Ulaa Posted September 21, 2010 Author Posted September 21, 2010 Maluszki dzisiaj w lepszym nastroju. Ładnie się zapoznały z Megi i Rutką, choć ta ostatnia gdy odkryła, że istnieje coś mniejszego od niej - to można to zdominować. Przygniata maluszka do ziemi i warczy. Maja się odszczekuje, ale Gucio ucieka i chowa się kruszynia mała... Quote
Ulaa Posted September 21, 2010 Author Posted September 21, 2010 Normalnie je, nie ma temp, bawi się, kupa była normalna - chociaż trochę za bardzo się napina w trakcie - tak jakby mu się jakiś korek w pupci zrobił... Ale w końcu zrobił i bez krwi, normalna konsystencja - więc jelitka drożne. Ze 3 dni będzie dostawał tego procha na brzuszek i zobaczymy. Może to reakcja na odrobaczenie. Jemu rownie dobrze moze nic nie byc, przeciez to bardzo malutkie pieseczki i one dopiero sie rozwijaja. Byc moze taka jego "uroda" w tym wieku i z czasem mu minie. Poza tym odkrylam co one sa nauczone jesc... Uwaga: kosci z kurczaka i chleb namoczony w mleku (rzecz jasna nie beda tego dostawac, ale juz wiemy czym je zatykali panstwo "hodowcy" - czyli wszystko to moze tlumaczyc. I zatkane jelitka, i chude brzuszki...). Ucza sie jesc sucha karme od Rutki. Ladnie sikaja na mate do sikania, kupy robia obok ;) a kiedy maja mozliwosc wyjsc, to ida na chodnik albo trawke. Fajnie. Mama zakochana w Guciu, Maja dostala pseudonim "mała jędza" ;). Quote
DorkaWD Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 No tak Gucio to mały słodziak :loveu: Młode mieszkały w kuchni i jak stałam przy zlewie i myłam gary to przyszedł i położył mi się na kapciach :loveu: Majka też podchodziła, ale po to by mi kapcie potarmosić :diabloti: Czym Majka zasłużyła sobie u Was na ten zaszczytny pseudonim? :p Quote
Ulaa Posted September 21, 2010 Author Posted September 21, 2010 :diabloti: Maja = Mała Jędza, bo: 1. Robi ludziom z nogawek fredzle 2. Ze skarpetek i kapci robi mielonke 3. Na akty dominacji Rutki budzi sie w niej gen wampirzy 4. Na powitanie Megi robi fredzle z jej fafli - jesli Megi przypadkiem osmieli sie schylic... 5. ...jesli Megi sie nie schyla to Mała Jędza robi sobie z jej łap golonki, a z kryzy frędzle. itd... :) Za to na rekach momentalnie sie uspokaja :loveu: Piesiaczek chlopczyk za to, aniolek wcielony, taki delikatny ciapcius. Rutka go juz nawet nie zaczepia, zresztą wogóle już nie przegina z tą dominacją (troche w tym mojej ingerencji :razz::oops:). On na rekach momentalnie sie wtula w szyje i zasypia...:loveu: Chociaz jak Marcin dzisiaj z nimi siedzial, a ja sprzatalam w tym czasie, to stwierdzil ze sa "mega agresywne" do siebie... (i ze cos czesto ostatnio kaze mu zostawac z dzieciakami :evil_lol:). Podobno Gucio tak zlapal Maje za lapke i szarpal, jakby chcial jej wyrwac i obedrzec ze skory, a mala sie darla :roll: Cicha woda z Guciaska ;) Za kilka dni wezme im "na kreske" szczepionki u nas w lecznicy. Nie chce ich zabierac tam, bo nosówka ponoć ostatnio się zdarzała. Quote
DorkaWD Posted September 23, 2010 Posted September 23, 2010 Ula, jak tam kolejny dzień z maluszkami? Poszły ogłoszenia do Przełomu? P.S. mam przechlapane, Malwa mi za nimi ryczy... Quote
Ulaa Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Nie wysyłam ich do Przełomu, bo na razie mam dość telefonów o Tytuska od "mieszkańców okolicznych wsi" i innych mentalnie nierozwiniętych... a takich kreaturek z Przełomu dzwoni większość niestety. Choć nie powiem, są wyjątki. Średnio jakiś 1 telefon na 20. No i bez szczepień nie pójdą, a po szczepieniu - kwarantanna min tydzień. Chciałabym wziąć dla nich szczepionki i książeczki w lecznicy - jednak nie mam za co. W weekend zmontuję bazarek, ale zanim bazarek się skończy i pieniążki dojdą, to znowu kolejny tydzień (przynajmniej) minie... Chyba, że ktoś zasponsoruje im szczepienie :) Wtedy miałyby już te szczepionki i w ciągu kwarantanny poogłasza się i domki będą akurat. Koszt szczepionki dla 1 maluszka to ok 35zł. Mnie na to nie stać :( PS. Długo Malwa pamięta o nich. Chcesz je spowrotem? Np na stałe :) Quote
Ulaa Posted September 23, 2010 Author Posted September 23, 2010 Dzieciaczki czują się bardzo dobrze :) Guciowi przeszły kłopoty brzuszkowe, zaczął jeść za 2 i kupcie ma normalne, sunia też. Są niesamowicie wesołe, cały czas się kotłują i powarkują rozkosznie! Pogoda jest śliczna, więc co kilka godzin wynoszę je do ogródka na gonitwy z Rutką. Ale one mają te łapki króciutkie i non stop się wywalają, zahaczają o coś, potem zdziwione upadkiem rozglądają się co to się przydarzyło ;) Po zabawie wracają na jedzonko i spanko. I tak cały dzień w kółko, bo siedzę w domu i tylko nimi się zajmuję, usiłując ich nie pokochać bo nie oddam! Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Czyli czas rozglądać się za domkami :) Ogłoś Kluski w Przełomie, niech kuszą a i tak wyda się je dopiero po szczepieniach. Jeśli nie masz już ochoty wysłuchiwać palantów od łańcuchów to zostaw mój nr. tel Za maluszki dziękuję, nie mogę mieć więcej niż dwa psy na stałe, a Malwa by ich drugi raz nie oddała... Ula, daj mi instrukcje jak robić podlinkowane banerki to popróbuję i może uda się zrobić bazarek banerkowy. Quote
Ulaa Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 No i wykrakałam :( Po nocy cała łazienka była w śluzowato-krwistej biegunce... Tuż po odstawieniu procha osłonowego. One mają zjechany przewód pokarmowy, ale czym? Robakami? Mówiłaś, że nie było... (aż dziwne, żeby szczyle nie miały robali). Bo jak nie robale, to strach pomyśleć, co one jadły wcześniej... Wracamy do procha przez weekend, a po weekendzie zaniosę ich kupę do badania. Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Czyli się pogorszyło... bo u mnie chłopak zrobił miękką qpkę ze śladem krwawej wydzieliny. Może mu coś jednak utkwiło w jelitach? Qpki sprzątałam własnoręcznie i robaków nie było! Może ta pasta nie była skuteczna? Quote
Ulaa Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 Okropnie martwię się maluszkami :shake: Po południu, gdy wróciłam ze schronu, znowu wszystko było w śluzie (tym razem brązowo-żółtym i nadal krwistym). Niektóre plamy miały żywoczerwoną krew. Dzieciaczki piją i dokazują wesoło, nie mają temperatury. Niestety schudły (ok 0,05 kg ), a te maleństwa i tak nie mają z czego już chudnąć :placz: Jutro zaniosę ich kupy do badania. Nie ma na co czekać. Nie mamy na leczenie, ale poproszę o badanie na moje nazwisko na kreskę. Jedzą wyłącznie ryż z gotowanym kurczakiem i gotowaną marchewką, piją rosołek z gotowania kurczaka. Dzisiaj rozwlokły też trochę kulek suchej karmy z miseczki, ale nie wiem czy coś z tego zjadły. Czasem zbierają też okruszki ciasteczek psich, które chrupie Rutka i Megi. Mam wrażenie, że cokolwiek zjedzą, pruje ich jelitka jakby to były drzazgi :placz: Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 :-( Proszę, jak tylko coś będziesz wiedziała to daj znać! Oboje się rozchorowali czy tylko Gucio? Quote
Ulaa Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 Właśnie nie wiem do kogo należą te kupy, bo przy mnie tylko sikają... Ale sunia też schudła. Zaraz poczytam o bakteriach jelitowych, bo już nie wiem co myśleć... Znowu jest krew. Tak to wygląda: te 2 plamki najdalej to już czysta krew. Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Tragiczne :shake: Jesteś pewna, że nie ma to nic wspólnego z parwo? Czekam na to co wyczytasz... Quote
Ulaa Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 To Gucio jest taki chory. Ugotowałam im samo mięso. Sunia zjadła całkiem sporo. Chłopaczek uciekł na posłanko i schował się w kocyku. Próbowałam go karmić, ale kulił się i piszczał, wypluwał wszystko (tak samo jak wcześniej ze strzykawki jedzenie zmielone). Leży skulony i apatyczny. Wygląda bardzo źle. Ma mocno czerwone podniebienie i obwódki zębów na dziąsłach, brzuszek wydaje się dość nierówno wypukły (jakby jelita były nie wiem, zapchane albo zgazowane, ale tak nierównomiernie, w bąbelki). Sunia zjadła mięso, potem zaczęła skakać i szczekać na swoje odbicie w kafelkach. Na noc Gucio dostanie glukozę do pyszczka... Dorka wypluj słowo parwo!!! Quote
Evelka Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Biedne maleństwo...:-( Jak zobaczyłam zdjęcia to myślałam, że może to lamblia (kupy naszej poprzedniej tymczasowiczki wyglądały bardzo podobnie), ale ta niechęć do jedzenia i rozdęty brzuszek zupełnie nie pasują... Strasznie mi przykro i trzymam kciuki za powrót do zdrowia! Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Jeśli Gucio chory, to znaczy, że on już od początku jest chory... i prawdopodobnie nie jest to zaraźliwe, bo Majka też by się rozchorowała. Tak jak mówiłam w rozmowie tel, od Malwinki jest 25zł na Gucia. Quote
agahar Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Witam, zasmucił mnie los maluszków. Można jakoś pomóc? Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Tak, można... niestety na teraz potrzeba najpilniej środków na leczenie (od jutra kroplówki) dla Gucia. Przepraszam, że tak z grubej rury, ale w tej chwili tylko tak można pomóc... :-( Każda złotówka się przyda! Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Wybacz Ula, że Cię tak poganiam, ale mnie tu już nosi... Co wyczytałaś, jakie są prognozy i jakie leczenie jest przewidywane? Quote
Ulaa Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 Evelka, on nie ma rozdętego brzuszka, może źle się wyraziłam - on ma raczej nierównomierny - wygląda jakby miał w nim kulki. Po ucisku coś "bulgotnęło" i mały poszedł zaraz zrobić kupkę (tryskająca biegunka w kolorze jak te na zdjęciu). Czyli czuje, nie leci z niego bezwiednie. Nie wymiotuje i nigdy nie wymiotował. Kupa śmierdzi jak stara krew, ale nie jakoś bardzo intensywnie (powiedziałabym, że nawet mniej to czuć niż zwykłe kupy szczeniaków). Parwo odpada (tfu tfu). Psi Tyfus też (tfu tfu). Z opisu to mi jedynie podchodzi pod... nowotwór jelit (to charakterystyczne parcie na kał na początku). Może on ma coś tam wbite i to się przemieszcza...? Czytam dalej. Za godzinkę mały dostanie glukozę, a teraz śpi i na mój widok budzi się i chce się schować... tak po tym wciskaniu mu jedzenia...:( Rano pędzimy na kroplówkę i badanie kupy. W zależności od tego, kogo zastanę w lecznicy, może być badanie RTG lub USG brzuszka - albo nic (odesłanie do domu z poleceniem "czekać" :/ ). Tak się boję tego parwo, boże... Miałam maluszki, które umierały na parwo i to była jednak z najstraszliwszych rzeczy jakie widziałam... Tfu tfuftfu Dorka czy przyjedziesz jutro? Spróbuję pożyczyć jakieś pieniądze, jeśli w lecznicy nie uda się na kreskę - to też zależy kto tam będzie jutro :/ Cioteczki dziękuję za obecność na wątku, proszę roześlijcie go osobom mądrzejszym, może będą umiały jakoś na odległość coś poradzić? Quote
DorkaWD Posted September 24, 2010 Posted September 24, 2010 Ula, agahar zdeklarowała się udzielić pomocy (prosząc mnie o numer konta na PW) Widzę, że jesteś to prześlij do agahar i mnie swój numer konta. Niestety nie przyjadę... ale 25zł cały czas aktualne (przy dostawie leków dla Bacusia Ci dam, wpadniesz do nas lub my Cię nawiedzimy w poniedziałek) Quote
Ulaa Posted September 24, 2010 Author Posted September 24, 2010 Poczytałam troszkę i wychodzi na to, że najbardziej pasujące objawy ma koronawiroza... Parvo w wersji "light" http://www.vetopedia.pl/article61-1-Koronawiroza_.html http://www.psy24.pl/1865-Koronawiroza-CCV---choroby-zakazne-u-psow.html http://animalia.pl/artykuly.php?id=26 (znalazłam też coś takiego, co gotuje krew w żyłach, z nerwów! http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=3168) U naszego maluszka wymioty mogły być - wcześniej - i dlatego ich nie widzieliśmy (w tej chorobie trwają 1 dzień i są bardzo uporczywe, dlatego szczeniak od początku był bardziej osowiały i chudszy). Najgorsze jest to, że przed chwilą mój kot zrobił identyczną kupę jak szczeniak... Kot nie jest szczepiony, bo wciąż dochodzi do siebie po warunkach swojej "hodowli" i był zbyt słaby na szczepienie!!! Więc mam nadzieję, że się nie zaraził bo dla kotów to jest śmiertelne!!! Jestem skołowana. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.