Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. [quote name='aga25']moja pani weterynarz powiedziała, że ten antybiotyk który moja Tosia podawała nie wplywu na wyniki że sa takie które fałszują badania ale ten akurat nie [/quote]Jesteś absolutnie pewna, że to dokładnie powiedziała? Bo dla mnie to się kupy nie trzyma - może źle zrozumiałaś? Jeśli ten antybiotyk w ogóle działa, to coś tam nawybijał i tego, co wybił teraz tam nie ma, a za to może być więcej czegoś innego. Więc jeśli teraz zrobisz posiew to urośnie Ci być może coś zupełnie innego niż to, co urosłoby przed podaniem antybiotyku. Chyba że ten antybiotyk nie miał żadnego wpływu na te drobnoustroje, które tam mogły grasować, a wtedy nasuwa się pytanie, po co został podany. :roll:
  2. [quote name='Asiaczek']A swoją drogą, owa hodowczyni musiała być bardzo pewna siebie, że taką informację od sędziego ujawniła, a i sędzia siakiś-taki, układowy (?), pozwolił na takie zachowanie?![/quote]A jesteśmy pewni, że tak właśnie się stało? A nie, że sędzia dzielił się po prostu spostrzeżeniami - niepotrzebnie, ale jeśli ta osoba była np. asystentem, to przynajmniej być może z jakimś pożytkiem - a osoba wyciągnęła wnioski i z wielkiego przejęcia poinformowała o nich koleżankę? :niewiem: Ja muszę powiedzieć, że nie miałam pojęcia, że jakikolwiek wybór odbywa się na ringu przygotowawczym - nikt mi o tym nie powiedział - i za pierwszym razem, gdy się na takim ringu znalazłam, po prostu sobie tam czekałam, aż tu nagle widzę, że sędzia się nam przygląda... :o W wielkim popłochu ustawiłam sukę; na ringu honorowym już specjalnie dokładnego przeglądu nie było, tylko taka parada, a dla nas ... kolejne BOG III. :D I to od Pani Sędzi, która kilka tygodni wcześniej nawet rasy nie dała, bo zauważyła, że Misia źle ucho nosi. Dzięki jej na ten temat wtedy uwadze udało się bardzo wcześnie zdiagnozować zapalenie ucha i szybciutko je wyleczyć. :D No i to zostało docenione. :D A tą bardzo spostrzegawczą i miłą sędzią była Pani Witkowska.
  3. [quote name='Martini***'][code]Martini mój airedale miał ten zabieg robiony w Warszawie przez dr Garncarza pare lat temu - rezultat: nic nie pomogło, takze rozglądaj się rownież za innymi rozwiązaniami.[/code] Podaję nowe krople -> jest lepiej -> jestem dobrej myśli :)[/quote]A Mokka dopiero co leczyła swojego psa na tę przypadłość u doktora Garncarza bez zabiegu i z tego co wiem, wszystko jest dobrze. Może pogadaj z nią. Z mojej lektury wynika, że kiedyś to się leczyło takim zabiegiem, ale obecnie uważa się, że to rzadko kiedy jest skuteczne. A szczególnie, o ile pamiętam (tu moge się mylić, a nie mam czasu sprawdzić), wiele młodych psów z tego po prostu wyrasta.
  4. [quote name='INA']eh zadziorny nie znasz się na sztuce ?8) :wink:[/quote]Właśnie, zadziorny, co z Tobą? Nawet mój pies się zna na sztuce, szczególnie sztuce mięsa! :wink: :lol:
  5. Jeszcze jeden bardzo dobry link, po angielsku: [url]http://www.acvs.org/MammaryTumorsinCatsandDogs/[/url]. Ten pochodzi ze strony ACVS, czyli organizacji zrzeszającej chirurgów weterynaryjnych.
  6. [quote name='Tebusa']ja kiedys kupilam w slepie zoologicznym jakas paste dla psow mietowa za 20 zl- moja sunia jej nienawidzila wiec teraz ma taka dla dzieci truskawkowa :] pomysl jej weta mojej suni smakuje :][/quote]Tebusa, mój wet-stomatolog odradza używania ludzkich past dla psów. Problem w tym, że ludzka pasta, nawet dla dzieci, nie jest przewidziana do spożycia - ją się wypluwa, bo ma składniki, których spożywać nie należy, przynajmniej w takich ilościach. Nie wiem, na ile to prawda, a na ile marketing, ale ponieważ wiem konkretnie o jednym takim składniku, to dla psa używam tylko psiej pasty.
  7. INA, widzę, że nauka obróbki zdjęć pędzi całą parą. :wink:
  8. [quote name='grygy']na drugiej wystawie, sędzinie bardzo się nasza sunia podobała, kilka razy brała jej włos w rece, mówiłą, że będzie miała śliczny kolor włosa, że jest śliczna itd po czym dostaliśmy 2 m-sce i ocene obiecującą :o[/quote]Czyli konkretnie to, co Ci się nie podobało - i o czym tu piszesz w topiku o "skandalach" - to jest fakt, że Twój szczeniak otrzymał nie tę ocenę, jaka Ty uważasz, że mu się należała? Że sędzi owszem, podobała się Twoja suczka bardzo, ale nie aż tak bardzo, jak podoba się Tobie? Że inna podobała się bardziej? Bo jak nie o to chodzi, to nie rozumiem, na czym tu ten "skandal" polegał. Niemal każdy wystawca, poza sukcesami, ma i porażki - bez tego nie byłoby wystaw. :roll: Jedynego, czego możemy "oczekiwać" od sędziego to rzetelności i uczciwości - chciałoby się tez napisać, "wiedzy", ale przy tylu rasach, nawet to nie zawsze jest możliwe, niestety, a jednak sędziowie z uprawnieniami do wszystkich ras są potrzebni - w końcu ktoś musi te bisy wybierać. :wink:
  9. U Misi to jest narazie wyłącznie reakcja na ból, żeby nie wiem jak niewielki. Wchodzi do lecznicy chętnie, ze wszystkimi się wita, ciasteczka w prezencie zaiwania, na stół jest stawiana rzadko, bo raczej Pan Wet na podłodze się kładzie, ale ze stołem tez nie ma problemu (jest do tego przyzwyczajonna). Można szperać w zębach i oglądać, co się chce, można osłuchiwać, chociaż widzę, że powoli z tym tez czuje się mniej pewnie. Ale jeśli coś zaboli choćby trochę, to jest wrzask na cały Mokotów... A co, niech wszyscy wiedzą, że tutaj psy męczą! :wink:
  10. No to jeszcze o naszej pierwszej zmianie sędziego. :wink: Łódź, na miejscu dowiadujemy się, że sędzia zmieniony - będzie sędziować ktoś z Rumunii. Natychmiast ring obiega plotka - no to mamy wszyscy przechlapane, bo będzie wystawiany rumuński pies, na pewno ten sędzia podstawiony, żeby rumuński pies mógł wygrać. No i co? Rumuński pies nie wygrał, a moja sunia, w ostrej konkurencji, wygrała z klasy otwartej swojego pierwszego CACIBa. A były w konkurencji również suczki w klasie championów. :D
  11. Jeśli czytasz po angieslku, to [url=http://www.upei.ca/~cidd/Diseases/ocular%20disorders/entropion.htm]ten link[/url] może być przydatnym a z tamtąd następujący cytat: [quote]Entropion is corrected surgically. If possible it is best to delay surgery until the dog is an adult since the involved facial structures are still growing and changing. More than 1 operation may be required. It is better to correct the entropion conservatively and repeat the operation later if necessary, than to overcorrect causing ectropion. [/quote] Czyli, w moim luźnym tłumaczeniu: Najlepiej, jeśli to możliwe, odłożyć operację do czasu, gdy pies jest dorosły, ponieważ wcześniej struktury pyska ciągle jeszcze rosną i zmieniają się. Może być potrzebna więcej jak jedna operacja. Lepiej jest poprawić konserwatywnie i później, jeśli potrzeba, powtórzyć operację, niż poprawić za bardzo, powodując przeciwną chorobę, gdzie powieka obraca się za bardzo na zewnątrz.
  12. Ja mojej pierwszej wystawy już nie pamiętam, bo była bardzo dawno temu. Ale moją pierwszą wystawę w Polsce pamiętam bardzo dobrze. :D Pierwsza w Polsce długa podróż samochodem, jazda z Warszawy do Torunia, znalezienie stadionu w Toruniu, wszystko to sama i nie mając zielonego pojęcia, jak te wystawy w Polsce się odbywają. Naopowiadano mi o tym, że tu "normalni" ludzie nie mają szans, że układy, itp. A u nas pierwsze CWC i BOG III od Pani Chwalibóg. I miłe słowa, i pytania, kto mi "robi" psa, bo tak ładnie zrobiony. :oops: :D A potem jeszcze wysłałam maila do toruńskiego oddziału, bo ktoś robił zdjęcia na grupie i chciałam się dowiedzieć, czy mogę jakoś zamówic odbitki. A w odpowiedzi dostałam pocztą dwa zdjęcia Misi na grupie z bardzo miłym listem od Prezesa toruńskiego oddziału! :D To była moja pierwsza w Polsce wystawa! :D
  13. [quote name='asher']Swoją drogą, to weterynarze są w dośc... schizofrenicznej sytuacji... No bo z jednej stropny wiedza, że muszą guza wyciąc i że robią dobrze, z drugiej wierzą, że tym wycięciem mogą spowodowac rozsianie[/quote]Nie wszyscy w to wierzą :wink: . Ale zawód jest bardzo trudny, a pacjenci nie zawsze ułatwiają. Weź na przykład moją Misię, z której zrobiła się ostatnio nieprzeciętna histeryczka. Dzisiaj dostała dwa zastrzyki domięśniowe i przy każdym tak wyła, jakby ją ze skóry obdzierano... A biedny wet mówi mi, że chociaż on bardzo dobrze wie, że to aż tak strasznie nie boli, to serce mu się kraje... A jakie sceny urządziła kilka dni temu przy pobieraniu krwi to się nie da opisać - a jeszcze całkiem niedawno, trzy miesiące temu, gdy miała sprawdzany progesteron w celu zrobienia "mapy" jej cieczki, była przy pobieraniu krwi bardzo grzeczna. :roll: W każdym razie Misiątko już na 100% wróciło do siebie po dzisiejszym zabiegu - na spacerku zaczepiało kolegów, zrobiło kupasa jak sie patrzy i dopomina się o żarcie - jak zwykle. :roll:
  14. [quote name='netka']przepraszam,za puzno mozesz to jakoś zmienić??starzsnie glupio zrobuiłam-niepomyslałam[/quote]Nie ma sprawy - załatwione.
  15. [quote name='asiek']A w której klinice to robiłaś ?[/quote]Tę informację proszę tylko na priw (Regulamin punkt 3 się kłania). Mod Flaire
  16. [quote name='asher']Ale jestes pewna, ze to tylko wymysł?[/quote]Nie, ale jestem prawie pewna, że badania raczej temu zaprzeczają, a tak naprawdę to nikt nie wie. Ale raczej teraz uważa się, że komórki raka dostają się do krwiobiegu niezależnie od cięcia. I nigdy, przenigdy nie argumentuje się już u ludzi, że guza należy nie ruszać, bo może sie rozsiać. [quote name='asher']Ale gólne badania nad nowotworami mogły wykazac, że ruszenie guza w jakims odsetku przypadków powoduje jego rozsianie... [/quote]Właśnie ogólne badania raczej wykazują, że ruszanie nie ma wpływu. [quote name='asher']No bo jakoś trudno mi się pogodzić z tym, żeby Jagoelski wierzył w zabobony... :wink:[/quote]Wiesz, ja to widzę inaczej. To nie zabobony - to wiedza, która stała się nieaktualna. Wiedza posuwa się naprzód i czasem jest bardzo, bardzo trudno odejść od czegoś, w co się bardzo mocno wcześniej wierzyło - no bo tak słynny Pan Profesor na uczelni wykładał i w podręcznkiu też tak było napisane. Najlepszy przykład takiej posuwającej się wiedzy to te coroczne psie szczepionki. Pomimo że niezaprzeczalnie nie sa one potrzebne, a moga nawet być szkodliwe, to mnie osobiście bardzo trudno od nich odejść, bo ich szkodliwości osobiście nigdy nie doświadczyłam, a "na rozum" powtarzanie tworzy psa bardziej odpornym (chociaż w rzeczywistowści wcale tak nie jest). Ja to wiem, a jednak wet mnie przekonał, żeby przed szczeniętami Misię ponownie zaszczepić. :roll: I jestem pewna, że wielu wetów nadal wierzy, że te coroczne szczepionki sa konieczne, albo przynajmniej przydatne - ale to nie jest w moim przekonaniu wiara w zabobony, tylko trudności z pozbyciem się czegoś bardzo mocno zakorzenionego...
  17. A oto Misia odpoczywa po zabiegu - Mokka, mam nadzieję, że czytasz ten topik (zabaweczka to prezent od Mokki): [img]http://www.std.org/~hania/misia/misiapozabiegu.JPG[/img]
  18. [quote name='asher']nota bene tez sklasyfikowanych jako małe[/quote]A tak z ciekawości, to Twoje małe jak małe były? Jeszcze podam linkdo strony (jednej z bardzo wielu) z info (po angielsku) o guzach sutków u psów: [url]http://www.marvistavet.com/html/body_mammary_tumors__canine_.html[/url]
  19. [quote name='asher']No ja też poprawię swoją wypowiedź - owszem, trudno jest to udowodnic, ale nie można też wykluczyć. [/quote]Masz rację - z reguły, udowodnić, że coś się NIE dzieje jest bardzo trudno. :wink: Jeśli na przykład ja wymyślę, że jedzenie marchewki powoduje raka, to jak mi udowodnisz, że nie mam racji? Jedyną możliwością jest właśnie statystyka - bierzesz dwie grupy ludzi, jedni jedzą marchewkę, a inni nie - no i jeśli okaże się, że rak występuje w obydwu grupach tak samo często, to raczej marchewka go nie powoduje. To, że rak się przerzuca na podstawie cięcia było właśnie takim wymyśleniem, jak moje o marchewce, a spowodowane pytaniem, skąd ten rak się bierze tam, gdzie go przedtem nie było? Tyle że statystyka wykazała, że znajduje się w tych innych miejscach rzadziej po cięciu, niż bez cięcia, więc to raczej nie cięcie spowodowało przerzut. :wink: Ale to można było stwierdzić dopiero, gdy przestało się po prostu wierzyć "na rozum" i zaniechało się praktyki nie cięcia, żeby nie spowodować przerzutów. Czyli żeby zdobyć tę wiedzę obiektywną, trzeba było przestać po prostu wierzyć.
  20. [quote name='asher']Cały czas wierzy, ale już nie tak bardzo, jak kiedyś.[/quote]No, poprawię moją wypowiedź - ci lekarze, z którymi ja się zadaję - nie wierzą. :wink: [quote name='asher']To jest możliwe, ale na szczęście bardzo mało prawdopodobne.[/quote]Sęk w tym, że nie ma jak udowodnić, że przerzut stał się właśnie na skutek takiej "ucieczki", a nie stałby się inaczej. A statystyki - jedyne dostępne tu narzędzie - wykazują, że raczej jakby się miał stać, to by się stał, a jak nie - to nie, bez względu na cięcie. :wink:
  21. Może napiszę jeszcze tak, dla jasności - przed zabiegiem Sabiny zrobiłaś biopsję, prawda? I na tej podstawie wiedziałaś, co robić dalej. Myśl o tym, co ja zrobiłam Misi jako o biopsji - wzięli próbkę do histopatologii. Tyle że nie mogli tego zrobić igłą, bo guz za mały, więc nacieli (po angielsku, biopsja igłą nazywa się needle biopsy, a taką, gdzie tną - open biopsy. Nie wiem, jak po polsku). A że guz był malutki, to próbka składała się z całego guza. Powiem Ci zresztą, że ja osobiście miałam podobną sytuację. Miałam coś niepokojącego w piersi, próbowali robić igłą biopsję, ale nie udało się zdobyć odpowiedniej tkanki, więc w końcu musieli naciąć, czyli zrobili właśnie "open biopsy". Okazało się, że nic niepokojącego tam nie ma, a teraz to już nawet blizna nie została. Oby tak było z Misią. :D
  22. Zapomniałam jeszcze napisać, że jeśli histopatologia wykaże, że mamy do czynienia z jakimś bardzo złośliwym rakiem, to zawsze można zoperować jeszcze raz i wyciąć więcej - na to nie będzie za te trzy tygodnie za późno. :wink: A w szczególności w to, że wycięcie samego guza może jakoś "wypuścić" chore komórki do krwiobiegu i spowodować przerzuty to raczej już medycyna nie wierzy. Każda sytuacja jest inna i najbezpieczniejszy tok leczenia będzie się różnił od jedenj sytuacji do drugiej.
  23. [quote name='asher']Chyba się nie zrozumiałyśmy :wink: [/quote]Ja chyba jednak zrozumiałam, o co Ci chodzi. :wink: [quote name='asher']Nie chodzi mi o to, że samo pozbycie się guza jest ryzykowne, tylko, o to, że wyłuskanie [b]samego guza[/b] bez wycinania okolicznej tkanki, jest ryzykowne, nawet, jesli guz jest zwarty. Bo zawsze istnieje ryzyko, że wszyskiego się nie wycięło, że w tkance zostaną jakieś minimalne, niezauwazalne "kawałeczki" nowotworu. Dlatego guzy powinno się wycinac z "marginesem bezpieczeństwa" - czyli tak, jak zrobiono np. mojej Sabinie: guz plus okoliczne sutki i węzły chłonne. Zabieg oczywiście jest powazniejszy, ale dający większe szanse wyzdrowienia. To wszystko tłumaczył mi nasz wet, a potem onkolog.[/quote]No i ludziom też tak kiedyś robili - bardzo dawno temu. A teraz wyłuskują same guzy. Dlaczego? Z grubsza dlatego, że się okazało, że statystyki nawrotu choroby są identyczne, bez względu na to, czy wytnie się samego guza, czy całą pierś :wink: I zależą głównie od rodzaju nowotwora (no i trochę od tego, jak wcześnie został wykryty). Ale mnie tutaj raczej chodzi o coś troszkę innego. Ten guzek Misi był maleńki - zbyt mały nawet na biopsję, rozmiaru większego ziarnka ryżu. Co najmniej połowa guzów sutków jest niezłośliwa, a już szczególnie tak zwartych i w otoczce zdrowej tkanki (nie wiem, jak to powiedzieć po polsku - po angielsku "well encapsulated"). Wycięto tkankę wielkości ziarnka grochu - tak więc wycięto cały guz, plus trochę zdrowej, otaczającej go tkanki. Nie było żadnego śladu, że cokolwiek innego było zaatakowanego. W takim wypadku, z tego co ja się znam na rzeczy, standardowym zabiegiem jest właśnie wycięcie tylko guza. Nie ma potrzeby kaleczyć suki wycinając na przykład zdrowe węzły chłonne, bo węzły chłonne to narząd, który czemuś służy, nie jakiś tam wyrostek robaczkowy. Gdy istnieje realne zagrożenie, że te węzły moga być zaatakowana - a to może ocenić chirurg w czasie operacji - to węzły się jak najbardziej wycina (tak zrobiliśmy o suni wyżła-znajdy, na przykład) - te zaatakowane i kolejne jeden czy dwa dla pewności. Ale tutaj nic takiego nie było. Myślę, że jeśli zapytasz swojego weta o sytuację 4-letniej suczki z twradym, zwartym guzem wielkości ziarnka ryżu to powie Ci to samo. :wink: Nie wszystkie guzy mierzy się jedną miarką :wink: .
  24. Ja z kolei czytałam, że gdy taka operacja jest przeprowadzana u młodego psa, to często należy się spodziewać, że będzie potrzebna poprawka. Wiem o jednym takim przypadku, gdy operacja była robiona przez doktora Garncarza. Ponieważ pies był młody (miał ok. roku), doktor uprzedził, że być może operację będzie trzeba powtórzyć później, ale nie należy jej odkładać, bo niszczy się oko. I tak tez się stało - pies został zoperowanay, ale kilka miesięcy potem wymagał poprawki. Tak więc mnie się wydaje, że błędem tu nie była sama operacja, a raczej, że Cię nie poinformowano, że być może będzie ją trzeba powtórzyć.
×
×
  • Create New...