-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Ja w piątek muszę być w pracy co najmniej do 17, więc dla mnie raczej nie bardzo. Natomiast niedziela pasuje super. A co do tańca z psem, to ja chyba też widziałam tę dziewczynę z dobermanką na wystawie w Bratysławie. Po występie powiedziałam, że z całej wystawy tę jedną sunię wzięłabym do domu, pomimo że za dobkami nie przepadam. Bylo SUPER. Brak słów.
-
Kochani, zaszło chyba jakies malutkie nieporozumionko... No bo ja napisałam Na to Elka odpowiedziała A potem cała reszta to już tylko o spacerkach. JA NIE PROPONUJĘ SPACERKÓW. Ja proponuję trening, pracę, tylko nie agility, bo skakanie po lodzie jest niebezpieczne, tak dla psów, jak i dla właścicieli. Może być posłuszeństwo, może być taniec, ale jakaś praca, bo mój pies głupieje w oczach. Co Wy na to? (Elka, już wiem, że Ty jesteś za!)
-
Yoko, a skąd te informacje? W USA wykwalifikowani weci sterylizują dużo, dużo wcześniej, a sterylizacje 6 miesięcznych suń uważana jest za rutynę (każdy wet to potrafi i doradza).
-
Ja bym raczej powiedziała, że to cecha huskich, które nie umieją chodzić na smyczy... :(
-
Kochani, chciałabym Wam przedstawić moją propozycję na złą pogodę... Ponieważ należy założyć, że zima jeszcze potrwa, i ponieważ mnie i Misi cotygodniowe treningi sa bardzo, bardzo potrzebne, proponuję co następuje. W dniach gdy boisko jest lodowiskiem, czy też z innych powodów trening agility trzeba skasować, proponuję spotykać się gdzieś indziej (Pola Mokotowskie?) i trenowac posłuszeństwo. Taki trening można przeprowadzić bez względu na pogodę. Co Wy na to?
-
Ingusiu, szkolenie dwóch psów na raz raczej się nie sprawdza - polecam szkolić je osobno. No i polecam zapisać się na jakieś profesjonalne szkolenie, szczególnie, że piszesz, że "nauczenie ich czegokolwiek to wyzwanie".
-
Azir, ja mam doświadczenia niewiele, lepiej odpowie Ci zachraniarka. Ale z mojego doświadczenia, psi ratownicy, gdy nie pracują, są po prostu psami zachowującymi się jak każdy inny dobrze wychowany pies. Odróżniają bez problemu pracę i spacery w parku. Gdy pracują, są niesłychanie skupione i taka praca jest dla nich bardzo męcząca. Natomiast podczas spaceru są zrelaksowane jak każdy inny pies.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
To na pewno tak było, bo czapla właśnie taka miła jest! :D :D A synowi możesz powiedzieć, że ja kiedy mieszkałam z rodzicami tez miałam welshe. Ale odkąd jestem "na swoim" - to już tylko airedalki. Więc jeżeli on tej pasji nie straci, to na pewno mu się uda i będzie kerraka po wystawach ciągnął! I jeszcze jedno - jeżeli syn tak się psami interesuje, to może wciągnąłby się w jakiś psi sport? Na począteku szkolenie, a potem - w Polsce agility uprawia prawie wyłącznie młodzież, a welsze się do tego zdecydowanie nadają! -
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Airedale dziękują za sympatię, ale czapla ma Kerry Blue teriery. :D -
No więc właśnie - ja myślałam, że to on, tylko Ty nic nie mówiłaś, a Ty go znasz dużo lepiej! W każdym razie, jeśli to on, to ja osobiście go bardzo polecam. Co prawda nie pracowałam z nim jako pozorantem, bo nie uczę psa gryzienia, ale on nam pomagał w każdej części szkolenia, również w tropieniu i posłuszeństwie. Ma doświadczenie z rozmaitymi psami i dużo cierpliwości. A poza tym jest bardzo miły.
-
Taniec z psem widziałam tylko raz (tzn. na jednej wystawie - w wykonaniu kilku psów). Bardzo mi się podobało. Mnie chyba brak kreatywności, żeby wymyślać choreografię, ale z chęcią bym trenowała to, co ktos inny wymyśli. Co do spotkania, to raz jeszcze zapraszam do mnie - chyba byśmy się pomieścili... Jest bardzo łatwy dojazd, obowiązuje zakaz palenia, nieletni są mile widziani, a jak każdy coś przyniesie do przegryzienia, to drogo też nie będzie. Tylko ja w przyszłą sobotę nie mogę.
-
Jeżeli widziałabyś moje wredne suczydło na dzisiejszym szkoleniu, to natychmiast zmieniłabyś zdanie co do jej poziomu :evil: .
-
Więc ja się tylko dopiszę, jak zwykle, z radą dla tych, którzy pisali tutaj, że czekają ze sterylką do pierwszej cieczki... Melduję, że na zachodzie (a konkretnie, w USA) polecają sterylizować przed pierwszą cieczką, nie po. Dlaczego? Dlatego, że szanse raka sutków (normalnie dosyć częstego) spadają po takiej wczesnej sterylce niemal do 0, a przeciwskazań nie znaleziono żadnych (było na ten temat przeprowadzonych mnóstwo badań). Wielu wetów w Polsce, szczególnie chyba tych młodszych, którzy uczyli się o tych badaniach w czasie studiów, również już poleca wczesne sterylki. Wydaje mi się, że argumenty przeciw wczesnyej sterylizacji są takie jakby "na wyczucie" - no, wydaje się, że powinno się pozwolić suni najpierw dojrzeć - ale przeprowadzone na ten temat badania naukowe po prostu temu "wyczuciu" zaprzeczają.
-
Wojtku, witaj! Jeszcze jeden właściciel airedala, bardzo fajnie. Jest nas tu chyba już z 6 osób! Napisz coś więcej o swojej suni i konicznie wstaw zdjęcia do topicu "Galeria psów z grupy 3 - Terierów". A na trymowanie już najwyższy czas! Im wcześniej zaczniesz, tym lepiej, a u Ciebie już dosyć późno...
-
Napiszcie jeszcze, w jakim stanie był ten tor? Bo w tej chwili mi przyszło do głowy, że może ja z Mokką bym się tam jutro po południu wybrała... Chodzi mi głównie o huśtawkę, której Misia będzie się bała. I jeżeli tor był w stanie wartym wycieczki, to jeszcze napiszcie, gdzie dokładnie on się znajduje.
-
Dobra, to powiadomię Mokkę, że jutro o 13 skasowane, bo wiem, że ona też się wybierała.
-
No to mi jest smutno, bo mnie się wydawało, że byłyśmy już umówione na jutro na 13... Bo o 10 to ja, jak juz pisałam, nie mogę, bo mamy szkolenie na Bemowie... Więc nie moglibyśmy pozostać przy tej 13...? Żałuję, że się nie mogłam do Was dzisiaj dołaczyć, ale braciszek przyjechał o 9:30 rano, na obiedzie było w końcu 8 (a nie 9) osób z rodzinki, które chciały się z nim spotkać i dopiero co towarzystwo poszło do domu (mój brat mieszka w Stanach i bywa tutaj rzadko - ostatnio rok temu).
-
Kasia Kuśmierska, hodowla Beningus.Jeszcze jedna rzecz: z tego, co rozumiem, tylko bardzo niewielu instruktorów ma uprawnienia, żeby szkolić poziomy powyżej PT. Nie całkiem rozumiem, na czym polega różnica (próbowałam się dowiadywać,ale jakos bezskutecznie), ale o ile wiem, Kamila nie ma takich uprawnień. Z instruktorów uprawnionych do szkolenia wyższych poziomów bardzo polecam panią Krysię (Mokka, pomóż mi z nazwiskiem). Ona sama ma ONy, ale również teriery (głównie szkockie), wydaje się mieć dużo doświadczenia z rozmaitymi psami i ma indywidualne podejście do każdego psa.
-
A mnie się wydaje, że najważniejszy jest rachunek własnego sumienia - szczególnie dla osoby z odrobina doświadczenia. Ja wiem, na jakim poziomie mój pies pracuje i żaden sędzia, który w końcu widzi psa raz, tego wizerunku nie zmieni - ani na gorszy, ani na lepszy. Z tego co słyszałam, na zawodach również zdarzają się dziwactwa, jak np. pewien sędzia, który na IPO obcinał punkty za "nierównomierne szczekanie". Ja nie chcę szkolić psa do takich dziwacznych standardów. Dlatego między innymi zaczynam się rónież zniechęcać do FCI obedience (co do którego miałam spore nadzieje, że będzie to sport właśnie dla nas). Szkoda, że w Warszawie nie ma amatorskiej grupy ratowniczej...
-
Oto strona internetowa oddziału w Rzeszowie, którą znalazłam przy pomocy google: http://www.zkwp.dnet.pl/ . Tam znajdziesz wszelkie informacje, łącznie z numerami telefonu. Jeżeli nie potrafisz używać wyszukiwarki takiej jak google do znalezienia tego typu informacji, to warto by się nauczyć...
-
Mokka, z tego co ja zrozumiałam, to z Leonem w Mistrzostwach Polski startować nie możesz, natomiast możesz walczyć w zawodach o Puchar Polski, Nie wiem dokładnie, na czym polega różnica I nie zgadzało mi się to z czymś, co słyszałąm wcześniej, ale tak zrozumiałam. A co do obedience, to jest to psi sport posłuszeństwa, który w tej chwili jest w Polsce wprowadzany. Najwyższa klasa jest oficjalną klasą FCI; jej regulamin możesz dostać po francusku lub po angielsku od FCI. Nieoficjalne tłumaczenie na Polski znajduje się na stronach internetowych krakowskiej szkoły Ovari. Natomiast regulaminy niższych klas są odpowiedzialnością związków kynologicznych poszczególnych krajów. Polskie regulaminy są oparte na francuskich i są w trakcie zatwierdzania. W Warszawie żadnych oficjalnych szkoleń jeszcze nie ma, ale kilka osób trenuje na własną rękę.
-
Elka, dzięki, ale chyba jutro nie dam rady. Całą noc poprawiałam eseje, jestem jeszcze w pracy :o , jutro mam 9 osób na obiedzie, a na zakupach nawet jeszcze nie byłam (no, kupiłam u rzeźnika mięso na zrazy, ale zdaje mi się, że mi je źle pocięli - nawet nie miałam czasu się przyjrzeć :( ). Ale w niedzielę chętnie bym na jakiś spacerek poszła...
-
MoOnY, przecież już raz pytałeś i poradziliśmy Ci, żebyś zadzwonił do najbliższego oddziału Związku Kynologicznego po informacje. Zrobiłeś to?
-
To raczej mało prawdopodobne, bo na szkoleniu psy są pod kontrolą. Te bardziej agresywne trzymane są długo na linkach, albo dalej od reszty, dopóki się nie przyzwyczają. Mnie się wydaje (i tutaj jestem akurat pewna, że Mokka się zgodzi), że właśnie dla takich psów, jak Twój, szkolenie grupowe jest najbardziej pożądane, bo jak go będziesz tylko od innych izolowała, to na pewno się nie zmieni! A na grupowym szkoleniu, oczywiście odpowiednio prowadzonym, mogę się założyć, że jego stosunek do psów się poprawi (co nie znaczy, że uważam, że natychmiast się stanie barankiem - ale jestem pewna, że zrobi się lepiej niż jest, a na pewno nie gorzej). U nas w grupie PT był taki jeden niejaki Art - jestem pewna, że Twój piesio to niewinna owieczka w porównaniu z Artem. Dla Arta ogromnym osiągnięciem było to, że pod koniec szkolenia mógł już razem z innymi psami po kółeczku przy nodze chodzić (oczywiście tylko na smyczy i pod warunkiem, że Misia była z jednej strony, a Sawa z drugiej, ale zawsze!) A w tym samym czasie Leon-rozrabiaka tak się wyszkolił, że zdał egzamin na ocenę doskonałą. Chodzi o to, żeby nie doprowadzić do sytuacji, w której musiałabyś go odwoływać. Większość agresywnych psów zaczynających PT w ogóle się nie da odwołać, więc jeżeli Twój czasami tak - to już masz przewagę. Pogadaj z Mokką. Ja tam lubię związkowe szkolenia. Niestety, nasza ulubiona pani chyba nie bierze grupy na wiosnę - bo na pewno radziłabym Ci na nią poczekać. Ale to wcale nie musi być Związek. Ważne jest, żeby osoba prowadząca grupę miała doświadczenie z agresywnymi psami w grupie. Na związkowych szkoleniach jest jedna pani szkoleniowiec, która hoduje boksery i jedna pani asystent, która hoduje boksery. Więc doświadczenia z bokserami nie brakuje. Ale mnie się wydaje, że każdemu szkoleniowcowi z kilkoma kursami na swoim koncie już się sporo molosów musiało trafić.
-
Sylwia, Jedna bardzo ważna rzecz, której nikt Ci nie powiedział: w moim doświadczeniu (niewielkim - widziałam dwa egzaminy PT), egzaminy PT oceniane są szalenie wyrozumiale. Odpowiedzi na większość pytań, które zadajesz (typu jak dynamiczny ma być pies, czy też dokładnie jakie komendy używać do aportowania - o tym ostatnim za chwilę) nie zrobiłyby żadnej różniecy w punktacji uzyskanej przez psa na tych egzaminach. Z tego co słyszałam, dużo surowiej oceniane są mistrzostwa Polski - ale egzamin PT jest naprawdę oceniany bardzo łagodnie. A teraz co do aportu: dla mnie nie ma sensu używać dwóch komend (aport i do mnie) przy aportowaniu. No bo, jak słusznie zauważyłaś, nikt nie oczekuje, żeby po podjęciu aportu pies stał w miejscu i czekał na "do mnie". Więc ja uczę psa aportować na jedną komendę, aport, tak jak opisała to Mokka. A jak już to umie i rzeczywiście na egzaminie musi być to "do mnie", to zawsze mogę w odpowiednim momencie dodać "do mnie" i niczemu to nie zaszkodzi. (Zresztą w pewnym momencie na PT-2 ta opcja mi się przydała, ale to osobna historia - Mokka, pamiętasz misine "szukaj zguba"?) Na pewno można psa do egzaminu przygotować samemu. Natomiast ja uważam, że jest milej i łatwiej robić to w grupie. Jak na pewno wiesz, na egzaminie pies będzie musiał siedzieć i leżeć sam w trakcie wykonywania programu przez drugiego psa. Również w czasie programu Twojego psa, będzie w pobliżu siedział lub leżał drugi pies. Na szkoleniach dobiera się pary kompatybilne i pary trenują razem. Gdy to pierwszy raz zobaczyłam, wydawało mi się to jakoś nieuczciwe (przecież pies powinien umieć pracować z każdym partneren), ale tak już jest. No i jeszcze na koniec o Leonie: faktem jest, że jak próbowałam zademonstrować na nim jak uczyć prostego siadania, to łobuziak wymknął się z obroży. (Próbowałam pokazać na Misi, ale ona zbyt dobrze to umie, więc nie dała się nabrać na zrobienie błędu). Ale jedyne, o czym to wypsnięcie się z obroży świadczy, moim zdaniem, to że obroża była zbyt luźna na szkolenie. Więc potem zrobiliśmy mu na miejscu obrożę zaciskową ze smyczy - nie żeby zaciskać, tylko żeby z niej nie wyleciał. I wtedy siadał już tak prościutko, że ah!