Neris Posted April 6, 2007 Posted April 6, 2007 Tak, nabierasz do strzykawki i do pyszczka, to jest maleńka ilość, więc nie powinno byc problemu, poza tym moje szczeniaki zawsze się po tym oblizują! Quote
Neris Posted April 6, 2007 Posted April 6, 2007 Po tym leku może nie chcieć zjeść kupek. Robaki mogą wyjść dopiero przy drugim podaniu, a mogą od razu... różnie bywa. Rozpoznasz je, to takie coś jak spaghetti. Quote
xxxx52 Posted April 6, 2007 Posted April 6, 2007 nie wierzy sie wlascicielom! 2x nalezy szczepic-8 tyg nastepnie 12tyg+wsciekliza. Quote
Neris Posted April 6, 2007 Posted April 6, 2007 Ale Ania jest wolontariuszką i chyba szczepień nie wymusi na kierowniku, bo niby jak? Quote
Neris Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 Wapno dobrze rozgnieć i do jedzonka. Żeby działało musi być sporo soku żołądkowego, więc lepiej jest to dawać z jedzeniem. Już możesz dawać. Quote
carolinascotties Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 ANKA_89 napisał(a):dzis ok.14 dzwonil pan, ktory byl w schronie i zamowil Kamyka, ma jeszcze zadzwonic za 2 tyg, Kamyk mialby mieszkac w mieszkaniu ojojoj- jakie wiadomości pyszne !!!!!! Quote
wapiszon Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 Aniu,dziękuję za umieszczenie informacji o Reksie. Carolinascotities-nie jestem wredną babą bez serca. Chciałam oddać Reksa bo być może to przez niego zginęła moja Kama. Nie odzywałam się wcześniej,ponieważ nie mogłam. W międzyczasie sąsiad przyprowadził mi piękną sunię onkę błąkającą się po Skórce. Była u mnie przez kilka dni, ale przy pomocy wspaniałego pana z radia ESKA znalazłam jej nowy dom( sympatyczni ludzie z Piły którzy szukali towarzystwa dla swojego wcześniej przygarniętego kundelka).Radio Eska pomogło mi już kolejny raz. Reks u nas zostanie ,już ma prawie gotową piękną, ocieploną budę,(mąż tak sie przejął rolą budowniczego że wybudował tak wielką budę że mamy problem z wyniesieniem jej na zewnątrz).Reks będzie mieszkał w budzie, nie czuje sie najlepiej w budynku, ale może wchodzić do domu kiedy chce.Powoli zaprzyjaźnia się z naszymi kotami ( również przygarniętymi). Reks złapał chorobę skórną(podobno od pcheł), jest leczony,już lepiej wygląda.Jak wydobrzeje to pomyślimy o kastracji,ponieważ Reks lubi ''wychodzić'' przez płot na spacer po wsi(nie chcę aby przybywało małych Reksików). Szkoda,że Reks nie jest sunią bo do tej pory mieliśmy tylko sunie.No ale cóż, nikt go nie chce a on wybrał nas. Pozdrawiam. Ps. Aniu skontaktuję się z Tobą,może będę mogła pomóc Quote
carolinascotties Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 [quote name='wapiszon']Aniu,dziękuję za umieszczenie informacji o Reksie. Carolinascotities-nie jestem wredną babą bez serca. Chciałam oddać Reksa bo być może to przez niego zginęła moja Kama. Nie odzywałam się wcześniej,ponieważ nie mogłam. W międzyczasie sąsiad przyprowadził mi piękną sunię onkę błąkającą się po Skórce. Była u mnie przez kilka dni, ale przy pomocy wspaniałego pana z radia ESKA znalazłam jej nowy dom( sympatyczni ludzie z Piły którzy szukali towarzystwa dla swojego wcześniej przygarniętego kundelka).Radio Eska pomogło mi już kolejny raz. Reks u nas zostanie ,już ma prawie gotową piękną, ocieploną budę,(mąż tak sie przejął rolą budowniczego że wybudował tak wielką budę że mamy problem z wyniesieniem jej na zewnątrz).Reks będzie mieszkał w budzie, nie czuje sie najlepiej w budynku, ale może wchodzić do domu kiedy chce.Powoli zaprzyjaźnia się z naszymi kotami ( również przygarniętymi). Reks złapał chorobę skórną(podobno od pcheł), jest leczony,już lepiej wygląda.Jak wydobrzeje to pomyślimy o kastracji,ponieważ Reks lubi ''wychodzić'' przez płot na spacer po wsi(nie chcę aby przybywało małych Reksików). Szkoda,że Reks nie jest sunią bo do tej pory mieliśmy tylko sunie.No ale cóż, nikt go nie chce a on wybrał nas. Pozdrawiam. Ps. Aniu skontaktuję się z Tobą,może będę mogła pomóc Wapiszon - witaj :) Rozumiem to, co czułaś po tym, jak Twoja sunia odeszła... :( i bardzo mi przykro, że tak się stało... wiem, jak to jest pożegnać przyjaciela... mam też nadzieję, że i Ty rozumiesz to, co czują takie osoby, jak ja czytając podobne historie... szczerze przyznam, że w głębi serca czułam, że ta historia może skończyć się dobrze... Ciesze się i gratuluję tej decyzji...zdaję sobie sprawę z tego, jak była trudna... Mam nadzieję, że Reks uspokoi się po kastracji :p Życzę Wam wszystkiego dobrego!!!!!!:loveu: Quote
Neris Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 Aniu, wapono podaje się aż do zakończenia wzrostu. A przynajmniej aż wymienią zęby, więc już raczej nie Ty tylko nowi właściciele... Quote
carolinascotties Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 :shake: to wszystko wynika z braku swiadomosci.... jestem ciekawa, dlaczego ci ludzie chca sie pozbywac psow...bo np. suka zaszla w ciaze???? :( Quote
Kara. Posted April 14, 2007 Posted April 14, 2007 :roll: Skąd się tacy biorą:roll: Żeby dostać paszport psiak musi być szczepiony na wściekliznę a takich malutkich nie wolno przecież zaszczepić.:angryy: A tak przy okazji wyrobienie paszportu trwa około 15 minut:cool1: Quote
xxxx52 Posted April 14, 2007 Posted April 14, 2007 nie nwiem co znaczy okreslenie "malutki"piesek ,w temacie szczepienia.Wiem ,ze szczeniaki okreslamy tylko do 4 miesiaca,pozniej sa mlode -mlodziez psia, do okresu dojrzalosci plciowej.Nastepnie dorosle. Jezeli chodzi o szczepienia to,zeby wyjechac z pieskiem ,szczeniaczkiem musi po kilkakrotnym odrobaczeniu 8 tygodni zaszczepic szczepionka imunizacyjna.Miesiac pozniej wscieklizna+wirusowki.Jezeli piesek jest mlodszy tzn 8 tygodniowy ,mozna po pierwszym szczepieniu+10 dni wyjechac zagranice do Niemiec,ale musi wet.wojewodzki lub powiatowy dac zaswiadczenie ,ze w tym regionie nie ma przypadkow wscieklizny.Nie wszyscy wet.daja.nalezy zabrac rowniez podobne zaswiadcze od wet.u ktorego piesek byl szczepiony na szczepionke imunizacyjna. Zdarza sie ze wet nie chca wystawic zaswiadczen,to niestety nie moze piesek jechac,gdyz ostatno zaoszczyly sie bardzo przepisy i wystepuja kontrole przez policje i celnikow. Quote
Kara. Posted April 14, 2007 Posted April 14, 2007 Malutki w tym sensie, że za młode na szczepienie przeciwko wściekliźnie. A z tymi kontrolami...Od trzech lat jeżdżę dość często przez przeróżne granice i nawet, za przeproszeniem, pies z kulawą nogą nie zainteresował się paszportem mojego psa:roll: Kiedyś dostałam jakiegoś amoku i stwierdziłam, że skoro wydałam już pieniądze na ten nieszczęsny dokument, to niech chociaż raz go pokażę. Wpychałam go celnikowi do rąk usilnie namawiając do obejrzenia.I wiecie co zrobił...Uciekł:evil_lol: Celnik, nie paszport:eviltong: Quote
xxxx52 Posted April 14, 2007 Posted April 14, 2007 udaje sie tylko do czasu.ostatnio ,poniewaz masowo ludzie przewoza psy (szmugluja),sprzedawaja na parkingach,rozwoza po domach,psy sa nieszczepione,chore,nastapily zmiany.Mysle ,ze i nareszcie,gyz szczepienia chronia przed chorbami i cierpieniem, poza tym pies to nie rzecz nie mozna nim handlowac!!! Quote
carolinascotties Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 ANKA_89 napisał(a):nie wiem jak jest z paszportami, ale ci ludzie mieli pojechać do weta powiatowego, swego dawnego weta, i jeśli udałoby się załatwić wszystkie papiery mieli wrócić do schronu, ale nawet nie zadzwonili.... rozmawaiłam dziś z kierowniczką i dowiedziałam się, że czekoladowa sunia to Pusia oddana, bo się oszczeniła....(nie wiem jak ona wogóle śmiała i do tego po każdej rui...), kochana właścicielka stwierdziła, że ma dosyc gromadki szczeniąt co pół roku, nie ma pieniędzy na kastracje suni, ale jeśli zostanie ona wykastrowana w schronisku to i tak jej nie odbierze, bo zostawiła sobie dwa szczeniaki, a że Pusia w schronisku płacze to ma głęboko w poważaniu, na razie nie mogę suni obfocić , bo mój aparat coś szwankuje :shake: :shake: :shake: :-( okropne... Quote
Kara. Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 No to jest o tyle dobrze, że jej nie wyrzuci po powrocie. Ale czy nikt im nie mógł wytłumaczyć, że to niedobrze dla maluszka? Że będzie nieuodporniony i może łatwo zachorować? Moja Mama wzięła ze schronu właśnie taka znajdkę bez matki.I niestety odeszła na parwo.Była za mała, za chuda i za słaba, żeby walczyć z chorobą:-( Cholerka i znów ryczę:placz:Zawsze ryczę jak sobie ją przypomnę:-( Quote
Kara. Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Dziękuję :loveu: Przeżyłam ta malutką nawet bardziej niż mojego kochanego Miśka.Ale on miał 17 lat i swoje pożył i zmarł spokojnie ze starości.A tu całe życie przed takim pindkiem i co???:-( Nie rozumiem takich ludzi przecież mają moralny obowiązek opieki nad tymi wszystkimi bidami.Podjęli się tego. Człowiek traci masę nerwów i pieniędzy jeśli jego psiakowi coś się stanie i staje na głowie, żeby wykombinować czym jeszcze bardziej rozwydrzyć swoje urwisy;) a oni traktują te wszystkie zwierzaki jak rzeczy:angryy: Wrrr.... Quote
Neris Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Mam nadzieję, że szczurek ma się lepiej. Martwię się o Kiarę... taka maleńka, jeszce za młoda na adopcję. Czy ona miała chociaż 5 tygodni? Quote
Szczurosława Posted April 18, 2007 Author Posted April 18, 2007 Szprotka i Pusia jamnikowata sunia, ma ktosik pomysła na imię:) resztę postaram się wrzucić jak najszybciej, chociaż coś żaba nie chcę współpracować... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.