Ajrisz, u nas spadek temperatury odbywał się stopniowo zygzakiem przez 2 dni (spadek, wzrost, spadek, wzrost). Za każdym razem przy spadku odczyt był stopniowo coraz niższy. Po osiągnięciu najniższej wartości (26 grudnia rano) temperatura zaczęła wzrastać (nie opadała już, nie było zygzaka tylko krecha w górę) i na tym wzroście suczka urodziła w nocy 27 grudnia. Powodzenia. :loveu: