Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 235
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

acha44 napisał(a):
Moje Macisko się rozchorowało. Bidak dostał infekcję górnych dróg oddechowych. Nasza Pani weterynarz stwierdziła, że jednak trzeba mu dać antybiotyki, tym bardziej, że drań często poleguje na ziemii, śniegu, co niespecjalnie służy takiemu wiekowemu panu. No i pasę bestię kiełbasą faszerowaną lekami. Przynajmniej tyle dobrego, że pożera ją bez oporu. Odkryłam też przy okazji, że lubi jechać autem. Pierwszy raz - zabierany ze schroniska był trochę nerwowy, ale wczoraj to chętnie wsiadł, od razu na siedzenie i całą drogę bardzo grzecznie siedział. A najważniejsze to, że nie rzygnął mi w aucie.


Macisko! Wracaj do zdrowia, staruszku! Jestem z ciebie dumna, że jesteś taki prosamochodowy...

  • 3 weeks later...
Posted

Przeziębienie wyleczone, ale przyplątał się jakiś kaszel kenelowy. Więc znów była nasza pani weterynarz i leczenie. Na szczęście już jest dobrze. Idzie wiosna, więc zabraliśmy nasze dzieci i psy na 1 - dniową wycieczkę na wieś-żeby trochę odsapnęły. Dzieciaki rozrabiały a psy miały frajdę bo przez cały dzień szalały na dworze, bez żadnych smyczy. Mat polował na gołębie na podwórku, i z pomocą Saby zaznajomił się z wilczurem naszego znajomego. Myślałam że kłaki polecą, ale oba jakoś tak statecznie i z umiarem się powąchały i nie było żadnego powarkiwania. Póżniej się okazało, że oba pieski mają schroniskową przeszłość, więc może dlatego były takie zrównoważone.

Posted

Moje dzieci, pieluchy, jedzonka, wózek malutkiej, oba piesy, i mój stary na dodatek skutecznie mnie zakręcili i mam tylko kilka zdjęć z komórki - nieszczególnych zresztą. Postaram się zrobić kilka na spacerkach z małą

Posted

Teraz już dobrze, piesio wyleczony, żwawy, szczęśliwy. Ostatnio mój pan źle bramę zamknął i przez pół dnia było otwarte. Martwiłam się bardzo, że psy powychodziły, ale Saba spała w budzie a Macisko rozwalony przed otwartą furtką. Pewnie sąsiedzi lekko nie mieli chcąc obok niego przejść. W każdym razie jak mnie zobaczył to ucieszył się tak bardzo, że aż stanął na tylnych łapkach a to dla niego prawdziwy wyczyn. Już teraz mam pewność, że choćby go na siłę wyciągali to od domu nie odejdzie.

  • 1 month later...
Posted

Mam kilka zdjęć z wiosennych spacerków, jeśli Bjutko się zgodzisz, przesłałabym na maila do wklejenia. Macik ma się dobrze, jedyne co mu trochę doskwiera, to łapki: na przednią trochę utyka, tył mu troszkę "siada"ale chodzi - na razie bez bólu i konieczności podawania tabletek. Będę wiedziała, jeśli coś będzie nie tak, bo mam wprawę po moim dziadziuśku - on miał podobne objawy, zresztą mamy znajomą panią weterynarz jakby co. Niestety wiek i poprzednie niewygody się odzywają. Staramy się nie chodzić daleko na spacery, bo Macik szybko się męczy i te nieszczęsne łapy...Ale chęć do figli ma, potrafi świetnie bawić się z moimi dzieciakami. Ze starszym w przeciąganie szmaty, a dla maleńkiej, ledwie trzymającej się na dwóch kończynach, stanowi wymarzone oparcie i ukochaną przytulankę. Ma anielską cierpliwość, tylko czasem zmęczenie daje znać i chowa się do budy na krótką drzemkę. Zresztą coraz więcej czasu spędza na drzemkach, czasem rano, idąc do ogrodu, budzę go pukaniem w budkę bo chłopak spi snem niewinnego.

Posted

och, jakie miłe rzeczy piszesz o Maciku!!! Wysyłaj fotki koniecznie!!! Ja co prawda jestem w dziwnym kraju, ale jak na razie pisanie z obcej klawiatury, całkiem mi wychodzi, to może fotki też dam radę wstawić...

Posted

Jak poznałam Macika już był starszy pan bo miał 12-13 lat. Jak zabierałam go do domu miał 14, ale nasza pani wetka ocenia go na około 15-17lat. Nam wiek nie przeszkadza, Dziadziulek Reksio miał lat 19 i kilka miesięcy a decyzję o uśpieniu podjęliśmy dopiero jak nasza weterynarz stwierdziła, że dalsze życie będzie dla niego tylko cierpieniem i bólem, bo już żadne leki nie działały.Macika zabrałam żeby miał na stare lata trochę dobroci i spokoju. Jestem przeszczęśliwa, że pilnuje swego ogródka, ale jakby tego nie robił to też byłoby ok. Mój dom to taki trochę azyl dla dziadków: Saba też nie jest najmłodsza bo ma już 10 lat, Miciusia-kotka ok.10-11, tylko Kajtusia - też kotka jest w pełni sił bo ma tylko 5 lat. Co ciekawe, nigdy nie ma awantur między nimi wszystkimi - jakby wiedziały, że muszą trzymać się razem. A fotki w drodze.

Posted

To czekamy niecierpliwie na fotki!!!
A Macisko jest życzliwy kotom? Myślę, że on może nie jest aż taki stary, tylko schroniskowe życie takie piętno na nim odcisnęło?

  • 4 weeks later...
Posted

No i chciałam posłać zdjęcia, ale przez 2 tyg z kawałkiem nie miałam internetu, bo mi firma obsługująca nieprawnie go wyłączyła ( to akurat wyjaśniono szybko) i potem był problem z ponownym uruchomieniem (tego już nie wyjaśniono szybko) - no zobaczymy jak to będzie dalej. Poślę zdjęcia raz jeszcze z innej skrzynki pocztowej -od mojego pana.
Co do kotów to generalnie Macisko nie przepada, ale dla moich robi wyjątek. Aczkolwiek nie jestem za niego pewna, bo jak kociska wyłażą na parapet pogrzać się na słonku to na ich widok bardzo wymownie się oblizuje. Dzieci za to kocha. Trzeba widzieć z jaką delikatnością bierze od mojej malutkiej przysmaki ( mnie to by rękę urwał), przy niej jest bardzo spokojny, cierpliwy, nie szczeka, żadnych gwałtownych podskoków. Zresztą pierwsze sensowne słowa małej to było: Miki (kotka) i niedawno: Mati. Mat jest dziadek - niestety, wiek jest bardzo realny, niedawno znów zaczęły się problemy z łapami. Już było dobrze, nie utykał tak bardzo, a teraz znów na przednią łapę i dodatkowo na tylną. Z tego względu nie chodzimy dalej na spacery, a jeśli już to bardzo wolno i z postojami. Ma początki zaćmy na obu oczach, niedosłyszy. Za to dobrze rozumieją się ze Sabą. Jest dla niego wsparciem, co rano witają się ocierają, bawią, to ona daje pierwszy sygnał jak idzie obcy, Mat rusza się dopiero gdy ją usłyszy. Nie da się ukryć, że się zaprzyjaźniły.

Posted

Dzięki uprzejme za odpowiednie ;-)wklejenie tych kilku fotek. W chwili obecnej Matik niezbyt dobrze znosi upały. Nad zbiornikiemz wodą wkopanym w ogrodzie, mamy położoną metalową siatkę Matik kładzie się na niej i śpi, nierzadko któraś z łap zwisa i moczy się w wodzie. Śmiesznie to wygląda, siatka przysłania tyko połowę zbiornika, i czasem Psinka nawet nie wstając pochłepta sobie wodę. Generalnie to panuje lenistwo, bo czereśnie jeszcze nie dojrzały, ale pewnie to się zmieni za tydzień.

Posted

No i stało się. Pewnie dlatego, że czereśnie już dojrzały. Przyjechała do nas nasza wetka- jak co roku poszczepić menażerię, zalać środkami na pchły i kleszcze, sprawdzić kondycję i humory. Mimo, że znają się z Macikiem i tak naprawdę w duszy to pies jest łagodnym i zrównoważonym pieszczochem, tym razem pokazał wilczy pazur. Biedna Ania umykała za płot, a pod Maciskiem aż ziemia się zatrzęsła tak wystartował. Oko mu zalśniło na żółto, sierść zjeżyła się w grzebień od karku po czubek ogona, groźnie zabulgotał i niemal staranował furtkę. Atak został opanowany przez mojego pana, który spokojnie przytrzymał bestię, założył szeleczki i przytrzymał. Potem już była rutyna, ale wetka była lekko blada i przejęta powitaniem Maciska. Prawie nie do uwierzenia było jak kilka chwil później Macisko stanowił cierpliwą podporę mojej malutkiej, dzielnie drepczącej przy nim i pokrzykującej "Mati, Mati". To na pewno przez te czereśnie....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...