Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Miałam już ze trzy zapytania o trolika - i o dziwo brzmiące całkiem sensownie w porównaniu z tymi, do jakich przyzwyczaiłam się przy szczeniakach.
Tylko niestety prawdopodobnie odnalazł się właściciel Troy'a... Niestety, bo z tego co dowiedziałam się wstępnie zbyt dobry dom to to nie jest.

Posted

A psiak jest przesympatyczny, wyleguje się na kanapie kołami do góry, przytula się, wskakuje na kolana... Kurde no, jak ja mam go oddać właścicielom, którzy nawet nie zauważyli, że psu się skręcają pazury... I że cuchnie jak pies ze schroniska...

Posted

Nie wiem dokładniej, chyba ktoś powiadomił tą moją znajomą, że jakiegoś psa szukają - bo ją ogólnie znają jako "tą od psów". W każdym razie czekam na kontakt tych ludzi.

A o samego psiaka miałam już ze cztery zapytania i to nie takie w stylu "biorę tego psa"...

Posted

Chyba nie jest jednak tak źle, facet był wczoraj u mojej znajomej z dziećmi, podobno zrozpaczony, daje nagrodę za znalezienie...
Dzisiaj do mnie dzwonił, jesteśmy umówienie na jutro, książeczkę ma.
Troy ma na imię Pinki - tak się wabi świrnięty pies z mojego osiedla...

A psiak próbował spać u mojego barta pod kołdrą, jak śpi na posłaniu, to zakopuje się pod kocem i tylko kuperek mu wystaje. Burzy się nie bał. Wczoraj go wykąpałam, bo wyleguje się na kanapach, zaraz wszystko będzie śmierdzieć...

BTW, zaczynam rozumieć właścicieli małych psów (tych normalnych właścicieli, nie tych, którzy stają pod blokiem, poszczają swojego szura - podszczekiwacza po podwórku i dziwią się, że szczurek wylądował w pysku amstaffa), dlaczego nie lubią właścicieli psów dużych. Wczoraj szłam z trolem, a z klatki wyszedł koleś ze skundlonym DONkiem - parowozem, ciągnącym do Troy'a. Widzę, że chłopak nie daje sobie rady, więc pociągnęłam trolika i idę dalej - a tamten za nami. Idę szybciej, DON przyspiesza, a facet nic, tylko idzie dalej. W końcu skręciłam za róg, przystanęłam tam z trolem bo costam obwąchiwał - a chłopak z DONem za nami. Troy zaczął się rzucać ze strachu, DON też, a koleś dopiero, gdy go opieprzyłam, uświadomił sobie, że może mógłby przejść na drugą stronę ulicy...
Też mam dużego psa, do tego psa agresywnego, ale nie lecę gdzie się pieskowi zechce - jak widzę idącego z naprzeciwka psa, to albo idę w inną stronę, albo jeśli nie mogę zatrzymuję się, ściągam psa i czekam, aż tamten przejdzie :shake:

Posted

Troy wrócił do właścicieli, na szczęście nie są tacy źli, psiak ucieszył się na ich widok. Mają całkiem rozsądną córkę, jeśli będą się jej słuchać, będzie dobrze :D Bo z tego, co mówiła, namawiała rodziców na adresatkę i na kastrację. A co do kastracji, dowiedziałam się, że Troy zaczął być taki nadpobudliwy, od kiedy dopuścili go do "pinczerki" z osiedla... W każdym razie umówiłam się z nimi, że przekażę im kontakt do lecznicy, gdzie w miarę tanio będą mogli go ciachnąć.

  • 2 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...