Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/11/24 in Posts

  1. Ani nie wyglądam jak diabeł tylko jak starsza kobieta, ani jej nie tarmosiłam tylko spokojnie i delikatnie mówiłam. I niczego od niej nie chciałam oprócz odpowiedzi czy Lucjusz zostanie pod jej opieką. Miałam zamiar zapytać czy się zgodzi, aby złożyć kwiaty na grobie, ale widząc jej wzrok nawet nie próbowałam.
    2 points
  2. To nie wina siana, tylko miejsca, w którym było złożone (może zbyt krótko). Ja przez całe moje dzieciństwo i młodość sypiałam na wakacjach u babci na sianie i wspominam to jak najlepiej. Nigdy potem tak fajnie mi się nigdzie nie spało. Co prawda nie spałam w stodole, tylko na tak zwanym brogu, czyli ogromnej "wiacie" na siano, która nie miała ścian, miała tylko dach i podpory. W sezonie letnim siana było tak dużo, że wchodziło się na siano po drabinie i spało blisko dachu. Wiatr powiewał nad głową, przelatywały czasem nietoperze, śpiewały nocne ptaki. Przepraszam za ten przydługi opis, ale się rozmarzyłam..
    2 points
  3. Może Pani bała się, że zapytasz jak doszło do śmierci Napoleona. A to na pewno bardzo bolesne dla niej... Kwiaty na grobie byłyby dla p. Jurka, zapalony znicz też. Nie sądzę, żeby Pani miała do kogokolwiek żal o to, że pamięta o dobrym człowieku... Przecież taka pamięć to coś jak najbardziej pozytywnego...
    2 points
  4. Po pierwsze - kobieta niedawno straciła męża - i to dość nagle. Trauma. Nie wiemy co w jej głowie siedzi i nie możemy jej oceniać. Nie powinnaś też Poker szukać przyczyny takiego, a nie innego jej zachowania w sobie i swoim zachowaniu, które na pewno nie było nachalne. Kobieta kochała P. Jurka, a on kochał Lucjuszka więc z pewnością psiakowi się krzywda nie dzieje. Może wg żony ta miłość była zbyt wielka. Ktoś dał znać, że P. Jerzy nie żyje, a więc uszanował to, że był on ważną częścią DOGO. Przychodzi mi na myśl także to, że P. Jurek wtedy, kiedy przyjechała do niego karetka nie chciał jechać do szpitala żeby nie zostawiać swojego kochanego psiaka ... On był przekonany, że zaszkodziło mu jabłko i nie ma takiej potrzeby. Może żona ma żal, że podjął taką decyzję i stąd takie jej zachowanie. Co do kwiatów to jestem pewna, że P. Jerzy wolałby, żeby pieniądze zamiast na kwiaty, które zwiędną, przeznaczyć na pomoc braciom naszym mniejszym. Jest tyle istot w potrzebie.
    1 point
  5. Dodam jeszcze, że naszym obowiązkiem jest ustalenie, czy po śmierci opiekuna zwierzak nadal ma zapewnioną opiekę.
    1 point
  6. Rozi - tym razem się z Tobą nie zgadzam. Nie nękamy pani. Dla p. Jurka bezdomne zwierzaki były ważne tak samo jak dla nas. Był przez nas doceniany i lubiany.
    1 point
  7. Oj dziewczyny, brałabym od razu! Ale nie mam teraz możliwości mieć pieska - nie mam możliwości wychodzenia na spacerki, poza pracą to cały czas przy Mamie. Muszę pilnować, żeby mi się nie przewróciła, jak idzie do toalety, muszę ją prowadzić, a czasem nawet nie wie, gdzie ta toaleta jest A psa bardzo mi brakuje, bez psa to nie życie, tylko wegetacja Od dziecka były psy w domu, i kundelki, i "w typie rasy" , i rasowce wystawowe. A teraz zostałam tylko z kotami (pierwsze moje koty w życiu).
    1 point
  8. OLX na Kraków wyróżniony do 16.04. Asiu bardzo Cię proszę podrzuć jakieś ładne zdjęcia. Plisss https://www.olx.pl/d/oferta/miko-sliczny-psiak-do-adopcji-CID103-IDZCc0u.html?bs=olx_pro_listing
    1 point
×
×
  • Create New...