Jump to content
Dogomania

Pomocy dla biedaka w HBO Morena Jaskowa Dolina 77 Wrzeszcz-ma dom.


Recommended Posts

Posted

Ciesze sie ze mam za soba harcerki, wy na prawde mozecie zrobic duzo. Avatar brazowa pojdz do opiekuna bazy to ten, ktory chce uspic psa wedlug organizacji interweniujacej. Ty jako harcerka masz absolutne prawo zeby tego psa wyprowadzic i pokazac ze nadaje sie do adopcji. Pokaz, ze tak bogata organizacja jak harcerstwo cos potrafi. Zmierzylas dlugosc lancucha mialas ta szanse. Jesli zobacze Cie bez histerii prowadzaca psa, zaczniemy rozmawiac. Nie moge wtargnac na ich teren chyba sama wiesz ale Ty jako harcerka masz do tego prawo. Przeczytaj raz jeszcze poczatek watku, w tej chwili pies ptrzebuje rehabilitacji domu zastepczego gdzie fachowiec orzeknie czy pies moze byc adoptowany. Ja mam psa, nie moge byc domem zastepczym. Nie uwazasz jednak, ze jej cos od harcerzy sie nalezy, wytlumacz im to jako harcerka. Sluchaj tej mocnej kraty nie wyryly nawet dziki a sa to zwierzeta ryjace wiec jak mozna jeszcze posadzac psa o podkopywanie? Ten pies ma horror nie zycie, trzeba jednak zdeterminowac jak bardzo jest zniszczony po zyciu przez 4ry lata w tym co okreslilas jako POPRAWNE WARUNKI. Jedna organizacja, ktora przyjechala z kagancem i smycza odeszla spod klatki z niczym, a Ty chcesz zeby oni dali mi psa ,to utopia. Trenerka wypowiedziala sie nie widzac psa bez lancucha, tego po prostu nie biore pod uwage. Wedlug Ciebie ta organizacja to histerycy, bo odeszli z niczym nigdy nie widzac psa na wolnosci Jesli chodzi o ten dluuugi 3 metrowy lancuch to przypiety jest w rog klatki, takze pies ma faktycznie ok 7 m powierzchni, i tak zyje na tym od 4rech lat. Jako harcerka musisz porozmawiac ze swoimi przelozonymi. Daj znac co oni maja do powiedzenia, naswietl im sytuacje tylko blagam nie mow im, ze psa TRZEBA WYCZESAC i ze PIES MA WARUNKI POPRAWNE tym strasznie pograzasz psa, powinnas o tym wiedziec.

  • Replies 61
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mamadama napisał(a):
Przeczytaj raz jeszcze poczatek watku, w tej chwili pies ptrzebuje rehabilitacji domu zastepczego gdzie fachowiec orzeknie czy pies moze byc adoptowany. Ja mam psa, nie moge byc domem zastepczym. Nie uwazasz jednak, ze jej cos od harcerzy sie nalezy,.


Problem jest w tym, że takie domy a raczej hotele dla psów w których treser popracuje nad psem kosztują ok 500zł miesięcznie. W schronisku nie ma odpowiednich warunków dla tej suni i nikt nie będzie jej tam socjalizował bo ztego co wiem nie zatrudnia na etat tresera. Szczek setek psów będzie ją stresował, pomijam już fakt, że na indywidualny boks tylko dla siebie nie ma co liczyć. Może trafić na agresywnego towarzysza. Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest dążyć do polepszenia jej warunków tam gdzie jest. Może harcerze zbudują taki kojec z którego psina nie będzie miała szans ucieczki i wtedy można będzie pozbawić ją łańcucha. Zrzutka na suplementy i środki do pielęgnacji z ich strony też by coś dała. Może wystosować pismo do nich w tej sprawie. Niestety znalezienie domu dla psa w tym wieku, z problemami zdrowotnymi i w dodatku niezsocjalizowanego z otoczeniem graniczy z cudem. To smutne ale taka właśnie jest prawda i polskie realia.

Posted

Czy ja pisałam,ze jestem harcerką?
Może organizacja odeszła,bo uznali,ze zabranie psa do schroniska byloby dla niego krzywdą?
Mamadama,pisałas,ze jeżeli pies Cie zaakceptuje,chcesz go zaadoptowac.
Wiesz,czego sie boję-ze dla świętego spokoju,oni tego psa faktycznie oddadza do schroniska.Przez Ciebie.On ma tam naprawde lepiej niz w schronisku na 400-500 psów.Bo jest sama w boksie,tak jak była całe życie.Zabrac ja stamtąd,aby to miało sens,można tylko do domu.

Posted

Brazowa napisalas ze jestes zaangazowana w harcerstwo wiec mozesz wiele rzeczy o niej sie dowiedziec . Jesli nie ogladnie sie jej bez lancucha i poza klatka to nigdy nie bedzie mozna powiedziec czy jest mozliwosc adopcji. Widzialam ja 4ry lata temu biegala sobie po bazie w kagancu i nagle trach! Pies do klatki i na lancuch. Jesli Wika tam ma zostac to oni musza jej poprawic warunki, mozesz na nich wplynac. Nie wiem co masz na mysli piszac "Przez Ciebie"? Co powiesz o innych ludziach z okolicy ktorzy wielokrotnie dzwonili do Strazy Miejskiej. Obojetnosc i akceptacja takiego stanu rzeczy powoduje, ze lancuch i klatka to norma w Polsce. Chce tylko zeby psiakowi sie poprawilo, nie mozesz im tego wytlumaczyc? Wnioskuje, ze masz wstep na baze i znasz jakis harcerzy, postaraj sie na nich wplynac.

Posted

To umów sie z jakimś inspektorem albo jak chcesz to podam Ci telefon do bardzo fajnej inspektorki OTOZu i ona pieska dla Ciebie zabierze.Suka nie jest dzika, i dlaczego miałaby Ciebie nie zaakceptować.Tylko odpada,jak mieszkasz w bloku,bo po schodach może suka by i chodziła,ale bardzo krótko.

Posted

Brazowa zbyt negatywnie na to patrzysz Kokoszki sa moze nie tak ale bloki ani schody nie zabijaja, myslalam ze 7/24 na lancuchu w klatce jest gorsze, nie wiem jak Ty ale ja osobiscie wole blok i schody. Mowisz ze pies nie jest dziki a wzielas go moze z lancucha Ty albo znajoma? Moglabys to zrobic? Tak jak mowie trzeba psa uwolnic zeby go ocenic czy moze byc zaadoptowany. Moze OTOZOwi sie to uda. Wciaz nie wiem dlaczego harcerze nie chca rozmawiac na temat suczki, przeciez to organizacja pozytku spolecznego.

Posted

mamadama napisał(a):
Koniczynka czy znasz miejsca, ktore zajmuja sie tego typu psiakami w Gdansku?


Gdyby takie organizacje były, to pewnie nie byłoby starych psów na łańcuchach... Niestety prawda jest taka, że większość osób pomagającym psom są to osoby prywatne angażujące swój czas i pieniądze by odmienić życie jakiegoś czworonoga. Popatrz na wątki tu na Dogomanii. Organizacje na rzecz zwierząt owszem są, ale z reguły takimi przypadkami się nie zajmują. Z prozaicznego powodu: Bo prawo nie zabrania trzymania psa na łańcuchu, prawo nie nakazuje właścicielowi czesać go, dawać mu witaminy, kochać go. Bo psów jest po prostu za dużo i to takich, które nawet nie mają jakiejkolwiek budy i cokolwiek do zjedzenia. Nie uważam, że ta psina ma dobre warunki. Żal mi psów na łańcuchach. W jej wieku powinna mieć ciepły kąt bo stary pies większość dnia śpi i jest bardziej podatny na zimno. Dlatego trzeba zadbać by miała słomę w budzie. Ale prawdę mówi Brązowa o schodach. Nie widziałam tego psa ale pewnie waży około 30kg. Wyobraż sobie, że nie będzie w stanie zejść/wejść po schodach np na 3 piętro. I co? Będziesz w stanie ją minimum trzy razy dziennie wnieść i znieść aby załatwiła swoje potrzeby?

Posted

Koniczynka to duzo wyjasnia, ale powiedz jak to mozna ocenic czy ona wejdzie po tych schodach czy nie jak ona jest zawsze na lancuchu? Dlaczego organizacje nie porozmawiaja z ta wielka organizacja, ktora ma hektary ziemi w Gdansku i zasoby o jakich nie snilo sie normalnemu smiertelnikowi. Przeciez wpuszczenie tego psa w mrozna noc do jednego z ich pomieszczen nic nie kosztuje tak jak nic nie kosztuje woluntariat. Moze jest wsrod harcerzy ktos kto moze tam legalnie wejsc i wziasc psa na krotki spacer? Na to nie trzeba duzych nakladow. Pominmy witaminy i kochanie pupila, tu chodzi o zwykly szacunek dla zyjacej istoty.

Posted

Dlaczego nie zadzwoniłaś oficjalnie do jakiejś organizacji? Nasz Patrol jeździ do takich spraw i staramy się nie zbaierać psów do schronisk, bo zazwyczaj to jest dopiero nieszczęście. Umundurowani inspektorzy przeprowadzają interwencje, robią zdjęcia, rozmawiają z właścicielami terenu.
Jesli OTOZ ma to już zgłoszone to się zajmą lub dryndną do nas (mają daleko).

Posted

wiem, ze byly tu organizacje ale stwierdzily, ze pies ma warunki poprawne. Jesli przesledzisz watek to wynika z tego, ze uznali iz pies nie ma szans na adopcje, jedynie moglby byc wziety do schroniska a to moze okazac sie wiekszym zlem. Mialbys dom zastepczy dla psiaka o takim profilu? Jak moge z nia sie poznac jak nawet nie mam mozliwosci chociaz raz zobaczyc ja bez lancucha poza klatka ? Jak reagowalaby na mojega psa? Na domownikow, na zycie w bloku?

Posted

mamadama, skoro Ty obawiasz się wziąć tego psa w ciemno, choć widujesz go często i martwisz się jego losem, jak możesz oczekiwać, że zrobi to ktoś inny??? Ktoś kto psa nie widział na oczy???

Posted

mamadama działalnosc organizacji nie polega na zabieraniu psów i ładowaniu ich w jeszcze większe bagno. Inspektorzy mogą pojechac na miejsce, wykonac zdjecia, sprawdzic warunki i porozmawiac z odpowiednimi osobami nad poprawieniem warunków zycia suni jeśli są one mozliwe. Gdzie chcesz zabrać psa? W kolejce czeka kilkadziesiąt szczeniaków, które potrzbeują socjalizacji, domu tymczasowego. Kto zabierze sunię do siebie. Zabierze, a potem co? Bo raczej tłumu chętnych nie będzie. Schronisko to ostateczność. Psy nawet w kiepskich warunkach czasem odnajdują się lepiej niż w schroniska,ch, bo znają ludzi, są w swoim miejscu...

Posted

millarca napisał(a):
mamadama, skoro Ty obawiasz się wziąć tego psa w ciemno, choć widujesz go często i martwisz się jego losem, jak możesz oczekiwać, że zrobi to ktoś inny??? Ktoś kto psa nie widział na oczy???

Moze jest ktos kto ma ogrod, nie ma psa i zna sie na duzych psiakach, uwazasz ze trzeba zakladac ze tacy ludzie nie istnieja? Moga nawet szukac takiego psiaka. Wroc na poczatek watku. Poza tym dlaczego mialabym sie nie obawiac? Wiesz jak zachowuje sie pies trzymany przez lata na lancuchu ?Chcesz zebym wtargnela do jej klatki? Nie win mnie ze sie obawiam, gdybym byla jakas tam organizacja to spowodowalabym zeby chociaz raz wzieli suczke na smycz i poza klatke. Jesli zrobisz spacerek po ich bazie to poznasz ja tak samo jak ja.

Posted

Kto zrobi i wstawi tu zdjęcia psiaka bo nawet nie wiadomo jak wygląda, poza tym że jest duża i ma 11 lat?

Mamadama przeczytaj proszę tę historię zaniedbywanego przez właścicieli psiaka i reakcji dziewczyn, które zamiast wezwać na interwencję (całkiem uzasadnioną) OTOZ, Animalsów, Straż dla Zwiarząt i "wszystkich świętych" żeby ukarać właścicieli i odebrać psa, postąpiły zupełnie inaczej. Same zaczeły pomagać psu, kierując się tylko i wyłącznie jego dobrem. I udało się im odmienić życie tego psa, też starego bez konieczności zmiany jego domu. Udało się jeszcze coś: właściciele zaczeli dbać o psa bo dostali dobry przykład.
http://www.dogomania.pl/threads/143205-Agis-juA-siAE-uA-miecha-i-pilnie-szuka-sponsora-pomocy

Czasem łagodna perswazja i odrobina dobrej woli potrafią czynić cuda...

Posted

a jeśli nie pociągniesz tego sama to dzwoń:
516 60 94 94 podaj swoje dane osobowe, opisz dokładnie czego sprawa dotyczy, podaj adres przebywania psa. Owszem, prawo nie zabrania trzymania psa na łańcuchu. Prawo nie zabrania też trzymania psa na balkonie. A jednak interwencje przynoszą skutki. I nie uważam, że wiekszość osób na dogo to osoby prywatne. Większość (ratujacych psiaki) związana jest z jakąś organizacją lub schroniskiem, ponieważ w pojedynkę czasem ciężko coś zdziałać, natomiast jako instytucja, czasem w asyście policji - można zdziałać więcej.

Posted

Adres masz w tytule. Tylko obawiam się, że właściciele mając dość "najazdów" coraz to nowych organizacji prozwierzęcych uśpią bądż pozbędą się w inny sposób tego psa. I wtedy "wylejemy dziecko z kąpielą". A przecież nie o to nam chodzi. Brązowa tam była i widziała psa. Przedtem też jakaś kobieta była. Przeczytaj jej zdanie na ten temat.

Posted

Tak, bardzo chory psiak ale to zaniedbanie bylo spowodowane brakiem wiedzy i srodkow, to zawsze mozna naprawic jak chce sie tego zwierzaka.Ludzie wyprostowali cala sytuacje. Biedak musial sie nameczyc swoja droga, dobra robota. Ale tu niestety sytuacja jest odwrotna. Masywna ilosc srodkow, wiedza ale to za malo, z tego co widze nie chca psiaka. Robia dla niej minimum i nie lamia przepisow. Ja tez bym chciala zeby mogla zostac na swoim miejscu, zeby chociaz w nocy uwolnili ja z tego lancucha, moglaby pochodzic po klatce. Mysle ze w tym moglby pomoc tylko harcerz co ma serce do psow, ktos kto moze wejsc na teren legalnie. Przejsc sie po terenie a wyciagnac ja z klatki to 2 rozne rzeczy

Posted

Zgadzam sie absolutnie, byloby idealnie zeby zrobic to wszystko dyskretnie. Mysle tez, ze gdyby nie uwaga i wydzwanianie ludzi
to psa nie byloby juz tu od dawna. Tak przynajmniej jest i wielu ludzi o niej wie.

Posted

Koniczynka ja widze adres, ale on nie miał być dla mnie. Może inaczej. Które organizacje już tam były?Oficjalnie? Z kim rozmawiały? Jak weszły na teren, gdzie przebywa pies? Czy był tam ktoś umundurowany? Czy są zdjęcia?
Czego teraz oczekujemy? Pies jest w dobrej formie i nie robimy nic żeby mu nie pogorszyć?

Przecież można suce podrzucić dobrą karmę, preparat na stawy a skoro mamadama jest tam często to może dogadać się z kimś i sprawować nad nią pieczę.

Sory że pytam o to co zostało gdzieś już napisane ale bardzo bolą mnie oczy od komputera, dużo ostatnio pisze i staram się jak najmniej czytać, jeśli nie musze.

Posted

mamadama napisał(a):
Moze jest ktos kto ma ogrod, nie ma psa i zna sie na duzych psiakach, uwazasz ze trzeba zakladac ze tacy ludzie nie istnieja? Moga nawet szukac takiego psiaka. Wroc na poczatek watku. Poza tym dlaczego mialabym sie nie obawiac? Wiesz jak zachowuje sie pies trzymany przez lata na lancuchu ?Chcesz zebym wtargnela do jej klatki? Nie win mnie ze sie obawiam, gdybym byla jakas tam organizacja to spowodowalabym zeby chociaz raz wzieli suczke na smycz i poza klatke. Jesli zrobisz spacerek po ich bazie to poznasz ja tak samo jak ja.

mamadama widzisz, tacy ludzie być może istnieją, ale...
Pracowałam w schronisku, adopcja dużego starego psa trafia się może raz na rok jak dobrze pójdzie. I zawsze jest to pies, który dobrze chodzi na smyczy i jest łagodny.
To nie jest kolejka, zgłaszasz psa i ktoś po niego przychodzi. Przejrzyj wątki psów w potrzebie, jest mnóstwo dużych, starych, łagodnych psów, które na swoje domy z ogrodem czekają już kilka lat.
W trójmiejskich schroniskach na adopcje czeka kilkaset psów!!! tak orientacyjnie: około 400 - 500 w Gdańsku, między 200 - 300 w Gdyni, w Sopocie 70, a jest jeszcze Dąbrówka, Starogard, Tczew...
Aniołów, którzy do domów z ogrodem chcą zabrać starego, brzydkiego, steranego życiem psa jest jakoś dziwnie mało, a Ci, kórzy tacy są, podobnie jak Ty, już mają psy.
Cały czas piszesz: pójdźcie, zróbcie, zobaczcie, wyprowadźcie, to jest zadanie dla...
Może właśnie wyprowadzanie tego psa na spacery, to zadanie, które los postawił przed Tobą?

Piszesz, że nie chcą Cię wpuścić. Dlaczego mieliby wpuścić mnie albo np. Betbet?
A może po prostu postępowałaś za mało dyplomatycznie w stosunku do pracowników stanicy?
Może to jest do naprawienia?

Bo widzisz, jeśli chcesz szukać Wiki domu, musisz najpierw ją poznać.
Osoby zrzeczone w organizacjach pomocy zwierzętom mają na głowie wiele psów, które mają znacznie gorsze warunki niż Wiki. Może są w stanie zajrzeć do niej 2x w miesiącu, ale to mało.
Ty widujesz ją codziennie. Organizacja w miarę możliwości może pomóc Ci nawiązać poprawne kontakty z opiekunami psa, ale wiele więcej dla Wiki nie może zrobić.
Zabranie psa i oddanie do schroniska jest rozwiązaniem znacznie gorszym niż uśpienie.

Zastanów się co realnie TY jesteś w stanie zrobić, żeby poprawić jej los.

Posted

Millarca, naswietlilo to sytuacje. Nie mam niestety zadnych dyplomatycznych ruchow w rekawie. Moje wejscie tam jest nielegalne, takze jakikolwiek proby nie maja sensu. Pies jest bardzo ladny chociaz ma zwichrowane nogi, wygladalby pieknie na niejednej posesji. Pies od tego zycia gasnie i ja to widze, to nie tylko od starosci. Millorca bardzo bym chciala zeby jej sie polepszylo, jesli znajdziesz kontakt z ludzmi z bazy lub z kims z harcerstwa to mogloby pomoc psu.

Posted

[quote name='millarca']
Cały czas piszesz: pójdźcie, zróbcie, zobaczcie, wyprowadźcie, to jest zadanie dla...
Może właśnie wyprowadzanie tego psa na spacery, to zadanie, które los postawił przed Tobą?


Organizacja w miarę możliwości może pomóc Ci nawiązać poprawne kontakty z opiekunami psa, ale wiele więcej dla
Wiki nie może zrobić.
QUOTE]


Mam bardzo, bardzo niemiłe wrażenie czytając ten wątek.
Fakty sa takie: jest pies, któremu być moze mozna poprawić warunki życia na ostatnie jego lata (miesiące?). Jest kobieta, której to leży na sercu. Ba, ona nawet sie zastanawia, czy psa nie wziąć do siebie. Boi sie , ma wątpliwości, ja to rozumiem. Może tak jak zostało napisane, przed nia stoi zadanie polepszenia życia Wiki.
Ale na moje czytanie między wierszami, to mamadama potrzebuje pomocy, bo niektórym osoby trzeba pomóc pomagać. Nie wiem jak daleko jest to miejsce od Trójmiasta, wiem, ze jesteście wszystkie zaganiane i sponiewierane tym co ogladacie na codzień. Ale na boga, może któras zwas mogłaby się umówić z mamądamą na miejscu, spróbować ułozyć stosunki z kimś , kto tam ma coś do powiedzenia, tak jak sugeruje mamadama wyprowadzić psa poza klatke, zobaczyć jak reaguje. Pomóc dziewczynie i nie przekreslać szansy tej uwiazanej suni, bo tak.
Zaraz napiszecie, że sama mam pomóc jak taka jestem mądra. Jestem daleko, za daleko, ale pomagałam ludziom i ściagałam do siebie psy z różnych zakatków Polski. Ostatnio przywiozłam dwa niechciane psiaki spod Warszawy, bo żadna z dziewczyn z Warszawy nie mogła pomóc. Bo za dużo maja swoich, bo nie maja siły, bo takie tam. Ja tez często nie mam siły. Osoba , która opiekowała sie psami tam pod Warszawa była człowiekiem, który sam potrzebował pomocy, sama absolutnie nic by nie zrobiła, choć dobrej woli miała dużo. Sunia została u mnie wysterylizowana i poszła do nowego domu po 4 dniach. Piesio stracił jajka i tez jest już w Ds, choć trwało to około 2 miesiące.

Przytaczam te historię, bo myslę, ze warto spróbować pomóc mamiedamie. Może ktoś kto ma doświadczenie na spokojnie pogada z tymi ludźmi w bazie czy co to tam jest, wyprowadzi psa z klatki, sprawdzi jej zachowanie, pokaże mamie damie jak to sie robi. Moze to wystarczy...
Moze dziewczyna pociągnie sprawę dalej.
Pomózcie jej, bardzo proszę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...