Podobno panowie z gospodarki komunalnej sporo się napracowali, by złapać dwa szczeniaki biegające po lesie. Wreszcie wylądowały w małym gminnym kojcu. Po pieska - samczyka przyjechała rodzina rolnika, mam nadzieję, ze dobrzy ludzie. Suczki nikt na wsi nie chce, a sterylizacja to słowo mało znane
W kojcu gminnym nie miała szansy na adopcję, a jedyne zdjęcia, jakie udało nam się zrobić z Karoliną, to siedzący piesek przy budzie, albo w budzie. Uciekała na nasz widok, ale ogonkiem machała.
W poniedziałek 9 września wzięliśmy Nelkę do naszego kojca celem poznania, uzupełnienia szczepień, zrobienia zdjęć i intensywnego ogłaszania.
Ma około 4 miesięcy, waży 9 kg, ma śliczne umaszczenie belga, ale małe gabaryty
Początkowo trochę dzikus, po kilku dniach radosny, normalny szczeniak. Uczymy się chodzenia na smyczy, przychodzenia na wołanie. Nieoceniona jest pomoc Bezi! Ma cierpliwość do małolatki, czasem tylko warknie, a ta doskonale wie, kiedy ma odpuścić zabawę. Śmiesznie mała małpuje Bezię - jak ta weźmie patyk, Nelka też, jak Bezia pije wodę w sadzie z podstawki dla jeży, Nelka też
Apetyt ma taki sobie, nie rzuca się na jedzenie, smaczki też nie są atrakcją. Ale miskę opróżnia, tylko nie tak łakomie, jak poprzednio Orion, czy jeszcze poprzednio Rudziol.