Jump to content
Dogomania

Precz Nieodpowiedzialnym Właścicielom Bullowatych I Innych Psów


Recommended Posts

[quote name='Asta']Tak, w Szczecinie psy nie musza byc prowadzone w kagańcach, no chyba, ze jak mówiłaś to agresory. Co do pozwolenia to fakt, nie ma astów na liście.
B.J ciągle w wyrku spi, ciekawe cyz sie ruszy na spacer ;)[/quote]

Asta ale w Szczecinie jak byk jest napisane że psy chodzą i na smyczy i w kagańcu

Link to post
Share on other sites
  • Replies 114
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

I takie tam dotyczące Szczecina

[B][FONT=Tahoma][SIZE=2][COLOR=#333333][COLOR=#333333][FONT=Tahoma][B]Sprawy związane z psami na terenie miasta Szczecin[/B][/FONT][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][/B]




[CENTER][B][FONT=Arial][SIZE=2][B]Działania podjęte przez Miasto w zakresie utrzymania czystości - problem psich odchodów[/B][/SIZE][/FONT][/B][/CENTER]

[FONT=Arial][SIZE=2]Regulacje prawne[/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]W dniu 27 maja 2003 roku Rada Miasta Szczecina podjęła Uchwałę Nr VI/106/03 w sprawie szczegółowych zasad utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Szczecina, uchylającą przepisy wcześniej obowiązujące. [/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]Uchwała ta w § 1 pkt 4 określa:[/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]„[I][I]obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe, mające na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku[/I][/I]”.[/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]Podjęte działania[/SIZE][/FONT]
[FONT=Arial][SIZE=2]Miasto podjęło działania zmierzające m.in. do zmniejszenia uciążliwości spowodowanych zanieczyszczeniem naszego otoczenia psimi odchodami w szczególności dotyczące:[/SIZE][/FONT]
[LIST]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Szczecin obecnie posiada dwa wybiegi dla psów położone przy ul. Chopina oraz przy ul. Arkońskiej - pętla końcowa tramwaju nr 3 (przez wybieg rozumie się obszar o dużej powierzchni, ogrodzony i zaopatrzony w małą architekturę). W bieżącym roku planowane jest utworzenie kolejnych dwóch wybiegów dla psów na prawobrzeżu.[/FONT][/SIZE][/FONT]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Planowane jest także wyznaczenie na terenie Miasta miejsc do wyprowadzania psów. Miejsca te będą zapewniały możliwość wyprowadzenia psa, jednak nie będą ogrodzone i nie będą posiadały statusu „wybiegu”. Zostaną one opatrzone tabliczką informującą o możliwości wyprowadzania psów oraz[B][B] obowiązku utrzymania czystości[/B][/B]. Na terenie tym nadal będą obowiązywały smycze i kagańce. [/FONT][/SIZE][/FONT]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]W imieniu Miasta Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego zakupił 2 odkurzacze, służące do zbierania psich odchodów. Pierwsze próby zostały przeprowadzone 12 kwietnia br. na terenach zieleńców Miejskich. Sprzęt ten został wprowadzony do eksploatacji od 18 kwietnia na terenach parków miejskich, zieleńców oraz zieleni w pasach drogowych. W przypadku pozytywnych opinii dotyczących skuteczności użytkowania odkurzaczy w przyszłości zostaną zakupione następne. Miasto liczy iż odkurzacze te pomogą utrzymać czystość w mieście, lecz fakt zakupu nie zwalnia właścicieli psów z obowiązku sprzątania po pupilach. [/FONT][/SIZE][/FONT]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Gmina Miasto Szczecin w porozumieniu z Powiatowym Urzędem Pracy już po raz trzeci zorganizowała przedsięwzięcie zatrudnienia osób bezrobotnych do robót publicznych. Roboty rozpoczęły się 15 kwietnia i potrwają do 30 września 2005 r. Pracę znalazło 75 osób bezrobotnych, które pracują na terenach stanowiących własność Gminy. Do współpracy zaproszono rady osiedla, jako lokalnego gospodarza na terenach będących w granicach działania poszczególnych rad. Dzięki temu uzyskiwane są na bieżąco informacje związane z lokalizacjami terenów zanieczyszczonych i zdegradowanych w celu ujęcia ich w harmonogramie robót publicznych. Z grupy tej wyznaczone są osoby do obsługi ww. odkurzaczy. [/FONT][/SIZE][/FONT]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Zakupiono 500 szt. zestawów „CERT” służących do zbierania psich odchodów, które przekazywać właścicielom psów będzie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt za pośrednictwem Gabinetów Weterynaryjnych oraz Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. [/FONT][/SIZE][/FONT]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Na terenie Miasta zlokalizowanych jest 55 koszy przeznaczonych na psie odchody, które na mocy Porozumienia WGKIOŚ/17/2005 z dnia 15 lutego 2005 r. opróżnia i utrzymuje Miejski Zakład Gospodarki Odpadami. [/FONT][/SIZE][/FONT]
[*][FONT=Arial][SIZE=2][FONT=Arial]Zakupiono 500 szt. nowych koszy na śmieci, które zostały umieszczone na terenie Miasta, tak więc łączna ilość koszy na śmieci na terenie Miasta przekracza 2 000 szt. - [B][B]do koszy tych także można wyrzucać psie odchody[/B][/B].[/FONT][/SIZE][/FONT][/LIST][FONT=Arial][SIZE=2]Działania te powinny wpłynąć na poprawę czystości terenów zielonych w Mieście. Jednocześnie Miasto pragnie poinformować, iż Straż Miejska została zobowiązana do wzmożenia działań mających na celu egzekwowanie od właścicieli i opiekunów psów obowiązku usuwania zanieczyszczeń spowodowanych przez ich pupili. Z–ca Prezydenta Miasta zwrócił się także do Komendy Miejskiej Policji z prośbą o włączenie się do akcji funkcjonariuszy Policji w ramach rutynowych czynności.[/SIZE][/FONT]

Link to post
Share on other sites

Witam,
opowiem wam pewną historię, oczywiście z mojego życia wzięta, byłam właścicielką pięknej a przede wszystkim mądrej suni (mieszaniec mama pudel a tata spaniel) a coś wspaniałego. Nigdy nikogo nie zaczepiła na ulicy, chodziła bez smyczy przy nodze, nigdy na żadnego psa nie warkneła istny spokój, tylko by za kamyczkami biegała, wabiła sie Emi:loveu: . Na moim osiedlu mieszka facet który miał latlerka z przetrąconą nóżką, taki co dużo szczeka i ucieka, ale moja Emi oczywiście nawet nie zwracała uwagi na tego psiaka. W końcu piesek zdechł chyba ze starości, i pewnego dnia zauważyłam otóż tego faceta jak idzie z Amstafem suką, wszystko było ok, do czasu jak była szczeniakiem, moja Emcia nigdy z nią nie miała styczności aż do pewnego dnia. Ktoregoś wieczoru zauważyłam że facet idzie za mną jakoś tak dziwnie i spuścił swoją suke ze smyczy, i coś tam do niej gadał, ta jak wyrwała do mojej Emi i złapała za jej szyję to byłam w szoku co sie dzieje, zaczełam tak strasznie krzyczeć że wszyscy sąsiedzi z bloku zaczęli wyglądać z okien:placz: , na szczęście mój chłopak był obok i nie wiem czemu ale przyszło mu do głowy walić pięścią w nos:mad: tej suki żeby puścciła moją Emi, a ten facet na nas jeszcze z gębą czemu bijemy jego psa??? udało sie i puścił ją ale przechodziła obok studentka weterynarii i obejrzała moja Emi i kazała mi szybko jechac do veta bo Emi ma głęboką ranę koło tętnicy na szyi. Skończyło sie szyciem, ale wszystko na szczęscie sie zagoiło. Może po pół roku moja Emi była szykowana do operacji poniewaz miała guza sutka, i znowu to wściekłe bydle:angryy: (bo już przepraszam ale inaczej nie da sie okreslic tej suki) rzuciło sie na moją Emcię, tym razem była z pancią która jej nie utrzymała na smyczy i dupa, rozwaliła jej tego guza który był przygotowany do operacji, oczywiście na stół pojechała od razu i oprócz operacji było jeszcze porządne zszywanie, w sumie było ok 22 szwów:crazyeye: . od tamtej pory nie lubie i boje sie rasy AMSTAF. Moja historia kończy sie tym, iż bydle zdechło wcześniej niż moja Emcia która pomimo tych tragicznych przygód z jedną suką przeżyła ze mną 13 lat.
Teraz jestem posiadaczką rocznego yorka którego jak tylko widze psa takiej rasy lub podobnej biore na rękę, i faktycznie niektórzy ludzie dziwią sie czemu to robię, ale mi już chyba na zawsze zostanie niechęć do tej rasy i strach o mojego kurdupla.
Pozdrawiam,
Monika

Link to post
Share on other sites

To nie psy sa tu winne, tylko nieodpowiedzialni właściciele. Ja mam suke bullterierkę i zawsze ją prowadzam na smyczy i w kolcztce i kilka lat temu napadła na moją młoda suczka amstafka 1,5 roczna. Oczywiście suki sie złapały za pyski, ale zdołalismy z właścicielem rozdzielić je. Jak sie okazało amstafka od szczeniaka chodziła bez smyczy , bo taka łagodna i td. itd, a jednak pierwsza zatakowała. Włąscicielowi nagadałam nieźle, ale facet sobie wziął to do serca i więcej jej nie prowadzał bez smyczy. Zależy jakie podejście ma człowiek do swojego psa. Są przygłupy, którzy potrafią mówić: a może nasze psy się spróbują. Sama słyszałam taka propoozycję. Takim ludzi powinno leczyć, najlepiej u psychiatry.

Link to post
Share on other sites

Sylwio, szkoda że nie każdy w naszym "pięknym" mieście używa kagańca i smyczy. Po moim osiedlu co drugi pies chodzi bez smyczy, a psy sa dość agresywne, wiec jak widze chociazby takiego malego kundelka bez smyczy, oddalam sie bezwłocznie. Akurat swojemu psu nie zagładam psu w takie upały (no i teraz z powodu szwów).

Link to post
Share on other sites

[LEFT]Asta,
jakkolwiek prawo szczecińskie nie było wkurzające (obowiązek [B]smyczy i kagańca[/B] dla każdej rasy), to niestety nic się na to nie poradzi. Wiadomo, że psu przyjemniej bez kagańca, a pohasać może tylko bez smyczy (bo na smyczy najwyżej pospacerować), ale tu chodzi o Twój, a raczej Twojego psa konkretny przypadek, czyli pogryzienie, gdy oba psy nie spełniały norm, czyli nie były w kagańcach.

Jak negocjacje z właścicielem tamtego amstaffa?




[/LEFT]

Link to post
Share on other sites

My prowadzimy Olsena w kagańcu i na smyczy ma taki duży mtalowy że nie przeszkadza mu w takie upały. Giha albo w kagańcu albo na smyczy a przeważnie i w tym i w tym, ale jak biega to w kagańcu i do innych psów nie podchodzi. W sumie to ja się u nas niespotkałam z takimi nieodpowiedzialnymi właścicielami bullowatych. Natomiast Olsena pogryzł dalmatyńczyk (tak to sie pisze? :)) i dlatego mam awersje do tych psów

Link to post
Share on other sites

U mnie choodzipan z 3astami dosc nieprzewidywalnymi, a jednym bardzo agresywnym. Wiec zawsze omija szerokimlukiem nas ,albo sie pyta kiedy polanka bedzie wolna,bo chioalby psy spuscic;) A ten jeden pies tak agresywny bo jak go sprzedal (jest hodowca), trzymali go w kojcu i jak go odebral pies byl tak agresywny,ze nie dalo juz sie jako 8mies szczeniaka juz go nauczyc nie atakowania psow:shake: Ale tez biega u nas badzi lagodny ast, bullik i dog argenmtynski, to bardziej moja kundlica bardziej sie na nie rzuca w zabawie niz one na nia;)

Link to post
Share on other sites

[quote name='Asta'] Akurat swojemu psu nie zagładam psu w takie upały (no i teraz z powodu szwów).[/quote]

Ascik to nie chodzi o to czy kogoś pies jest agresywny czy nie. Ja to zawsze pamiętam ze są osoby na świecie nie douczone i poprostu boją się wiekszych psów. Dlatego jak chodze po mieście mój Box ma kaganieć. A kupiłam taki aby w ciepłe dni czuł się swobodnie.

A jak sa upały to nie wybieram się z psem na miasto bo i tak to dla niego zabójstwo.
Ja tez wiem że ryzykuje że jak spuszczam to mój lata bez smyczy bez kagańca. A niestety inni ludzie tego nie akceptują. Zawsze kituje ze pies ma uczelenie na kaganiec i ropieją mu oczy zaraz :evil_lol: :evil_lol:

Więc jak oba psy - w twoim przypadku nie były ani na smyczy ani w kagancu - to juz zostaje kweistia dogadania się z włascicielem. Ty masz akurat karte przetargową bo generalnie wystawa Szczecińska poszła ci koła nosa.

Link to post
Share on other sites

[quote name='sylwiaskalska'] No ale tak nie mogłam podać gościa na policje bo mój pies też był spuszczony i bez kagańca-a Policji nie interesuje - który pies jest karny czy łagodny - więc mi mandat też by wlepili :(
Gościa nie znam i byłam w takim szoku i nie wziełam danych
Ale zawsze mozna pokazać rachunki za leczenie i psa i się dogadać[/quote]

Sylwia, to są dwie różne rzeczy. Gdy moją psinę pogryzł ast, też była bez smyczy i bez kagańca, choć takie są wymogi. Zresztą lepiej zapłacić mandat, ale i przy okazji załatwić drania. Takie podejście jakie przedstawiłaś powoduje, że właściciel agresora czuje się bezkarny, bo myśli, że jak inny ma psa luzem puszczonego, to mu nic nie zrobią, gdy stanie się tragedia.
Zresztą to wszystko zależy od policjanta. Dlatego zawsze lepiej skontaktować się z dzielnicowym i wyczaić, jakie on ma podejście do zaistaniałej sytuacji.

Link to post
Share on other sites

[quote name='KAŚKA']Sylwia, to są dwie różne rzeczy. Gdy moją psinę pogryzł ast, też była bez smyczy i bez kagańca, choć takie są wymogi. Zresztą lepiej zapłacić mandat, ale i przy okazji załatwić drania. Takie podejście jakie przedstawiłaś powoduje, że właściciel agresora czuje się bezkarny, bo myśli, że jak inny ma psa luzem puszczonego, to mu nic nie zrobią, gdy stanie się tragedia.
Zresztą to wszystko zależy od policjanta. Dlatego zawsze lepiej skontaktować się z dzielnicowym i wyczaić, jakie on ma podejście do zaistaniałej sytuacji.[/quote]

Oczywiście masz racje tylko to teraz słowo moje przeciw jego słowom- nie miałam świadków no i nie wziełam od niego tych danych a juz go nie widuje na stadionie.

Link to post
Share on other sites

[URL="http://www.dogomania.pl/forum/member.php?u=10718"]Yoko Ono[/URL] rozumiem Cię i współczuję (dziwę sie ze nie weszłaś na droge sądową) ale nadaj powtarzam [FONT=Arial Black]generalnie[/FONT] to wina wlaścieli, którzy wogole nie zdaja sobie sprawę, że psa trzeba wychowac, a juz rasy typu bull w szczególności !!
ja mam amstaffkę i często do innych prawie AST nie pozwalam jej podchodzić to widac, że właściel nie panuje nad swoim psem Toruń jest dziwnym miastem jest malo pogryzień a psy chodza bez kagańca i często bez smyczy poprostu trzeba tez chcieć przewidziec zachowanie pupila i być odpowiedzialnym!!

Link to post
Share on other sites

[quote name='sylwiaskalska']
Więc jak oba psy - w twoim przypadku nie były ani na smyczy ani w kagancu - to juz zostaje kweistia dogadania się z włascicielem. Ty masz akurat karte przetargową bo generalnie wystawa Szczecińska poszła ci koła nosa.[/quote]
Właśnie B.J był na smyczy, a tamten luzem puszczony.

[quote name='Greven'] [LEFT]Jak negocjacje z właścicielem tamtego amstaffa?[/quote]
Próbujemy się z nim skontaktować narazie telefonicznie.[/LEFT]

Link to post
Share on other sites

[quote name='sylwiaskalska']Oczywiście masz racje tylko to teraz słowo moje przeciw jego słowom- nie miałam świadków no i nie wziełam od niego tych danych a juz go nie widuje na stadionie.[/quote]

1. Też miałam wątpliwości, bo świadków nie miałam, ale mój sympatyczny dzielnicowy powiedział mi, że jest coś takiego jak składanie fałszywych zeznań.
2. Z tą drugą sprawą - to normalka. Na "moim terenie" jeśli dochodzi do psich rozrób, to najczęściej sprawcą jest ktoś, kto przebywa na gościnnych występach. Bo stali bywalcy parku się znają i wiedzą, że są rozpoznawalni i zdają sobie sprawę, że są łatwi do namierzenia, więc się bardziej pilnują. Poza tym wiadomo, który pies z którym się lubi, a z którym nie. Najgorsi są ci, któzy przyjeżdżają na spacery samochodami z odległych miejsc, puszczają psa luzem, bo wiedzą, że jak coś się stanie, to psa zapakują do auta i w nogi. Masz rację, że w pierwszym momencie właściciel poszkodowanego psa nie jest w stanie zająć się gonieniem czy identyfikacją sprawcy, najważniejszy jest poszkodowany piesio.

Link to post
Share on other sites

[quote name='Asta']Właśnie B.J był na smyczy, a tamten luzem puszczony.


Próbujemy się z nim skontaktować narazie telefonicznie.[/left][/quote]

Ja to bym poszła chyba od razu, telefona zawsze mozna nie odebrać :p Nie ma co czekać pies jest wystawowy a teraz nici przez dłuższy czas.

[quote]Najgorsi są ci, któzy przyjeżdżają na spacery samochodami z odległych miejsc, puszczają psa luzem, bo wiedzą, że jak coś się stanie, to psa zapakują do auta i w nogi[/quote]

No coś wiem na ten temat bo u mnie taki jest jeden gościu przyjeżdża z dwoma rotkami i później znika :roll:

Link to post
Share on other sites

Asta, może lepiej wybrać się do właściciela agresora w towarzystwie dzielnicowego. Powiedz mu, że właściciel unika z Tobą kontaktów. Powiedz, że próbowałaś załatwić sprawę polubownie, aby nie zawracać policji tym głowy, bo policja ma wiele ważniejszych spraw do załatwienia, ale nie wiesz do kogo się zwrócić z tym problemem. Policja lubi jak się do nich ludzie zwracają o pomoc, a nie wyskakują z postawą roszczeniową. Poza tym wyjdziesz na osobę niekonfliktową, a pokrzywdzoną. On musi z Tobą pójść, choćby ze względu na sprawdzenie świadectwa szczepienia przeciw wściekliźnie. Ale nawet jak był szczepiony, to z psem muszą pochodzić na obserwcje. Będą mieć kłopoty, to bardziej psa następnym razem przypilnują.

Link to post
Share on other sites

Kolo mojego domu pełno ludzi ma amstaffy itp. Oczywiście 90% to jacys kolesie w dresach, co maja je tylko po to, żeby straszyły innych. A najlepsze jest to, ze gdy jakas staruczka spusci ze smyczy swego francuskiego pudelka to zaraz dostanie mandacik, a do nich to panowie mundurowi nie podchodzą nawet. :/

Link to post
Share on other sites

[quote name='KAŚKA']Asta, może lepiej wybrać się do właściciela agresora w towarzystwie dzielnicowego. Powiedz mu, że właściciel unika z Tobą kontaktów. Powiedz, że próbowałaś załatwić sprawę polubownie, aby nie zawracać policji tym głowy, bo policja ma wiele ważniejszych spraw do załatwienia, ale nie wiesz do kogo się zwrócić z tym problemem. Policja lubi jak się do nich ludzie zwracają o pomoc, a nie wyskakują z postawą roszczeniową. Poza tym wyjdziesz na osobę niekonfliktową, a pokrzywdzoną. On musi z Tobą pójść, choćby ze względu na sprawdzenie świadectwa szczepienia przeciw wściekliźnie. Ale nawet jak był szczepiony, to z psem muszą pochodzić na obserwcje. Będą mieć kłopoty, to bardziej psa następnym razem przypilnują.[/quote]
Dokładnie!

Na rozmowę z dzielnicowym weź ze sobą protokuł od weterynarza, weź też rodowód psa i opowiedz o wystawach, które przepadły. Jeżeli policjant jest miłośnikiem psów, a może nawet tej rasy, to na pewno bardzo Ci pomoże. Na przykład hodowca mojego pitbulla jest policjantem, więc wszystko możliwe ;)

Link to post
Share on other sites

a jak w ogole czuje sie piesek? jakos niedoczytalam, bylas z nim u weta? jak rany? wyglaskaj ode mnie.

tak sobie mysle.... uwielbiam amstaffy i tego typu pieski, ale wlasnie bylabym takim nieodpowiedzialnym wlascicielem :( za cholere nie dalabym rady ulozyc psa tej rasy. szkoda, bo jestem wielka milosniczka. no ale coz, po co krzywdzic psa i siebie.

Link to post
Share on other sites

no to sie ciesze, ze wraca do zdrowia, oby tak dalej.
wiesz, ja po prostu troche sie orientowalam co do psychiki tych psow i gdzie wariatka z roznymi nastrojami raz sklonna do euforii a za chwile do placzu dalaby sobie rade z piesem, w stosunku do ktorego trzeba byc naprawde stanowczym? mi w zupelnosci wystaryczy moja Mea, kundelek pospolity, sluchajacy sie w miare (nad tym w miare wciaz pracujemy :D ) ktora przyjdzie jak rycze i ktora bedzie radosna jak ja bede w stanie ekstazy szczescia. moze nie slusznie, ale po prostu balabym sie, ze amstaff czy inny tego typu piesek, ktoregos pieknego dnia rzucilby sie na mnie i w tym momencie nie moglabym miec do niego pretensji. i zgadzam sie, testy psychologiczne dla przyszlych wlascicieli jak najbardziej.

Link to post
Share on other sites

Właśnie ;) Naprawdę amstaffa jak dobrze się wychowuje, zawsze jest przy tobie na dobre i na złe ( sensie jak jestes smutna, zla albo placzesz). Na przyklad jak kulalam na jedna noge, moj pies wyczul ze cierpie jak mnie ciagnie, dlatego ladnie wtedy chodizl przy nodze. Nparawde sa to madre i wspaniale psy, tylko kwestia wychowania.

Link to post
Share on other sites

Przed chwilą moją Delte pogryzł ASt:-( Ma poszarpany język i rane na pysku:-( A wszystko sie oto tak zaczelo wracalam z spaceru widzialam,ze przedemna szla grupa ludzi 5 osob w tym (3znalam) z dwoma psami Ci co znalam ich to z malym kundelkiem a ci dwaj z astem suka. Wiec widzialam,ze ta suka dziwnie patrzyla na Delte wiec skrocilam smycz i zeszlam na pobocze, po czym dziadek ok 70lat podszed do mnie z drogi na pobocze z ta ASTka i ona rzucila sie na Delte roszarpujac jej jezyk:shake: . Szybko odciagnelam ja prosto na mnie,ze stala na dwoch lapach (trwalo to jakies 30sekund). Delta byla nasmyczy i ta suka tez. Delcie zaczela leciec krew i pienic sie pysk z ta krwia...na ziemi powstala ogromna plama krwi, mialam cale rece zakrwawione jak probowalam zerknac co jest. Odrazu moja reakcja byl;a,ze maja podac mi dane i dac telefon abym mogla zadzwonic po weterynarza i policje bo ja akurat zapomnialam komorki:angryy:. A oni spojrzeli sie,ze pies caly w krwi i ja i poszli sobie dalej bez zadnego przepraszam. Wiec ja biegem z Delta do domu i po rodzine bo oni mieli zaraz wtracac z tego spaceru i patrze wraca ta trojka z kundelkiem i bez goscia z astem:angryy: . Wiec ja mowie z mama,zeby podali nam adres do nich a oni mowia,ze to ich znajomi ale ich nie znaja:shake: . Nie wiem czy zadzwonic na policje i to zgloscic? ale kurde nie wiem gdzie mieszka gosciu z astem,ale wiem gdzie ci ludzie co z nim szli i widac,ze sie znali dluugo...

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...