12926_pic4323_1273586409.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-nPbiDm_pI/AAAAAAAAEMk/40E2XcBupe4/user12926_pic4324_1273586409.jpg[/img]
  3. No niestety. Jakoś łatwiej nam idzie znajdowanie odpowiednich domów dla dorosłych psiaków, aniżeli dla dzieciaków.
  4. Aga, są do adopcji 2 szczeniaki pręguski Leon i Rudolf. Leon w Wawie, Rudolf we Wrocku.
  5. Niestety nikt się nie odezwał. :( Dzwoniący się nie odezwali.
  6. Od piątku we wsi k. Kalisza biegała parka amstaffów (pies i suka). Przybłąkały się do gospodarstwa, jednak mają być szybko zabrane. Psiakom grozi zastrzelenie. Pilnie poszukujemy pomocy dla psiaków w transporcie z Kalisza do Wawy. Póki co udało się ubłagać gospodarza, aby psów nie wyrzucał na ulice.
  7. Mała czarna, to nie jest tak, że nikt nie chce pojechać. Chcieć to my chcemy od dawna, ale brakuje nam czasu. W Warszawie, pomimo że miasto ogromne ciężko jest zorganizować np. wypad do Klembowa. Myślimy o tym już 2 tygodnie, nawet dwukrotnie się już umówiliśmy na dany dzień, ale nam wypadło nagle coś pilnego i zawaliliśmy termin. Obecnie jesteśmy z Kasią umówione na czwartek, że pojedziemy do Klembowa jadąc w odwiedziny do hoteliku do naszych psów w Radzyminie.
  8. Anita, Morelka odeszła za Tęczowy Most...
  9. [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWSGjTm8I/AAAAAAAAELo/RcVqLRREe4Q/DSC_0550a.jpg[/img] [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWSD8coJI/AAAAAAAAELs/E2mcEKGHqlg/DSC_0555a.jpg[/img] [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWSaWpI1I/AAAAAAAAEL4/ahMDa2RaphQ/DSC_0561a.jpg[/img] I po operacji, jeszcze lekko na śpiocha. [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWSis0tJI/AAAAAAAAELk/vXDv9EbLaqg/DSC_0563a.jpg[/img]
  10. Kolejne fotki z postoju. [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWCUoFckI/AAAAAAAAELE/UtNLneO7QR0/DSC_0519a.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWCkIDTRI/AAAAAAAAELI/S00PTDVOFzU/DSC_0521a.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWC7RCSJI/AAAAAAAAELM/8A3Rcs6nni8/DSC_0530a.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWDJFPKpI/AAAAAAAAELQ/6OQSnNKYlaw/DSC_0541a.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gWDBx3poI/AAAAAAAAELU/weQf4CyJXnw/DSC_0545a.jpg[/img]
  11. Możecie puścić kciuki, operacja udana, Gastonek w domku z pięknymi oczkami! :mrgreen: Zdjęcia z przed operacji: [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gVrTj1_SI/AAAAAAAAEKw/F9KH0RDWmLQ/DSC_0489a.jpg[/img] [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gVrqM-hCI/AAAAAAAAEK0/DvUkC1XCAEk/DSC_0491a.jpg[/img] [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gVsLvuQkI/AAAAAAAAEK4/s7K01qiXv1U/DSC_0504a.jpg[/img] [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gVsL-e_0I/AAAAAAAAEK8/RI_C3OqRDB0/DSC_0505a.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-gVsU3g27I/AAAAAAAAELA/tUJEVo1iYVg/DSC_0508a.jpg[/img]
  12. Tora jest jak bumerang. Zawsze znajdzie sposób, aby wrócić do fundacji. :diabloti: Otóż wczoraj Torcik postanowiła nas wszystkich przysporzyć o stan przedzawałowy, poczynając od właścicieli, na naszym wecie kończąc... W ciągu dnia dostałam pw od Bohdana, że śmiesznym jest lista ras agresywnych z pitbullem na czele, bo jego pitbull nic nie robi tylko się opala, a jego ruch ogranicza się do zrobienia 3 susów za ptaszkiem lub kotkiem. Pośmiałam się, odpisałam i tyle. Godzina k. 23, dzwoni Bohdan załamany, że Tora nie wstaje! Leży, nic nie chce robić, tylko leży, na nic nie reaguje, że w ciągu dnia zwymiotowała i coś jej jest, bo nawet do domu nie chce wrócić tylko leży na kanapie w ogrodzie. Jego wet otwiera lecznicę o 10 rano i co będzie jeśli Torcikowi się coś stanie w nocy jak już teraz nie wstaje! Więc my z psami na spacerki, w auto i do Lipna! Przyjeżdżamy, Tora w domu (weszła na smyczy). Patrzę, śpi na kanapie... Myślę "o majjj gooodddd"... no więc mówię... "Tora"... nie zdążyłam mrugnąć powieką, a Torę mam już na sobie... cieszy się jak to Tort, normalnie zdrowy pies! Siedzimy, gadamy, Bohdan przekazuje mi co się działo przez cały dzień, co jadła, czym wymiotowała, daje słoiczek z hafatmi Tortowymi. Myślę sobie, kurcze, a co jeśli Tora ożywiła się tylko na chwilę?! Nie ma co, szybka decyzja, Tora już w aucie jedziemy! Jadąc po Torę wydzwoniliśmy naszego doktorka, co by przyjechał do nas do lecznicy na 3-4 rano, bo nasz pies z adopcji "chyba umiera, bo nie wstaje", a my tylko doktorowi ufamy, dodatkowo doktor ma w lecznicy laboratorium, USG, RTG i takie tam! No więc doktor się zgadza! Yes, yes, yes! Zawsze można na niego liczyć! Droga powrotna, jedziemy, gadamy... patrzymy na zegarek k. Wawy a tu prawie 4 rano... Od 8 normalnie lecznica otwarta... wysyłam więc sms, że spotkamy się o 8 z doktorem w lecznicy, chłop ma małe dzieci niemowlaki, pewnie dają mu w kość w nocy, to niech sobie pośpi. Tora na umierającą nie wygląda, to do 8 wytrzyma. Dojeżdżamy do domu. Wchodzimy, Tora uchachana od ucha do ucha, że tyle piesków, że ona je zna i je koffa! Ze szczęścia sika na posłanko (dziękujemy Ci Torciku w imieniu naszych piesków :p ). Mycie ząbków, piżama, spać. Tora ulokowana na posłanku (bynajmniej nie tym obszczanym) w sypialni, uffff!!! Pośpimy sobie ze 2-3h i z samego rana do weta! Próbujemy usnąć, bum! Megi wpadła w coś swoją satelitą nadawczą na szyi... no to nogi z łóżka, kapcie, rekonesans strat, eee, nic się nie stało, to tylko lampa, którą już rozwaliły psy ogonami, no więc do sypialni, kapcie, na łóżko... Znowu próba spania... mlask, mlask... któreś się ciumka... no to nogi z łóżka, kapcie, rekonesans, czy Megi nie zgubiła satelity i nie rozlizuje brzucha, eee, to tylko Brena mlaska przez sen, no więc do sypialni, kapcie, na łóżko... Spać!!! Drrrr... Tora zaraża wredotą budzik i teraz i on nam spać nie daje!!!! Nie... to już jednak ranek, trza wstać... no to szybko, mycie, ząbki, przyklejenie powiek co by tak strasznie nie opadały, spacerki, w auto i jazda! Dojeżdżamy do weta, dzwoni Marta od Sammy, "czy możemy porozmawiać"... no to już się boję... Okazuje się, że stoi pod wetem z Sammy i jest po wizycie. Podjeżdżamy, gadamy, okazuje się, że nasza walka z jej zapaleniem uszu jest nieskuteczna bo Sammy ma polipy w uszach, do operacji za 2 tyg. Stoimy, gadamy, w poczekalni chmara ludzi z psami na kroplówkach ofiar babeszji... pytam, czy doktor mocno zły i niewyspany, na szczęście nie! Uff! Tryska humorem jak zawsze, jest wyspany (w przeciwieństwie do nas ... ). Udaje nam się dostać po godzinie czekania do gabinetu. Doktor patrzy na nas, na uroczego czekoladowego pieseczka i co! Iiiiii się śmieje! Pytając, czy to jest ten piesek, po którego pojechaliśmy sobie 350km bo "taki!" chory??? No to my, że tak... a Tora co... tryskająca humorem, że nowy wujek co będzie głaskać, przytulać i zostanie zalizany... Jednak dziarsko badamy, krew - idealna, książkowa, temperatura - norma, puls - norma, inne badania - norma... Diagnoza: pies tęskniący za fundacją. Tak oto Tora pokazała nam, że z nią nie będzie nam łatwo i pomimo znalezienia dla niej super domu, jeszcze nie da o sobie zapomnieć! Nie myślcie jednak sobie, że to już koniec powiastki... Rozmawiamy sobie z doktorem, a ten mówi, że on w nocy miał rozmowę ze swoją żoną świeżo po porodzie, co będzie jeśli pies w nocy o 4 będzie wymagał operacji, kto mu pomoże? Rozmawiamy, a tu tel, patrzę, Bohdan dzwoni... oddzwonię już jak wyjdziemy. Oddzwaniam, odbiera żona Bohdana. Więc mówię, że Tora zdrowa, że nic jej nie jest, a wymioty to raczej zwykła niestrawność, bo suka się czuje wyśmienicie. A ona do mnie, kiedy przywieziemy Torę, bo oni to już się doczekać nie mogą, całą noc się martwili. No to znowu, szybka decyzja, zawozimy od razu. Droga mija zaskakująco dobrze, Tora przekazana, wszyscy szczęśliwi, że jest happy end, że Torcik zdrowa! Powrót do domu, myśl... łóżko, łóżko, spać, spać... trach, dziura w asfalcie, po tłumiku... ale jaka szybka jazda dzięki temu! :evil_lol: Auto pod serwis... dom! Spacerki, mycie, ząbki... Teraz popisaliśmy nieco z Bohdanem, w dzień rozmawiałam z Magdą i wniosek mamy taki, że chyba po prostu Bohdan przekarmiał Torcikową. Od jutra Torcik dostaje mniejsze racje żywnościowe, nie tuczymy jej jak gęsi. Faktem jest, że jak wczoraj zobaczyłam Torę to, że już wydawała mi się jakaś okrągła :eviltong: ale nie wpadłam na pomysł, że to może być przyczyną wymiotów. Zalecenie dla fundacji: - na drugi raz 10 razy pomyśleć zanim się odda psiaka do Magdy do hotelu. :evil_lol: Co pies ją opuszcza, urządza histerię w aucie, a potem "umiera z tęsknoty". - naprawić tłumik, bo jutro... jutro wet, pojutrze wet, popojutrze wet itd... W dzień adopcji Tory Bohdan powiedział nam, że nasze zaangażowanie w psy, stres jaki przeżywamy nawet przy adopcji, martwienie się o wszystko odbije się na naszym zdrowiu. Miał rację! Tora skróciła nasze życie pewnie o cały tydzień.
  13. Torcikowi rodzice szykują boks u siebie i chcą być domkiem tymczasowym dla jakiegoś psiaka. Praca wre :loveu: A moim zdaniem, warto ogłosić jako mix labka. :evil_lol:
  14. Lolek jest cool!! Sigmulą zaraz się zajmę :)
  15. My niestety nie daliśmy rady dojechać. :placz: Natomiast mamy tłumik do roboty przez nocne wojaże po Torę. :diabloti:
  16. Życie człowieka usłane różami nie jest, nie ma co... :huh:
  17. Ja to powiem tylko, że strasznie fajne mamy te ciotki co dają tymczasy. :)
  18. Kana, wspaniała wiadomość, że diabełek znalazła nowych, kochających rodziców! Życzymy wszystkiego dobrego nowym właścicielom! Kana, a dla Ciebie, ogromne podziękowania za pomoc przy Najduszce, za danie jej domu tymczasowego, za całą pracę w nią włożoną i wysiłek! Teraz trzymam kciuki za koleżankę Najduszki z podróży!
  19. Jestem i tu. Strasznie się cieszę, że całe rodzeństwo rozjechało się do nowych domków. Teraz wszystkim właścicielom życzymy, aby ich pociechy zdrowo rosły. :) Dziękuję raz jeszcze wszystkim DT, wszystkim ciotkom ogłaszającym i pomagającym przy tej akcji. Było warto!
  20. Alterek [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-WuHX3-JVI/AAAAAAAAEJU/jhKmdPbErxo/DSC_0376a.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-WuHo0yY-I/AAAAAAAAEJY/UyHNYzwN4JI/DSC_0379a.jpg[/img]
  21. Zuza, ja to chciała jechać ze wszystkimi pieskami na długi spacer, ale Piotrkowi się nie chciało, to se z samą Negrą poszliśmy.
  22. [quote name='agnieszka32']Ale piękna kluseczka :loveu: Cudowna !!! Zdjęcia też niczego sobie :cool3: Ja też chcę takie robić :placz:[/QUOTE] Ćwicz, ćwicz, zawsze się znajdą obiekty :) Ja mam kitowy obiektyw i po latach praktyk zdjęcia już nie są problemem.
  23. I kolejne.... [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wp0LGL1tI/AAAAAAAAEI0/lQBWtcep3oQ/DSC_0416a.jpg[/img] [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wp0LGL1tI/AAAAAAAAEI0/lQBWtcep3oQ/DSC_0416a.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wp0LEMfII/AAAAAAAAEJI/Ooedye_IoOw/DSC_0406a.jpg[/img] [img]http://lh6.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wp0VJDT5I/AAAAAAAAEI8/TVRgXbkXtAQ/DSC_0408a.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wp0kKErHI/AAAAAAAAEJA/GZ_w6uEKwwA/DSC_0409a.jpg[/img]
  24. I kolejne fotki. [img]http://lh3.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wl8BRZXVI/AAAAAAAAEIY/C9q01VxbbdY/DSC_0418a.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wl8TZlc0I/AAAAAAAAEIc/BIc0uj7jb0E/DSC_0419a.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wl8h-c_uI/AAAAAAAAEIg/LOJP9nP-bi4/DSC_0422a.jpg[/img] [img]http://lh5.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wl8mtBDPI/AAAAAAAAEIs/fzHWkbG1lF8/DSC_0426a.jpg[/img] [img]http://lh4.ggpht.com/_H__lEugcHkA/S-Wl9VkFG-I/AAAAAAAAEIo/u_HWBqSyusU/DSC_0427a.jpg[/img]
  25. Możesz spryskać auto Virkonem rozrobionym z wodą (dostępny u weta). Wszystkie wirusy zabija od razu, ale w przypadku parwo warto odczekać 24h (tak nam polecali przy Capri).
×
×
  • Create New...