Jump to content
Dogomania

Murka

Members
  • Posts

    35764
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    95

Everything posted by Murka

  1. To dobrze, że wyniki dobre, tylko ciekawe skąd te rozwolnienia. Jak gotowane to najlepiej ryż, jest lekkostrawny i dobrze działa na problemy gastryczne:) Te ząbki to chyba mielecki bagaż, większość paroletnich psów stamtąd miała ten problem: dostawały jakąś breję do jedzenia i nie mogły sobie czyścić zębów.
  2. Piracik już u nas, fotka jeszcze w lecznicy: Jest już odrobaczony, zabezpieczony p. pchłom i kleszczom, zaszczepiony. Waży 16 kg, wet ocenił na ok. 1,5 roku. Bardzo fajny z niego psiak, ładnie chodzi na smyczy i załatwia swoje potrzeby na spacerach. Jest bardzo łagodny, przyjazny, milusiński. Lubi się bawić z innymi psami. Jest też wszystkiego bardzo ciekawy. Kotki włączają na razie w nim instynkt pogoni, ale może z czasem się przyzwyczai (na razie z kotkami spotyka się tylko na smyczy). Jak przestanie padać to zrobimy mu zdjęcia w ogrodzie, bo w domu włącza się flesh i kiepsko działa na urodę Pirata, zwłaszcza nie widać magii jego cudnych oczu:)
  3. Szwy zdjęte, teraz to wygląda tak: Kołnierz jeszcze Erguś musi ponosić, aż się wszystko całkowicie zagoi.
  4. Wygląda na to, że Kejla znalazła domek :) I teraz wszystko jasne, ona po prostu czekala na ten dom... dom sprawdzony i pewny, bo już jednego psiaka od nas adoptował ładnych parę lat temu (z tego co pamiętam to w 2008 roku), ten psiak nadal żyje, jest już staruszkiem i mimo wielu zmian, życiowych przeprowadzek i komplikacji pozostał przy pańci - Agnieszce. Mogę ten dom polecić w 100%. Agnieszka mieszka w domu z ogrodem w okolicach Łomży. Zobaczyła Kejlę na dogomanii i przepadła:) Najpóźniej na Wielkanoc mogłaby przyjechać po Kejlę, będzie wtedy w Lublinie. Postaram się znaleźć wątek adoptowanego od nas Fafika - on jest trochę podobny do Kejli, też mały, kudłaty i niskopodwoziowy:) edit: Proszę bardzo:
  5. Teraz już nie powinno być takich koszmarnych kosztów, oby tylko guz nie odrastał...
  6. Jak do nas przyjechał to był oceniany na ok. 10 lat, a na jesieni minęło 6 lat pobytu u nas... Tak więc wychodzi, że ma ok. 16 lat! Staruszek z niego, to widać, ale dziarski jak chyba żaden. Niedługo zrobi się całkiem biały:) Ale na tamten świat się mu jeszcze nie spieszy. Cieszymy się każdym dniem i dogadzamy mu, bo mamy świadomość, że każdy dzień może być tym ostatnim (nie raz już nas nastraszył śpiąc głęboko). Stał się trochę wybredny i już nie jest tak okrągły jak niegdyś. Tak jak pisałam wcześniej, nie przepada za suchą karmą (być może zęby nie pozwalają mu gryźć), serwuję mu puszki, które pochłania w mgnieniu oka, ale co 2-3 dni robię mu przerwę, bo jak się przeje to ma biegunkę. Ważne, że nie ma żadnych problemów motorycznych, żadne stawy mu nie dokuczają. Jeśli czuje się gorzej to tylko sprawy żołądkowe. I tak wspaniale się trzyma na tyle lat, co on bierze tyle leków!
  7. Na zamojskim wątku dziewczyny organizują transport dla psa ze schroniska do Katowic - może się podłączyć? http://www.dogomania.com/forum/topic/36492-zamojskie-psiaki-szukają-domów-i-miłości/?page=511
  8. Brudzenie ogonka to głównie problem przy robieniu koopki - zwisa bezwładnie, więc czasami coś się przyklei... Już mu trochę podcięłam włoski i przy okazji wszystkie posklejane dredziki.
  9. Zdjęcia w domu są na stronie 2 i 7 :) Naprawdę nie wiem czemu ta sunia nie może znaleźć domu...
  10. 744,70 zł to same wpłaty, od tego trzeba odjąć -259 zł (stan konta na 20 styczeń).
  11. Rozliczenie: Stan konta na 20 stycznia wynosił +269,40 zł Wpłaty: +20 zł basiek8 +10 zł Iwona K. +50 zł grazia60 +20 zł Mazowszanka +15 zł Martyna K. +20 zł Barbarela +10 zł Martyna K. Razem: +414,40 zł Koszty: -360 zł hotelowanie -28 zł wirusówki -12,50 zł dojazd weta (1/\2 kosztów) Razem: -400,50 zł +414,40 zł - 400,50 zł = +13,90 zł Stan konta na 19 luty wynosi +13,90 zł.
  12. No to rozliczenie: Stan konta na 20 styczeń wynosił -259 zł Wpłaty +259 zł anecik +435,70 zł po Tusi +50 zł jolanta08 Razem: +485,70 zł Koszty: -255 zł hotelowanie +485,70 zł - 255 zł = +230,70 zł Stan konta na 19 luty wynosi +230,70 zł.
  13. Rozliczenie: Stan konta na 19 styczeń wynosił +1749 zł Koszty: -300 zł hotelowanie Razem: -300 zł +1749zł - 300 zł = +1449 zł Stan konta na 18 luty wynosi +1449 zł.
  14. Ergo smaruję łapę Rivanolem w żelu, utrzymuje się on przez kilka godzin na skórze. Rany są suche, tylko przy szwach są malutkie grudki. W poniedziałek wet zdejmie szwy i pewnie dalej trzeba będzie dbać o łapinkę. Wrzucam rachunek za ostatnie 3 zmiany opatrunku + leki (m.in. płyn do przemywania) - 72 zł: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/81cdc0dbcceb33e9 I rozliczenie: Stan konta na 20 styczeń wynosił -503 zł Wpłaty: +130 zł agat21 +100 zł mar.gajko +381 zł AgaG +50 zł terra +100 zł mar.gajko Razem: +258 zł Koszty: -450 zł hotelowanie -60 zł badanie krwi -10 zł przejazd do lecznicy -300 zł operacja w Lublinie -90 zł przejazd do Lublina -61,20 zł kołnierz -14 zł zmiana opatrunku I -10 zł przejazd do lecznicy -90 zł Caniviton -28,50 zł Hepatil -72 zł zmiany opatrunku II, III i IV + leki -30 zł przejazdy do lecznicy na zmiany opatrunku II, III i IV Razem: -1215,70 zł -1215,70 zł - 258 zł = -957,70 zł Stan konta na 19 luty wynosi -957,70 zł.
  15. Fotki dla Dory:) To podhalanka ze Szczebrzeszyna, o której była tu chyba mowa na jesieni. Teraz jest u nas pod opieką Fundacji Bono. Baardzo fajne suczydło.
  16. Daktylek w ulubionym miejscu po deszczowym spacerku:) Bardzo mu się brudzi i dreduje ogonek niestety i chyba trochę skrócę mu sierść od wewnętrznej strony.
  17. ZNALEŹLI SIĘ WŁAŚCICIELE :)
  18. 28.02 suczka beagle znaleziona w Zawadzie pod Zamościem. Na razie szukamy właściciela - ma ok. 1 roku, jest zadbana, grzeczna, lubi dzieci, umie jeździć samochodem. Ma na sobie skórzaną obróżkę. Niestety nie ma chipa.
  19. Dziękuję za wszystkie miłe słowa. To był zaszczyt mieć pod opieką Lorka. To prawda, że wraz z nim jakaś cząstka dogomanii odeszła. A także kolejna hotelikowa legenda. Nauczył nas, że żadnego psa nie można przeznaczyć na stratę nie dając mu szansy. W boksach była przez dwa dni żałoba, rozszczekana Bambi leżała smętnie w budce i milczała jak grób, a wraz z nią wszystkie psy. Wiedziały, że coś ważnego się stało, że coś się zmieniło. Minęło już parę dni, a ja wciąż spoglądając na wybieg Lorka szukam odruchowo białego futra. Los sprzyjał Lorkowi i zesłał mu wspaniałą, godną śmierć. Nie dożył pobytu w klinice, badań (obce miejsce, obcy ludzie).. Zasnął spokojnie w samochodzie, leżąc na kocach słysząc nasze głosy. Odszedł tak cicho, że nawet nie wiemy w którym momencie. Ciężko... ale kiedyś to się musiało stać:( baliśmy się tylko czy kiedy Lorek zacznie niedomagać to czy pozwoli sobie pomóc. A on na przekór wszystkiemu do samego końca nie dał po sobie znać, że coś jest nie tak. Jakby chciał powiedzieć "nie martwcie się, nie sprawię Wam kłopotu, dam radę". Taki był Lorek. Było cudownie go poznać i opowiadać o nim tutaj na wątku. Żegnaj Misiaku:( ['] Z rozliczeniem końcowym czekam na info z kliniki odnośnie kosztów utylizacji, także proszę jeszcze o chwilę cierpliwości.
  20. Trochę ropki się pojawiło na łapce i dzisiaj już wet nie zakładał opatrunku, mam mu przemywać dwa razy dziennie rivanolem. Jak wszystko będzie dobrze, to w poniedziałek będziemy zdejmowali szwy.
  21. Bryś mi zniknął z obserwowanych.. nie wiem dlaczego niektóre wątki mi znikają i muszę znów sobie je dodawać do obserwowanych, grrr Pogoda teraz kiepska, ale może uda mi się w domu jakieś zdjęcia Brysiowi zrobić.
  22. Lorek dzisiaj odszedł... nie ma już olbrzymka... :( Odszedł nagle, od jakiegoś czasu był spokojniejszy, dużo leżał, ale poza tym nic nie wskazywało, że coś mu dolega poważnego. Rano był bardziej spokojny, patrzył trochę mętnym wzrokiem, ale normalnie zjadł pasztet z preparatem na stawy i potem wyszedł z wybiegu jak codziennie. Wieczorem leżał w swoim ulubionym miejscu pod leszczynami i nie chciał/nie mógł wstać. Zauważyliśmy, że robi pod siebie czarną wodą. Jakiś krwotok wewnętrzny:( Nasz wet był na wyjeździe, miał wrócić dopiero w nocy, więc podjeliśmy szybką decyzję, że jeśli się da to pakujemy Lorka do samochodu i wieziemy do kliniki całodobowej w Lublinie. Pomógł sąsiad i razem z TZem podnieśli olbrzymka i zanieśli do samochodu - nie protestował, był już tak słaby:( dziąsła miał bielusieńkie... Mieliśmy świadomość, że prawdopodobnie są to ostatnie chwile naszego olbrzymka, ale musieliśmy spróbować mu pomóc, chociaż ulżyć w cierpieniu jeśli nie będzie innej opcji. Przez całą drogę Lorek nie zmienił pozycji, w połowie drogi zrobiliśmy krótki postój, sprawdziliśmy i Lorek żył jeszcze, oddychał. Niestety odszedł w trakcie dalszej drogi, bo pod kliniką okazało się, że już nie żyje... wet jeszcze sprawdził, osłuchał, próbował reanimować, ale bezskutecznie:( Prawdopodobnie siadła wątroba lub nastąpił krwotok z jelit, możliwe, że miał jakiś wrzód, który pękł. Loruś, słodziaku, będzie nam Ciebie bardzo brakować ['] Jeszcze to do mnie dociera...
  23. Zapraszam na bazarek m.in. na Czarka: http://www.dogomania.com/forum/topic/334654-książki-ubrania-lalka-porcelonowa-kalendarze-geriavit-i-inne-na-nasze-psiaki-do-2902/
×
×
  • Create New...