-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
:D Z tą pierwszą wojną światową jest o tyle ciekawie, że Airedale Terriery pracowały DLA OBYDWU STRON! Nie tylko w armii angielskiej (w końcu to angielska rasa), ale również w niemieckiej (a Niemcy mają przecież tyle swoich ras! Sprawdzały się z dwóch powodów: po pierwsze, bo są nieustraszone, a po drugie, bo bardzo wytrwałe i odporne na ból. Nawet bardzo ciężko ranne docierały do celu. Ja jestem z natury pacyfistką, więc nie mogę powidzieć, że jestem z tego dumna. To znaczy, jestem dumna z walorów rasy, natomiast niesłychanie mi przykro, że człowiek w ten sposób wykorzystuje swoich przyjaciół - posyła psy na straty w obronie swoich racji, które z psami nic nie mają wspólnego :( .
-
Kachna21, po pierwsze, ja polecam szkolenie dla każdego psa, bez względu na rozmiar. Wyszkolony pies jest po prostu dużo fajniejszy we współżyciu. I dla mnie szkolenie to nie tylko kwestia nauczenia psa podstawowych komend, ale praca z nim przez całe życie, uczenie rozmaitych ciekawych dla niego (a fajnych dla mnie) rzeczy. Pies, który nie ma czasu się nudzić na pewno będzie sprawiał o wiele mniej kłopotów wychowawczych :wink: . Co do opisanie, jak uczyć z łańcuszkiem chodzenia na luźnej smyczy, to zrobienie tego tak szczegółowo, że każdy dobrze by zrozumiał zajęłoby pewnie conajmniej rozdział książki. A jak tu opiszę to powierzchownie, to ludziki źle zrozumieją i poknocą sobie psy... Jeśli mieszkasz w Warszawie lub okolicach, to mogę ewentualnie się z Tobą spotkać i pokazać, o co chodzi. Ale w tym, jak uczę, kluczowe są dwie sprawy: po pierwsze, uczę komendy "nie ciągnij". Po drugie, w uczeniu tej komendy, łańcuszek gra niewielką rolę (choć w moim doświadczeniu, znacznie przyspiesza proces u niektórych psów), natomiast nagrody grają ogromną rolę. I celem łańcuszka nie jest u mnie nigdy ukaranie psa czy też zadanie mu bólu, ale jak najprostsze i najszybsze przekazanie mu, o co mi chodzi w tej komendzie (tzn., że smycz ma być luźna) tak, żeby okres ciągnięcia (który, zakładam, jest co najmniej tak nieprzyjemny dla psa, jak dla mnie) był skrócony do minimum. Gdy pies już rozumie, co to znaczy "nie ciągnij" i wykonuje tę komendę poprawnie za każdym razem, to łatwo sobie wyobrazić, że jest wszystko jedno, co ma na szyi. Niemniej spacery z psem z tendencją do ciągnięcia, nawet po nauczeniu się przez psa tej komendy, będą wyglądać jak monolog nieciągnij, dobry pies, nie ciągnij, dobry pies, itd.... :wink: Dopiero po jakimś czasie takich spacerów, pies kojarzy, że to "nie ciągnij" obowiązuje przez cały czas - ale nawet zanim to skojarzy, ponieważ zna komendę "nie ciągnij", nie musisz się z nim siłować. A więc tu z grubsza opisałam, co chcę osiągnąć. Na napisanie szczegółowych instrukcji, jak to osiągnąć, brak mi niestety nie tylko czasu, ale i talentu :wink: . Ale jeśli mieszkasz blisko Warszawy, to ewentualnie w grudniu mogłybyśmy się umówić na spotkanie.
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
No nie wiem... Z tym to różnie bywało w przeszłości :wink: .Bardzo dziękuję za sprawozdanie! Dostęp do netu taki sobie, a i czasu brak, więc nie będę się rozpisywać... Jutro w USA wielkie święto narodowe i wszyscy jedzą indyka, którego mi przypadło przygotować w domciu, w którym się zatrzymałam. A więc zamieniam się ze szkoleniowca (bo już to tutaj też robiłam :D ) w kuchcika! -
Nawet Misia w Polsce ma dwie: jedna to rzeczywiście adresówka, a druga to blaszka identyfikująca ją jako legalnego psiego obywatela dzielnicy Mokotów. Co znaczy, że opłaciłam za nią podatek, który w tym roku wynosił 1 zł. Za to dostałam ten numerek rejestracyjny (w kajeciku w urzędzie są pod tym numerem moje dane kontaktowe), jak również paczuszkę torebek do sprzątania po psie i wskazówki, jak to robić.A w Stanach, poza tymi dwoma blaszkami, co ma Misia (czyli adresówce i numerze rejestracyjnym odpowiedniego miasta), pieski noszą jeszcze blaszkę potwierdzającą szczepienie przeciw wściekliźnie (z numerem rejestracyjnym szczepionki i adresem kliniki, w której pies był zaszczepiony).
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
INA, nigdy nie jest za późno zaprosić pieska do łóżka... (Choć muszę przyznać, że niektóre moje psy bardzo niepewnie czuły się w łóżku jak były starsze, gdy całe życie miały wstęp do łóżka zabroniony). Ale wyprosić jest znacznie trudniej. Więc ja bym radziła, szczególnie jeśli on próbuje rządzić, być na razie konsekwentnym i nie pozwalać na spanie w łóżku. Jeśli piesek sam chce biegać i skakać, to ok, chodzi o to, jak napisała Aluzja, żeby go nie forsować ponad to, co sam chce robić. -
Airedale Terriery były używane na wojnach (np. pierwsza wojna światowa) w charakterze łączników, jak również do wyszukiwania rannych żołnierzy. Jeśli znasz angielski i wpiszesz do google airedale terrier war to znajdziesz sporo ogólnych informacji, które możesz potem użyć do dalszych, bardziej konkretnych poszukiwań.
-
Sorki, tu gdzie ja jestem papierowej Wyborczej nie ma :wink: . Wygląda więc na to, że artykuł w elektronicznej wersji ucieli - bardzo dziwaczne, bo przecież miejsce na serwerze tańsze, niż drukowanie papieru!
-
To bardzo dobry pomysł. Misi też tak powiem! :wink:
-
To może ktoś w Polsce (ktoś z dogomaniaków???) rozkręciłby taki interes? Bo chyba zapotrzebowanie jest... W USA takich firm jest na tuziny!
-
Jak najbardziej masz rację, tylko żeby takie przypomnienie było odpowiedzialnym dziennikarstwem, a nie tylko panikę siało, to musi zawierać informacje nie tylko o zagrożeniu, ale również, że można coś na ten temat zrobić. A ponieważ w artykule tego brakowało, to ja dodałam tę informację tutaj :D . A jednocześnie przypomniałam, że powinniśmy więcej wymagać od naszych dziennikarzy. :wink:
-
No bo to jest niestety specyficzny feler tych baryłeczek. Słyszałam gdzieś, żeby je lakierem do paznokci pomalować po skręceniu - to podobno pomaga.A swoją drogą, to gdy pracowałam w schronisku, poza psami z otwartymi baryłeczkami, często również zjawiały się psy z zamkniętymi baryłeczkami, które po otwarciu okazywały się... puste! No i wytłumacz mi, jak to możliwe? Może właściciele myśleli, że to tylko taka ozdóbka? :o
-
SZCZĘŚLIWA POSIADACZKA TERRIERA IRLANDZKIEGO !!!!!!!!!!!!!!!
Flaire replied to RITKA's topic in Terier irlandzki
Sorry, jeśli Cię źle zrozumiałam, ale pisałaś to w odniesieniu do "krótkości mojej Ritki", więc nie bardzo było jak zzrozumieć inaczej, niż w odniesieniu do tej oceny: Moja rada to ignorować wszelkie "informacje" o "układach", bo takie układy, nawet jeśli istnieją, to z oceną Twojego psa na ringu nie mają nic wspólnego - przynajmniej do momentu, kiedy masz psa, który regularnie wygrywa grupy. :wink: -
Malutkie sprostowanko: automaty robią blaszki, któe są ok, ale nie tak trwałe, jak adresówka z tworzywa, którą prezentuje Leon (bo blaszki z automatu są z metalu, który jest miękki i z czasem się ściera). Te trwalsze, tak z (twardszego) metalu jak i z tworzywa, trzeba zamówić z góry.
-
To Twoim zdaniem dlatego, że nie ma sposobu skutecznego na 100%, prasa nie ma obowiązku informować, że w ogóle jakieś sposoby istnieją? Szczepionki przeciw chorobom wieku dziecięcego też nie są na 100% skuteczne - uważasz, że z tego powodu nie należy dzieci szczepić, a rodziców informować o istnieniu szczepień?Oczywiście zgadzam się z Tobą, że żadna metoda przeciw kleszczom nie jest na 100% skuteczna. Ale moim zdaniem, należy wyprobować rozmaite preparaty i wybrać ten, która dla Twojego psa jest najskuteczniejszy. Wiem, że mam wiele szczęścia, ale odkąd używam preparatu przeciw kleszczom (czyli od ok. 10 lat) nie znalazłam na moich psach ani jednego wbitego kleszcza - a przedtem znajdowałam ich dziesiątki. Więc chociaż wiem, że używany przeze mnie preparat nie jest na 100% skuteczny (bo tak pisze nawet sam producent) i każdego dnia mogę tego pierwszego kleszcza znaleźć, to preparatu używam, bo dla mnie działa super - dużo lepiej, niż nie robienie niczego. I uważam, że prasa ma obowiązek o takich rzeczach informować.
-
SZCZĘŚLIWA POSIADACZKA TERRIERA IRLANDZKIEGO !!!!!!!!!!!!!!!
Flaire replied to RITKA's topic in Terier irlandzki
A ja jak takie rzeczy czytam, to szlag mnie trafia. Ludzie, obudźcie się! Wystawy to konkursy piękności! Nie każdy pies każdemu sędziemu się podoba. Na prawdę myślisz, że ktoś się umówił z sędzią, żeby w Twoim opisie napisać, że pies jest za krótki, pomimo że naprawdę nie jest? I czy uważasz, że taki "układzik" dotyczył tylko Twojego psa, czy każdego, który ten sędzia tego dnia sędziował? Pamiętał te wszystkie szczegóły, co ma o którym napisać i gdzie go uplasować, czy też z notatkami na temat tych "układzików" przyjechał?Gdy aga_ w Poznaniu dostała od p. Chwalibóg ocenę bardzo dobrą, też jej hodowcy starali się wmówić, że "układziki". Na szczęście aga_ jest za mądra, żeby w takie bzdury wierzyć - bo przecież jej suczka była jedyna w swojej klasie, o jakie "układy" mogło chodzić??? Może, może gdy chodzi o BISy, to jakieś tam układy czasem się zdarzają. Ale na pewno dużo rzadziej, niż to sobie coponiektórzy wyobrażają. I na pewno nie na poziomie ocen czy lokat w klasie mało popularnej rasy. Hough. -
Murak, kiedyś też tak myślałam... Ale co gdy masz psa, który, na widok tego, że Ty wychodzisz, udaje się na swoje posłanie? No i zapraszasz go na spacer, a on wygląda, jakby mówił "daj mi spokój, nie widzisz, że śpię?" :lol: :lol: :lol: Tak czasami zachowuje się moja Misia - taki z niej domator. Na szczęście nie zawsze - ale gdy na przykład pada deszcz, to w ogóle można zapomnieć o spacerze. Ale ja i tak to ignoruję i ciągnę biednego psa na dwór. :lol: :lol:
-
Z tego co słyszałam, próbowała się pożreć z jakąś szkotką. Zupełnie nie jak moja Misia, więc może rzeczywiście tęskni :cry: .
-
Ja o tym: Nie, nie, nawet nie będę pytać, dlaczego pies szarpie :wink: . Chciałam tylko powiedzieć, że czytając Wasze wypowiedzi o zgubionych adresówkach wnioskuję, że wiele problemów wynika nie z samej adresówki, tylko ze zposobu przyczepienia jej do obroży. Więc ja podam nasz: adresówka Misi nie wisi na żadnym kółeczku, tylko na specjalnym drucie. Za kilka groszy w Obi kupuję taki bardzo gruby drucik w kształcie litery S. Przy pomocy obcążek (bo inaczej się nie da - drut za gruby) przymocowuję adresówkę do jednej strony S (wsuwam adresówkę na drut, poczym zaginam górę S tak, żeby tworzyła zamknięte kółeczko). Następnie drugą stronę tego S zahaczam o kóło na obroży i znów zaciskam S obcążkami. W końcu, S wygląda jak 8 z adresówką w jednym kółku, a kółkiem do obroży - w drugim. A kółeczka tego 8 są tak maleńkie, że smyczy da rady o nie zaczepić. Jest to naprawdę bardzo proste, a tak przyczepionej adresówki jeszcze żaden z moich psów nie zgubił. Natomiast te kółeczka są do chrzanu - nie potrzeba nawet źle zapiętej smyczy, żeby się rozleciały. :evil: I jeszcze jedno: patrzmy w przyszłość i czipujmy. Na razie niewiele to da, ale im więcej z nas to zrobi, tym szybciej będzie to czemuś służyło.
-
To skandal, że w takim artykule nie podają sposobów, jak chronić psy przed kleszczami innych, niż trzymanie psa w domu :evil: .
-
1,5 tygodnia to dosyć, żeby mieć trwałe efekty z odpowiednio używanego łańcuszka. W Twoim opisie, jak go używałaś, mnie rzucają się w oczy bardzo podstawowe błędy, dlatego pytałam, czy konsultowałaś się jeszcze z tym szkoleniowcem.A w każdym razie najważniejsze jest to, że masz już metodę, z której jesteś zadowolona, i która przynosi oczekiwane przez Ciebie efekty.
-
Żaden pies nie "potrzebuje", bo każdego można nauczyć na rozmaite sposoby. No i każdy sposób, źle używany, nie będzie efektywny. Niemniej każdy ma swoje różne wady i zalety - więc sposób trzeba dopasować na tej podstawie do psa i właściciela. To przykre, bo wygląda, że straciłaś czas i pieniądze. A pytałaś tego szkoleniowca, który Ci niby pokazał, jak łańcuszka używać, dlaczego miałaś taki kiepski efekt używając metody, której Cię nauczył? Miał jakieś rady na ten temat?
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
API, INA, dziękuję za reportaże. Może tu i pięknie, ale Was brakuje. No i Misi. Obecnie jest środek nocy, ale ja ciągle jestem jakaś czasowo "odwrócona" i spać nie mogę. Dzisiaj opuszczam słoneczną południową Kalifornię (gdzie odwiedzałam rodziców) i wracam do siebie na północ, gdzie już nie jest tak słonecznie, ale przynajmniej na pocieszenie mam bandę nowofundlandów :lol: . -
Niestety zabieranie Misi na krótkie wycieczki do Kaliforni jest po prostu nierealne - tu się za długo leci. Musiałabym to robić tak, jak zrobiłam, gdy przywiozłam ją do Polski, czyli w dwóch częściach - najpierw hop do NY, potem przerwa(co najmniej dwa dni), potem drugie hop do Kaliforni. A taka opcja trwa za długo i tania też nie jest... Więc nie mogę na temat Misi zbyt wiele napisać... Może Mokka wie więcej.
-
Jeżeli efekt jest taki, że pies nie ciągnie na łańcuszku, a inaczej ciągnie, to na pewno źle - przecież nie o to Ci chodziło. :wink: A z Twojego opisu wynika, że na pewno robisz to inaczej, niż ja.
-
To jednak dowiedziałaś się źle, jak się używa łańcuszka. Poprawnie używany nie doprowadzi do takich skutków - stąd mój pierwszy post.