-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
No, wiem coś na temat braku prądu, bo u mnie na wsi w Kalifornii to była przypadłość dosyć częsta. :( Raz nie było go pięć dni. W sklepach zabrakło sprzętu kempingowego - wszystkie lampki i kuchnki polowe były wykupione. Piątego dnia byłam gotowa wyprowadzić się do przyjaciół, ale włączyli prąd. Co do wapnia, to mnie tylko chodzi o to, że teraz, w obecności dobrych karm i przy ich użyciu, dowapnianie jest zdecydowanie (w USA) niewskazane. Zanim były karmy też oczywiście podawałam szczeniętom wapń, ale obecnie łatwo z tym przedobrzyć, co również, według niektórych badań, ma korelację z rozwojem dysplazji. Dlatego ja nie "poprawiam" bilansu składników w karmie i między innymi dlatego nie karmię gotowanym - zbyt wiele badań (niezależnych, nie takich sponsorowanych przez producentów karmy :wink: ) wskazuje, że pozornie drobne błędy w karmieniu mogą prowadzić do poważnych skutków. :( Oczywiście wszystko to jest oparte na statystyce, więc w żadnym wypadku nie znaczy, że każdy przewapniony czy przekarmiony pies zachoruje na dysplazję - potrzebny jest przede wszystkim czynnik genetyczny, a ten trudno (u psów z dobrymi wynikami RTG) wykryć. Więc ja wolę tu dmuchać na zimne z innej strony - odkąd "robię" w airedalach, o przypadku krzywicy nie słyszałam, natomiast o dysplazji, niestety, tak (na szczęście nie u moich - odpukuję bardzo mocno). :( -
Jeszcze raz skrobnę, bo czytając to, co napisałam, widzę, że niezbyt dobrze to ujęłam. Chodzi mi o to, że prądem można jak najbardziej wyszkolić psa, który będzie Twoim wiernym, radosnym, wesołym przyjacielem. Pytanie tylko, czy w takiej sytuacji, Ty mogłabyś być uważana za przyjaciela psa :roll: .
-
:o :o Dlaczego tak uważasz??? Wręcz przeciwnie, zwróciłam uwagę jak najbardziej, bo przecież napisałam, że chcę mieć takie psy, jakie Ty opisujesz, a prądem szkolić nie będę!Ja po prostu do Twojej wypowiedzi dodałam trochę więcej - Ty pisałaś głównie o celu ("co się tymi metodami chce osiągnąć"), a ja nawiązałam do poprzedniego tematu (metod) pisząc, że pozornie podobnie wyglądający efekt można osiągnąć również metodami, których ja nie chcę używać. Psa, który przybiega z uśmiechem i merdając ogonem można wyszkolić prądem, ale przyjaciela ja raczej prądem nie traktuję. To, co Ty i ja mamy wspólnego to właśnie to, że dla mnie, jak i dla Ciebie, pies jest głównie przyjacielem i właśnie to, nie tylko efekt końcowy, ma ogromny wpływ na wybrane przez nas metody szkoleniowe. I Ty, i ja chcemy dla naszych psów co najlepsze, choć niekoniecznie zgadzamy się, co to jest. I tak ma być, bo najprawdopodobniej to, co najlepsze dla Twojego psa w Twoich rękach, to zupełnie co innego niż to, co najlepsze dla mojego psa w moich rękach. Piszę to do znudzenia, bo moim zdaniem, jedynie to jest w tej dyskusji ważne. Więc powtórzę to, co już nawet w tym topiku pisałam: nie ma jednej metody dla wszystkich psio-ludzkich par - każda para jest inna.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Ale Api nie przystępuje do egzaminu, bo pomimo że pani szkoleniowiec wymieniła ją jako jedną z dwóch szczeniąt w grupie, które ewentualnie mogłyby zdawać, to Rafał uważa, że nie jest jeszcze gotowa i ja się z nim zgadzam.Mam nadzieję, że potrenują sobie przez zimę, a w kwietniu zdaczą eksternistycznie na doskonałą :D . -
Tak właśnie zachowuje się wiele psów szkolonych na prąd. Szczególnie gdy się przestraszą, to lecą właśnie do przewodnika. Dla mnie to nie dosyć.
-
Ja chcę mieć - i chyba mam - takiego psa, jakiego Ty, BeataG, opisujesz (choć może z troszkę mniejszym temperamentem, niż ten, który opisujesz u swojego :wink: ). No i, jak już pisałam, nie ciągnę, biję, etc. Natomiast co do tego, co to są metody pozywtywne, to nie było wśród "pozytywnych" tu zgody, więc nie wiem, czy szkolę metodami pozywtywnymi, czy nie, choć ja sama uważam (jak już pisałam), że raczej tak. Klikera w zamierzchłej przeszłości przez jakiś czas używałam, ale z rozmaitych powodów zdecydowałam przy nim nie zostać. Natomiast z tym się absolutnie nie zgadzam. Widziałam niejednokrotnie radośnie, entuzjastycznie pracujące psy szkolone na prąd :( (czego ja osobiście nie uważam za metody pozytywne :wink: ). Jak to jest możliwe? Chyba już o tym pisałam, ale jeżeli nie, to napiszę (ewentualnie jeszcze raz). Chodzi o to, że pies szkolony prądem nie kojarzy szoku z przewodnikiem. W odróżnieniu od np. bicia, dla psa prąd jest gromem z jasnego nieba; przewodnikowi pies ufa i mizdży się do niego, żeby go przed tym prądem chronił. Dlatego też chętnie i entuzjastycznie wykonuje jego polecenia. Oczywiście nie twierdzę, że wszystkie psy szkolone prądem tak reagują (i podkreślam raz jeszcze, że sama tak nie szkolę, ani nikomu tego nie polecam!) Natomiast wielokrotnie widziałam wesołe, ufne, doskonale pracujące psy szkolone właśnie na prąd. Więc mi tylko te końcowe efekty nie wystarczają. W tym poscie chodzi mi głównie o to, żeby podkreślić, że pozory potrafią mylić... Nie każdy wesoły, radosny, szybki, doskonale pracujący pies jest szkolony "tylko metodami pozytywnymi", jak również nie każdy pies wyglądający smutniej jest katowany.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Niewiele osób wie, że Los Angeles leży w wielkiej kotlnie otoczonej z trzech stron górami, a czwartą stroną otwartej na ocean. Z tarasu moich szanownych rodzicieli jest widok jak z bajki na 180 stopni - widać i miasto, i góry, i ocean. Zimą, gdy w LA potrafi lać deszcz, w górach spada on jako śnieg. I można się rano obudzić do niebieściusieńkiego nieba, czystego, ciepłego powietrza, ze śnieżnymi szczytami dookoła na horyzoncie. Właśnie na taki poranek miałam dziś nadzieję po nocnej burzy... ale niestety jest jeszcze ciągle w górach za ciepło i śniegu można się w nich dopatrzyć tylko troszeczkę przez teleskop - reszta spadła jako deszcz. Ale pięknie jest i tak. Może uda mi się dziś pstryknąć jakieś zdjątko... niestety nie psie, bo Misia została w Polsce. No i trudno ująć tak rozległy wiok. Ale jak coś wyjdzie i pozwolicie, to wstawię. :D -
A ponieważ ta dyskusja jest już nie tylko nie na temat, ale jeszcze do tego mało przyjemna, to ja już na Twoje wypowiedzi tutaj, wendka, odpisywać nie będę, więc masz okazję tu do dalszych dowolnych interpretacji moich postów i tego, o czym pomyślałam, czy też nie. Mam nadzieję, że inni, jeśli to jeszcze czytają (czego im nie życzę), robią to, tak jak radzisz, ze zrozumieniem, którego Twoje interpretacje im nie zepsują.
-
No właśnie, pisałaś, a ja tak się nad tym Twoim postem zastanawiałam... Na przykład zastanawiałam się, gdy czytałam Twoje .A potem pytasz, czy o tym nie pomyślałam. A ja przecież pisałam o niej wcześniej, Z czego wynikałoby, że pomyślałam i nawet o tym napisałam, tylko do czytelnika jakoś nie dotarło...Więc jak to jest z tym czytaniem ze zozumieniem, bo już naprawdę się gubię...? :wink:
-
To mam dla Ciebie absoultnie rewelacyjny pomysł: NIE CZYTAJ!A resztę Ci, złotko, odpuszczę, bo to, co piszesz na temat moich wypowiedzi raczej świadczy samo za siebie. Na szczęście ubliżasz mi bardzo kulturalnie, za co dziękuję. :wink:
-
Ano :wink: . No pewnie! Szczególnie że Ulę znam i bardzo lubię. I rzeczywiście jest z Warszawy. :D
-
Tu nie chodzi o to, że jest skomplikowana, a raczej, że jest trudna do opanowania. W tym stwierdzeniu, opieram się przede wszystkim na tym, co Ty napisałaś - że uważasz, że w całej Polsce prawdziwych klikerowców jest tylko kilkunastu, a inni dopiero się uczą. Ot, to!A co do nazwisk, to mnie chodzi o polecenie szkoleniowca i to może być na priw! Nie znam szkoleniowca, który nie chciałby, żeby go polecić :o , przecież od tego zależy ich biznes i wielu już było tutaj, no dogomanii, z nazwiska polecanych. Ale jeśli masz wątpliwości, to zapytaj ich najpierw, a jak Ci się nie chce, to daj sobie spokój :wink: . A możesz przynajmniej napisać, gdzie Ty szkolisz psa, czy też gdzie się metody klikerowej uczyłaś?
-
Dokładnie o to mi chodzi - moja przyjaciółka po prostu doszła do wniosku, że nie potrafi przeciętnego ucznia nauczyć posługiwać się klikerem tak, żeby uczeń był zadowolony z wyników. Szczególnie że tutaj, w USA, zwyczajowo kursy są krótkie.Ja nigdy nie pisałam, że metoda kiepska. Natomiast moja przyjaciólka twierdzi, że albo metoda zbyt skomplikowana do opanowania dla jej przeciętnego ucznia (czy też, w słowach BeatyG, przeciętny uczeń jest na nią zbyt "kiepski"), albo ona nie potrafi tego przeciętnego ucznia nauczyć tej metody (i jak wynika z Waszych wypowiedzi, nie tylko ona).
-
Murak, jak się zaczniesz trymować, to będziemy się martwić :wink: .
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
Jeszcze jedną anekdotkę pogodową Wam opowiem :D . Gdy mieszkałam w Kalifornii, w części stanu, gdzie śnieg nie pada, pewien kumpel z Pittsburgha spytał, czy nie tęskno mi za śniegiem. Ja na to, że wcale nie - na wschodzie Kalifornii są wysokie góry, w których śnieg leży czasem cały rok, a zawsze od listopada do czerwca. Więc, mówię kumplowi, gdy chcę śnieg, zawsze mogę sobie do niego podjechać. A kumpel na to "Ha! My w Pittsburghu mamy bezpłatną dostawę!" Więc gratuluję Wam tej bezpłatnej dostawy śniegu i cieszcie się nim, póki jest. A na mój powrót, załatwcie, żeby już nie było :wink: . -
Z Twojego opisu to brzmi bardziej jak kult niż metoda szkoleniowa :wink: . Albo komunizm - tak mnie w szkole uczyli za młodu, że jeszcze nieosiągnęliśmy, ale jak będziemy się bardzo starać, to może kiedyś :wink: A tak bardziej poważnie To może podajcie te kilkanaście nazwisk, cobyśmy się nie powoływali na fałszywe autorytety? I jeszcze jedna rzecz - często się tutaj pisze, że przynajmniej klikerem psu nie można zrobić krzywdy, tak jak innymi metodami. Ale tu widzę problem: jeżeli metoda jest tak skomplikowana, że tylko kilkanaście osób w całej Polsce ją opanowało, a reszta jest tak sfrustrowana, że zdarzy się, jak obserwowała Mokka, szarpanina (mnie szkolącej metodą "tradycyjną" się nie zdarza) lub, jak obserwowała zachraniarka, kolczatka (ja nie używam), to ja to widzę jako krzywdę... Kiedy kilkuletnie czy nawet kilkunastoletnie (jak niedawno słyszałam) psy nadal ciągną na smyczy jak parowozy lub zwiewają pomimo, że są szkolone klikerem przez osoby, które być może nie są w tej grupie kilkunastu (nie wiem, bo nie znam nazwisk osób z tej grupy), ale są doświadczonymi szkoleniowcami, chcieliby klikerowo (może tak jak anabelka, jeszcze tego nie osiągnęły) i starają się najlepiej, jak potrafią, to coś jest chyba nie tak... Moja przyjaciółka w USA prowadzi szkołę dla psów. W pewnym momencie próbowała wprowadzić szkolenie klikerowe, ale zaprzestała - właśnie głównie dlatego, że było to zbyt skomplikowane do opanowania przez przeciętnego (początkującego) kursanta i kończyło się na tym, że pies był nie wyszkolony, a właściciel - sfrustrowany.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
sortis, PIĘKNE zdjęcie! Naprawdę SUPER! A ja wykrakałam... W LA środek nocy, a ja nie śpię, bo obudziła mnie ogromna burza! Pioruny trzaskały tak, że hej i lało. Ale chyba już po wszystkim. A od Was chcę więcej zdjęć. I reportażu (najlepiej foto!) od API i INY - jak się sceniakom podobał pierwszy śnieg??? -
UWAGA UWAGA! Ostrożnie z asher, bo bywa agresywna :wink: :lol: :lol: :lol: .
-
. Czyli nie ja fox szorstkowłosy :wink: . Inny ordzaj sierści, choć być może podobny.Teriery szorstkowłose trymuje się głównie dla wyglądu. Dodatkowym względem jest porządek w mieszkaniu - bez trymowania, pies obłazi, bo sam się "trymuje" ocierając się o meble i po mieszkaniu fruwają kłaki. Ta utrata sierści różni się od linienia na rozmaite sposoby, ale głównie tym, że nie jest sezonowa - nie trymowany terier traci sierść równomiernie cały rok. Regularnie trymowany terier nie traci sierści i w mieszkaniu jest czysto :wink: . NB, obrośnięty fox miałby raczej sporo dłuższą sierść niż ta, która jest wodoczna na zdjęciu.
-
A może mu się coś śni? Wiem, że sama, kiedy się budzę z głębokego snu, to przez jakiś czas nie do końca wiem, gdzie jestem - czasem na pól we śnie, a na pół na jawie. Podejrzewam, z obserwacji moich, że psy mają podobnie... On pewnie na pół śpi i w ogóle nie poznaje jeszcze, że to Ty...
-
Ja bym jeszcze tylko dodała, że wiek 7 miesięcy to taki psi "nastolatek" - okres buntu i często nawrót gryzienia u szczeniąt, które już gryźć przestały. Dobrze robisz, szukaj szkolenia, a od tego, gdzie biją - trzymaj się z daleka. Psa nigdy nie należy bić.
-
Po pierwsze, spróbuj puszczać na lince, żebyć mogła ją w tej sytuacji złapać. Po drugie, pracuj nad "do mnie" tak, żeby nigdy nie uciakała i zawsze przychodziła.
-
Kachna21, łańcuszek to nie obroża, tylko narzędzie szkoleniowe. Jeśli Ty nie umiałaś go nawet psu założyć, to podejrzewam, że nie umiesz go również używać już na psie, a w szczególności zapobiec temu, żeby pies na tym łańcuszku ciągnął. Ja radzę łańcuszek na półkę odłożyć i udać się na szkolenie.
-
Te pestki ogórka to akurat chyba nie larwy tylko odcinki tego tasiemca. Ale mniejsza z tym. Człowiek, a szczególnie dzieci, jak najbardziej może się zarazić od psa nicieniami, a również chyba, z tego co się ostatnio dowiedziałam, niektórymi odmianami tasiemca (ale tego nie jestem pewna - tym najczęstszym u psów tasiemcem zaraża się poprzez rozgryzienie pchły-nosiciela, czego Twoje dziecko prawdopodobnie nie robi :wink: ). Natomiast jeśli pies ma tasiemca, to możliwe, że również ma nicienie. Jak już było pisane, czy dziecko się zaraziło, czy nie, zależy od rodzaju i bliskości kontaktów, np. czy pies dziecko liże (po tym, jak liże sobie zad). Ja poradziłabym się lekarza na temat dziecka, natomiast gdybym miała w domu dziecko i psa to nie ograniczałabym kontaktów pomiędzy nimi, tylko odrobaczałabym psa bardzo regularnie wg zaleceń producenta większości środków, czyli co trzy miesiące.
-
Bambi, załóż nowy topik, "Poszukiwany wet w Kutnie lub okolicach", czy coś w tym stylu. Przepraszam, że nie mogłam Ci pomóc na priw, ale to było dla mnie tuż przed wyjazdem w daleką podróż, a i tak nie miałam nic użytecznego do powiedzenia. Teraz tylko powiem, że ciąża i poród, jak najwyraźniej widać z tego przypadku, to niebezpiczna sprawa. Nawet gdy sunia jest ochuchana i odmuchana przez całą ciążę, trzeba się liczyć z utratą szczeniąt, a nawet suki :( . Kiedyś w jakiejś mądrej księdze przeczytałam, że bez interwnecji weterynaryjnej, padnie przeciętnie 30% szczeniąt-noworodków. Więc teraz życzę tylko zdrowia dla pozostałego maluszka i mamusi no i szybkiej i udanej sterylizacji dla mamusi. Nie zwlekaj z tym! Trzymam kciuki.