Jump to content
Dogomania

Mikropsięta- PARWO, [']['] Barry WYGRAŁ i MA DOM - ale zostały rachunki.....


Recommended Posts

  • Replies 155
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Porta Nigra napisał(a):
To na pewno parwo ? Może ten sam wirus, który miała nasza tymczasowiczka z wroclawskiego schronu Tosia.

ULV mi mówiła , że miały robiony test i wyszło parwo.

Posted

xmartix napisał(a):
a w schronie jest tyyyyle szczenisaków obecnie..;.


Marta macie foty? Może uda mi się znajomych nakręcić. Ja przy Walentynie nie mam jak, zresztą teraz już wciąż jestem w rozjazdach, ale poogłaszamy, poszukamy tymczasów.

Posted

Jesli nie można sie dodzwonić, to znaczy że akurat rozmawiam i dlatego włącza sie poczta. Trzeba zadzwonić jeszcze raz. Mam nadzieję że to nie ta pani co dzwoniła kilka dni temu i "chce psa na wieś, bo poprzednie dwa CHYBA zabiło auto"? Bo od tej miałam znów nieodebrane (byłam u weta) i nawet nie oddzwoniłam, no chyba jasne czemu.

Poza tym- tak jak pisała Bianka test zrobiony na początku potwierdził parwo. Dwa maluszki są w złym stanie, czarny (Piruś) ma kryzys..... Bardzo słaby i chudziutki jest też biały łaciatek (Reksio). Podpalany (dostał imię Barry) jest w miare silny, je, robi normalne kupy i chce się bawić. Wszystkie mają wenflony (większe od łapek) i są intensywnie leczone, dostają kroplówki, witaminy, antybiotyk, stagloban..... koszta, cóż-
poniedziałek 139 zł
wtorek 122 zł
dziś 122 zł.

Około 200 zł wydała na maluszki DOrotka i jej TŻ.

Razem- 583 zł.

A jutro kolejna wizyta, oby w komplecie.

Jedzenie- convalescence i intestinal jeszcze mam.... dwa maluszki nie chcą jeść, znajdując zadziwiające siły do protestów.....

Posted

nie wiem jaka to pani
nie pytałam
dzwoniła parę razy już w ciągu dnia do Ciebie i za każdym razem poczta, nie wiem, może wielkiego pecha akurat miała

to jak się dodzwoni to napisz nam czy to ona?.. bo przeraził mnie ten Twój opis..

Posted

Kasy. Każda wizyta kosztuje jak diabli.... Karmę na razie mam dzięki Krakvetowi (tylko niech ten maluch zacznie jeść suche, bo mokre idzie jak woda...).

Cholera, jestem załamana..... Byłam niemal pewna, że przynajmniej Reksio przezyje- już nie wymiotował, i nie lało sie tak z niego.....

Maluszki odeszły spokojnie, zasnęły.... za to Baruś.... nigdy nie widziałam, żeby szczeniak, czy kociak tak świadomie przeżywał śmierć rodzeństwa :(

Posted

Biedny Barus :(:( ogromnie mi go zal najbradziej o to, ze tak sie przejal smiercia rodzenstwa. Mam nadzieje, ze on chociaz wyjdzie z tego.
Wzielam kiedys szczeniaczka z farmy i zyl u mnie 4 dni, bo dostal parwo. Wydalam ilosci pieniedzy, ktorych nie mialam i umarl u weta.

Posted

Barry jak na razie trzyma się dzielnie- ma w miarę normalne kupki i apetyt. Psychicznie- widac, ze jest rozbity i osamotniony, marudzi, wrzaskiem domaga się mojej obecności i jedzenia... po wizycie u weta obraził się na całego.

Dzisiejsza wizyta- 80 zł, wprowadziliśmy Zylexis....

Posted

Magda bardzo mi przykro!! A Ty się już lepiej czujesz? i Kraksa? Jakiś pech straszny :-( Tak bardzo mi przykro z powodu maluszków :-( Mam nadzieję, że ostatni wytrwa. Szczenior Coli bezpieczny, bo parwo strasznie zaraźliwe :-((

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...