Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. popek, ja się nie wypowiem jak to poprawić, bo nie wiem :( . Ale właśnie między innymi z takich powodów jak ten, który podajesz, nie jestem przekonana, czy uczenie oficjalnego, szkoleniowego aportowania jako zabawy jest dobrym pomysłem. Ja chciałabym, żeby podczas zabawy mój pies mógł robić w zasadzie co mu się podoba -- jak chce podgryzać, to niech podgryza, jak chce z zabawką uciekać, to niech ucieka, jak chce się szarpać, to nich się szarpie. Natomiast podczas szkoleniowego aportowania, pies musi robić to, co JA chcę: szybko podbiec do aportu (nie zważając np. na ciekawe zapachy po drodze), podnieść go i szybko przynieść prościutko do mnie nie podgryzając. Więc ja uczę aportowania jako ćwiczenia, jako pracy, tak samo, jak uczę innych ćwiczeń. Oczywiście psy naturalnie aportujące uczą się tego ćwiczenia łatwiej niż psy, które naturalnie nie aportują. Uczenie aportowania jako zabawy ma swoje zalety (np. nieskończony entuzjazm, z którym psy tak uczone potrafią podchodzić do ćwiczenia), ale ma również wady. Jedną z wad jest to, że trudniej jest nauczyć psa precyzji w tym ćwiczeniu. A jak się jej już nauczy, to część z zalet (np. ten nieskończony entuzjazm) można stracić, bo ćwiczenie przestaje być taką spontaniczną, radosną zabawą.
  2. Flaire

    ciaza urojona

    ZEMAT, ciąża urojona występuje po cieczce i jest powodowana zaburzeniami hormonalnymi. U suk wysterylizowanych, hormony, które przyczyniają się do urojonej ciąży (a przynajmniej niektóre z nich) nie są produkowane, nie ma cieczek, więc nie ma również ciąż urojonych. Jest to jedna z zalet sterylizacji i możesz o tym przeczytać w wielu miejscach, gdzie omawiana jest sterylizacja. Po angielsku, np. tutaj. Mówię oczywiście o standardowym zabiegu sterylizacji, może lepiej nazwanym kastracją, bo słyszałam, że tu w Polsce niektórzy weci przeprowadzają zabiegi częściowe, które oczywiście ciążom urojonym nie zapobiegną. Ale na taki częściowy zabieg to w ogóle nie znam uzasadnienia i nie wiem, dlaczego jest tu stosowany.
  3. Flaire

    ciaza urojona

    Ostrożnie... Miałaś kiedyś sunię, której taka urojona ciąża sama nie przchodziła po 3, 4, ... miesiącach? Bo jak nie, to ja powiem tak: dać szansę, żeby przeszło samo, a jak po kilku tygodniach nie przejdzie, to do weta, który może mieć jakieś dodatkowe pomysły, ale muszisz liczyć się z tym, że leczenie hormonalne może być jedynym wyjściem. W znakomitej większości przypdaków, ciąża urojona przechodzi sama, ale nie zawsze.
  4. Robull, ale niektórych psów, np. mojego, aportowanie po prostu nie bawi. Jak jej coś rzuciłeś, to albo nie poleciała za tym w ogóle, albo poleciała kawałek ale nie doleciała, albo doleciała, brałą do pyska, kładła się, i zaczynała gryźć. Ale ani nie przynosiła, ani nie uciekała z aportem. Dlatego pytałam, dlaczego pies ma aportować. Bo jeżeli ot tak, dla zabawy, to może ten pies woli bawić się inaczej. A jeżeli dlatego, że ma robić np. PT, to sa inne sposoby, żeby nauczyć aportowania. Mój pies nie leciał za aportem w ogóle, a teraz aportuje wzorowo - jest najlepiej aportującym psem w grupie. Nie jest to dla niej zabawa, ale praca, taka sama jak chodzenie przy nodze czy zostawanie na waruj. Robi to entuzjastycznie, ale nie dlatego, że jej to sprawia przyjemność, tylko dlatego, że mnie to sprawia przyjemność, bo jeśli chodzi o nią, to ona nie rozumie, jeżeli tej jej głupiej Pani tak zależy na tym koziołku, to dlaczego go wyrzuca???? No ale skoro ta głupia pani tak się cieszy, jak pies jej to spowrotem przyniesie, to pies się poświęci i nawet będzie udawał, że mu się to podoba, bo w ten sposób pani cieszy się jeszcze bardziej ;)
  5. Dziękuję bardzo :D Ja również :)
  6. A dlaczego chcesz, żeby aportowała?
  7. PALATINA, po pierwsze, każdego psa, nawet Czatę, można nauczyć chodzić z jednej strony :wink: . Po drugie, istnieją łańcuszki obustronne; działają na trochę innej zasadzie (tej samej, na której opiera się większość kolczatek). Ja jednak używam takiego jednostronnego, chyba głównie z przyzwyczajenia. Moje psy uczą się nie ciągnąć jako szczenięta, więc potem to już nie ma znaczenia. Ale jeśli rzeczywiście uczysz psa nie ciągnąć od kilku miesięcy i pies nadal ciągnie, to coś jest nie tak...
  8. A może jesteśmy jedną osobą :o :lol: :wink: ?
  9. Flaire

    PTT

    DeDe, jeżeli tak jak mnie, interesuje Cię posłuszeństwo, a nie obrona, to teraz jest wprowadzany w Polsce nowy program obedience wg regulamniu FCI. Będzie więc sporo nowych możliwości do ciekawego sportu z psem. Również będzie wprowadzony, może w przyszłym roku, bardzo trudny program tropienia wg regulaminu FCI. peggy, szkolę na związkowych szkoleniach. Misia robi postępy w rewirowaniu, ale zaczęliśmy jakąś rozsądną metodę zbyt późno, aby przystąpić do egzaminu (juz za miesiąc), więc chyba poczekamy z egzaminem do następnej okazji. Po dwóch zmianach szkoleniowców o mało nie doszło do skasowania grupy (w grupie ja jedna robię PTT, reszta to IPO 1 IPO 2, i PT 2), ale mamy teraz bardzo fajną panią, która ma doświadczenie z uczeniem PTT. DeDe, na podstawie przemyślenia Twoich wskazówek, rozmów z naszą panią i psychiki Misi wypracowałam metodę, która, mam nadzieję, przyniesie w końcu porządany skutek. Więc tak: najpierw uczę ją rewirowania terenu bez podrzucania zguby. (Napiszę kiedyś później dokładnie jak to robię -- metoda jest podobna do tej przez Ciebie opisanej, ale nie zupełnie taka sama). Robi to już dobrze na małym placu (25m na 25 m). Teraz powolutku powiększam plac. Dopiero jak będzie bardzo dobrze rewirowała na dużym placu zacznę podrzucać jej do znalezienia zgubę i dodam komendę, żeby szukała. Dzięki za porady, kontakt i ogólne podtrzymywanie mnie na duchu!
  10. Jako poważny szkoleniowiec powinnam być przeciw "daj łapę", ale jestem zdecydowania za. "Daj łapę" działa doskonale na motywację osoby szkolącej :D . Jest łatwą komendą, każdy pies potrafi ją bardzo szybko opanować, a jak tylko ktoś nowy poznaje naszego psa, to od razu prosi o łapę i miło nam, jak nasz pies reaguje. A szczeniaki mają tak chłonne umysły, że jedna dodatkowa komenda im nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie. Znam osoby, które jak znajdują jakiegoś błąkającego się psa, to sprawdzają czy umie podstawowe komendy. "Siad" i "daj łapę" sa najchętniej przez psy wykonywne, więc jest najlepsza szansa, że taki błąkający się pies się wykaże. I wtedy osoba, która go znalazła będzie wiedziała, że pies miał kiedyś kochający dom, gdzie uczono go takich grzeczności :wink: , co może pomóc w znalezieniu właściciela. :P
  11. Faktem jest, że niektóre psy szybko uczą się nie tylko czy mają linkę przyczepioną, ale również dokładnie jak długa taka linka jest. Najlepsza metoda, żeby psa "oszukać" (niestety, nie zawsze działa) to nie używać linki jako smyczy -- pies idzie sobie na smyczy, a dodatkowo linkę ciągnie za sobą. Robisz wielką imprezę ze spuszczania psa ze smyczy, więc teraz myśli, że może sobie czmychnąć do kolegi, a tu.... Potem, jak już za każdym razem przychodzi na pierwsze zawołanie, można ewentualnie zastąpić długą linkę karabińczykiem z kilkucentymetrową linką -- niektóre psy dają się na to nabrać i znam psy, które "na zawsze" nosiły przypiętą do obroży taką króciutką linkę z karabińczykiem. Łańcuszek lub inna grzechotka też jest dobrym rozwiązaniem na niektóre psy (dobrze sprawdza się tu puszka po piwie, do której wrzucasz kilka drobnych monet i zaklejasz dziurkę przylepcem). Ale inne psy, często teriery, nie reagują na dźwięki negatywnie, więc może to je jeszcze podniecić do gonienia, a jeszcze inne, te strachliwe -- przestraszają się za bardzo i zaczynają zwiewać na łeb na szyję w przeciwnym kierunku. Więc tu trzeba być też ostrożnym, najlepiej wypróbować rzucanie łańcuszka czy grzechotki z psem jeszcze na lince. No i oczywiście ta metoda zakłada, że potrafisz grzechotką bardzo dokładnie rzucić -- ma upaść obok psa nie uderzając go. Ja również staram się, żeby pies nie widział, jak podnoszę tę grzechotkę i w ogóle nie widział, że to mam -- nie chcę, żeby kojarzył to ze mną. Ma myśleć, że jak nie jest posłuszny, to negatywny bodziec z nieba spada, nie ode mnie. Dlatego też NATYCHMIASTOWA pochwała, jak tylko się do mnie odwróci, jest bardzo ważna. A jak już pies będzie regularnie przychodził i biegał bez linki, to jeszcze jedna rada: nie wołaj go kiedy wiesz, że szansa na to, że przyjdzie jest niewielka - nie dawaj psu możliwości robienia błędów. Tak więc jak podbiega do drugiego psa, to albo wołaj go natychmiast, zanim doleci, albo odczekaj kilka chwil, aż się przywita i dopiero wtedy go wołaj. Ufff... :) . Powodzenia. Są psy, z którymi to jest bardzo trudna sprawa i mam nadzieję, że Twój nie okaże się jednym z nich.
  12. A o rasę spytałam się dlatego, że problem, który opisujesz jest typowy dla psów niezależnych, do których należy również akita. Te psy ładnie przychodzą jako szczeniaki, ale jak dorastają, to zaczynają próbować chodzić swoimi drogami.
  13. Przepraszam, przeoczyłam tę akitę za pierwszym razem, a jak wróciłam, żeby poprawić, to Ty już odpowiedziałaś :) . Metoda, którą Ci podałam nie służy do nauczenia psa, o co chodzi, a raczej do przekonania go, że decyzja, czy ma przyjść ,czy nie, nie należy do niego -- ma przyjść i tyle. Twoja sunia wie, czego chcesz, ale uważa, że wybór należy do niej -- jak nie ma niczego ciekawszego, to przyleci, a jak coś ciekawszego jest, to nie. Problem w tym, że nie możesz z góry wiedzieć, co będzie dla niej kiedyś ciekawsze. Nauczysz ją ignorować psy, a ona kiedyś zobaczy kota po drugiej stronie ulicy, Ty zawołasz, kot będzie ciekawszy i po niej. Dlatego moim zdaniem trzeba psa nauczyć, że nie ma wyboru co do tego, czy ma przyjść. Ja wiem, że to brzmi brutalnie, ale może się kiedyś okazać kwestią życia czy śmierci. (Oczywiście ja nigdy nie spuszczam psa nigdzie blisko żadnej ulicy, ale to oddzielny temat).
  14. A jaki to jest pies? Ja prawdopodobnie uczyłabym jej przychodzić na zawołanie przy pomocy długiej linki... Bawisz się z nią, ona jest luzem, ale ciągnie za sobą długą linkę. Bawicie się na polanie gdzie nie ma niebezpieczeństwa, że linka zaplącze się o drzewo, itp. Sunia widzi psa, zaczyna lecieć w jego kierunku. Ty natychmiast wołasz ją i stajesz na lince. Jeżeli sunia nie wróci do Ciebie na zawołanie, to zostanie szarpnięta przez linkę -- to ją zatrzyma. Dokładnie w tym momencie chwalisz "dooobry pies!" i zachęcasz jeszcze raz smakołykiem, żeby do Ciebie wróciła, chwaląc entuzjastycznie każdy najmniejszy krok w Twoją stronę. Oczywiście jak przyjdzie, dostaje smakołyk.
  15. Jak pisałam, więc wiem, że oszukując można rejestrować u nas kundelki. Pisząc, że nie wiem co to komu daje, nie wyraziłam się zbyt przejrzyście, bo oczywiście proste zyski materialne jakie opisujesz, to łatwo sobie nawet mnie wyobrazić. Natomiast mniej jasny jest dla mnie zysk z takiego postępowania, jakie opisała Margo. Nie rozumiem dlaczego ktoś chciałby celowo wprowadzać kundelki do hodowli, próbować je wystawiać, itp. Oszczędność na reproduktorze nie jest przecież aż tak wielka.
  16. Właśnie, czy nie można by coś zrobić z taka sytuacją poprzez skargę do FCI?
  17. Ja nie wątpię, że przy pomocy oszustwa można zarejestrować kundelki; pytanie czy można to zrobić bez oszustwa? Jak ktoś chce oszukiwać, to w Polsce też można zarejestrować kundelki, chociaż akurat nie tą drogą. Nie jest dla mnie jasne dokładnie co to komu daje, ale ja w ogóle mam kiepską wyobraźnię.
  18. skasowałam podwójny post
  19. Do ZK czy do AKC? Bo na stronach internetowych AKC nic takiego jak wersja eksportowa rodowodu nadal nie ma. Jest tylko pedigree i koniec, tak samo jak było od co najmniej 20 lat. Co więcej, nic takiego nie ma w ich cenniku, więc podejrzewam, że naprawdę nie ma. :wink: Zamieszanie może brać się stąd, że w USA nikt nie zamawia rodowodu jak rejestruje psa -- polega na rodowodzie wystawionym przez hodowcę, a od AKC dostaje tylko rejestrację, nie rodowód. Oficjalny rodowód musisz zamówić oddzielnie (możesz w tym samym czasie, jak rejestrujesz, ale ni koniecznie) i to właśnie użyłam do zarejestrowania Misi w Polsce. Tak jest, to się (ciągle jeszcze) zgadza, chociaż sporo tam jest zamieszania i nie mogą się dogadać ze sobą te dwie organizacje.
  20. W AKC nie ma nic takiego, jak wersja eksportowa rodowodu (a dokładniej, dwa lata temu nie było -- od tego czasu nie sprawdzałam). Po prostu zamawia się rodowód i ten rodowód jest nostryfikowany w Polsce, co umożliwia zarejestrowanie psa. Przynajmniej tak było z Misią.Ale to, że rodowód musi być z AKC jest, o ile wiem, prawdą.
  21. Przepraszam bardzo, ale KTO komu cokolwiek wciska? Przeciez to kupujący ma prawo decyzji, czy danego psa chce, czy nie.Z tego co ja widzę, do Polski importowane są głównie szczenięta, z którymi nigdy nic nie wiadomo -- większość szczeniąt, czy to w kraju, czy za granicą, wyrasta na osobniki przeciętne, nie na wybitne psy wystawowe. I bardzo trudno jest zgadnąć (w mojej rasie, jak chyba w większości ras, nawet niemożliwe) czy dane szczenię wyrośnie na wybitnego psa wystawowego. Z tego powodu szczenięta są tańsze niż psy sprawdzone, dorosłe. No a my importujemy szczenięta a nie psy dorosłe, właśnie dlatego, że szczenięta sa tańsze. Wszystko okay, tylko trzeba sobie zdawać sprawę, że kupno szczenięcia łączy się z dużym ryzykiem, i że jeżeli nic ciekawego z niego nie wyrośnie, to jesteśmy sami sobie winni, bo zdecydowaliśmy się ponieść to ryzyko i się nie udało, a nie narzekać, że ktoś nam coś wcisnął. Decyzja, czy danego psa kupujemy, czy nie, należy do nas.
  22. Że koleś pisząc zmyślone kontrowersyjne historie chce Was podburzyć do kłótni, a Ty, usrus, podnosząc temat, się dajesz.
  23. Flaire

    Zabawa

    Ale Wy mówicie o szczeniakach, a tutaj chodzi o dorosłwgo schroniskowca. Moje szczenięta też, jak były małe, bawiły się butelkami. W miarę, jak dorastały, coraz mniej. Misia też ma zabawki, którymi może się bawić na okrągło i czasami się bawi (nie często -- jako szczeniak dużo więcej). Ale jak jest coś, czym chcę, żeby się interesowała, np. jej aport, to zabieram i chowam pomiędzy sesjami aportowania. A ponieważ Goldelaine martwiła się, że sunia się w ogóle nie bawi, więc jak już się zaczęła bawić, to myślałam, że zależy jej na utrzymaniu tego zachowania. A najlepsza szansa na to utrzymanie, to zabierać zabawki.
  24. Flaire

    Zabawa

    :lol: :angel: :lol: Jeżeli chcesz utrzymać w niej zainteresowanie tą zabawką, to nie przedobrzaj. Baw się z nia przez jakiś czas, a potem chowaj do następnego razu -- nie zostawiaj do jej dyspozycji. W ten sposób nie znudzi jej się ta zabawka, zostanie czymś specjalnym do zabawy z pańcią.
  25. Wind, gdzieś kiedyś pamiętam psy krótkowłose wykonujące "waruj" w zimie na karimatach. Mówiąc o grupie, miałam na myśli Twoją grupę szkoleniową. Ale jeśli chcesz się kiedyś spotkać raz czy drugi na takie ćwiczenie, to chętnie się z panną M. zapiszę. Jej to potrzebne, bo w czasie waruj-zostań w grupie, ona lubi odwiedzać sąsiadów... Ja chcę ją kłaść jak najbliżej sąsiadów, żeby ją tego oduczyć, ale właścicielom sąsiadów to się nie podoba, bo Misia podchodzi do ich psów i zaczepia je do zabawy, a one nie zawsze potrafią się oprzeć (czemu trudno się dziwić). Dwie osoby i dwa psy wystarczą :) .
×
×
  • Create New...