Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Minio, jak pięknie wytrymowana!!! :D JA KCEM SCENIAKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  2. [quote name='ciacho']różnica między sprzączką a klamerką jest taka że moja klamerkę łatwiej (wg mnei) sie zapina - nie trzeba trafiać w dziurkę w pasku - więc różnica polega na wygodzie[/quote]My nauczyliśmy się wkładać bez rozpinania :D . Mamy numer 9, Made in Italy, kosztował (ze trzy lata temu) 36 zł. Pamiętajcie, że cena również zależy od rozmiaru. :D Wstawiałam gdzieś na dogo zdjęcia Misi w tym namordniku, ale nie chce mi się szukać, bo jestem leń, a i tak wszyscy tu wiedzą, o jaki chodzi :D .
  3. Flaire

    Krwisty problem...

    Tylko tyle, że sól jest rozpuszczalna w wazelinie, więc przed aplikacją wazeliny i po każdym spacerze umyś łapy z soli. Inaczej, wazelina tworzy solny kompres na łapie...
  4. [quote name='esthom']Macie może na to jakieś sposoby?[/quote]Ja mam sposób! Rasa, która nie linieje! :D :wink:
  5. Nor(a), dziwię się, że nie dali Ci czegoś przeciw bólowi, skoro pies tak bardzo cierpiał :evil: . Organizm goi się znacznie szybciej i lepiej bez bólu. Tak jak coztego, radziłabym spróbować jakiś kubraczek. Na pewno da się wymyśleć coś, czego sunia by nie zdjęła, szczególnie jeśli ją pilnujecie. Moje doświadczenie jest podobne do coztego - w kubraczku, pies szbko traci zainteresowanie tym, co jest pod spodem.
  6. Petra_, wiesz, każdy organizm inaczej reaguje na wirusa, może Łatka była jakoś odporniejsza...
  7. [quote name='pszym']Tak naprawdę, to Julka zdominowała chłopaków... :lol:[/quote]No i tak być powinno. Baby górą! :D
  8. [quote name='Petra_']Może tak trzeba i wet chucha na zimne... :roll:[/quote]Petra_. mnie się wydaje, że skoro Gringo jest chory, a one tyle razem przebywali, to jest bardzo prawdopodobne, że Łatka złapała to samo. Brawo dla pani doktor, że to znalazła.
  9. pszym, wygląda na to, że Julka w pełni zadomowiona! :D Czy w ogóle były z tym jakieś problemy? I czy w końcu dogadali się z Rolkiem w kwestii zabawek?
  10. Juleńka kochana! :iloveyou:
  11. tanita, nie obwiniaj się, każdy pies może złapać jakiegoś wirusa. [quote name='tanita']wet powiedział, żeby go obserwować bo na dokładkę mógł też coś połknąć i jakieś ciało obce też może dawać podobne objawy[/quote]Na pewno wet wspomniał o tym, że należy obserwować, czy pies robi kupy i jak te kupy wyglądają. Brak kup może znaczyć jelito czymś zablokowane.
  12. [quote name='Martini***']Treserka ma ciuchy narciarskie, wygląda jakby przed chwilą wróciła z Alp :P [/quote]Ja też tak chodzę!!! :D Tylko nie chciałam sobie niszczyć dobrej kurtki narciarskiej, ale na szczęście niedawno sobie przypomniałam, że mam w piwnicy stary, "urzędowy" strój ratownika górskiego (z czasów, gdy pracowałam jako taki), który jest mi już do niczego nie potrzebny. Ponieważ ratownicy muszą przebywać w tych strojach cały dzień w bardzo różnych warunkach, są one bardzo mocne i nieprzemakalne. Więc teraz mam nowy superwoski "psi" strój, którego jedynym mankamentem jest ogromny krzyż na plecach (znak identyfikacyjny ratownika :D ).
  13. [quote name='Eclairs']Jestem strasznym zmarzluchem i już się boję jutra, bo jutro idziemy z Eklerkiem na pierwsze zajęcia praktyczne do psiego przedszkola. A tu taka paskudna pogoda.[/quote]Eclairs, ubierz się cieplutko! Ja też jestem zmaźluchem okropnym, ale nawet na zimowym szkoleniu nigdy nie marznę, bo jestem ciepło (i nieprzemakalnie!) ubrana. A smakołyki podaję w rękawiczkach! Trzymamy kciuki - będzie fajnie. To super, że się szkolicie! :D
  14. [quote name='Eclairs']Eklersik ma dzisiaj prawie urodzinki! Dokładnie 4 miesiące :BIG:[/quote]No to wszystkiego najlepszego dla słodziutkiego prawie solenizanta! :D
  15. [quote name='asher'][b]kayla[/b], napisz prosze, jak poradzilabys sobie klikerem z zachowaniem samonagradzającym sie? Na przykład: przywolujesz psa do siebie, pies jest juz tuz tuz, kliker w garsci gootowy do uzycia, druga reka w kieszeni gmera w poszukiwaniu nagrody. Nagle... pies zbacza z trasy, dopada kreciego kopca i zaczyna kopac, kompletnie cie ignorujac. Jak zareagujesz?[/quote]asher, ja Ci potrafię dać "oficjalne" odpowiedzi na to pytanie. Ty też je pewnie znasz. :wink:
  16. [quote name='kayla']Uwazam, ze kary nie sa skuteczne. Gdyby byly, to ktos kto zaplacil mandat za zbyt szybka jazde nigdy wiecej nie przekroczylby predkosci, a ktos kto raz mial kaca, nigd wiecej by sie nie upil.[/quote]To nie do końca tak. Psycholodzy bardzo dokładnie studiowali skuteczność kar i okazuje się, że niektóre kary, szczególnie te natychmiastowe i bardzo surowe, są niesłychanie skuteczne. Tyle że ja nie chcę stosować kar, a już szczególnie surowych kar, w wychowaniu mojego psa. (Problem z przykładami, które podałaś jest ten, że nie są ani bardzo surowe, ani natychmiastowe). kayla, dla mnie problem z uczeniem wyłącznie na zasadzie tego, co się psu opłaca, jest taki, że są rzeczy, których nie chcę żeby mój pies robił bez względu na to, czy mu się opłaca, czy nie. Są to w szczególności sytuacje, gdy od odpowiedniego zachowania zależy życie bądź też bezpieczeństwo psa. W tych sytuacjach, ja nie chcę, żeby pies się zastanawiał, co mu się bardziej opłaca, albo, co gorsze, żeby zdecydował, że tym razem opłaca mu się co innego niż zwykle. W takiej sytuacji ja chcę żeby pies reagował i to odruchowo, natychmiast. Takie odruchy jak najbardziej można wyszkolić "pozytywnie", ale z reguły nawet osoby szkolące pozytywnie używają metod, które pozytywne nie są, i które zawierają pewne elementy przemocy. Na przykład, psy uczone przychodzenia na zawołanie, nawet przez osoby szkolące "metodami pozytywnymi" często biegają w czasie takiego szkolenia z długą linką. Do czego jest ta linka, jeśli nie do ograniczenia kierunku ruchu psa? A czym jest takie ograniczenie, jak nie przemocą? Moim zdaniem, "szkolenie pozytywne" jest bardzo niefortunnie nazwane i w rzeczywistości nic takiego nie istnieje. I jeszcze jedna rzecz. Ja mam mocną więź z moim psem - na tyle mocną, że mój pies z reguły nie chce robić rzeczy, które mi się nie podobają. Dla niektórych psów, to jest ważniejsze, niż jakiekolwiek smokołyki - sama raz miałam takiego psa i wiem, że nie ma lepszego. Ale co za tym idzie, moim obowiązkiem jest przekazać mojemu psu, że coś mi się nie podoba. Nie muszę go karać, nie muszę go szarpać, nie muszę na niego krzyczeć - ale jeśli dla niego jest ważne, żeby zachowywać się tak, jak pani lubi, to ja muszę mu przekazać, czego pani nie lubi. Dla niektórych psów, zrozumienie, że pani danego zachowania nie lubi wystarczy, żeby tego zachowania nie powtarzały, a odwracanie uwagi i pokazywanie w zamian innego pozytywnego zachowania nie przekaże im, że to poprzednie było niepożądane.
  17. [quote name='Marmasza']I o ile zachowanie czystości czy spokojne zachowanie (nie skakanie) bez wątpienia zaliczę do wychowania, to chodzenie na smyczy już nie koniecznie. Moja pierwsza suka gdy dostałem ją pod opiekę (a miała 6 lat) nie umiała chodzić na smyczy ale nie stanowiło to problemu - ona nie oddalała się ode mnie dalej niż 2-3 metry i mogła chodzić luzem.[/quote]Twoją definicją "wychowania" było wpojenie "zasad postępowania dopuszczalnych w społeczności". Co się na to składa bardzo zależy od tej "społeczności". W bloku w centrum Warszawy, jedną z tych zasad jest umiejętność chodzenia na smyczy. Pies biegający luzem, nawet bardzo blisko właściciela, jest narażony nie tylko na samochody, ale również na mandat od straży miejskiej. Jeśli dodatkowo musisz się z psem przemieszczać po mieście (na przykład do weterynarza) i musisz to robić środkami komunikacji miejskiej, to tam brak smyczy znaczy dodatkowe mandaty od kontrolerów, bądź wręcz zakaz wstępu do pojazdu od kierowcy. Tak więc dla niektórych psów, umiejętność chodzenia na smyczy jest niezbędną "zasadą postępowania w społeczności", podczas gdy dla innych - nie jest. Podobnie z zachowaniem czystości. Psy, które całe życie spędzają na dworzu nie muszą tego umieć, w odróżnieniu od psów mieszkających w domu. Ogólnie rzecz biorąc, co społeczność, to zasady. Czyli linia bardzo płynna i znajdująca się gdzie indziej w Twojej społeczności niż w mojej. :D
  18. [quote name='kayla']Wychodzi na to, że po prostu masz węższą definicję szkolenia pozytywnego. [/quote]Ja nie używałam w tej dyskusji mojej definicji. :wink:
  19. [quote name='tufi']Jestem ograniczona finansowo, aby mu teraz kupic ktoras z diet.[/quote]tufi, dawno temu, gdy pierwsza z moich suk-"nerkowców" wymagała specjalnej diety, nie było jeszcze tych suchych dla nerkowców. Gotowałam jej według specjalnej receptury. W necie jest sporo przepisów na takie domowe diety (z wyszczególnionym procentem zawartego białka, itp). A i z tego co wiem, AM pomogła już nie jednemu dogomaniakowi ułożyć właśnie taką dietę. Cyba nie wypadłoby to drożej, niz Acana.
  20. [quote name='Nitencja']Flaire a ty chcesz sobie zostawic corcie po Misi ?? [/quote] TAK!!! Ale przy moim braku szczęścia w tych sprawach, nic się nie uda :( . [quote name='Nitencja']No i kolejne pytanie czy zamierzasz zostac w Polsce??[/quote]Nie, na pewno nie na stałe. Ale kiedy wrócę do Stanów - jeszcze nie wiem.
  21. [quote name='kayla']Nie bardzo sobie potrafie wyobrazic oddanego wlasciciela robiacego takie rzeczy (ograniczona wyobraznia najwyrazniej).[/quote]Jakie rzeczy????? Ja nie uważam się za osobę szkolącą metodami pozytywnymi, ale żadnych "rzeczy" nie robię! [quote name='kayla'] nie zgadzam sie z Toba, ze czlowiek myslacy "uderze cie, uzyje obrozy elektrycznej cie, ale to dla twojego dobra" potrafi stworzyc taka wiez. [/quote]kayla, tu zakładasz, że osoby, które nie uważają, że szkolą "metodami pozytywnymi", biją i maltretują psy "dla ich dobra". To nieprawda. Znów, ja, jak i inne osoby, z którymi razem szkolę, nie szkolą "metodami pozytywnymi", a psów nie bijemy i nie maltretujemy. A trudno sobie wyobrazić bliższą więź między właścicielem i psem niż ta, która panuje pomiędzy np. Mokką a Leonem.
  22. [quote name='Martini***']Faire, myślę że każdy pies powinien jakieś szkolenie przejść ( chciażby najbardziej podstawowe ) to bardzo pomaga w stworzeniu z psem duetu.[/quote]Ja właśnie też tak myślę. :D Właściciele, którzy nie szkolą często nie zdają sobie sprawy z tego, że szkoląc otwierają zupełnie nowe poziomy porozumienia z własnym psem. Brawo, Martini***, za złapanie tej pasji! Airedale nie należą do psów najłatwiejszych do wyszkolenia, natomiast wyszkolone, na pewno są jedne z najlepszych! :D Zdawaj sprawozdania z postępów! My z Misią byłyśmy dzisiaj na agility. Pogoda była fatalna, a Misia-cieczkowiec była o wiele bardziej zainteresowana zostawianiem psich "wizytówek" gdzie tylko się dało niż bieganiem po torze. Węszyła, ciągnęła do innych miejsc, żeby węszyć i siusiać dalej i w ogóle była raczej nieznośna. Tak że przebiegła tylko kilka razy - bardzo ładnie i bezbłędnie - a jak tylko zaczęła biec tak, jakby robiła mi łaskę, to przerwałyśmy zajęcia. Niestety Misiołek z cieczką jest psem w bardzo kiepskim humorku :( - ogonek pod siebie, uszy po sobie i w ogóle nie w sosie - tak ma przy każdej cieczce. :( Szkoda mi jej. :( Mokka mi mówi, "pospiesz się z tymi szczeniakami żebyś ją mogła wysterylizować" i ma rację.
  23. [quote name='kayla']Ale wiez z psem to cos wiecej niz przywiazanie psa do czlowieka. Mialam na mysli to cos co jest miedzy odpowiedzialnym wlascicielem i jego najlepszym czworonoznym przyjacielem. Cos co dziala w dwie strony.[/quote]Dokładnie tak. Ale nie uważam, że ta więź jest głębsza - ani w jedną stronę, ani w drugą - u osób, które szkolą tzw. "metodami pozytywnymi", niż u innych oddanych właścicieli. Natomiast z mojego doświadczenia na pewno ta więź jest głębsza u osób, które psy szkolą niż u tych, które nie szkolą. :D
  24. [quote name='kayla']jakie metody, taka więź...[/quote]Właśnie z tym się nie zgodzę. Jest bardzo wiele przykładów maltretowanych psów, które jednakże są niesłychanie przywiązane do (maltretujących je) właścicieli. Tak samo zresztą jest z dziećmi. Pracowałam trochę z dziećmi, które zostały usunięte z domu rodziców, bo były przez nich maltretowane. To, czego takie dzieci chcą najbardziej, to powrócić do rodziców. Psycholodzy mają na ten temat wytłumaczenia, zapewne inne dla psów niż dla dzieci, ale faktem jest, że nie ma prostej korelacji pomiędzy przywiązaniem do właściciela, a tym, jak pies jest przez tego właściciela traktowany.
  25. [quote name='kayla']Kliker jako narzedzie szkoleniowe jest bardzo fajny i precyzyjny. Np teraz ucze psa komendy "nie rusz". W czasie pierwszej sesji pies probowal dostac smakolyk zamkniety w rece i kiedy sie zniechecil - uslyszal klikniecie ("to co teraz robisz jest ok") i - jako nagrode ten sam smakolyk, ktory bezskutecznie probowal wydostac. W tej chwili po kilku sesjach na haslo "nie rusz" pies demonstracyjnie odskakuje od lezacego na podlodze smaczka na 3 kroki (swoje ;-) ). Nie wiem jak rownie szybko nauczyc tej komendy inna metoda.[/quote]Naprawdę??? Przecież to bardzo proste. Tak samo, tylko zamiast klknięcia, w momencie, w którym pies przestanie się interesować - pochwała (jakakolwiek) i smakołyk. Działa błyskawicznie, przynajmniej w moim wykonaniu. [quote name='kayla']Psy szkolone pozytywnie [...] Wiedza, ze z reki pana nie spotka ich nic zlego. Z wlascicielem laczy je zaufanie i mocna wiez.[/quote]To jest rzeczywiście bardzo ważne, ale nie jest tylko i wyłącznie domeną szkolenia pozytywnego :wink: . Na przykład, pies szkolony obrożą elektryczną również wie, że [b]z ręki pana [/b]nie spotka go nic złego, a obroża elektryczna na pewno nie jest metodą pozytywną. Zaznaczam od razu, że w żadnym wypadku nie polecam tu szkolenia obrożą elektryczną - chodzi mi tylko o to, że to, co napisałaś nie jest unikalną cechą szkolenia pozytywnego, a raczej jest cechą większości metod, które działają.
×
×
  • Create New...