Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[FONT=Verdana]Po raz pierwszy zaopiekowałam się kotem... W sumie nie miałam wyboru. Kotka przychodziła i prosiła o pomoc – ochryple miauczała i patrzyła okrągłymi, smutnymi oczami. Była bardzo chora i zaniedbana. Rozpoczęło się leczenie... Kicia cierpliwie znosiła zastrzyki oraz zakraplanie oczu i nosa. Została odrobaczona i odpchlona. Wkrótce okazało się, że jest w ciąży i ma guzki na listwie mlecznej. Kotka jest już po zabiegu (sterylizacja aborcyjna i wycięcie guzków). Badanie histopatologiczne wykazało obecność komórek nowotworowych. Trzeba obserwować, czy nie pojawiają się nowe guzki. Poza tym kotka jest chora na chlamydiozę i ma świerzb w uszach. Leczenie trwa…

[/FONT] [FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Verdana][SIZE=2]Kotka ma minimum 10 lat. Jest miła, spokojna i wyjątkowo grzeczna. Załatwia się do kuwety. Jest bardzo czysta – byłam zaskoczona, gdy po zabiegu, zataczając się i wywracając, poszła załatwić swoje potrzeby w kuwecie. Lubi głaskanie, drapanie za uszami i pod brodą. Chętnie wskakuje na kolana i przytula się. Bardzo potrzebuje bliskości człowieka. Głośno i melodyjnie mruczy – nawet przy ściąganiu szwów i czyszczeniu uszu. ;) Kicia musi przebywać w osobnym pomieszczeniu, bo boi się naszych psów, które najwyraźniej nie akceptują obecności kota w domu. Mruczanka, bo tak ją roboczo nazwałam, powinna trafić do domu bez psów, gdzie w spokoju, otoczona miłością i troskliwą opieką spędzi swoje ostatnie lata życia. Niestety, trzeba się liczyć z tym, że choroba nowotworowa może postępować.

------------------------------------------------------------------------

Niestety, wymacałam kolejne guzki - dwa na brzuchu i jeden na grzbiecie...

[/FONT] [/FONT][/FONT]
[FONT=Arial][FONT=Arial][/FONT][/FONT]

[FONT=Arial][FONT=Arial][/FONT][/FONT]

[FONT=Arial][FONT=Arial][/FONT][/FONT]

[FONT=Arial][FONT=Arial][/FONT][/FONT]

[FONT=Arial][FONT=Arial]
[/FONT]
[/FONT]

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

Wstępnie ogłosiłam Mruczankę. Cisza - ani jednego telefonu... Oczywiście będę próbować dalej. ;)

Paskuda ma ogromny apetyt. Tyje z dnia na dzień - co wcale nie jest dla niej dobre. Muszę jej zmniejszyć porcje.

Leczenie nadal trwa, a konkretniej pisząc, to ogranicza się ono w tej chwili do wyciskania maści do oczu i uszu.

Dzisiaj wyszłam z nią po raz pierwszy na spacer w szelkach. Najpierw się kładła, ale już po chwili całkiem ładnie szła na smyczy.

Mruczanka zdecydowanie kwalifikuje się do ponownej kąpieli...

  • 2 weeks later...
Posted

U Mruczanki - Mru znalazłam kolejne guzki - [FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Verdana][SIZE=2]dwa na brzuchu i jeden na grzbiecie... :shake:


[/FONT][/FONT][/FONT]

Posted

[quote name='hop!']U Mruczanki - Mru znalazłam kolejne guzki - [FONT=Arial][FONT=Arial][FONT=Verdana][SIZE=2]dwa na brzuchu i jeden na grzbiecie... :shake:


[/FONT][/FONT][/FONT]
:( będą wycinane?

Posted

ronja napisał(a):
:( będą wycinane?

Nie wiem. Muszę się skonsultować z wetem. Niedawno miała sterylkę i wycięte dwa guzki. W wyniku badania histopatologicznego było napisane, że: "W obydwu fragmentach tkankowych stwierdzono ogniska wysoko dojrzałego raka gruczołowego. Ogniska raka dobrze odgraniczone, wycięte w całości". Miałam nadzieję, że nie będzie przerzutów.

Posted

Śłiczna ta Mruczusia..Niedawno pożegnałam moją Kicię.. BYł nowotwór prostnicy bez przerzutów..Ale ona się poddała..Miała tylko 9 lat..Może za poźno zareagowałam??? Mam wyrzuy sumienia..Ale Mruczusia jest młoda, musi jej sę udać..Podnoszę do góry, i trzymam mocno kciuki..

Posted

Ogólnie czuje się całkiem dobrze. Tylko te cholerne guzki...

U weta będę na początku grudnia. Miałam się zgłosić tylko po Stronghold, ale w tej sytuacji muszę pokazać kicię i ustalić, co dalej.

Śpioch...



Posted

ronja napisał(a):
psy już się przyzwyczaiły do niej? czy musisz nadal separować towarzystwo?

Nadal mieszkają osobno. Problem w tym, że Mruczanka boi się nawet jednego psa - prycha, wali łapą, ucieka... U mnie są 4 psy i żaden z nich nigdy nie miał kontaktu z kotem. Wszystkie są nią za bardzo zainteresowane. Wzajemnie się nakręcają, drą japy, chcą skubać. Nie potrafię wprowadzić Mruczanki do psiego stada. Przyznam się, że wolę psy i one są dla mnie ważniejsze, niż kotka, którą zaopiekowałam się z litości. Owszem, dbam o nią, staram się, żeby miała dobrze, ale nie ma tu związku emocjonalnego. Dlatego wolałabym, żeby znalazła dom i trafiła do ludzi, którzy ją pokochają i docenią jej kocie walory.

Posted

och kiciulina jest słodka !!!!!!wygląda jak moja mimi :)) szkoda że nie możesz jej zatrzmać:((( wiesz moja suczka 9 letnia miała we wrześniu wycinane 2 guzki właśnie na listwie mlecznej i teraz znów sie jej kolejne dwa zrobiły ale na razie operację odstawiam na pozniej bo jednak zbyt czesto usypiac to nie zdrowo trzymam kciuki za kicie żeby domek znalazla p.s KICIA MA PIEKNE IMIE MRUCZANKA MRU MRU :))))

Posted

sabusia napisał(a):
och kiciulina jest słodka !!!!!!wygląda jak moja mimi :)) szkoda że nie możesz jej zatrzmać:((( wiesz moja suczka 9 letnia miała we wrześniu wycinane 2 guzki właśnie na listwie mlecznej i teraz znów sie jej kolejne dwa zrobiły ale na razie operację odstawiam na pozniej bo jednak zbyt czesto usypiac to nie zdrowo trzymam kciuki za kicie żeby domek znalazla p.s KICIA MA PIEKNE IMIE MRUCZANKA MRU MRU :))))

Jeżeli nie znajdzie lepszego domu, niż u mnie, to zostanie. Dotąd były trzy zainteresowane osoby - już dwie się wycofały. Jedna z tych, które zrezygnowały, deklarowała, że jest pewna swojej decyzji, i prosiła, żebym już nie szukała kotce domu.

Nie zamierzam nikomu "wciskać" Mruczanki na siłę. :)

Posted

Isabel napisał(a):
Dlaczego guzki nie będą wycinane? Operacja byłaby zagrożeniem dla jej życia, czy są inne przyczyny?

Isabel, a jakie "inne przyczyny" masz na myśli?

Mru trafiła do mnie w drugiej połowie września i była leczona m.in. antybiotykiem na przeziębienie. Została również odrobaczona i odpchlona. 11 października miała sterylizację aborcyjną i usunięcie dwóch guzków. Potem było leczenie chlamydiozy i świerzbu w uszach. Czy uważasz, że kolejny zabieg u starszej kotki w tak krótkim czasie byłby bezpieczny? Weterynarz uważa, że nie. Tym bardziej, że wycięcie guzków nie zahamuje postępowania choroby.

Posted

[quote name='conceited']a propos nazywania Mruczaneczki "starsza" kotka - moja Psotka zyla 18 lat ;)[/QUOTE]
Hmm... Faktycznie biorąc pod uwagę długość życia kotów, to około 10-letnia kotka właściwie jest w średnim wieku. ;)

Tylko tak naprawdę, to ciężko ocenić wiek u Mruczanki. Według pierwotnej wersji miała mieć około 8 lat, a potem uznano, że ma minimum 10 lat. :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...