Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. NB ten pies wywodzi się z doskonałego miotu. Jeden jego brat był zwycięzcą rasy na angielskim Crufts (pierwszy amerykański airedale, który zwyciężył Crufts), jak również najważniejszej wystawy terierów w USA (Montgomery) - pierwszy pies w historii, który wygrał obie te wystawy. Niestety, mieszka w Anglii, więc nie ma do niego dostępu. Drugi braciszek był zwycięzcą Europy, o ile dobrze pamiętam - mieszkał w Belgii, chociaż coś słyszałam, że ostatnio przeprowadził się do Słowenii. No a Jack, czyli przyszły mąż Misi, ma szczęście, bo był wybrany jako najlepszy szczeniak z miotu przez hodowczynię w USA, która zamierzała go trzymać, a nie sprzedawać za granicę.
  2. Sajko, to było 6 w jeden rok! Ma więcej... Co do owłosienia, to masz dobre oko :wink: . Mnie się wydaje, że na to się składa kilka czynników. Po pierwsze, on na tym zdjęciu jest jeszcze bardzo młody. Młode psy mają mniej obfitą sierść na nogach (po angielsku, ta sierść nazywa się furnishings - nie wiem, jak po polsku). Po drugie, i on, i Misia mają bardzo twardą, szorstką sierść. To jest bardzo wskazane u szorstkowłosych terierów, ale wiąże się z mniej obfitym włosem na łapach. W Polsce jest więcej psów z miękką sierścią, która jest wadą, ale daje więcej owłosienia na łapach. No i w końcu to kwestia trymowania i mody. W USA wystawiają airedale wytrymowane krócej, niż w Polsce, również na łapach.
  3. Sajko, dzięki! Oto kiepskie i stare zdjęcie przyszłego tatusia: Niedługo powinnam mieć więcej i lepsze, to też wstawię. Również być może będę miała jakieś zdjęcia jego dzieci - w zeszłym roku, sześcioro z jego dzieci ukończyło championaty USA!
  4. Wiecie co, dziewczyny? Nastraszyłyście mnie i teraz jestem taka zdenerwowana i niespokojna, że nie mogę sobie znaleźć miejsca... a mam tyle egzaminów do ocenienia! A co jak Misia rzeczywiście mi się zmieni po tych szczeniakach? Ustatkuje się, jak to często bywa? Przecież ja ją kocham właśnie taką zwariowaną! :bigcry: :bigcry: :bigcry:
  5. Ela, taki pumex, o ile wiem - bo sama nigdy nie używałam - to częściowo usuwa, a częściowo tnie. A poza tym to Tobie się tylko wydaje, że to jest dużo sierści - żebyś zobaczyła, ile sierści zamiatasz po wytrymowaniu psa, nawet welsha, to zmieniłabyś zdanie, czy to, co wyciągnęłaś pumexem, to dużo :lol:
  6. Mokka, jeszcze w ten weekend sie widzimy z tą samą Misią... Nie straszcie mnie, bo się popłaczę albo zrezygnuje z tych szczeniąt. Może się okaże, że Misia ma dysplazję i będę miała spokój!
  7. Pati, śledzę tę sprawę. Bardzo smutne. Wind, nasze plany są okropnie skomplikowane. Ale pierwszy etap to prześwietlenie bioder jutro o 12:30. Trzymajcie za Misię kciuki. Jak się okaże, że ma dysplazję, to oczywiście rezygnujemy ze szczeniaków. A jak wszystko oki, to wylatujemy do USA 4 lutego... Co dalej - jeszcze nie wiem! Mam nadzieję, że ta panująca wścieklizna nie ma wpływu na wydawanie urzędowych świadectw zdrowia... Wie ktoś coś o tym?
  8. A Misi nie bedzie od 4 lutego do ??? - narazie bilet do USA ma tylko tam, nie z powrotem, bo nie wiemy, kiedy bedzie cieczka i krycie :cry: . Ale chyba nie bedzie jej gdzies z miesiac, a potem - strach myslec!
  9. :oops: :oops: :oops:Lenka, zawstydzasz mnie. Ja sie wzielam za pisanie na dogomanii, zeby przypomniec sobie, po trzydziestu paru latach, jak sie pisze po polsku. Wiec chyba moja metoda dziala :D . A wyzywam sie na Psach w potrzebie - sprawdz tutaj, ale nie koncz na pierwszym poscie, tam jest wiecej! A przy okazji moze znasz kogos, kto chcialby zaadoptowac Atosa? W kazdym razie powiedz o nim, komu sie da! Ostatnie plany byly takie, zeby w sobote zrobic trening, a w niedziele - spacerek. Mowilysmy wprawdzie o Kabatach, ale moze dziewczyny dalyby sie namowic na inne miejsce. Mnie, niestety, w niedziele nie bedzie.
  10. Agrado, ja absolutnie nie uważam, że wycie, gdy pies jest zamknięty w klatce należy przeczekać!!! Absolutnie nie!!! Nie należy dopuścić do tego, żeby pies wył w klatce, NIGDY. Przyzwyczajasz go do tego BAAAARDZO powolutku. Na początku zamykasz go dosłownie na sekundę (i tylko jak już umie ładnie przebywać w otwartej klatce). Poczym otwierasz klatkę i chwalisz i nagradzasz W KLATCE, zanim zdąży wybiec. Stopniowo przedłużasz czas przebywania w zamkniętej klatce - baaaardzo stopniowo - jak również swój dystans od klatki. Czy karmisz psa wyłącznie w klatce? To też jest bardzo pomocne. Niektóre psy - te żarłoczne - dają się zamknąć w czasie jedzenia. Ale potem musisz być bardzo uważna, żeby wypuścić psa ZANIM ZACZNIE SIE DOPOMINAĆ, że chce wyjść. Najważniejsze w tym wszystkim jest właśnie żeby nigdy w trakcie uczenia nie dopuścić do wycia w klatce. Jak pies zacznie wyć w klatce, to sprawa jest dużo, dużo trudniejsza. Poszukaj na dogomanii, już gdzieś opisywałam, jak przyzwyczajać psa do kltaki, może nawet kilkakrotnie... Powodzenia.
  11. Ja też mam doświadczenie z taką obrożą. Moje doświadczenie pochodzi z pracy w hotelu dla psów, który prowadziła moja sąsiadka - znam więc jej działanie na wielu, wielu psach. Działa tak średnio na bakier, więc radzę poważnie się zastanowić przed inwestycją. Poniżej, najpierw opiszę problemy z obrożą, a potem moją radę na wycie. Obroża ma działać w ten sposób, że szczekanie psa aktywuje psikacz, który psiaka psu pd nos spray (citronellę) o zapachu dla niego nieprzyjemnym. Pierwszym problemem jest fakt, że dla jednych psów ten zapach jest bardziej nieprzyjemny, niż dla innych. Jeżeli pies jest zaciętym szczekaczem, to zapach może mu nie specjalnie przeszkadzać. Kolejnym problemem jest fakt, że dziurka, przez którą wytryskuje spray jest bardzo malutka i czasami się zatyka. Wtedy pies może sobie szczekać do woli. Dalej - zbiorniczek na citronellę zawarty w obroży jest, z oczywistych powodów, malutki. Gdy zawartość się wyczerpie, trzeba dodać - inaczej pies może sobie szczekać do woli. No i czy obroża w ogóle będzie działać w Twoim przypadku trochę zależy od sposobu wycia psa. Obroże aktywuje drganie krtani charakterystyczne szczekaniu. Oczywiście przy wyciu krtań też drga, ale trochę inaczej (słabiej) - obroża nie zawsze reaguje na tego typu drganie. W końcu, ponieważ obroży na polskim rynku nie ma, więc nie ma też sprayu, którym trzeba ją uzupełniać. Jest on sprzedawany w pojemniczkach ze specjalnym "podłączeniem" do obroży - jeżeli zdecydujesz się na obroże, to radzę zaopatrzyć się również w zapas sprayu. Nie odradzam obroży całkowicie, bo znam przypadki, w których pomogła. Sam fakt, że obroża była w tym hotelu używana już świadczy o tym (ale trzeba pamiętać, że była tam używana w trochę innym celu - aby zapobiec szczekaniu na przechodniów poprzez psy przebywające w kojcach na podwórku). Ale ponieważ obroża stanowi poważną inwestycję, więc przedstawiłam powody, dla których często sie nie sprawdza. Obroża nie rozwiązuje również podstawowego powodu, powodującego wycie...: pies jest nieszczęśliwy :( . Moim zdaniem najlepszym sposobem na wycie w domu jest przyzwyczajenie psa do klatki jako najbezpieczniejszego, fajnego miejsca, gdzie można się znajdować. Należy do robić stopniowo, oczywiście będąc w domu. Jak przyzwyczaić psa do klatki - opisywałam już gdzie indziej. Ale jak pies jest już przyzwyczajony do przebywania w klatce i jest w niej szczęśliwy, to fakt, czy ktos jest w domu, czy nie, przestaje mieć znaczenie - pies może nawet nie zdawać sobie sprawy, ze jest sam i na pewno nie będzie wyć.
  12. Flaire

    Obedience

    Te wersje robocze mi się gdzieś zapodziały, więc sprawdziłam tylko w regulaminie międzynarodowym: pozycją zasadniczą może być również "stój" przy lewej nodze. Ważne jest, żeby zawsze było to samo (jak siad - to siad; jak stój - to stój).Ktoś się pytał, w jakiej odległości od siebie znajdują się psy podczas grupowego siad czy waruj. Odpowiedź: ok. 3 m. Czy widzialas Polskich sedziow....??? Poczekaj, ale dlaczego Ty mnie się o to pytasz, dlaczego mnie atakujesz? Czy doczytałaś się gdzieś w moich wypowiedziach, że ja się z tym stwierdzeniem zgadzam? Dlaczego nie dodałaś do mojego cytatu kolejnego mojego zdania, które chyba wyjaśnia moją o tym opinię: Chyba już wielokrotnie w tej dyskusji podałam swoje zdanie, które wydaje mi sie podobne do Twojego. Również wypowiedziałam się na ten temat na zebraniu w Związku. Większego efektu to nie miało, ale przynajmniej mam świadomość, że próbowałam. A tutaj tylko próbuję Wam powiedzieć, czego się tam dowiedziałam. So please, don't shoot the messenger!
  13. Widzisz, IDA, czy Magda, czy jak Ci tam :wink: , tu chodzi o szkolenie PSÓW a nie ludzi :lol: :lol: :lol: . No ja z Misią jesteśmy jak bliźniaczki, czyli już wiesz, kim jestem!Aporpos podobieństwa psów i właścicieli, to nie wiem, czy opowiadałam Wam o Gryfie - on jest chory na serce i bierze dwa lekarstwa, jedno na arytmię, a drugie na nadciśnienie. Tak się składa, że jedno z tych lekarstw bierze również jego Pan, a drugie - Pani! :lol: :lol: :lol:
  14. Flaire

    Obedience

    kubas, co gorsza, to okazuje się, o ile pamiętam, że stać też może, przynajmniej we wcześniejszych klasach - chodzi o to, żeby zawsze robiła to samo. No i warowanie jest chyba niedozwolone :lol: .Eeh, szkoda słów i czasu. Może zajrzę do Was jeszcze później, ale na razie się wyłączam.
  15. Flaire

    Obedience

    Hej, I-w-o-n-a, o tym regulaminie na stronach Ovari już pisałam: :wink: A z tym uczeniem psa dla siebie, to oczywiście masz rację z jednym malutkim wyjątkiem - są osoby, które chcą startować w zawodach. Nie wiem, czy jeżeli szkoliłabym psa tylko dla siebie, to wybrałabym właśnie te elementy, które są w regulaminie - pewnie nie. Dla tych, którzy chcą wygrywać zawody, dokładny regulamin jest, moim zdaniem, niezbędny i to wcześnie - żeby nie uczyć psa czegoś, co się potem okaże nie prawidłowe (np. ja już to zrobiłam ucząc psa kłaść się na biodrze, tak jak się uczy w USA, a nie równiutko wprost, tak jak musi leżeć wg FCI żeby otrzymać maksymalną ilość punktów - co o tym myślę, to oddzielny temat). Ja chyba już po prostu dałam za wygraną z tymi zawodami obedience, ale Ci, którzy chcą się tym zajmować, potrzebują regulaminów, a to, co się dzieje... No cóż.
  16. I-w-o-n-a, dzięki, sama Was często polecałam (jak klikniesz na Szukaj, a potem autor Flaire i słowo Ovari, to zobaczysz :lol: ), ale mnie potrzebny ośrodek w Warszawie!!!! :lol: :lol: :lol:
  17. wendka, no to się chyba rozumiemy! Ufff! :lol: Jeszcze tylko chciałam wyjaśnieć moje podejście do slalomu, ponieważ poruszyłaś slalom. Najchętniej uczyłabym slalomu wcale nie przez naprowadzanie - bleh. Metoda, która mnie osobiście najlepiej leży (jako zgodna z tym, co praktykuję przy uczeniu innych rzeczy) polega na ustawieniu najpierw tak jakby tunelu czy też ścieżki z tyczek, a potem stopniowego zawężania tej ścieżki aż zrobi się slalom. Niestety sprzęt, na którym trenuję nie pozwala na to podejście...
  18. Mokka, sorki że Cię nie poinformowałam, ale byłam przekonana, że Wyście wtedy mieli gryźć... A sama zdecydowałam sie pójść na trening w bardzo ostatniej chwili, bo myślałam, że mam to spotkanie na temat Atosa :cry: . Rozmawiałam z facetem i jednak zrezygnowali z całej adopcji - po przemyśleniu, zdali sobie sprawę, że zdarzałoby się psu siedzieć samemu przez 14 godzin, więc z wielkim smutkiem słusznie uznali, że to nie fair w stosunku do Atosa. A do reszty CAVANO: nie wiem, czy czytacie Psy w potrzebie, więc żeby wytłumaczyć sprawę Atosa, odsyłam Was tutaj.
  19. Kochani, z wielkim opóźnieniem pozwolę sobie wstawić króciuki reportaż z sobotniego spacerku i niedzielnego treningu. Spacerek rozpoczął się próbą, niestety nieudaną, złapania „czarnego z Natolina”, który się do nas przyplątał, a o którym więcej przeczytacie tutaj. W próby próbowaliśmy włączyć izę_szumielewicz, która niestety nie mogła przyjechać, oraz jefkę, która dzielnie przyłączyła się wraz z mężem oraz kocem. Niestety, pomimo że jefka dojechała bardzo szybko, to do tego czasu pies już się trochę spłoszył i przemieścił gdzie indziej, więc jefka (z mężem i kocem) wróciła do domu, a my poszliśmy na spacer. Później jeszcze czarny z Natolina dołączył się do nas kilkakrotnie, ale próby złapania – już niestety bez koca – go pozostały nieudane. Natomiast sam spacerek był ogromnym sukcesem. Wzięły w nim udział następujące psy (wraz z właścicielami): Bajka, Bella, Brutus, Cecile, Funny, Hektor, Majka, Monia, oraz Misia. Pod sam koniec dołączyła się również Kecia. Kecia dołączyła się tak późno, że może bym nawet tego nie zauważyła, gdyby nie fakt, że Misia najbardziej ze wszystkich członków Cavano lubi bawić się właśnie z Kecią i dostała totalnego świra na jej widok (a była już na smyczy). Spacerek był długaśny i wszystkie psy doskonale się bawiły. Nawet Majka dzielnie biegła na własnych łapkach prawie całą drogę - dopiero sam koniec spędziła u Wind za pazuchą. Wyrazy twarzy niektórych przechodniów na widok takiej sfery są nie do opisania J. Na szczęście przechodniów było niewielu. Mieliśmy zamiar dojść do pewnej polanki w lasku kabackim i tam poćwiczyć trochę posłuszeństwa, lecz okazało się, że wstęp do lasu dla psów jest bardzo ograniczony z powodu wścieklizny. Więc zostaliśmy na granicy lasu i zrezygnowaliśmy z treningu, to ostatnie chyba dlatego, że psiaki bawiły się tak przednio, że szkoda im było przerywać. Zrobiliśmy króciutką przerwę w wędrówce na dyskusję i demonstracje rozmaitych sztuczek (Brutus pięknie tańczył), jak również na pokrzepienie się gorącą herbatką przezornie przyniesioną przez Mokkę w termosie. No i w końcu wróciliśmy do domków... L Natomiast na trening w niedzielę pokazało się tylko killka psów: Kenia, Bajka, Bella i Misia (mam nadzieję, że nikogo nie zapomniałam....) Tak mała ilość psów daje zdecydowanie lepszy trening. Po pierwsze, psom (przynajmniej mojemu) łatwiej jest się skupić, więc są grzeczniejsze. Po drugie, jest mniej czekania, więc psy biegają więcej i szybciej się męczą, a właściciele mniej marzną. Rozstawiliśmy tylko kilka hopek i koło, ale stworzyło to okazję do intensywnego trenignu koła dla „koło-opornych” (Misi i ..... Bajki, która zdecydowała, że nie lubi koła, a jak już musi, to woli przez nie skakać, jak jest wysoko!) Ćwiczyliśmy również samoloty. Mogę z dumą powiedzieć, że pomimo ostrych zakrętów, ani razu nie sprzątnęłam boiska tyłkiem! No a Misia się zmęczyła i pod koniec treningu zdecydowała, że jak musi się zatrzymać, żeby sobie to i owo wylizać, to dlaczego nie w środku kursu? Jestem pewna, że prędzej czy później załatwi mi taką kompromitację na zawodach! Mieliśmy również smutne wydarzenie: Bella skaleczyła sobie łapkę, chyba po prostu ocierając ją o lód. Ranka była niewielka, ale bardzo krwawiła. Elka i Pati pojechały to apteki po materiały i po powrocie Elka założyła Belli bardzo profesjonalny opatrunek. Bella bardzo szybko przyzwyczaiła się do chodzenia z opatrunkiem na łapie – nie słyszałam tylko, co dalej z łapą, ale mam nadzieję, że wszystko w porządku; Elka – jak wiesz, to daj znać!
  20. Może masz rację, ale ja cały czas żyję nadzieją, że jednak opiera się to na jakiejś solidnej psychologii, a nie tylko na anekdotach i osobistych doświadczeniach, bo to zbyt mało żeby mnie, jako naukowca, przekonać. Ale jeśli nie - to już wszystko rozumiem :wink: .P.S. Ja z praktyką procesów uczenia się psa miałam jednak sporo doświadcznenia... a naprowadzanie i kształtowanie, jak już było wyjaśnione, nie są wyłączną domeną szkolenia klikerowego (z którym doświadczenia mam znacznie mniej, choć podejrzewam, że wciąż więcej, niż wiele z osób, które się na ten temat wypowiadają). Więc powinnam jednak być w stanie zrozumieć wytłumaczenia oparte na obserwacjach procesów uczenia się, łącznie z kształtowaniem (NB, podawania łapy z reguły uczę właśnie głównie poprzez kształtowanie - chociaż u niektórych psów - takich, co naturalnie machają łapami - uczę przez wyłapywanie). Pomimo to, wciąż mam nadzieję, że jakaś solidna teoria też za tą niechęcią do naprowadzania jest......Ale tak naprawdę, to ja podejrzewam, że bierze się ona z całkiem innego źródła. A jeśli kiedyś się dowiem, to dam Ci znać. :D
  21. Nitencja, :oops: :oops: :oops: :oops: :oops: :oops: .Cudzych psów to raczej trymować nie będę, natomiast chętnie podzielę się z każdym tym, co umiem. :) Nitencja, a może Ty trymujesz cudze? Może Tobie tutaj trzeba reklamkę zrobić? :wink: Ela, baaaaaardzo lubię ciacha, ale do Gdyni za daleko... Ale jak się z gdyńskim ciachem stawisz w Warszawie, to pomogę. Albo jak kiedyś będę w Gdyni... :wink:
  22. Hej, dzięki Zielsko! Teraz już tomek1906 nie musi gadać sam z sobą :wink:
  23. To akurat było w zeszłej sesji szkoleniowej po prostu nieprawdą. Wiem, bo uczęszczałam z moim psem na szkolenie PTT. My, jak również psy uczęszczające na PT-2 robiły zupełnie co innego, w zupełnie osobnej grupie, o innej godzinie. Zresztą nie powinno to dziwić, bo program jest inny...Zanim zapisałam się do Związku na PTT, obdzwoniłam (z pomoca Mokki) wszystkie dostępne mi numery ośrodków szkoleniowych. NIKT z tych, z którymi rozmawiałyśmy nie prowadził szkolenia PTT. Jeśli znasz jakiś ośrodek, który takie szkolenie prowadzi, to bardzo proszę, podaj tutaj, bo jestem pewna, że będzie mi w przyszłości potrzebny. Z góry dziękuję.
  24. Flaire

    Obedience

    Sorki, źle to wyjaśniłam: jej nie chodziło o sędziów zapraszanych z zagranicy - jej chodziło o to, że nasi polscy sędziowie się wyrobią i tym samym, "uregulują" sport, bo Ci kiepscy nie będą zapraszani, żeby sędziować. (Zauważ - nie komentuję tego - piszę tylko co usłyszałam - pomimo że komentarze cisną mi się na palce...) Oczywiście nie było jeszcze wiadomo, kto to u nas w ogóle będzie ten sport sędziował. Natomiast wiadomo, że na te poznańskie zawody będzie sędzia z Francji.
  25. wendka, wydaje mi się, że Ty od początku nie całkiem rozumiałaś, o co mi chodzi (na pewno moja wina - widać niezbyt jasno się wysłowiałam). Ja znam szkolenie klikerowe i w teorii i w praktyce (choć w praktyce mniej), więc nigdzie nie prosiłam o wytłumaczenie mi podstawowej terminologii. A chodziło mi o to, że gdy zobaczyłam wypowiedź I-w-o-n-y o tym, żeby "nigdy" nie naprowadzać smakołykiem, to pomyślałam sobie - ooo, mam tutaj takiego szkoleniowca, co to nigdy nie naprowadza, może ten mi wyjaśni, dlaczego. Potem się okazało, że I-w-o-n-ę po prostu źle zrozumiałam - ona również naprowadza, więc mi nie pomoże tego wyjaśnić. Więc jeszcze raz dziękuję za Twoje próby wyjaśnienia mi kilku innych rzeczy, ale było to chyba wynikiem nieporozumienia, za które jeszcze raz przepraszam.
×
×
  • Create New...