Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Boże,jednak pozbyli się suni?....
Oni to bardzo lubią! -tylko by usypiali,chyba,że kłamią,żeby zamknąć sprawę i odciąć od niej zainteresowanych "za mocno"- z tymi.........wszystko możliwe.

  • Replies 129
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hmmm... Może dałoby radę załatwić sprawę tak: (oczywiście, jeślil ktoś ze schroniska nie podgląda Dogo, bo to się w tej sytuacji wydaje bardzo prawdopodobne...:() zadzwonić, powiedzieć, że się widziało psa o numerze 333/09 i chce się adoptować i umówić na wizytę. No skoro jest na stronie, to chyba mam prawo o niego pytać i go wziąć? Może powiedzą, że jednak jest do wydania?

Posted

Kochani...napisałam ,że stronę podglądam i właściwie nic tam się nie zmienia ,tak wiec aktualizacja to ma się nijak do rzeczywistości.Napisałam tez ,ze bedę próbowała ( ja albo Lila) -zadzwonie i z historyjką ,że spodobał mi sie ten i ten pies ,bede próbowała się czegos dowiedziec.Byłoby bardzo podejrzane ,gdybym zrobiła to dzisiaj ,nie sądzicie?
Przypomniało mi się jeszcze jedno zdanie...Lila ,pamietasz? Facet powiedział-gdyby Sara tu była ,to nie wiem ,czy zostałaby wydana.Nie wydajemy psów byle komu.Odparowałam mu ,że jesli znalazłybysmy dom ,to odpowiedzialny ,zaznajomiony z choroba i troszke podniosłam głos.Pan zaraz spuścił z tonu: tak ,tak ,rozumiem...
Myślę ,że trzeba zadzwonic.Jesli faktycznie Sara jest tam jeszcze ,ale z powodów ???? nie chciano z nami rozmawiac ,to sytuacja robi sie dziwnie śmierdząca.
Teraz uciekam ,idę do pracy...Właściwie nie musze tego robić ja ( chodzi mi o dzwonienie do Schroniska ) może to zrobic kazda z Was.

Posted

Brak mi słów:shake:
Na stronie schroniska to jest Sara, krótko po przywiezieniu. I numer też się zgadza. To ona.
Jak oni mogli to zrobić?:-( Przecież mówili mi, że Sara nie ma teraz ataków, że jest leczona... To było 25 listopada. I nagle taka odmiana sytuacji?
Sarunia, biedactwo...:-(

Posted

W schronisku, tak jak mówiłam byłam 2 krotnie w zeszłym tygodniu i 2 tyg temu, ani razu Sary nie widziałam, a spokojnie przeszłam całe schronisko, wszystkie zewnętrzne wybiegi, bo nam na to pozwolono.

Podobno jest jakiś pawilon, gdzie psy są w środku, ale nie udało nam się do niego dostać. Ale podobno z niego psy żywe nie wychodzą...

Generalnie wszystkie psy na zewnątrz były zadbane, pracownicy w stosunku do nas bardzo mili, kierownik też, choć ewidentnie było widać, że się boją i wszystkich informacji udzielają ostrożnie.

Cała adopcja psa w typie rasy przebiegła także bardzo miło, udzielono wszystkich informacji, ale i kazano podpisać masę oświadczeń, więc ewidentnie widać, że się boją ewentualnych oskarżeń i zabezpieczają się jak mogą.

Posted

Sara była w pierwszym boksie od prawej,z tego rzędu równoległego do ulicy- dokładnie na wprost furtki wejściowej. Była z takim czarnym psiakiem za kolano. Ale z jej boksu było wejście do murowanej części i ona prawie wcale na zewnątrz się nie pokazywała. Jak ją wołaliśmy to przychodziła tylko na chwilę i wracała. Może dlatego jej nie widziałaś? Ale możliwe też, że już jej nie było:-(:shake:

Posted

mc_mother przy każdym kojcu staliśmy dość długo czekając, aż psiaki się pokażą, a ona dość charakterystyczna. Choć mam nadzieję, że faktycznie po prostu nam się nie pokazała.

PS: Na wprost wejściowej furtki rzucił mi się boks z dużą kartką groźne, psy nie dotykać i był w nim bull. Mniemam, że Sara była na lewo od tego prostopadłego do furtki rzędu. Wszystko, by się zgadzało, boksy pamiętam, ale tego psa nie...

Posted

Zapamiętalabym takie cudo.
Moim zdaniem jej po prostu już nie ma.
Tak jak piszę Natalia.

Z resztą to schronisko to jedna wielka niewiadoma odkąd 22 czerwca 2009 zabroniony jest wolontariat przez masakryczne zdarzenia jakie tam mialy miejsce.
Do tego wszyscy oglądający są bardzo pilnie strzeżeni żeby nie robili zdjęć czy nie zobaczyli za dużo...

Posted

Natalia_aa- myślimy dokładnie o tym samym boksie- tym z tabliczką o groźnych psach. A więc jeśli tam był bullek, to znaczy, że Sara została zabrana... i...:-(
Najbardziej wkurza mnie to, że wiedzieli, że jestem z forum podhalana, że założymy jej wątek- zgodzili się byśmy ogłaszali Sarę a teraz co?:angryy: Wprawdzie jak dzwoniłam jakieś 2 tyg. temu to powiedzieli, że w nieskończoność jej nie będą trzymać ale nie było mowy o nawrocie choroby... nic!:-(
Sarunia, tak chciałam ci pomóc:-(

Posted

Teraz to juz wiemy, ze ze Slupskiem nie ma zartow. Trzeba lapac psa poki jest i w nogi :(:(:(
Bo potem to juz nie ma co zbierac :placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz:

Posted

Boks, w którym był bulik, to na pewno nie boks z wejściem do pawilonu, to pojedynczy boks z budą. Boks, który rozpoczyna rząd prostopadły do ulicy.
Ten, w którym była Sara to ten jakby obok bullika chyba... niestety ja je w ogóle nie widziałam.

Posted

Kana ale to nie o te kojce chodzi. Te były stare i brzydkie i nie miały wejścia do budynku...

Chodzi o te kojce równoległe do ulicy, te z wejściem do środka, tam niestety nie pamiętamy co było w pierwszy boksie od prawej... Ale taki pies rzuciłby nam się wszystkim w oczy, zwłaszcza, że przy każdym boksie kucałyśmy i wołałyśmy psy, by wszystkie zobaczyć!

Posted

No! Teraz mówimy o tym samym:) Obok Sary, w sąsiednim boksie była piękna, owczarkowata sunia ze źle zrośniętą łapką- bardzo smutna:(
Mam krewnych w Słupsku- wyślę ich na zwiad. Jeszcze mam trochę nadziei, że może "tylko" chcą ją ukryć... Ale po co mieliby to robić?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...