cisowianka1 Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 To mojego pewnie by już kilka razy oddali :) 5 miesięcy nauki czystości, problemy z ciągnięciem na spacerze - usunięte, problemy z przechodzeniem obok innych psów, dzieci, motorów i rowerów - pracujemy nad tym. Zjedzenie stołu, krzeseł, swojego leżaczka i napoczęcie własnego łóżka - zęby aktywnie rosły. Obdrapanie jednej ściany i wszystkich drzwi - piesio nauczył się sam obsługiwać klamkę - wygaszamy. Podjadanie z kuchni jak nikt nie widzi - nad tym dopiero zaczniemy pracować. A poza tym to dobry pies, który nieźle jak na swój wiek wykonuje trudniejsze komendy, dobry dzieciak, który nie odstępuje w domu na krok. Tylko trzeba mieć ciągle oczy dookoła głowy :) Quote
Kasia111 Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Pieski-miodzia,podobnie jak ludzie nie istnieją...ja też przygarnęłam sunie z ulicy (innego miasta w dodatku)i mialobyc tak ppieknie...ha...kochany z niej psiak ale... w daszym ciągu sika w domu choc już sie chwaliłam ze tego nie robi...wyjada żarcie kotu z miski,i dziś pod moją nieobecność zeżarła pół salaterki cukierków!!!! na szczęście bez papierków :) i co?? mam ja oddać?? w życiu!!!! i jesli ktoś liczy na psa-ideała,to moim skromnym zdaniem, będzie go miał jak sobie go...NARYSUJE na kartce...i ładnie pokoloruje...życze Toluni duuuuuuuuuuuuuuuuużo szcześcia... Quote
Kundel_Bury Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Trochę więcej optymizmu :) Gdyby Tola wróciła ( pffu pffu pffu ) to na pewno nie zagrzeje długo w schronisku już. Quote
toyota Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Czasami zdarzają się psy zupełnie niekłopotliwe. Taka jest moja Tosia wzięta prosto z pola . Ale za to pozostała trójka ...:roll: No , ale ona już jest dorosła , a szczeniaki raczej zawsze broją. Miałam kiedyś collie od szczeniaka , też zupełnie nieszkodliwy typ. I podhalan Miodek jak się ustatkował także nic nie niszczył i był idealny. Ale w młodości zdarzyło mu się połamać wszystkie żaluzje w oknach , pozostawiony na 4 godziny sam. Za to teraz mam 2 małe pchły , które pogryzły fotel, zdarły tapetę na dwóch ścianach, pogryzły radio, o maskotkach i zabawkach dziecka nie wspomnę. Nie można ani na chwilę zostawić papci na podłodze. Straciłam już 3 pary , wystarczyło , że położyłam się na kanapie , a Pyza niepostrzeżenie zabrała klapki i zlikwidowała. Niestety wszystkie legowiska, posłania i kocyki pogryzione. Co miesiąc kupuję im naturalne gryzaki na allegro w ilościach hurtowych , mamy też kong z pastą i biegają na zewnątrz łącznie przynajmniej 3 godziny dziennie w ciągu dnia z moim udziałem ( rzucanie patyków i przeciąganie sznurkiem ). Nie zostają nigdy dłużej same niż na max 5 godzin dziennie. Docent prawie nigdy nie zostaje sam , zabieram go nawet do pracy do biura , ponieważ ma on zwyczaj biegania po parapetach i biurku pod nieobecność domowników. A że na parapecie mam doniczki i inne pierdoły , a na biurku laptopa , to po powrocie część tego wszystkiego leży na podłodze. Docuś też jest z ulicy, kocha mnie bardzo , może to lęk separacyjny :???:. Poza tym , że nie może zostawać w domu jest idealnie wychowany i zrównoważony. Przygarnięcie 3 kolejnych psiaków nie pomogło. Więc zabieram go ze sobą wszędzie, ewentualnie jak dziecko "podrzucamy" do babci , żeby jechać na większe zakupy , to wtedy zostawiamy też Docusia przy okazji. Ogólnie jest wesoło ;). Liczę na to , że jak maluchy podrosną ( mają teraz 6 miesięcy), to przestaną tak wszystko gryźć. Do towarzystwa Docenta już dawno się przyzwyczaiłam. TZ mówi , że jest to moja nowa torebka ( wiadomo kobieta nigdzie się bez torebki nie rusza ;)) . Quote
brazowa1 Posted November 25, 2010 Author Posted November 25, 2010 [FONT=Times New Roman]Nie mam netu do odwołania, kontakt w nagłych sprawach telefoniczy – telefon w podpisie [/FONT][FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Quote
brazowa1 Posted November 28, 2010 Author Posted November 28, 2010 pojechała do Gdyni,to zwieksza prawdopodobnieństwo,ze wyladuje w schronie w Gdyni,bo nie bedzie im sie chciało odwozic albo "zwrócą jej wolność". Macie jakis znajomych wolontariuszy? Quote
toyota Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Brązowa1 , czy dzwoniłaś już do tych ludzi, którzy ją adoptowali, jak się Tola sprawuje? Quote
brazowa1 Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 toyota napisał(a):Brązowa1 , czy dzwoniłaś już do tych ludzi, którzy ją adoptowali, jak się Tola sprawuje? doopa,nie podali telefonu. Moge tylko pojechać. Quote
Kana Posted December 14, 2010 Posted December 14, 2010 Mam nadzieje że Tola jest szczęśliwa i leży właśnie na kanapie... Quote
otita Posted December 16, 2010 Posted December 16, 2010 No, mam nadzieję! W końcu nie wszyscy są dupkami! Quote
brazowa1 Posted December 16, 2010 Author Posted December 16, 2010 albo juz ja wychrzanili do schronbiska w Gdyni. Gorzej,jak do rejonu Rumii trafi. Quote
Kana Posted December 16, 2010 Posted December 16, 2010 Nie ma jej tam, przynajmniej ostatnio jej nie bylo. Quote
wszpasia Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Wiadomo coś o dalszych losach suczki? Poczytajcie, podajcie dalej - ważne! Kobieta namiętnie szuka psów (małych suczek) a potem raz dwa znajduje powód żeby się ich pozbyć. Dzwoniła też w sprawie Isi, uwierzyłam jej na początku, że ma dobre intencje. http://www.dogomania.pl/threads/1983...domku.../page4 Uważajcie na p. Kasię z Wadowic/Andyrchowa (3 dzieci: 2 nastolatków i 3 letnia córeczka, mąż pracuje jako zawodowy kierowca tir'a). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.