Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Ale może jak z psem przerabiałbyś na starość raka prostaty, to na ten temat również zmieniłbyś zdanie... :wink:
  2. Typowy chłop. :roll: To całe szczęście, że masz sunię. :wink:
  3. dorotak, chyba masz sporo szczęścia, bo ja znam kilka przypadków, które skończyły się operacją, a chirurgia jelit nie jest sprawą prostą. Na Twoim miejscu nie dawałabym psu gumowych zabawek. Mokka może potwierdzić, bo o mały włos psa nie straciła przez gumowe zabwki.
  4. A co to ma do rzeczy, czy z hodowli, czy nie? Znakomita większość psiaków branych z hodowli nigdy nie będzie (i nie powinna być) rozmnażana... Tu nie chodzi tylko o kundelki.
  5. Dlatego, że każda suka nie planowana do hodowli powinna być wysterylizowana. Według statystyk, taka sterylizacja prowadzi do zdrowszego i znacznie dłuższego życia. Mnie osobiście bardzo cieszy, że w Polsce są wreszcie ludzie, którzy tak myślą - brawo, Wojtek!
  6. Jeżeli guma rzeczywiście się pokruszyła w drobne kawałki, to raczej nie ma niebezpieczeństwa - kawałki zostaną wydalone. Gorzej, jeśli pies połknął jakieś większe kawałki, bo te mogą utkwić w przewodzie pokarmowym i go zablokować.Zakładając, że kawałki są małe, na Twoim miejscu nie robiłabym nic, poza obserwacją (chcesz się upewnić, że pies normalnie robi kupy). Jeśli myślisz, że jest wśród nich jakiś większy kawałek - poradź się weta. Ten może spróbować spowodować wymioty, lub dać coś na lepszy "prześlizg" takiego kawałka przez przewód pokarmowy. Z domowych sposobów podawanych na forum, pamiętam podawanie kapusty kiszonej, ziemniaków, parafiny.
  7. Ja mogę na to pytanie odpowiedzieć, bo jestem za tę decyzję częściowo odpowiedzialna.Było już na dogomanii kilka przypadków, gdy nieuczciwa konkurencja próbowała oczernić uczciwą osobę oszczerstwami. Co więcej, ponieważ dogomania jest forum anonimowym, oczerniany nie wiedział nawet, kto go oczernia - była to anonimowa, niesprawiedliwa krytyka. Wszyscy się chyba zgodzą, że takie posty nie powinny być dopuszczane - bo mogą komuś niewinnemu wyrządzić prawdziwą krzywdę. A ponieważ dogomania nie ma personelu ani warunków, żeby sprawdzać wiarygodność oskarżeń, ani danych osobowych oskarżycieli, to zdecydowano się na niedopuszczanie krytycznych uwag. Po angielsku jest zasada "if you don't have anything good to say, don't say anything at all" i ja się staram jej trzymać. Nie mówiąc już o tym, że czasem milczenie jest bardziej wymowne od krytyki. :wink:
  8. A ja - dziewczynkę! :D Ale ja miałam w swoim życiu tylko jednego psiego chłopczyka. Fajny był, chyba najładniejszy z moich psów, ale charakter wolę dziewczynek.
  9. Wojtek, o ile się nie mylę, to aga_ Czikę wytrymowała na Poznań jednym, jedynym najprawdopodobniej badziewnym Trixie, a suka wyglądała świetnie... Ja nie wiem, czy bym tak potrafiła :wink: . Każdemu leży co innego, tak naprawdę to trzeba popróbować i zdecydować, co Tobie odpowiada. Ja wydałam sporo kasy na ten komplet Macknyfów, plus ze dwa Pearsony, a jeszcze przedtem miałam trymery Gately (bo jak zaczynałam, to innych nie było :o ), które trymowały świetnie, tyle że nie potrafiłam z nimi uniknąć pęcherzy na dłoniach. I jeszcze kilka innych też posiadam. No i dopiero teraz, jak już je wszystkie mam, wiem, że tak naprawdę to potrzebny mi jest ten jeden Macknyfe, plus jeden Pearson do wyczesywania podszerstka, a reszty po prostu nie używam!No i nadal próbuję, bo zawsze jest szansa, że coś, czego jeszcze nie spróbowałam spełni jakieś niespełnione trymerskie marzenia... :wink: Na tej zasadzie kupiłam teraz tego Muckrakera. Pasmotrim, uwidim.
  10. Na pewno każdy trymuje inaczej, więc ja przekazuje tylko moje własne doświadczenia. A więc ja mam komplet Mackynfów od niepamiętnych czasów. I używałam ten koplet tak, że w końcu nawet pomarańczowego noża nie przywiozłam ze sobą do Polski :roll: (nie było warto, bo w zasadzie nigdy go nie używałam), a niebieski, owszem, przywiozłam, ale używam go bardzo rzadko (a gdybym nie trymowała na wystawy, to nie używałabym nigdy). Zaczęłam używać ten niebieski więcej jak zniszczyłam żółty, ale szybko, niezadowolona z wyników, przerzuciłam się na Pearsona z drewnianą rączką, który również nie leży mi tak dobrze, jak Macknyfe, ale musiał wystarczyć do teraz, kiedy przywiozłam sobie nowego żółtego Macknyfa. NB, komplet Macknyfów składał się oryginalnie z trzech noży, nie czterech (pomarańczowy, żółty, niebieski). Zielony Macknyfe to tzw. Muckraker, który ma tak jakby podwójne ząbki. Ostatnio dodali jeszcze dwa: bardzo rzadki (Coarse) z kremową rączką, i gęstszy Muckracker II z czerwoną. Ja kupiłam sobie jeszcze ten nowy, gęstszy Muckracker II na próbę. Wszystkie Macknyfy można zobaczyć tutaj. Szczegółowe informacje i zbliżenia ostrzy są tutaj Aluzja, ja poproszę na priwa ceny kompletu i indywidualne!
  11. Witaj, Terry! Fajnie, że ciągle jesteś z nami, nawet jeśli tylko cichutko! :)
  12. Wojtek, ja trymuję zazwyczaj częściej, niż cztery razy do roku i przygotowuję psy na wystawy, ale i tak, pomimo że mam dziesiątki różnych trymerów, używam w zasadzie tylko jednego: żółtego Macknyfa. Odpowiednik u Aluzji jest również żółty. Różnica jest w materiale, z któego zrobione są rączki - Macknyfe mają rączki metalowe, a te od Aluzji - balsamowe. W Stanach, drewniane rączki mają trymery Pearson, które są podobne do Macknyfów, ale różnią się właśnie tymi rączkami i wiele osób je preferuje (pomimo że są droższe). Ale mnie akurat lepiej leżą metalowe rączki Macknyfów.Tak że ja polecałabym właśnie tylko jeden nożyk - ten żółty. Warto jeszcze mieć coś do wyczesywania podszerstka, co od biedy można robić tym samym, ale lepiej robi się czymś zupełnie innym. No i dwie szczotki - jedną z miękkich drucików, do łap i pyska, a drugą z włosia - do grzbietu. I na koniec małe, ostre nożyczki z zaokrąglonymi końcami do wycinania włosów z pomiędzy opuszek - ja te same używam do przycinania włosów na brzuchu, choć to lepiej robi się maszynką. A co do cennika, to ja też jestem ciekawa ceny tych nożyków... Aluzja?
  13. INA, gdybyś była twarda ze dwie-trzy trudne noce, to byłoby po kłopocie... :wink: Ja nadal tak radzę :( . Misia teraz częściej śpi u mnie w łóżku, niż nie, ale to jest MÓJ wybór i ona w klatce też potrafi spać bez kłopotu, co się jej często przydaje.
  14. Aluzja, napisz coś więcej o tych nożach...? Wyglądają na podróby Macknyfów, nawet kolory rączek pasują, zgadza się? Ja właśnie przywiozłam dla Api Macknyfa z USA, gdybym wiedziała, że tutaj jest coś podobnego dostępne, to oni mieliby nożyk wcześniej, a ja nie musiałabym się fatygować... Zresztą swojego Macknyfa musiałam właśnie po 30 latach wymienić, bo go wyszczerbiłam otwierając nim puszkę :evil: .
  15. My zrobiliśmy RTG płuc, żeby sprawdzić, czy nie ma przerzutów do płuc, USG jamy brzusznej, żeby sprawdzić, czy nie ma przerzutów gdzie indziej, EKG serca, żeby się upewnić, że serce zniesie operację, no i badania krwi, żeby sprawdzić, czy nie ma jakichś innych przeciwwskazań. Tyle badań głównie dlatego, że to już stary piechol był.
  16. Flaire

    nie chce jesc

    Jak Leonowi Mokki zablokował jelita kawałek piłki, który połknął, to też kilku wetów jej wmawiało, że pies nie je, bo akurat suczki mają cieczki :o . A pies nikł w oczach. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego zablokowane jelite są tak trudne do zdiagnozowania! :evil:
  17. Ja operowałam guzy sutków u starej wyżlicy-znajdy. Jeden guz był bardzo duży (wielkości dużej śliwki), dwa pozostałe - mniejsze (ziarnka grochu). Zaczęliśmy od kompletu badań, żeby się upewnić, że nie ma przerzutów - nie było :) - i żeby upewnić się, że serce jest w porządku - nie było :( . Podaliśmy suni leki na obniżenie ciśnienia tętniczego, odczekaliśmy dwa tygodnie, i zrobiliśmy zabieg używając narkozy wziewnej. Jak już sunia doszła do siebie, znalazła się właścicielka - stąd wiemy, że sunia miała wtedy 12 lat. Guz był taki wielki, bo podobno jakiś wet powiedział właścicielce, że lepiej go nie ruszać :evil: . Ciekawe, czy gdyby u właścicielki wykryto raka piersi, powiedzieliby to samo :evil: .
  18. Airedale wywodzą się z Otterhoundów, a Otterhoundy to autentyczne wodołazy... No i Airedale niby miały to po Otterhoundach odziedziczyć, ale chyba niektóre odziedziczyły lepiej, niż inne, bo jeszcze nie posiadałam takiego, który sam z siebie kochałby wodę (choć słyszałam o takich). Wszystkie moje musiałam uczyć pływać, bo właziły tylko po rzuch i brodziły, ale jak już się nauczyły, to owszem, lubiły się kąpać. Ale to ciągle nie to samo, co Nowofundlandy mojej przyjaciółki, które próbują pływać w każdej kałuży...
  19. Aluzja, latająca Ginger jest SUPER! A aga_ tym wytłumaczeniem Ci się po prostu grzecznie odwdzięczyła za udostępnienie jej stolika w Poznaniu! :wink: (I ja się jeszcze dołączam z podziękowaniem!)
  20. No to jak historia, to historia... :D . Oto pierwsza urodzona u mnie sunia. Zdjęcie bardzo kiepskie (Bo Tarry była o wiele ładniejszą sunią, niż na nim wygląda), ale jedyne, które mam ze sobą w Polsce i bardzo historyczne - Tarry wygrywa tu w 1982 roku BOS na wystawie Westminster w niezawodnych rękach Petera Greena.
  21. Jeśli przez "sztuczne" masz na myśli suchą karmę, to akurat na to pytanie znam odpowiedź :D : nie żyły! Przynajmniej mojego psa nie było na świecie w czasach, kiedy nie było suchej karmy. To samo można powiedzieć o kilkudziesięciu pewnie pokoleniach od niej wstecz.Psy już dawno, dawno nie są dzikimi zwierzętami, żywiącymi się tym, co upolują. Nawet jeśli właśnie takie upolowane jedzenie było kiedyś dla nich najzdrowsze (co wcale nie jest pewne - pewne jest tylko, że było jedynym dostępnym), to już dawno tak być nie musi (i z badań wynika, że nie jest - czytałam gdzieś ostatnio o badaniach statystycznych, które wykazują, że dysplazja występuje częściej u psów karmionych BARFem).
  22. Po miękkiej, cielęcej z główka, etc. Misia dostawała śluzowatej biegunki, bo połykała duże kawałki, które drażniły jelito, gdy je wydalała (a pewnie i resztę przewodu pokarmowego również). Ona jest bardzo żarłoczna i wszystko połyka w największych kawałkach, jakich się da. Dodam jeszcze tylko, że dostawała kości regularnie w dzieciństwie - tak regularnie, że skojarzenie kości z jej problemami żołądkowymi zajęło mi trochę czasu - aż do dnia, gdy w jej kupie zobaczyłam otoczony śluzem kawałek kości. Wtedy przestałam dawać kości i problemy zniknęły. Łatwo mi uwierzyć, że mogłoby ją spotkać coś podobnego, jak znajomego BEBE - że taki większy kawałek mógłby ugrząść gdzieś w przewodzie pokarmowym, bo ona nie traci czasu na gryzienie...
  23. Jak Misia była w USA, to mieszkała u właścicielek reproduktora, którym ją kryłam przez trzy miesiące. One karmią BARFem. Powiedziałam im od razu, że Misia tego nie strawi. Ale one są uparte, jak Wojtek :wink: , i nalegały, że to dużo lepsze, i że na pewno uda im się Misię na BARFa przestawić. (One są bardzo w BARFie doświadczone: same produkują nawet BARFa na sprzedaż - sprzedają to zamrożone). Powiem tylko, że były wytrwałe, bo sprzątały sraczki przez prawie miesiąc zanim dały za wygraną. Oczywiście próbowały przestawiać ją powoli, itd. Po miesiącu zrezygnowały i zaczęły karmić Misię suchym - no i kupy wróciły do normy. Za to gdy Misia wróciła do mnie, jej zęby były w katastrofalnym stanie. Dopiero niedawno udało mi się je doprowadzić do jako takiego porządku. Dla mnie, sucha karma sprawdza się świetnie. Na pewno nie jest ona "wyduszaczem kasy" - przecież nikt nikogo nie zmusza, żeby karmić suchym. Ale moje psy karmione suchą karmą zawsze były zdrowe, miały ładne kupy i świetne zęby. Ja wierzę w postęp medycyny i dietetyki, a producenci karmy właśnie na tym się opierają w swoich mieszankach.
  24. Niezbyt się znam na wrodzonych chorobach westików, choć wiem, że jest kilka, które zdarzają się często, i że dysplazja stawów biodrowych do nich nie należy (zdarza się, ale rzadko). Gdybym miała zamiar kupować szczeniaka rasy, o której chorobach niewiele wiem, to zaczęłabym o starania się dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Robiłabym to poprzez szperanie po internecie (niestety raczej konieczny w tym celu dobry język angielski). Dopiero potem zadawałabym pytanie, które hodowle badają pod kątem tych chorób, które w danej rasie występują najczęściej. W przypadku westików, wiem tylko, że pisała kiedyś na dogomanii Rita, która straciła swoją młodą suczkę westika na wrodzoną chorobę nerek. Teraz nie mam warunków, żeby dowiedzieć się więcej na temat wrodzonych chorób tej rasy, ale może gdy wrócę do cywilizacji, jeśli temat będzie jeszcze aktualny, to mogę poszperać i posprawdzać.
  25. Ja powiem na temat karmy: na mój rozum, to sensacje żołądkowe Viga albo przyoadkowo zdarzyły się podczas zmiany karmy, albo owszem, były z związane ze zmianą, ale nie z samą karmą. Może również nie chciał jej jeść bo właśnie się źle czuł? INA, spróbuj dać mu tę Acanę jeszcze raz i zobacz, jak zareaguje. NB, moje psy też zawsze jadły wszystko, co dostawały. Ale ja ich nie rozpieszczam - dostają michę suchego i tyle. Co do wzrostu - na lot samolotem mam ciekawy artykuł z New Yorkera o tym, dlaczego Europejczycy rosną coraz wyżsi, a Amerykanie - nie (a w każdym razie stosunkowo mniej). Jest to zjawisko, które zauważyłam natychmiast po przyjeździe do Polski: bardzo dużo wysokich dziewcząt... Zobaczymy, co mądrego w tym artykule - ewentualnie dam Wam znać, czego się nauczyłam. sortis, co do panoramek, to nikt dotąd nie prosił... ale obiecuję wstawić, jak tylko dostęp do netu będzie lepszy!
×
×
  • Create New...