Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Manu

Artykuly o wilkach

Recommended Posts

Trzeba tu trochę odkurzyć...

Do poczytania - ogólne info o wilkach:
[URL]http://www.chicagoan.karpacz.pl/kirkkotaiteeseen/[/URL]
[URL]http://bison.zbs.bialowieza.pl/wilkrys/wiad.shtml[/URL]
[URL]http://bestiariusz-polski.achwlosy.net/index.html[/URL]

O wypchanych wilkach w szopce:
[URL]http://www.katowice.lasy.gov.pl/web/cierpiszewo/83;jsessionid=FDDF615D5EC42960D7BDDBE64E054A65?p_p_id=101a_INSTANCE_mLSC&p_p_lifecycle=0&p_p_state=normal&p_p_mode=view&p_p_col_id=column-2&p_p_col_count=1&_101a_INSTANCE_mLSC_struts_action=%2Ftagged_content%2Fview_content&_101a_INSTANCE_mLSC_redirect=%2Fweb%2Fcierpiszewo%2F83&_101a_INSTANCE_mLSC_assetId=553424&[/URL]

Udomowienie:
[URL]http://www.gadu-gadu.pl/5380146916171900658/dlaczego-ludzie-udomowili-psy-dla-miesa[/URL]

I piękne fotki napotkanej wilczycy (podstrony 1-4):
[url]http://www.wanda-kula.pl/index.php?m=photo&p=12|4[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
A teraz artykuły:

[B]Wilczy park w Stobnicy...[/B]
[I](25.08.2009)[/I]

"...ma w tym roku 35 lat. I chciałoby się z tej okazji zaśpiewać :"Sto lat", ale...
W Stobnicy zakochałam się kilka lat temu w czasie mojej pierwszej wizyty.
Najpierw dał się pokochać Stefan, żuraw Stefan. Pewnego razu przyleciał do Stobnicy i został na dłużej. Okazał się najbardziej wścibskim mieszkańcem. Nie dał mi tak po prostu wjechać na teren Parku. Biegł za samochodem kilkanaście metrów, by wreszcie niskim lotem wyprzedzić samochód i stanąć przed. Stał i się przyglądał a ja czekałam (tam czas płynie wolniej). W końcu patykowatym dumnym krokiem obszedł samochód, zajrzał przez okno i skubnął tapicerkę, skubnął lakier i widać stwierdził, że może być, bo odszedł na bok. Droga wolna. Stefan ludzi nie odstępował; kroczył zawsze kilka metrów za, potem coraz bliżej i bliżej, żeby w końcu skubnąć boleśnie jak miał farta, jak ktoś w porę nie uskoczył. Bezczelnie wpadał do domu, porywał jedzenie lub tak długo hałasował pod oknami, że mniej cierpliwi wychodzili i dotrzymywali mu towarzystwa. Respekt czuł jedynie przed Borysem-wielkim, czarnym, poczciwym terierem rosyjskim.
Waleczny Kogutek, mały i kolorowy, nie dał się zjeść lisom. Przystał do "gangu" pawii, został zaakceptowany. Razem stadnie wszędzie chodzili, razem jedli, razem nocowali. Pawie na nocleg wybierały wysokie, kilkunastometrowe drzewa. Niesamowitym wrażeniem było obserwowanie o zmierzchu wielkich ptaków frunących dostojnie na najwyższe gałęzie i zastygających na tle ciemniejącego nieba. Waleczny Kogutek z racji trochę innej drogi ewolucyjnej spał na najniższej gałęzi. Ale na gałęzi i dzięki temu lisy go nie dopadły.
Ptaków w Stobnicy właściwie już nie ma.
Żuraw Stefan kiedyś nagle odleciał, widać zaspokoił swoją ciekawość. Kogutek padł ofiarą ptaka drapieżnego. Sowa śnieżna trafiła do któregoś z ogrodów zoologicznych. Nie ma już "tłoku" na ścieżkach stobnickiego Wilczego Parku, ani ptasiej wrzawy. Zniknęły gdzieś stada gęsi domowych, bernikli, gęgaw ...Zostało zdaję sie kilka pawii, gołębi , jedna gęś gęgawa - zamknięte w wolierach, bo podobno ptaki to szkodniki. Wersje odnośnie losu nieobecnych ptaków są różne więc nie napiszę żadnej.
Zostały wilki i dwa stada koników polskich. Wilki w wolierach, koniki jeszcze na wolności.
Jakie zalety posiada Stobnica?
Stobnica posiada ciszę. Taką ciszę, która jest w dzisiejszych czasach towarem na wagę złota. W dodatku przerywaną autentycznym wyciem wilków, z bliska. Do niedawna słychać tam było ptasią wrzawę, różnorodną jak różnorodne ptaki tam zamieszkiwały ( w końcu bernikle, gęgawy, bociany... nie wszędzie dadzą się zaprosić).
W Stobnicy nie ma zasięgu. Swoistą budką telefoniczną jest Dąb Simianycz, bo jedynie tam można się skontaktować ze światem.
Dzika przyroda jest o krok i na wyciągnięcie ręki. Można sobie z nią pobyć i poobserwować. Studenci piszą swoje prace magisterskie, turyści wciąż oblegają (o dziwo, miejsce sprzedaje się bez reklamy).
W Stobnicy czas płynie wolniej, taka zagadka naukowa.

...ale czy warto śpiewać :"Sto lat" miejscu, w którym jest coraz mniej zwierząt? Z którego odchodzą ludzie tworzący ten zakątek , prawdziwi ( nie tylko na papierze) miłośnicy zwierząt? Miejscu, w którym czas płynie zdaje się zbyt leniwie dla nowej, młodej władzy uczelni?
Trzymam jednak kciuki: STOBNICA , NIE DAWAJ SIĘ ! STO LAT!"

Źródło: [URL]http://www.redakcja.pl/Tekst/Eko/531662,Wilczy-park-w-stobnicy.html[/URL]


Troszkę o wilkach w Stobnicy

[B]Amerykański OBCY kontra polski WILK[/B]
[I](24.09.2009)[/I]

"Wyklarowała się przyszłość Wilczego Parku w Stobnicy. Pisze o tym Robert Domżał w Głosie Wielkopolskim.
Wcześniej nowe władze Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu postanowiły, że miejsce to będzie skupiało tylko i wyłącznie nasze rodzime gatunki zwierząt. Dlatego pozbyto się zwierząt drażniących swoją nierodzinnością m.in. pawii, bernikli, sowy śnieżnej...Zwierzęta te może i polskich korzeni nie miały, ale nie wadziły nikomu i tworzyły specyficzny, unikalny klimat Parku.
Wg najnowszych , na razie gazetowych informacji wynika, że w Stobnicy zamieszkają pólnocnoamerykańskie żółwie czerwonolice . Gatunek pochodzi z południowych rejonów Ameryki Północnej . U nas zadomowił sie na dobre w domowych akwariach. Żółwie te dużo jedzą i szybko rosną. Czasem zbyt dużo i zbyt szybko jak na warunki domowe. Przerażeni/zniechęceni/znudzeni właściciele lub hodowcy wypuszczają zółwia na wolność , uważając, że robią dobrze i jemu i sobie i środowisku. Tylko że żółw , jak wszystko co amerykańskie, jest ekspansywny , drapieżny i dominujący.
Doskonale radzi sobie w polskich warunkach i jest ostrą konkurencją dla naszego "błotniaka". Ta szkodliwość polega na tym , że zajmuje jego siedliska, zjada pokarm ale również zaraża go swoimi "amerykańskimi" pasożytami i chorobami zaraznymi, śmiertelnymi dla naszego poczciwca. Na szczęście jeszcze się nie rozmnaża w warunkach naturalnych . Poczekajmy jednak na lekkie ocieplenie klimatu i mamy inwazję "obcego" .
Zespół naukowców opracował monografię dotyczącą zwierząt obcych , szkodliwych i inwazyjnych w Polsce. Na liście jest równiez nasz bohater . Być moze władze uczelni listy nigdy nie widziały i nie wiedzą ,że żółw polskich korzeni nie ma.
Na szczęście wilki dostały zgodę na dokończenie w Stobnicy swojego żywota. Mało tego , podobno zainteresowali się nimi niemieccy przedsiębiorcy . Zamierzają (podobno) przyjechać i obserwować życie wilczej watahy i na tej podstawie budować struktury swoich firm... Serdecznie współczuję pracownikowi , który załapie się na najniższe miejsce w tej hierarchii. W każdym razie w wilczej grupie taki osobnik naprawdę nie ma lekkiego życia.
Natomiast osobnikom alfa Uniwersytetu Przyrodniczego gratuluję znajomości przyrody i trafnych decyzji!"

Źródło: [URL]http://www.redakcja.pl/Tekst/Polityka-Polska/532243,Amerykanski-obcy-kontra-polski-wilk.html[/URL]


O wilkach i "wilkopodobnych":

[B]Zajęcze serce[/B]
[I](3.10.2009)[/I]
autor: Iwona Krawczyk

"Wilk to bestia zła i okrutna. Ostrzył zęby na Czerwonego Kapturka, był poplecznikiem Saurona (Wargowie), miał niecne zamiary wobec zająca. Żyć razem z nim nie sposób.
Człowiek, jako istota stojąca najwyżej na szczeblach ewolucji, wieki całe starał się bestię wyeliminować i prawie mu się udało. Zwierzę, które wcześniej licznie zamieszkiwało Azję, północną Europę i Północną Amerykę, teraz poddaje się reintrodukcji, tj. ponownemu wprowadzaniu w stare miejsca bytowania.
Kiedy wilka zabrakło i jego bezczelną obecnością nie można straszyć dzieci, człowiek ten brak zauważył. Zauważył i wziął się do roboty aby pustkę zapełnić. Wymyślił, że sam wilk to bestia, i że trzeba nam psa podobnego do wilka. Żadnej sierści w kędziorkach, łatek i łagodnego wyglądu, chcemy siły i czujności ubranej w szaroburą sierść. I żółtych ślepi - zaplanował.

Odwaga nie popłaca

W założeniach, nowy pies miał być odważny i wytrzymały, łagodny dla właściciela i jego dziatek. Skąd założenie, że hybryda psa z wilkiem ma być odważna? Nie wiadomo. Pewne jest, że odważny wilk, to martwy wilk.
Wilki odznaczają się silną neofobią (lęk przed nieznanym). Najskuteczniejszym sposobem eliminacji było (a gdzieniegdzie - np. w Rosji - nadal jest) polowanie z fladrami. Polegało na zagonieniu watahy na teren „ogrodzony” sznurkiem z poprzywiązywanymi kawałkami czerwonych szmatek. Pies, kiedy zobaczy takie przyozdobienie terenu, przechodzi nad nim do porządku dziennego. Myśli sobie co najwyżej: „że też Panu się chciało". Wilk wpada w popłoch, desperację i nie jest w stanie iść dalej. Dobrze ustawiony myśliwy może spokojnie powystrzelać przerażone zwierzęta.

Spotkanie po latach

Pomysł w głowie człowieka się narodził i - jak to z takimi pomysłami bywa - zakończył sukcesem. Powstały dwie (już zarejestrowane) hybrydy psa z wilkiem i obie są krzyżówkami z owczarkiem niemieckim. Mamą czechosłowackiego wilczura (wilczaka) był wilk europejski, tatą wilczura saarlosa wilk kanadyjski.
Wilczak był wyhodowany na potrzeby czechosłowackiej straży granicznej. Hodowcom przyświecało uszlachetnienie wyglądu, wzmocnienie wytrzymałości, siły i sprężystego kroku. Chodziło też o wyeliminowanie wad anatomicznych i słabego zdrowia współczesnych niemieckich owczarków. Wilczaki szybko regenerowały siły - po przebiegnięciu 100 km były po 3-4 godzinach w pełni wypoczęte, owczarki potrzebowały 10-12 godzin odpoczynku po przebiegnięciu odcinka o połowę krótszego.
Krzyżówki były zewnętrznie bardzo podobne do wilka i podobnie jak on strachliwe. Na wszelki wypadek te strachliwe eliminowano z hodowli. W chwili obecnej czechosłowackie wilczury silnie przywiązują się do właścicieli, ale trudno nawiązać im kontakt z obcymi. Muszą być socjalizowane od pierwszych dni życia, bo zamknięte i odizolowane od ludzi i bodźców zewnętrznego świata, dziczeją i są nie do opanowania.
Wbrew pozorom właścicielem wilczaka powinni zostawać ludzie mieszkający przy ruchliwych ulicach, w centrach miast. Takie psy socjalizują się niejako „z rozpędu” choćby chodząc na spacery. Trudno wybrać gorszą rasę do pilnowania posesji.
Pochodzący z Holandii wilczur saarlosa też mocno przypomina wilka. Ma silny instynkt stadny, stąd potrzeba życia z ludzką rodziną. Pies żywy, nie można go pozostawić samemu sobie, bo zaczyna szkodzić: przekopie ogródek, wprowadzi w mieszkaniu zmiany architektoniczne.
Wśród kynologów krążą opowieści o jego strachliwości. Podczas jednej z wystaw, próba wytrzepania posłania jednego z wystawianych psów, wprawiła w popłoch grupę obozujących obok saalrosów. Ukryły się za właścicielami i to tylko dlatego, że były uwiązane na smyczach. Gdyby nie były, po mieście krążyłaby legenda o watasze wilków, które w biały dzień opanowały centrum miasta.
Podobno rasa sprawdza się jako przewodnicy niewidomych. Pozostaje pytanie, czy psu o „zajęczym sercu” powinno się powierzać życie i zdrowie osób niewidomych?

Bez wilka też można

Jedna jedna rasa psa, która przypomina na pierwszy rzut oka dzikiego wilka i udało się ten efekt osiągnąć bez mieszania krwi. To utonagan, rasa nieuznana jeszcze przez FCI. Powstały z wymieszania syberyjskiego husky, malamuta, owczarka niemieckiego.
W Polsce nie ma żadnego przedstawiciela rasy. A szkoda, bo to świetne psy towarzyszące, rodzinne. Tolerują wszystkich przedstawicieli świata zwierzęcego z kotami włącznie. Świetnie dogadują się z rodziną ludzką, chociaż pozostawione same sobie - niszczą. Jak większość psów zresztą. Potrzebują dużo ruchu i tyle samo ćwiczeń umysłowych. Sprawdzają się w agility (psi tor przeszkód), obedience (posłuszeństwo), dogoterapii, wyścigach psich zaprzęgów, tańcu, podlegają próbom pracy.
Utonagan jest chyba lepszym pomysłem na psa przypominającego wilka, niż krzyżówki międzygatunkowe. Wilk jest przodkiem psa i chyba lepiej, żeby tylko protoplastą pozostał. Prawda jest jednak taka, że mieszańce – szczególnie czechosłowacki wilczur – znajdują coraz więcej zwolenników. Trzeba mieć nadzieję, że zwolennicy sprawdzą się w roli przewodników."

Źródło: [URL]http://www.rp.pl/artykul/372026.html[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przypomniałam sobie jeszcze o takim wydarzeniu, stare, no ale...

[B]Hyc, hyc, bum, bum i wilk na zderzaku[/B]

"- Jadąc z pracy do domu z miejscowości Markowicze (pow. Biłgoraj - red.), nagle pod samochód skoczył mi wilk, który przemieszczał się z jednego obszaru leśnego do drugiego, uderzył w przód samochodu, po czym dostał się pod spód samochodu i tam zaczoł gryźdź samochód, gdy udało mi się zjechać z niego jeszcze złapał zębami za tylny zdeżak i trzymał do tąd aż zdechł - napisał do firmy ubezpieczeniowej mieszkaniec Lubelszczyzny (pisownia oryginalna). Dołączył też rysunek. Jest na nim samochód, przed nim zwierzę i podpis "hyc hyc" - mający oddawać sposób poruszania się wilka - oraz "bum".
- Pamiętam to zdarzenie. Jechałem tamtędy i zatrzymałem się, żeby pomóc. Wilk poległ - wspominał Michał Dec, ówczesny burmistrz Tarnogrodu, dziś zastępca włodarza Biłgoraja.
- Są u nas wilki, chociaż trudno dokładnie oszacować ich ilość. To był pewnie basior, który oddzielił się od stada - wyjaśniał Piotr Mróz, szef Nadleśnictwa Biłgoraj.
Pracownicy Hestii, do której trafiło pismo, nie byli zaskoczeni. - Przy olbrzymiej ilości klientów, mamy do czynienia z najróżniejszymi relacjami - mówił Wojciech Wężyk, dyrektor biura prasowego Ergo Hestii."

[IMG]http://www.kurierlubelski.pl/mediashare/jw/mgr3gsjbptrcn8o3n3xxrg4d6jimcd-org.jpg[/IMG]
Źródło: [URL]http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-72857.html[/URL]
[IMG]http://img337.imageshack.us/img337/9292/010607hestiauw3.jpg[/IMG]
Źródło: [URL]http://img337.imageshack.us/i/010607hestiauw3.jpg/[/URL]


Bardziej o żywieniu psów, ale obala mit o wilku wcinającym kości:

[B]Kłopotliwa kość
[/B]autor: lek. wet. Andrzej Skóra

"Uzębienie zwierząt mięsożernych w toku ewolucji zostało przystosowane do rozrywania skóry, wyszarpywania kawałów mięsa i do oddzielania mięsa od kości.
Tylko nieliczne ssaki żywiące się głównie padliną np. hieny są przystosowane w pełni do kruszenia kości i ich spożywania. Pies i wilk są trochę pokrzywdzone pod tym względem. Owszem, mogą schrupać kosteczki, połknąć je nawet, ale ich soki żołądkowo-jelitowe nie są w stanie strawić kości. Dlatego też wilki spożywają kości tylko w okresie silnego głodu. Obgryzają szkielet upolowanego zwierzaka doszczętnie, ale go zostawiają. Psy natomiast często pastwią się nad kośćmi dopóki ich nie pochłoną. Część zwierzaków wręcz pochłania tylko lekko zgryzione kości, które niestety mogą utkwić w gardle, przełyku czy nawet spowodować przebicie jelita. Pod tym względem najbardziej niebezpieczne są kości z drobiu i królika. Pies gryząc np. udo kurczaka rozłupuje kość na ostre kawałki, które stara się połknąć. Tak wstępnie pogryziona kość wygląda jak kilka małych sztylecików z ostrymi końcami. Na próbę można wziąć kość z udka kurczaka z rożna, uderzyć w nią młotkiem i zobaczyć na jakie 'piękne' kawałki się rozpadła. To powinno nam uświadomić, jak niebezpieczne mogą być to rzeczy. Załóżmy wersję optymistyczną, pies pogryzł i połknął kości. W żołądku psa, który ma np. wrażliwą ścianę żołądka dochodzi do dodatkowego podrażnienia przez ostre kawałki i najczęściej do wymiotów, które nie są przyjemne ani dla psa ani człowieka. Czasami w zwróconej treści można zobaczyć krew, co definitywnie powinno nam uświadomić, że nasz pies nie powinien zjadać kosteczek. Załóżmy jednak, że kości przeszły dalej do jelita i powędrowały bez większych przeszkód do końcowego odcinka przewodu pokarmowego, gdzie znów mogą zacząć się problemy. W tym miejscu dochodzi do silnego odwodnienia resztek, które mają być wydalone. Ostre elementy kostne zbijają się w masę z ostrymi występami, które szorują po jelicie jak druciana szczotka do czyszczenia metalu. Pies przeżywa męki, chce wydalić tego jeża, ale nie może, bo boli... Kolczasty korek powoduje opuchnięcie jelita, a nawet podkrwawianie, a stan ogólny zwierzaka się pogarsza z dnia na dzień. Wtedy pozostaje tylko mechaniczne usunięcie 'kostnego jeża', co jest dość bolesne dla pacjenta.
Nadszedł czas grillowania i może nas pokusić, by kości po biesiadowaniu podrzucić pieskowi. Lepiej je zebrać i wyrzucić do kosza, a psu kupić wędzone ucho do gryzienia lub dużą kość cielęcą, którą sobie dokładnie obgryzie."

Źródło: [URL]http://krapkowice.net/kurier,art,id_5765[/URL]



Archiwum prasowe z lat 1998-2004:
[url]http://www.wilk.pentex.pl/archiwum.php[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE][/QUOTE][B]Komentarz do opinii Stowarzyszenia dla Natury „WILK”

autorstwa dr Sabiny Pierużek-Nowak i mgr inż. Roberta W. Mysłajka, dotyczącej:

„Strategii ochrony i gospodarowania populacją wilka w województwie podkarpackim”



[/B]

Na wstępie stwierdzić należy, że autorzy ww. „Opinii...”, przystępując do oceny „Strategii...” najwyraźniej nie znali podstawowych założeń jakie przyjęto dla opracowania tego dokumentu ani też nie posiadali wiedzy o trybie prac zespołu.



W odróżnieniu od wcześniejszych prób wypracowania narodowych czy regionalnych strategii ochrony dużych drapieżników, tym razem w pracach zespołu uczestniczyli obok naukowców także przedstawiciele lokalnych samorządów, administracji wojewódzkiej, hodowców inwentarza, leśników, administracji parku narodowego, straży łowieckiej oraz myśliwych, a więc tym razem uwzględniony był możliwie najszerszy przekrój społeczny osób i instytucji będących zainteresowanych tym problemem i bezpośrednio w nim zaangażowanych. Być może dlatego „Strategia...” ma charakter bardziej pragmatyczny w porównaniu do np. Strategii ochrony i gospodarowania populacją wilka z roku 1998, na którą autorzy „Opinii...” tak chętnie się powołują.



Materiały będące podstawą poszczególnych części „Strategii...” były przygotowywane przez grupy tematyczne wyłonione spośród członków zespołu, którzy dysponowali szczegółowymi danymi dotyczącymi liczebności i zagęszczenia populacji wilka, poziomu i rozmieszczenia szkód powodowanych przez wilki w inwentarzu, liczebności zwierzyny i zarejestrowanych przypadków zabicia jeleni, sarn czy dzików przez wilki itp., itd., tak więc zarzut o „...całkowitym braku danych i analiz dotyczących rozmieszczenia i zagęszczenia populacji wilka itd...” nie ma żadnych podstaw. Natomiast umieszczenie tak szczegółowych zestawień w dokumencie, którego celem miało być jedynie wskazanie optymalnych rozwiązań dla regionalnej ochrony i gospodarowania populacją wilka, nie miało żadnego uzasadnienia.



Trzeba też wiedzieć, że w tym przypadku prace nad przygotowaniem „Strategii...” prowadzone były przez członków zespołu społecznie - bez żadnego dofinansowania, tak że oczekiwanie sporządzenia szczegółowego elaboratu podającego dane statystyczne, rezultaty analiz itp. jest chyba nieporozumieniem. Dane takie są zresztą ogólnie dostępne w publikowanych pracach, raportach czy zestawieniach organów wojewódzkich, a dotarcie do tych materiałów wymaga jedynie pewnego wysiłku.



Zarzut o tym że: „propozycja Strategii nie uwzględnia, lub też traktuje pobieżnie, wiele kluczowych dla ochrony populacji wilka zagadnień, takich jak np. przeciwdziałanie rozdrabnianiu siedlisk, zwalczanie kłusownictwa, choroby itd.„ jest co najmniej nietrafny, jako że trudno dokonywać analizy zagadnień co do których istnieją co najwyżej domniemania i pogłoski. Gdyby oprzeć się na danych oficjalnych, należałoby uznać przypadki kłusownictwa w odniesieniu do wilka za incydentalne. Podobnie, o ile wiadomo nie istnieją żadne opracowania pozwalające ocenić stan zdrowotny populacji wilka na Podkarpaciu. Natomiast rzeczywiście ostatnio ukazało się pierwsze opracowanie dotyczące potencjalnego zagrożenia fragmentacją środowiska, jednakże na tej podstawie stwierdzić można jedynie, że zagrożenie to może stać się naprawdę istotnym w miarę rozwoju ekonomicznego regionu. Postulat zaś o ochronie korytarzy migracyjnych wilka w Bieszczadach nasuwa poważne wątpliwości co do podstawowej znajomości regionu przez autorów „Opinii...”.



Jeśli chodzi o „...wpływ drapieżnictwa wilka na populacje dzikich ssaków kopytnych”, to analiza taka została przedstawiona przez grupę tematyczną wyłonioną w ramach zespołu (szczegółowe zestawienie dostępne w Zarządzie Okręgowym PZŁ w Krośnie) i na jej podstawie uznano ten problem na tyle istotny, że proponuje się w szczególnych wypadkach możliwość uzyskiwania przez użytkowników obwodów dotacji do działań hodowlanych mających na celu wzmocnienie populacji sarn, jeleni czy dzików na danym terenie (a więc poprawę naturalnej bazy pokarmowej chronionego drapieżnika). Autorzy „Opinii...” zdają się też nie wiedzieć, że już obecnie liczba zwierzyny zidentyfikowanej jako zabita przez wilki jest „zdejmowana” z planu pozyskania łowieckiego.



W każdym wypadku, kiedy w „Strategii...” proponowane są rozwiązania wymagające zmian obowiązującego prawa, jest to wyraźnie powiedziane i takie rozwiązania ujęte są jedynie w formie postulatywnej. Ponieważ dokument ten przeznaczony był do ew. wykorzystania przez pracowników administracji wojewódzkiej i Ministerstwa Środowiska, nie zachodziła obawa o pomylenie obecnie istniejących uwarunkowań prawnych z propozycjami ich ew. zmian.



Zarzut o niezgodności z obowiązującym prawem proponowanego trybu wniosków o redukcję lokalnych populacji wilka zgodnie z cytowanym przez autorów „Opinii...” art. 56 p.1 i p.4 Ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U. z 2004 r. Nr 92, poz. 880) jest całkowicie chybiony. Zgodnie z tym aktem prawnym, Minister może zezwolić na zabijanie gatunków chronionych tylko wówczas, gdy nie ma rozwiązań alternatywnych (i taka sytuacja zachodzi w tym wypadku - chyba że autorzy „Opinii...” postulują odłów wilków i przesiedlanie ich w inne tereny), nie stanowi to zagrożenia dla dziko występujących populacji (wszyscy znawcy tematu zgodnie stwierdzają, że populacja wilka w Karpatach nie należy do zagrożonych) i wynika z konieczności ograniczenia poważnych szkód w gospodarce, w szczególności rolnej, leśnej lub rybackiej (poważne straty w gospodarstwach owczarskich) - a więc w tym wypadku wszystkie kryteria są spełnione.



Natomiast "..tzw. protokół całościowego rozliczenia strat poniesionych przez użytkownika obwodu od drapieżników chronionych..." nie ma służyć jak sugerują autorzy „Opinii...” jako „..podstawa do oceny, czy nie została zachwiana równowaga pomiędzy drapieżnikami, a ich ofiarami i do podjęcia działań interwencyjnych w przypadku naruszenia tej równowagi” (gdyż wg. „Strategii...” taka ocena zawarowana byłaby do kompetencji wojewódzkiego zespołu ds. monitoringu wilka) - a jedynie do oszacowania rzeczywistych kosztów związanych z utrzymywaniem populacji dużych drapieżników. Niewątpliwie - dzikie zwierzęta nie należą do myśliwych, niemniej zawierając umowę na dzierżawienie obwodu koła łowieckie dokonują rachunku ekonomicznego pod kątem możliwości prowadzenia gospodarki łowieckiej, która wiąże się z określonymi nakładami. Dlatego trudno oczekiwać, aby myśliwi gospodarzący w obwodach gdzie liczba zwierzyny zabijanej przez wilki ciągle rośnie, sprzyjali dalszemu utrzymaniu ścisłej ochrony tego drapieżnika.



Powodem, dla którego „...jednostką terytorialną dla analiz dotyczących wpływu drapieżnictwa wilków na kopytne jest obwód łowiecki...” jest prozaiczny fakt, że wszelkie dane dot. gospodarki łowieckiej dotyczą właśnie poszczególnych obwodów i na tym poziomie możliwa jest ich ew. weryfikacja. W niczym natomiast to nie przeszkadza aby dla potrzeb analiz regionalnych czy planów ochrony łączyć ze sobą dane pochodzące z kilku lub kilkunastu sąsiadujących obwodów.



Wreszcie - postulowane przez autorów „Opinii...” – „...możliwości uzyskiwania profitów w regionie, np. z turystyki przyrodniczej wykorzystującej jako walor obecność wilka...” należy zaliczyć raczej do pobożnych życzeń. Wilk nie jest bynajmniej gatunkiem, który można łatwo obserwować w terenie, a autorzy powinni wiedzieć o ograniczeniach jakie nakłada ustawa na niepokojenie, fotografowanie, filmowanie itp. gatunków chronionych.



Konkludując należy stwierdzić, że będąca obiektem „Opinii...” „Strategia...” nie ma charakteru oficjalnego wdrożenia czy zarządzenia, a od samego początku była dokumentem sporządzonym na życzenie Ministra Środowiska i władz wojewódzkich, a mającym wskazać potencjalnie optymalne rozwiązania dla złagodzenia kontrowersji i konfliktów narosłych od czasu objęcia pełną ochroną wilka na terenie Podkarpacia. W samym założeniu nie miało to być ani kompleksowe opracowanie nt. statusu wilka ani też rozprawa naukowa dotycząca funkcjonowania populacji wilka w regionie. Proponowane rozwiązania, ze względu na specyfikę regionu nie są uniwersalnymi dla całego kraju, a jeśli którekolwiek z nich zostaną wykorzystane w praktyce, będzie można mówić jedynie o pilotowym charakterze takich działań.



Zarzuty podnoszone w „Opinii...” mają niestety charakter tendencyjny, uwzględniający jedynie wąski punkt widzenia grupy osób zainteresowanej utrzymaniem za wszelką cenę ścisłej ochrony wilka, a w wielu wypadkach wskazują na istotne luki w znajomości tematu przez jej autorów. Pomimo tak dogłębnej krytyki, autorzy „Opinii...” nie proponują też żadnych konstruktywnych rozwiązań, alternatywnych do działań proponowanych w „Strategii...”.



Ustrzyki Dolne, 6.02.2006.



Doc. dr hab. Kajetan Perzanowski

Przewodniczący zespołu ds. opracowania

„Regionalnej strategii ochrony i gospodarowania

populacją wilka w województwie podkarpackim”

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE][B]Podkarpacie: myśliwi zabijają także wilki[/B]

16 maja br. rano w lesie w Bełwinie koło Przemyśla (podkarpackie) znalazłam zestrzelonego dorodnego samca wilka. Zwierzę zostało trafione kulą w słabiznę z lewej strony (przedwczoraj po południu było słychać strzały) i uciekło, po czym nad ranem padło na skutek wykrwawienia.

Widać było spory kawałek okrwawionej drogi, którą szedł (ok. 400 metrowy odcinek; najwidoczniej musiał się słaniać). Wydawałoby się, że wilki są pod ścisłą ochroną - zostało ich mniej niż 150 szt. na Podkarpaciu (wg. zawyżonych statystyk myśliwych). Mimo to prestiż zdobycia takiego trofeum jest dla myśliwych większą wartością niż etyka, dodam że w sprawę jest zamieszany jeden z radnych naszego miasta będący w tym dniu na polowaniu.

Nadmienię, że za powyższy czyn nikt nie poniesie żadnej kary. W ubiegłym roku, znaleziono w lesie sarnę z młodym z obciętymi głowami, zarząd Związku Łowieckiego wyrzucił zwierzaki do rowu i cała sprawa została wyciszona.[/QUOTE]

[url=http://www.ekoalert.pl/event/view/216/]Ekologiczny serwis interwencyjny – ochrona przyrody, ochrona środowiska[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Jak odczarować złą sławę wilka?[/B]

"Wilki bardzo rzadko atakują człowieka, a ludzkie mięso wcale im nie smakuje. Poza tym, ich DNA jest w 90 proc. takie samo, jak psów - obydwa gatunki przejawiają wiele wspólnych cech. Mimo tego wilk w powszechnej świadomości pozostaje groźnym zwierzęciem, atakującym zwierzęta domowe i ludzi. Stereotypowe opinie na temat tego drapieżnika próbowała obalić dr Sabina Pierużek-Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk, podczas spotkania Warszawskiej Kawiarni Naukowej.[B][/B]

"Prawdopodobnie kiedyś zdarzały się ataki na człowieka. Może o tym świadczyć nasz irracjonalny lęk przed tym zwierzęciem, a przecież pies - przyjaciel człowieka - jest właśnie udomowionym wilkiem. DNA wilków i psów jest takie samo w 90 proc. Obydwa gatunki przejawiają dużo cech wspólnych, są skore do zabawy, radosne, przywiązują się do człowieka i opiekują swoim potomstwem. Prawdopodobnie właśnie te cechy urzekły ludzi pierwotnych, którzy wilka udomowili" - mówiła dr Pierużek-Nowak.

Zapewniła przy tym, że mięso człowieka wilkom nie smakuje, bo wydziela za dużo nienaturalnych zapachów. Dlatego ataki na człowieka właściwie się nie zdarzają. Zaatakować może jedynie wilk chory na wściekliznę, która w polskich lasach jest rzadkością.

Naukowiec przekonywała także, że wilk jest zwierzęciem społecznym. Ponad 90 proc. tych drapieżników żyje w małych rodzinach - watahach. Liczą one od czterech do sześciu osobników - dzieci i rodziców.

Małe wilczki rodzą się raz w roku, zazwyczaj w maju. W czasie 60- dniowego okresu wychowywania młodych, kiedy szczenięta są szczególnie wrażliwe na wszelkie bodźce zewnętrzne, samica przenosi je dla bezpieczeństwa do drugiej, przygotowanej wcześniej drugiej nory. Mimo tych zabiegów - podkreśliła Pierożek-Nowak - z 6-10 urodzonych młodych wilczków, zimy doczekują zazwyczaj jedynie dwa osobniki. W pierwszych dwóch miesiącach połowa młodych ginie z powodu niedożywienia czy warunków atmosferycznych.

Jak wyjaśniła dr Pierożek-Nowak, wycie, z którego słyną wilki, to "coś w rodzaju telefonu" - w ten sposób porozumiewają się z sąsiednimi watahami i nawiązują kontakt z podgrupami łowieckimi w ramach tej samej watahy. Za pomocą wycia grupy łowieckie porozumiewają się również z opiekunami najmłodszych szczeniąt. Jeśli okazuje się, że coś zagraża młodym, to wilk opiekun daje łowcom sygnał do powrotu. Obcym wilkom odpowiadają jedynie wtedy, gdy istnieje realne zagrożenie dla ich potomstwa lub upolowanych zdobyczy.

Jedna wataha może zajmować terytorium liczące od 216 do nawet 350 kilometrów kwadratowych. Z tego powodu wycie okazuje się bardzo skutecznym narzędziem komunikacji - dodała prelegentka.

Głównym składnikiem pożywienia wilków są dzikie zwierzęta. Jak powiedziała dr Pierożek-Nowak, na podstawie badań przeprowadzonych na terenie Beskidu Śląskiego i Żywieckiego ustalono, że wilki żywią się przede wszystkim zwierzętami kopytnymi (sarną, jeleniem i dzikiem). Hodowlane zwierzęta domowe stanowią jedynie 6 proc. ich pokarmu. Mimo wielu nagłaśnianych przez media ataków na stada owiec, są one jedynie "dodatkiem" do wilczej diety - zaznaczyła.

Dodała, że jeśli wilki już polują na zwierzęta domowe, to ich ofiarą padają głównie samice i młode. Zazwyczaj zabijają też więcej osobników niż zdołają zjeść za jednym razem. Dzieje się tak nie z powodu jakiegoś szczególnego okrucieństwa, tylko dlatego, że gdy dostaną się już do zagrody - np. z owcami - to domowe zwierzęta są bardzo wolne i stanowią dla nich łatwą zdobycz. To, czego nie zjedzą zostawiają sobie na później. Inaczej nie mogłyby przeżyć - wyjaśniała."

Źródło: [url]http://srodowisko.ekologia.pl/przyroda/Jak-odczarowac-zla-slawe-wilka,9454.html[/url]


Wilk iberyjski:
[url]http://wyborcza.pl/1,75476,7175652,Gdyby_nie_byl_na_obrazku__zaraz_by_cie_zjadl__gluptasku_.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1000621[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Król Wilk

[/B]"Jego siła tkwi w nogach maratończyka, zębach jak sztylety i szczekach zaciskających się niczym imadło. Bez takiego drapieżnika – inteligentnego, silnego, wytrzymałego – dzika przyroda nie może sobie poradzić. To jej prawdziwy władca. (...)"
Dość długi artykuł, więc nie będę przeklejać, a znaleźć go można tu: [URL]http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/krol-wilk/[/URL]

[B]
Wilk na wczesnej emeryturze[/B]
[I](6.11.2009)[/I]

"Choć wilki uczą się polować przez ponad rok, nie wykorzystują swoich umiejętności zbyt długo. Już w wieku trzech lat, czyli mniej więcej w połowie swojego życia, zaczynają tracić formę i muszą polegać na pożywieniu dostarczanym przez młodsze osobniki - informuje serwis Discovery News.
"Aktywne drapieżnictwo jest niezwykle wyczerpujące. Szczyt formy fizycznej u wilków to jedynie krótki okres" - mówi Dan MacNulty z Uniwersytetu Minnesoty. Wraz ze swoim zespołem badacz przez osiem lat śledził 94 wilki w Parku Narodowym Yellowstone. Dwa razy w roku przez miesiąc naukowcy podążali za watahami zaopatrzonymi w obroże z nadajnikami. Rok po roku obserwowali m.in. jak szybko poszczególne zwierzęta wykrywały i doganiały swoje ofiary oraz jak radziły sobie w bezpośrednim starciu z łosiem, który nie jest łatwym przeciwnikiem.
Średnia życia wilka wynosi około sześć lat, choć niektóre osobniki dożywają nawet "sędziwych" dziesięciu lub więcej. Jak podkreśla MacNulty, przeciętny dorosły wilk jest "prawdziwym zabójcą" jedynie przez 25 proc. swojego dorosłego życia.
Ukończywszy 3 lata zaczyna się starzeć, więc jego aktywność i możliwości fizyczne spadają. Świadczy o tym choćby fakt, że stada, w których przeważają starsze osobniki zabiją mniej łosi niż stada z większą liczbą wilków młodszych."

Źródło: [URL]http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=&dep=367739&data=&lang=PL&_CheckSum=-30825639[/URL]

[B]
W Poznaniu jest wilk, który czasami bywa człowiekiem[/B]
[I](20.11.2009)[/I]

"Prowadzi jeden z najbardziej znanych w Europie wilczych parków - w Merzig w Niemczech, w którym kręci się zresztą wiele filmów przyrodniczych. Tam odchowuje szczenięta, karmi je, jest zresztą członkiem wilczej watahy. - Jestem wilkiem, czasami człowiekiem - mówi o sobie 76-letni Werner Freund.
Wczoraj przyjechał do Stobnicy, gdzie działa stacja doświadczalna poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego. Stacja słynie z hodowli wilków, których obecnie jest dziewięć. - Chcielibyśmy, by powstał tu wilczy park wzorowany na niemieckim. Werner Freund jest zresztą dla mnie wzorem. To jedyny człowiek, który w kontaktach z wilkami posunął się aż tak daleko. Dla wielu naukowców jest to niezrozumiałe. W ten sposób można jednak zdobyć doświadczenie w obserwacji tych zwierząt - mówi pracujący w stacji Jacek Więckowski. - Dzięki takiemu parkowi moglibyśmy bliżej poznać życie i zachowanie wilków.
Werner Freund jest z wykształcenia ogrodnikiem. Kiedyś był nawet komandosem, a w wojsku opiekował się niedźwiadkiem, który był maskotką jego jednostki. Potem zajmował się niedźwiedziami. W Kirgizji stworzył ośrodek, który stał się azylem dla niedźwiedzi z rosyjskich cyrków albo chińskich hodowli.
W sobotę Werner Freund wygłosi wykład o wilczych parkach w Europie. Początek o godz. 11 w Collegium Rungego przy ul. Wojska Polskiego 52."

Źródło: [URL]http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,7277523,W_Poznaniu_jest_wilk__ktory_czasami_bywa_czlowiekiem.html[/URL]


Ogólnie o wilkach:
[URL]http://wilk-szary.zwierzeta.ekologia.pl/[/URL]

I jeszcze jako ciekawostka konkurs dla dzieci ;)
[URL]http://www.chojnice24.pl/1-8308-wilk_tematem_przewodnim.html[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
... nowiny24.pl: "Po obrzeżach Lutowisk w biały dzień chodzą wilki – alarmuje Renata Kozdęba, mieszkanka wsi.
– W tym tygodniu mój znajomy widział najpierw cztery osobniki, a później dwa. To nie jest normalne, ludzie zaczną się bać. Wilki przechodziły drogą z betonowych płyt, powyżej osiedla nazywanego przez miejscowych "Tajwanem”. Z kolei droga nazywana jest "filmówką”, ponieważ korzystała z niej w latach 60. ekipa nagrywająca w Lutowiskach fragmenty "Pana Wołodyjowskiego”.
- To już jest poza wsią, więc nie ma się co dziwić, że ktoś akurat tam zobaczył wilki – mówi dr Wojciech Śmietana, mieszkający w Lutowiskach pracownik krakowskiego Instytutu Ochrony Przyrody PAN. – Obok tej drogi rzeczywiście są pola, ale do lasu jest jakieś 100-150 metrów. Nie zapominajmy, że wilki aktywne są także w dzień i nie zawsze siedzą schowane w lesie. Zdaniem Renaty Kozdęby, wilki są coraz bardziej odważne i w poszukiwaniu pożywienia podchodzą coraz bliżej ludzkich osad." ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[url]http://www.tvp.pl/wiedza/przyroda/dzika-polska/wideo/wilczym-tropem-180409?start_rec=16[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE]
[B]Szwedzkie wilki do odstrzału[/B]

[B]SKANDYNAWOWIE ZEZWALAJĄ NA POLOWANIA

[/B]Po raz pierwszy od 45 lat władze Szwecji zezwoliły na zabijanie wilków. Miesięczny okres polowań rozpoczął się w sobotę, a do odstrzału dopuszczono 27 tych zwierząt.

Susanna Lovgren ze Szwedzkiej Agencji Ochrony Środowiska poinformowała, że wydanie zgody na polowania na te zwierzęta wiąże się z parlamentarną decyzją utrzymania populacji wilków na poziomie do 210 sztuk.

Szwecja wstrzymała wydawanie zgody na polowania na wilki w sezonie 1965-1966, gdy okazało się, że zwierzętom grozi całkowite wyginięcie. Jednak przez ponad 30 lat liczba wilków znacznie wzrosła.

[B]Nie taki wilk straszny [/B]

Wilki, często bardzo negatywnie opisywane w naszej kulturze, należą do opiekuńczych zwierząt stadnych. Żyją w watachah dochodzących do kilkunastu osobników. Każde zwierzę w stadzie ma określone zadanie i znajduje się na określonym szczeblu w hierarchii.

Wilki unikają kontaktów z ludźmi i boją się ich. Ich ataki są bardzo rzadkie i wynikają ze skrajnej konieczności np. zniszczenia przez nas ich naturalnej bazy żywieniowej lub są efektem choroby (wścieklizna).

W Polsce wilk podlega ścisłej ochronie, a jakiekolwiek polowania są zakazane. Dopuszczalne są jedynie odstrzały osobników niebezpiecznych lub atakujących stada.

jak/tr


[url]http://www.tvn24.pl/0,1636257,0,1,szwedzkie-wilki-do-odstrzalu,wiadomosc.html[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Wilcze watahy na Pomorzu Zachodnim. W borneńskich lasach żyje około 20 sztuk[/B]
[I](20.01.2010)[/I]
autor: Sławomir Włodarczyk

"Trzy wilcze watahy, około 20 zwierząt - młodych, wader i basiorów, bytuje na terenie byłych poligonów radzieckiego i polskiego w okolicy Bornego Sulinowa.
Skąd się tam wzięły? – Przywędrowały m.in. z Białorusi, Rosji i krajów nadbałtyckich. Tam jest ich pod dostatkiem – twierdzą nasi leśnicy i myśliwi.

Od kilku lat zachodniopomorskie wilki obserwuje Kazimierz Weksej, emerytowany leśnik i wielki miłośnik tych zwierząt. - Według naszych szacunków i poczynionych obserwacji bytują tam trzy wilcze watahy, łącznie około 20 sztuk zwierząt. Warto podkreślić, że jedna wataha "rządzi” na terenie około 300 kilometrów kwadratowych. Borneńskie lasy są dla wilków prawdziwym Eldorado. Ludzie rzadko tu zaglądają, a zwierzyny, na które wilki polują, jest w bród. Pragnę dodać, że wilk nigdy nie zabija dla przyjemności, czyni to wyłącznie wtedy, gdy jest głodny i chce się najeść. Nie zagraża też człowiekowi. Jeżeli poluje, to wyłącznie na zwierzęta ranne, osłabione, chore. Jest takim przysłowiowym medykiem, który selekcjonuje zwierzynę – mówi pan Kazimierz i dodaje, że tamtejsze lasy obfitują w dorodne jelenie i sarny. Znak to, że wilczy selekcjonerzy sprawują się na medal.

Wilki widywane są również na poligonie drawskim i w jego okolicach, m.in. w powiecie choszczeńskim, w lasach wałeckich oraz na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego. Wcale niewykluczone, że niebawem cześć wilczych stad zadomowi się tam na stałe.

Jeszcze w latach 70-tych ubiegłego stulecia wilki były jednymi z najbardziej tępionych w Polsce zwierząt. Za odstrzelenie drapieżnika wypłacano myśliwemu premię. Najwięcej wilków zabito w Bieszczadach, ale polowano również na Pomorzu Zachodnim w okolicach Szczecinka, Lędyczka i Drawska Pomorskiego. Od 1993 roku wilk jest pod ochroną, bo grozi mu wyginięcie.

Naukowcy i przyrodnicy rozpoczną wkrótce doroczną akcję liczenia wilków. Rachowanie odbędzie się też Pomorzu Zachodnim. – Ostatnie liczenie wilków pozwoliło określić jego populację w Polsce. Okazuje się, że bytuje u nas od 101 do 124 watah liczących średnio po pięć wilków, czyli ok. 550-600 osobników. Rachowanie drapieżnika do łatwych czynności nie należy. Dokonuje się tego poprzez obserwację bezpośrednią osobników, śledząc ich tropy, nasłuchując wilczego wycia, poznając miejsca rozrodu drapieżników, a także licząc ich ofiary. Program prowadzimy od 2000 roku. Pomagają nam leśnicy, pracownicy parków narodowych, myśliwi – mówi dr Sabina Nowak, szefowa Stowarzyszenia dla Natury "Wilk”."

Źródło: [URL]http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100120/REGION/231024210[/URL]


[B]Wilków coraz więcej[/B]
[I](25.01.2010)[/I]
autor: Ryszard Bańka

"Jeszcze niedawno w naszym regionie wilk był nieobecny. Obecnie te drapieżniki znalazły już stałe miejsca bytowania na Pomorzu Zachodnim. Pisaliśmy w zeszłym roku o watasze, która liczy kilka osobników. Dziś wilki spotkać można na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego, na Pojezierzu Myśliborskim i Wałeckim, a także na poligonie drawskim i na terenach dawnego poligonu borneńskiego w okolicach Zalewów Nadarzyckich.
– Tereny dawnych poligonów borneńskiego i okoneckiego są miejscem bytowania przynajmniej trzech watah liczących łącznie około 20 sztuk – twierdzi emerytowany leśnik i znawca wilczych obyczajów Kazimierz Weksej. – Nad Piławą i Płytnicą pożywienia jest w bród, są tu duże stada jeleniowatych, dzików i innej zwierzyny.
Wilki w Polsce zostały prawie całkowicie wytępione, gdyż uznano je za największego wroga człowieka. Od 1993 roku wilk objęty jest całkowita ochroną, co pozwala na odtworzenie stada. Po kilku latach urosły w siłę. Myśliwi ostrzegają, że dalsza całkowita ochrona może spowodować nadmierny rozrost populacji i mogą być problemy takie jak z bobrami. Ich zdaniem, konieczne będzie wprowadzenie kontrolowanego odstrzału dla regulacji populacji. Jednocześnie uspokajają, że wilki nie stanowią żadnego zagrożenia dla człowieka ani dla zwierząt gospodarskich.
– W naszym regionie wilk zamieszkuje w leśnym gąszczu, lubi też tereny bagienne – twierdzi Kazimierz Weksej. – Terytorium jakie zajmuje jedna wataha to zwykle ponad 200 km kw. Wilk jest znakomitym wędrowcem i potrafi przebyć w ciągu dnia nawet 80 km.
Wilki unikają człowieka. Człowiek jest dla nich naturalnym wrogiem. W lesie bywa tak, że wilk obserwuje człowieka, ale mu się nie pokazuje.
Wataha składa się z kilku–kilkunastu osobników. Zazwyczaj wszystkie są spokrewnione.
– Sądzę, że tak jest w przypadku tych watah, które miałem okazje wiele razy obserwować mówi K. Weksej. – W wilczym stadzie panuje określona hierarchia. Dominującą parą jest para Alfa. Pozostałe dorosłe osobniki muszą się jej podporządkować. Tylko para Alfa może się rozmnażać. Reszta musi pomagać w wychowaniu młodzieży. Również kolejność jedzenia zdobyczy jest ściśle określona.
Obserwując wilcze stado można odczytać szereg gestów, które pokazują np. uległość czy też dominację. Widoczny jest także podział funkcji w stadzie. Inny wilk szuka tropu, a inny zabija, jeszcze inne opiekują się potomstwem pary Alfa. Wilki żywią się głównie średniej i dużej wielkości zwierzyną płową, nie gardzą mniejszymi zwierzętami i padliną. Duże stado potrafi zapolować na większe zwierzęta np. na żubry. Lubią ryby.
– Wilk od początku był i jest nadal obecny w ludzkiej kulturze – mówi K. Weksej. – Na ogół jest przedstawiany z negatywnej strony. Szczególnie ludowe podania widzą w nim uosobienie zła lub wcielonego zabójcę. Jego wycie przyprawiało zawsze o dreszcze i było zwiastunem nadciągającego zła. A wycie to nic innego jak tylko sposób komunikowania się między poszczególnymi wilkami lub watahami."

Źródło: [URL]http://www.24kurier.pl/Art.aspx?a=32565[/URL]


[B]Wilki grasują niedaleko Rzeszowa. Wataha zagryzła już kilkanaście saren[/B]
[I](25.01.2010)[/I]
autor: Wojciech Tatara

"W sąsiadującej z Rzeszowem Lubeni, tuż przy budynkach mieszkalnych znaleziono zabite koźle sarny. Myśliwi nie mają wątpliwości, że zwierze zostało zagryzione przez wilka.
- Mąż szedł do pracy i zobaczył, że martwa sarna leży pod naszym domem. Zawiadomiłam urząd gminy, myśląc, że zwierzę zagryzły bezpańskie psy. Do głowy by mi nie przyszło, że to robota wilka – opowiada Halina Zięba z Lubeni.

Pięć lub sześć wilków
- Nie ma wątpliwości, że to był wilk – mówi Stanisław Baran, prezes koła łowieckiego "Bażant”. Jego zdaniem sposób zabicia sarny oraz pozostawione tropy świadczą o tym, że pod dom Zięby zapuścił się, co najmniej jeden Basior. Ale wilków w tamtym rejonie grasuje więcej .
– Wataha, z którą mamy do czynienia liczy około pięć lub sześć sztuk. Nasze koło odnotowało trzynaście przypadków zagryzionych przez wilki zwierząt. Jednemu z naszych łowczych udało się dostrzec przemieszczające się drapieżniki – potwierdza Andrzej Grzebyk, prezes koła łowieckiego "Bielik”.

Wilki zagryzły także kilka psów.
– Mieszkaniec Baryczki wybrał się z kundelkiem na spacer do lasu. Pies się oddalił i zaginął. W pobliżu gdzie spacerował ten mężczyzna znaleźliśmy trop dużego Basiora, który najprawdopodobniej porwał psa i go zagryzł – dodaje Stanisław Baran. Podobne przypadki odnotowano w Lubeni, Straszydlu i Błażowej.
Skąd pod Rzeszowem wzięły się wilki? - Najprawdopodobniej przywędrowały z Bieszczadów – sugerują myśliwi.

Odstraszą watahę
Problem z drapieżnikami chce rozwiązać wójt gminy Lubenia Adam Warzybok.
– Spotkałem się z prezesami obydwu kół łowieckich działających na terenie gminy i spróbujemy odstraszyć wilki jak najdalej od zabudowań - uspokaja.
Akcja myśliwych odbędzie się w najbliższych dniach."

Źródło: [URL]http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100125/RZESZOW/5013399[/URL]


[B]Słowackie wilki z gościną w Beskidzie Sądeckim[/B]
[I](26-01-2010)[/I]
autor: Jerzy Wideł

"Pracownicy z nadleśnictwa w Piwnicznej dostrzegli w lasach w okolicy Wierchomli dwie wilcze watahy, które - jak podejrzewają - mogły przywędrować do Polski ze Słowacji. Drapieżniki zauważono zaledwie kilometr od tamtejszej stacji narciarskiej.
Pokonanie granicy ułatwił im zapewne skuty lodem Poprad, a powodem ich wizyty jest najprawdopodobniej wyjątkowo liczna w lasach Beskidu Sądeckiego zwierzyna. - Trudno ocenić, czy są to nasze czy słowackie wilki - mówi nadleśniczy z Piwnicznej Stanisław Michalik. - Te zwierzęta umieją pływać, więc czy jest lód, czy go nie ma, kiedy mają ochotę na międzynarodowe spotkania w sądeckich lasach, to w ten czy inny sposób zawsze się przez rzekę przedostaną. Spodziewam się jednak, że większe spotkania zaczną się na przełomie lutego i marca, gdyż wtedy wilczyce będą miały ruję.

Tegoroczna zima w lasach Beskidu Sądeckiego i Beskidu Wyspowego ma niespotykany od lat charakter, i to nie tylko ze względu na temperatury. Zdaniem leśników, pojawienie się tak dużej liczby dzikich zwierząt drapieżnych świadczy o dobrej kondycji przebywającej w tych lasach zwierzyny.

- Nasze sarny i jelenie są dorodne, wypasione i stają się obiektami pożądania wilków, a także rysi - mówi Stanisław Michalik. - To za sprawą długiej jesieni zwierzęta płowe są w doskonałej kondycji, a ponadto stale je podkarmiamy. Dodatkowa korzyść jest taka, że rysie i wilki lubią świeże mięso i stały się teraz naturalnymi selekcjonerami zwierząt chorych i słabych.

Wczoraj jeden z leśników znalazł w lasach w okolicach Zubrzyka jedynie głowę młodej sarny. Była to najprawdopodobniej ofiara rysia.
Liczna obecność i aktywność drapieżników wskazuje, według leśników, że zima jeszcze potrwa. Czy stanowią one jakieś zagrożenie dla turystów, narciarzy i osób lubiących leśne zimowe wędrówki?
- Dzikie zwierzęta z natury są bardzo płochliwe i z reguły, kiedy spotkają człowieka, czmychają w ostępy leśne - zapewnia nadleśniczy Michalik.

Ostrzega jednak, by nie drażnić żadnego z napotkanych w lesie zwierząt. Jeśli bowiem w naszym zachowaniu dostrzegą zagrożenie, wtedy w obronie własnej mogą nas zaatakować."

Źródło: [URL]http://www.gazetakrakowska.pl/nowysacz/214367,slowackie-wilki-z-goscina-w-beskidzie-sadeckim,id,t.html[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Strzały w lasach pod Rzeszowem! Czy wilki się wystraszyły?[/B]
[I](2.02.2010)[/I]
autor: Wojciech Tatara, Krzysztof Potaczała

"Głośne strzały słychać było w niedzielę w lasach w okolicy Lubeni. Czy było to zapowiadane przez urzędników gminnych przepędzanie wilków, które grasują w okolicy i czynią szkody?

- Zaszło nieporozumienie, gdyż my, jako myśliwi, doskonale zdajemy sobie sprawę, że wilki są pod ochroną i jakiekolwiek działania przeciwko nim są zabronione - tłumaczy Andrzej Grzebyk, prezes Koła Łowieckiego "Bielik”. - Władze gminy źle nas zrozumiały. To było grupowe polowanie ale na lisy i dziki. Udało nam się ustrzelić jednego dzika.
Piotr Borek, z-ca wójta gminy Lubenia, przyznaje, że przekazując mediom informację o odstraszaniu wilków, urzędnicy mięli na myśli... organizowane przez myśliwych polowanie na lisy i dziki. - Przecież strzały myśliwych mogą odstraszyć grasującego w pobliżu wilka - mówi Borek.
Zdaniem władz gminy "efekt” polowania będzie znany za kilka dni.

Wilczy apetyt
Temat wilków wywołuje w poruszenie wśród mieszkańców od kilku dni. W okolicach Lubeni i Babicy znaleziono bowiem kilka zagryzionych saren. - To robota wilków - twierdzą myśliwi z kół łowieckich "Bielik” w Budziwoju i "Bażant” w Czudcu.
Zdaniem Ryszarda Szostka z "Bażanta”, w pobliżu Rzeszowa te drapieżniki pojawiły się już jakiś czas temu i sprawiają wiele problemów.
- W okolicznych lasach nie ma praktycznie już zwierzyny łownej, która w obawie przed drapieżnikiem przeniosła się z tych terenów. W marcu mają się prosić dziki i ich młode mogą być łatwą ofiarą dla wilków - mówi Szostek.

Spotkanie z drapieżnikiem
Szostek podczas polowania w okolicach Baryczki zauważył dwa wilki.
- Staliśmy rozstawieni co sto pięćdziesiąt metrów czekając na zwierzynę, którą kierowała w naszą stronę naganka - opowiada. - Nagle za placami usłyszałem szmer, jakby ktoś się skradał. Kiedy się odwróciłem, w odległości około dwudziestu metrów zobaczyłem parę zwierząt przypominających owczarki niemieckie. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że są to wilki.
Myśliwego początkowo zmylił sposób poruszania się zwierząt. - Wcale nas się nie bały. Majestatycznie i bez pośpiechu przeszły obok naszych stanowisk. Świadkami tego niecodziennego zdarzenia było wtedy jeszcze kilku innych myśliwych.

Spokojnie sobie maszerowały
Spotkania oko w oko z wilkiem nie zapomni także Grzegorz Iskrzycki z koła "Bażant”.
- Podczas polowania w okolicach Sołonki para wilków pojawiła się przede mną w odległości piętnastu kroków. Kiedy mnie dostrzegły, powoli się oddaliły. Bardzo mnie to zdziwiło, bo myślałem, że spłoszone uciekną. A one w środku dnia spokojnie sobie spacerowały.
Drapieżniki widziano ponadto w pobliżu wsi Lecka i Lubenia, konkretnie w przysiółku Jasieniki, gdzie w ubiegły czwartek, tuż przy budynkach mieszkalnych, znaleziono zagryzioną sarnę. Nikt jednak nie ma stuprocentowej pewności, czy rzeczywiście była to "robota” wilków, czy może bezpańskich psów, których nie brakuje i które potrafią dotąd gonić uciekające zwierzę, aż padnie z wycieńczenia.
Kolejne dwa przypadki zagryzień odnotowano w Babicy.
- W środę rano dostałem informację, że w tamtejszym lesie leżą dwie zabite sarny. Po oględzinach wydaje mi się, że to najprawdopodobniej ofiary wilka bądź wilków - mówi Janusz Rak, łowczy koła "Bażant”.

Nic nie można zrobić
Po prasowych doniesieniach o zagryzionych sarnach w Urzędzie Gminy Lubenia rozdzwoniły się telefony.
- Ludzie niedowierzali i dopytywali, czy naprawdę na naszym terenie zadomowiły się wilki - opowiada Piotr Borek, zastępca wójta.
- W niektórych głosach wyczułem nawet lekki niepokój, dlatego postanowiliśmy z moim przełożonym, że sprawę należy szczegółowo omówić z myśliwymi.
Na spotkanie przyszli członkowie zarządów działających na tym terenie kół łowieckich: "Bielik” i "Bażant”. Była ożywiona dyskusja, ale niczego nie ustalono.
- Sytuacja jest patowa, bo wilki są chronione i nie ma mowy, aby cokolwiek przeciwko nim robić, to znaczy na przykład próbować odstraszyć petardami - tłumaczy Krzysztof Kawalec, łowczy koła w Budziwoju. - Pozostaje nam mieć nadzieję, że bytująca w okolicznych lasach wataha przeniesie się bardziej na południowy-wschód.
Według Kawalca problem z obecnością wilków w gminie Lubenia narasta. Podobno jest ich sześć, ale za niektóre ataki na sarny mogą być jednak odpowiedzialne bezpańskie psy.
- Biegają po lasach niczym po własnym podwórku - twierdzi. - Te, które nauczyły się polować na dziką zwierzynę, już z tego nie zrezygnują.

Szukają nowych terytoriów
W okolicach Rzeszowa wilki widywano już w 2006 r. Od dawna wilcze watahy trzymają się w pobliżu Leżajska, w Lasach Sieniawskich czy w Puszczy Solskiej.
- Zimą niekiedy podejmują wędrówki w poszukiwaniu nowych terytoriów do życia - mówi dr Wojciech Śmietana z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, który od kilkunastu lat bada te drapieżniki. - Taka wataha złożona z basiora i wadery (samca i samicy) oraz młodych mogła właśnie zakotwiczyć w lasach gminy Lubenia. To, czy tam zostanie, zależy gównie od dwóch rzeczy: odpowiedniej ilości pokarmu i presji ludzi. Mam nadzieję, że nikomu jednak nie przyjdzie do głowy rozprawiać się z wilkami.

Trop niełatwy do rozróżnienia
Dr Śmietana podkreśla, że niekiedy rozróżnienie tropu wilka i podobnych rozmiarów psa nie jest łatwe. Stąd i myśliwi mogą się mylić w ocenie liczby wilków na omawianym obszarze.
- Może jest ich tam istotnie sześć, a być może mniej. Na pewno nie są one jednak groźne dla ludzi - zapewnia."

Źródło: [URL]http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100202/WEEKEND/439118335[/URL]


[B]Wygłodniałe wilki atakują wszystko, co się rusza[/B]
[I](3.02.2010)[/I]
autor: Małgorzata Rokoszewska

"Na Podkarpaciu leśnicy odnajdują coraz więcej szczątków zwierząt pożartych przez wygłodniałe wilki.
Żarty się skończyły. Mróz ciągle trzyma, a w lasach trwa dramatyczna walka o przetrwanie. Wilki atakują wszystko, co się rusza.
Widok na wpół zjedzonych saren to w lasach w Budzie Stalowskiej widok, do którego leśnicy zaczynają się już przyzwyczajać. Są także wypatroszone daniele i inne mniejsze zwierzęta. Wszystkie padły ofiarą wygłodniałych wilków.
- W minionych latach nie odnotowywaliśmy tak częstych ataków wilków - mówi Janusz Zbyrad, leśniczy z Nadleśnictwa Buda Stalowska. - Jaka jednak jest tegoroczna zima każdy widzi. Mróz i śnieg trzyma od wielu tygodni. Zwierzęta są wygłodniałe. Potrzebują też więcej energii, żeby przetrwać w takich warunkach. Stąd te ataki.
- Jakiś czas temu mieliśmy przypadek wilka, który złapał się we wnyki - mówi leśnik. - Desperacja zwierząt zmusza je do sięgania po mięso, które podłożono, by złapać je w pułapkę.
Na terenie Nadleśnictwa Buda Stalowska trwa nieustanna pomoc dzikim zwierzętom, które można dokarmiać. Leśnicy raz na tydzień, a czasem nawet i częściej zasypują paśniki paszą i słomą. Drapieżniki radzą sobie same.
Jak podaje encyklopedia, wilki z reguły unikają jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi. Decydują się na to, tylko wtedy gdy są bardzo głodne i nie mają innych szans na znalezienie pożywienia. Ostatnia ofiara zginęła w Gruzji 20 lutego 2009 roku w okolicy wioski Giorgitsminda. Ogółem od 2000 roku na świecie odnotowano 20 przypadków zgonów spowodowanych przez wilki."

Źródło: [URL]http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/news/wyglodniale-wilki-atakuja-wszystko-co-sie-rusza,1434342[/URL]


[B]Wilki na Pomorzu Zachodnim. Rusza wielkie liczenie[/B]
[I](16.02.2010)[/I]
autor: Sławomir Włodarczyk

"W marcu rozpocznie się ogólnopolskie liczenie wilków. W Zachodniopomorskiem żyją najprawdopodobniej trzy wilcze watahy. Przebywają na terenie byłych poligonów w okolicy Bornego Sulinowa.

Nocny łowca
Wilki dorastają do około 2 metrów i 80 kg wagi. Wilk zjada około 1,3 kg mięsa (z kośćmi i skórą) dziennie. W naturze żywi się drobnymi zwierzętami. Na duże zwierzęta poluje dopiero wówczas, gdy pozwala na to liczebność stada. Uzupełnieniem jego diety są owoce i runo leśne. Dojrzały wilk waży ok. 50 kg. Drapieżnik żyje w watahach liczących do 11 sztuk. Najbardziej aktywny jest wieczorem i nad ranem, a za żerem potrafi pokonać w ciągu doby dystans nawet 60 km.
Wilki przywędrowały do nas m.in. z Białorusi, Rosji i krajów nadbałtyckich – twierdzą nasi leśnicy i myśliwi.

Od kilku lat zachodniopomorskie wilki obserwuje Kazimierz Weksej, emerytowany leśnik i wielki miłośnik tych zwierząt. – Według naszych szacunków, bytują tu trzy wilcze watahy, łącznie około 20 zwierząt. Warto podkreślić, że jedna wataha "rządzi” na terenie około 300 kilometrów kwadratowych. Borneńskie lasy są dla wilków prawdziwym Eldorado. Ludzie rzadko tu zaglądają, a zwierzyny, na które wilki polują, jest w bród. Pragnę dodać, że wilk nigdy nie zabija dla przyjemności. Czyni to wyłącznie wtedy, gdy jest głodny. Nie zagraża też człowiekowi. Jeżeli poluje, to wyłącznie na zwierzęta ranne, osłabione, chore. Jest takim leśnym medykiem, który selekcjonuje zwierzynę.

Wilki widywane są również na poligonie drawskim i w jego okolicach, m.in. w powiecie choszczeńskim, w lasach wałeckich oraz na terenie Drawieńskiego parku narodowego. Wcale niewykluczone, że niebawem cześć wilczych stad zadomowi się tam na stałe.

Jeszcze w latach 70. ubiegłego stulecia wilki były jednymi z najbardziej tępionych w Polsce zwierząt. Za odstrzelenie drapieżnika wypłacano myśliwemu premię. Najwięcej wilków zabito w Bieszczadach, ale polowano również na Pomorzu Zachodnim w okolicach Szczecinka, Lędyczka i Drawska Pomorskiego. Od 1993 roku wilk jest pod ochroną, bo grozi mu wyginięcie.

Naukowcy i przyrodnicy rozpoczną w marcu doroczną akcję liczenia wilków. Rachowanie odbędzie się też Pomorzu Zachodnim. Ostatnie liczenie wilków pozwoliło określić jego populację w Polsce. Okazuje się, że bytuje u nas od 101 do 124 watah liczących średnio po pięć wilków, czyli ok. 550-600 osobników. Rachowanie drapieżnika do łatwych czynności nie należy. Dokonuje się tego poprzez obserwację bezpośrednią osobników, śledząc ich tropy, nasłuchując wilczego wycia, poznając miejsca rozrodu drapieżników, a także licząc ich ofiary. Program prowadzimy od 2000 roku. Pomagają nam leśnicy, pracownicy parków narodowych, myśliwi mówi dr Sabina Nowak, szefowa Stowarzyszenia dla Natury "Wilk”."

Źródło: [URL]http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100216/REGION/114701050[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Wilki pojawiły się w naszych lasach[/B]
autor: Piotr Paterski

"- Ruszył w naszą stronę. Widząc to, stanęliśmy, on zrobił to samo. W tym momencie włos na głowie mi się zjeżył, poczułem dreszcz. Kontakt wzrokowy ani na moment się nie urywał - to część relacji zdarzenia, które przytrafiło się w powiecie tucholskim przyrodnikowi odwiedzającemu Bory. Na spacerze 200-300 m od pierwszych zabudowań natknął się najpierw na tropy, a później na trzy wilki, czyli drapieżniki niewystępujące w tej części kraju.

Roman Rogaszewski jest przyrodnikiem. Nie mieszka w powiecie tucholskim, ale ma działkę w Główce (gm. Śliwice) i dzięki temu w Borach Tucholskich bywa regularnie. Nie inaczej jest zimą, na działce spędzał m.in. weekend niespełna dwa tygodnie temu. Jednak wrażenia akurat z tego pobytu zdecydowanie odbiegają od standardu.
– Wybraliśmy się z żoną na spacer, chcąc wykorzystać piękną, słoneczną pogodę. Idąc drogą tuż przy lesie, zwróciłem uwagę na pozostawiony w śniegu trop. Ślady były dosyć charakterystyczne, ale pomyślałem, że najbardziej możliwym jest, że zostawił je pies. To największe prawdopodobieństwo. Wątpliwości przyszły jednak bardzo szybko. Pojawiło się więcej tropów. Można było już podejrzewać, jakie zwierzęta je zostawiły – zaczyna relacjonować mężczyzna. Pewnie w dużej mierze z racji przyrodniczego zawodu i pasji tego nietypowego widoku nie mógł zostawić bez wyjaśnienia. Wraz z żoną podążyli zaobserwowanymi tropami. Nie musieli iść daleko.

„Z odległości ok. 30 m obserwował nas wilk”
– Rozglądając się, zatrzymałem wzrok na jednym z zagajników. Z odległości ok. 30 m obserwował nas wilk. Bez problemu można było zauważyć, że był to wyjątkowo spory okaz. Po chwili w jego pobliżu pojawiły się dwa kolejne. Ten pierwszy nadal nie spuszczał nas z oczu. Taka sytuacja nigdy wcześniej mnie nie spotkała, a tym bardziej w Borach Tucholskich, gdzie populacji wilków nie ma – opowiada dalej. Para po takiej niespodziance postanowiła spokojnie wycofywać się.
– Zaczęliśmy stawiać kroki w tył, ale wilk na to zareagował. Ruszył w naszą stronę. Widząc to stanęliśmy, on zrobił to samo. W tym momencie włos na głowie mi się zjeżył, poczułem dreszcz. Kontakt wzrokowy ani na moment się urywał. (...)"

Źródło i ciąg dalszy: [URL]http://www.tygodnik.pl/?o=art&n=5375[/URL]


[B]Tropem wilka[/B]
[I](9.02.2010)[/I]
autor: Tadeusz Zwijacz

"Sznur tropów ściele się na świeżym śniegu, prowadząc środkiem nieprzetartej ścieżki. Przed wąską, zawieszoną nad stromym żlebem kładką tropy rozchodzą się. Jedne są wyżłobione w śniegu poniżej, inne zaś powyżej kładki. – to przeszły wilki.

Dlaczego nie przebiegły przez wąski mostek? Widać nie mają zaufania do naszych, ludzkich urządzeń. Albo po prostu konstrukcje te są dla nich nienaturalne, obce. Może kładki Ścieżki nad Reglami są zbyt wąskie, aby zwierzęta te czuły się na nich bezpiecznie? Wilki w takich miejscach wolą przejść obok, po stromiźnie. Przywykłe są do swoich szlaków i znają dogodne przejścia.

Zwierzęta te zwykle biegną jeden za drugim, trop w trop. Osobnik prowadzący wybiera drogę. Te, które są za nim, stąpają w ślad poprzednika. Z tego powodu często nie wiadomo, czy przeszedł pojedynczy wilk, czy wataha. Trzeba wyszukać miejsca, gdzie tropy się rozchodzą. Podczas pościgu za zwierzyną drapieżniki przechodzą w tyralierę, rozszerzając odległość między sobą. Podobnie, gdy przekraczają wykroty lub inne, trudniejsze miejsca, rozchodzą się, wybierając indywidualne warianty. Wtedy możemy je policzyć.

Podążając ich tropem, można poznać ciekawe przejścia. Jedno z takich przejść w masywie Łysanek pokazały mi właśnie wilki. Przechodząc tamtędy latem, napotkałem strome żleby, porośnięte kosodrzewiną, na stromych skałach. Teren był nie do przejścia. Trzeba było wycofać się i przejść na drugą stronę grani, na znany mi przychód. Zimą, tropiąc wilki, znalazłem się w tym samym miejscu. Trzeba się wycofać – pomyślałem. Jednak trop prowadził dalej. Zawinął do góry, na zbocze stromej turni porośniętej kosówką oraz gęstą świerczyną. Szedłem za nim przekonany, że trzeba będzie wrócić. Tymczasem trop skręcił nagle na przesmyk pomiędzy płatami kosówki i dalej, na drugą stronę żlebu. Przesmyk był wystarczająco dogodny, aby można było przejść na nartach. (...)"

Źródło i ciąg dalszy: [URL]http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&id=7554&tponlineserwis=e981de1397c8e3d43b1d0c782aa14070[/URL]


[B]Wilki grasują na Podkarpaciu. Zagryzły pół tysiąca owiec[/B]
[I](20.02.2010)[/I]

"Wilki zagryzły na Podkarpaciu w ubiegłym roku 515 owiec, 15 sztuk bydła, 11 kóz i 11 koni. Szkody spowodowane przez te drapieżniki na prawie 270 tys. zł. Tyle Skarb Państwa wypłacił hodowcom i rolnikom.

Wilki to zwierzęta będące pod ochroną, a zgodę na ich odstrzał musi wydać minister środowiska. W ubiegłym roku nie było takiej decyzji. Oprócz wilków do zwierząt za których działalność skarb państwa wypłaca największe odszkodowania są bobry. Budując swoje tamy niszczą drzewa i powodują zalewanie pól.

W ubiegłym roku wielkość strat oszacowano na prawie 170 tysięcy złotych. Na dalszych miejscach znajdują się niedźwiedzie, żubry, a nawet rysie. Łącznie w 2009 za straty spowodowane na Podkapaciu przez ochronione prawem dzikie zwierzęta skarb państwa wypłacił odszkodowania na kwotę ponad 600 tysięcy złotych."

Źródło: [URL]http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,7584229,Wilki_grasuja_na_Podkarpaciu__Zagryzly_juz_ponad_500.html[/URL]


[B]Wilk... międzynarodowy - Drapieżnik pod specjalnym nadzorem[/B]
[I](23.02.2010)[/I]
autor: Marek Osajda

"TO ZWIERZĘ zawsze wzbudza zainteresowanie. Nie tylko u dzieci, którym opowiada się bajki o złych wilkach, ale także u dorosłych, zdających sobie sprawę z jego znaczenia. Wilk jest, o czym nie wszyscy wiedzą, bardzo pożytecznym ogniwem w świecie przyrody, bo uchodzi za supersprawnego selekcjonera.
Funkcja, którą pełni, jest tak ważna, że w wielu krajach jest on nie tyle mrocznym, co absolutnie uświadomionym „przedmiotem pożądania”. Przyrodnicy na terenach, w których obecnie nie występuje, przeprowadzają bardziej czy mniej skuteczne próby wsiedlania wilka. Tak kilka lat temu zrobili nasi zachodni sąsiedzi w leżących w pobliżu Odry tzw. lasach cesarskich. Introdukcja się powiodła, o czym świadczą przypadki przekraczania przez wilki granicy na Odrze i pojawianie się „niemieckiej watahy” w okolicach Mieszkowic, Siekierek Krajnika. Te gościnne wizyty nie są dla znawców żadnym zaskoczeniem, bo wilk to odwieczny wędrowiec, który przemierza dziennie około 20 km, choć zdarza się, że potrafi pokonać dużo więcej.
Nie wiemy, ile wilków mamy w regionie, ale jest pewne, że od kilku lat widywane są częściej, choćby w okolicach Mieszkowic i Siekierek, a także na terenie poligonu w rejonie Drawska Pomorskiego. Bezpośrednimi dowodami na ich obecność są udokumentowane przypadki ich zastrzelenia przez myśliwych, którzy wzięli je za wałęsające się po lasach... psy wilczury. (...)"

Źródło i ciąg dalszy: [URL]http://www.transodra-online.net/de/node/6985[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Tatry: wilki wyją na halach i polanach[/B]
[I](21-02-2010)[/I]

"Usłyszeć w nocy w Tatrach przejmujące wycie wilka to nic przyjemnego. A jak twierdzi Zbigniew Krzan, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, można je usłyszeć. Szczególnie teraz, w zimie, gdy watahy przemierzają olbrzymie odległości w poszukiwaniu jedzenia. - Z naszych obserwacji wynika, że obecnie w Tatrach żyją dwie lub trzy watahy - tłumaczy dyrektor Krzan.
Ostatnio ślady jednej z nich były widziane w rejonie Włosienicy, przy drodze do Morskiego Oka. Jak mówią zakopiańczycy, wycie wilków można też usłyszeć w lasach gubałowskich."

Źródło: [URL]http://www.gazetakrakowska.pl/podhale/zakopane/224209,tatry-wilki-wyja-na-halach-i-polanach,id,t.html[/URL]


[B]Wilki pojawiły się w pobliżu Słupska?[/B]
[I](9.03.2010)[/I]
autor: Marcin Barnowski

"Tajemnicze zwierzęta zagryzają w lasach nad Słupią jelenie i sarny. Zdaniem leśników, wszystko wskazuje na to, że na pograniczu powiatów bytowskiego i słupskiego pojawiły się wilki. Trwają poszukiwania tych drapieżców.
Kilka dni temu pracownicy Nadleśnictwa w Bytowie zauważyli jelenia zagryzionego w lesie koło miejscowości Kamieniec, na terenie leśnictwa w Gałąźni Wielkiej. Szczątki zwierzęcia leżały na śniegu, wokół stwierdzono tropy drapieżników. Leśnicy ruszyli po śladach, jednak nie udało się im dostrzec zwierząt i stwierdzić naocznie ponad wszelką wątpliwość, że sprawcy to wilki.
– Możliwe, że upolowały tego jelenia i tak się najadły w nocy, że po prostu nie chciało się im już chodzić – mówi Olech Sinkiewicz, komendant Straży Leśnej na terenie bytowskiego nadleśnictwa.
Według komendanta Sinkiewicza, najprawdopodobniej drapieżniki są dwa. Mogą to być wilk i wilczyca. Leśnik uważa, że być może zatrzymają się na jakiś czas w naszych lasach. – Mają tu bardzo dobre warunki – zaznacza.
– Chmary jeleni w naszych lasach nie znają wilków i nie uciekają przed nimi. Wilkom więc łatwiej na nie polować. Zwłaszcza teraz, zimą, gdy ciężkie jelenie grzęzną w śniegu. Lżejszym wilkom teraz
jest znacznie łatwiej je dopaść. Liczba jeleni jest u nas bardzo duża. Zdjęcia zagryzionego jelenia ma Paweł Godlewski, leśnik z Nadleśnictwa Leśny Dwór. Nie zgodził się jednak na udostępnienie
go nam do publikacji, bo – jak stwierdził – jego zdaniem pisanie o wilkach w lasach między Bytowem i
Słupskiem jest jeszcze przedwczesne. (...)"

Źródło i ciąg dalszy: [URL]http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100309/SLUPSK/253414328[/URL]

[B]
Wilki i bobry powodują największe straty[/B]
[I](20.02.2010)[/I]

"Na prawie 270 tys. zł oszacowano w ubiegłym roku szkody spowodowane na Podkarpaciu przez wilki. Tyle Skarb Państwa wypłacił hodowcom i rolnikom.
Drapieżniki zagryzły 515 owiec, 15 sztuk bydła, 11 kóz i 11 koni. Wilki to zwierzęta będące pod ochroną, a zgodę na ich odstrzał musi wydać minister środowiska. W ubiegłym roku nie było takiej decyzji. Oprócz wilków do zwierząt, za których działalność skarb państwa wypłaca największe odszkodowania są bobry. Budując swoje tamy niszczą drzewa i powodują zalewanie pól. W ubiegłym roku wielkość strat oszacowano na prawie 170 tys. zł.
Na dalszych miejscach znajdują się niedźwiedzie, żubry, a nawet rysie. Łącznie w 2009 roku za straty spowodowane na Podkarpaciu przez ochronione prawem dzikie zwierzęta skarb państwa wypłacił odszkodowania na kwotę ponad 600 tys. zł. (IAR, oprac. mCzar)"

Źródło: [URL]http://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/ciekawostki/id/32109[/URL]

---

Na stronie Fundacji Zielone Płuca Polski można znaleźć informacje o projekcie "Kampania na rzecz ograniczania szkód wyrządzanych przez zwierzęta prawnie chronione (wilk, żubr, bóbr) na obszarze Zielonych Płuc Polski":
[URL]http://www.fzpp.pl/index.php?id=159[/URL]

Na stronie fundacji ([URL]http://www.fzpp.pl/index.php?id=169[/URL]) znajdują się również materiały informacyjne:
- ulotka dotycząca wilka
[URL]http://www.fzpp.ehost.pl/assets/images/do%20druku_wilk_a_poprawiony.jpg[/URL]
[URL]http://www.fzpp.ehost.pl/assets/images/do%20druku_wilk_b.jpg[/URL]

- poradnik ,,WILK. ŻUBR. BÓBR. Kampania na rzecz ograniczania szkód" w wersji elektronicznej
[URL]http://www.fzpp.pl/assets/files/Zubr-%20-%2021%20listopad%20-%20internet.pdf[/URL]

Polecam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Powiat bytowski: Wilki w naszych lasach? Myśliwi próbują je wytropić[/B]
[I](12.03.2010)[/I]
autor: Mateusz Węsierski

"Wilki pojawiły się w lasach powiatu bytowskiego. Wprawdzie nikt ich jeszcze na oczy nie widział, ale leśnicy są prawie pewni, że po prawie 30 latach te zwierzęta wróciły do naszych lasów. Pierwsze ofiary już są. To zagryzione jelenie i sarny. Ludziom ponoć te zwierzęta nie zagrażają.
– Fakty są takie, że znaleziono trzy zagryzione jelenie i kilka saren – mówi Wacław Turzyński, nadleśniczy z Bytowa. – Trudno nam jednoznacznie stwierdzić po tropach, czy zrobiły to wilki, czy psy. Wilk jest bardzo skrytym zwierzęciem. Nie pokazuje się w miejscach zamieszkania ludzi. Zostaje w lesie, bo ma bardzo łatwy łup do zdobycia. Zwierzyny jest dużo, a warunki są trudne. Zwierzęta są osłabione zimą. Łatwo się na nie poluje – wyjaśnia leśnik.
Turzyński jest przekonany, że w lasach pomiędzy Borzytuchomiem, Dretyniem, Trzebielinem a Kołczygłowami grasują nie psy, a wilki. Najprawdopodobniej to para – samiec i samica. W powiecie bytowskim to nowość, ale w lasach szczecineckich wilki były obserwowane od dawna.
– Mamy informacje z dużego terenu i to się potwierdza. Wiemy, że wilki są, ale nikt z nas ich nie widział. Jest to bardzo trudne, bo wilk jest nocnym zwierzęciem, a my mamy rozległe lasy – wyjaśnia Turzyński. – Ostatni raz zwierzęta te były u nas w latach 70. Wtedy się do nich strzelało, a dziś są pod ochroną.
Wilk potrafi w ciągu jednej nocy przemierzyć od 20 do nawet 40 km. – Uczuliliśmy naszą służbę leśną, by zwracała szczególną uwagę na wszelkie ślady, które mogły zostawić te zwierzęta – mówi Marek Wiśniewski, zastępca nadleśniczego z Trzebielina.
Czy z powodu obecności wilków lepiej nie wchodzić do lasu? Jakie zwierzęta czynią więcej szkód?
Sprawdź w piątek 12.03 w "Dzienniku Powiatu Bytowskiego"

Źródło: [URL]http://bytow.naszemiasto.pl/artykul/344594,powiat-bytowski-wilki-w-naszych-lasach-mysliwi-probuja-je,id,t.html[/URL]


[B]Na wschód od Białowieży[/B]
[I](16.03.2010)[/I]
autor: Szymon Malinowski

"(...) Od sytuacji żubrów jeszcze gorsze jest położenie wilków. Państwo ukraińskie wręcz zachęca do ich zabijania, określając je jako zwierzęta „szkodliwe”. Co roku na Ukrainie w wyniku działań gospodarstw leśnych i łowieckich oraz komercyjnych myśliwych zabija się 1200 wilków, co stanowi 50 – 80% ich populacji. Za zabicie wilka wypłaca się premię w wysokości 100 hrywien. Wilk jest jedynym większym zwierzęciem, za zabicie którego nawet kłusownicy nie są pociągami do odpowiedzialności. Funkcjonuje również ogromny czarny rynek handlu wilczymi skórami. Na Kyreniewskim Rynku w Kijowie cena wilczej skóry dochodzi do 500 dolarów.
Ostatnio jednak sytuacja zaczęła się poprawiać. 11 stycznia 2010 Okręgowy Sąd Administracyjny miasta Kijowa podtrzymał w pełni pozew sądowy Kijowskiego Ekologiczno Kulturalnego Centrum i Ekoprawa Kijów przeciw Państwowemu Komitetowi Gospodarki Leśnej i Łowieckiej Ukrainy i uznał jego działania dotyczące odstrzału wilków za bezprawne. To duży sukces ukraińskich ekologów."

Źródło i całość: [URL]http://www.krytykapolityczna.pl/Serwis-ukrainski/Na-wschod-od-Bialowiezy/menu-id-290.html[/URL]

---

Wilcza rodzina zabita na torach w Szwecji
notka po polsku:
[URL]http://flaker.pl/Pokot/2010-03-15[/URL]
informacja po szwedzku:
[URL]http://www.dt.se/nyheter/malung/article601786.ece[/URL]
filmik:
[URL]http://svtplay.se/v/1922372[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hmm... Martwa cisza na tym wątku, ale jeśli ktoś ma ochotę poczytać, to proszę:

[B]Wilki chciałyby migrować z Bieszczad na północ, ale nie mogą[/B]
[I](1.09.2010)[/I]
autor: Krzysztof Potaczała

"Wilków w południowo-wschodniej Polsce jest na tyle dużo, że część z nich powinna emigrować na północ Polski – wynika z najnowszych badań przyrodników z Polskiej Akademii Nauk. Brakuje jednak naturalnych korytarzy migracyjnych, a nieliczne istniejące przejścia przecinane są nowymi drogami.
Dane uzyskane przez prof. Włodzimierza Jędrzejewskiego z Zakładu Badania Ssaków PAN pokazują, że doskonałym miejscem dla wilków jest porośnięta lasami zachodnia i północno-zachodnia Polska.
Żyje tam obecnie zaledwie jedna wataha, a mogłoby żyć co najmniej kilkanaście. Kłopot w tym, że wilki z południowego-wschodu, gdzie jest ich najwięcej i miejscami zaczyna być im trochę ciasno, nie mogą się na północ przedostać. (...)"

Źródło i całość: [URL]http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20100901%2FBIESZCZADY%2F873993960[/URL]


[B]Wilki rozszarpują cielaki i owce[/B]
[I](10.09.2010)[/I]

"Nogi się pode mną ugięły, gdy rano na pastwisku zobaczyłem zabitego przez wilki cielaka - mówi Franciszek Bredziński, rolnik z Huty Żuławskiej, (gm. Milejewo). Rolnik od lipca stracił przez wilki sześć z osiemnastu cielaków.
— Zranienia wskazują, że sprawcami były wilki — potwierdza Henryk Ławniczak, weterynarz. — Jeden ofiarę dusi, a drugi szarpie za tylne nogi. Cielak strasznie się męczy. Takie są prawa przyrody. Gdyby to psy atakowałyby, czyniłyby to bardziej chaotycznie. W tej okolicy od lat występują te zwierzęta. W pobliskim Przybyłowie wiele razy widziałem zagryzione owce i cielaki. Są łatwym łupem.
— Nie mam pieniędzy na "dokarmianie" wilków — mówi pan Franciszek. — Jeden cielak kosztuje około tysiąca złotych, a straciłem ich sześć. Będę ubiegać się o odszkodowanie. 
— Na początku roku straciłam trzy owce — mówi Dora Mross, współwłaścicielka hodowli owiec w Przybyłowie. — Za straty odpowiada państwo. Przyznano mi odszkodowanie. 

Dora Mross kłopoty z wilkami ma od kilku lat.
— W ubiegłym roku straciłam 17 sztuk — mówi. — W tym roku tylko trzy, ponieważ mam lepsze ogrodzenie. Wilki są bardzo sprytne potrafią podkopać się pod płotem, gdy nie mogą pokonać go inaczej.
Na wilki nie ma rady. Nie wolno do nich strzelać, bo są pod ochroną. 
— Wilki dziesiątkują szczególnie jelenie oraz sarny, zające lisy — mówi Wieńczysław Tylkowski, łowczy okręgowy Polskiego Związku Łowieckiego w Elblągu."

Źródło: [URL]http://elblag.wm.pl/16670,Wilki-rozszarpuja-cielaki-i-owce.html[/URL]


[B]Pogryziona w zoo[/B]
[I](14.09.2010)[/I]
autor: Krystian Kuś

"6-letnia dziewczynka została pogryziona przez wilka w odesskim zoo. Dziecko doznało licznych obrażeń, jednakże nie zagraża mu niebezpieczeństwo. Najbliższy tydzień spędzi w szpitalu pod opieką lekarzy.[URL="http://animalpedia.pl/index.php?eID=tx_cms_showpic&file=fileadmin%2Fdam_medias%2FWilki%2F16792_9961.jpg&width=800m&height=800&bodyTag=%3Cbody%20bgColor%3D%22%23ffffff%22%3E&wrap=%3Ca%20href%3D%22javascript%3Aclose%28%29%3B%22%3E%20%7C%20%3C%2Fa%3E&md5=40ecce5a7f082a576946308d6bb0bae4"]
[/URL]Zdarzenie miało miejsce w sobotę ok. godz. 13:30. Dziecko zwiedzało zoo z matką. Chcąc przyjrzeć się lepiej wilkom, kobieta postanowiła wziąć córkę na ręce i wychylić się przez ogrodzenie zabezpieczające, wówczas doszło do tragedii. Jeden z przebywających w klatce wilków, rzucił się na dziewczynkę i zaczął ją ciągnąć w stronę klatki. Tylko dzięki szybkiej reakcji pracowników zoo, dziecko udało się uratować.
Jak podaje jeden z zagranicznych serwisów internetowych – według dyrektora zoo, wilki mogły poczuć się zagrożone i zaatakowały, ażeby chronić swoje młode (aktualnie na wybiegu znajdują się 3 dorosłe osobniki i 6 młodych). Dodatkowo dyrektor jest zdegustowany postawą matki dziewczynki, która zlekceważyła tabliczkę „Niebezpieczne zwierzęta” i naraziła na niebezpieczeństwo swoje dziecko."

Źródło: [URL]http://animalpedia.pl/gatunki-rasy-aktualnosci/gatunki-zwierzat-tresc-artykulu/browse/3/artykulu/pogryziona-w-zoo//1082/[/URL]


[B]Podhale: watahy wilków atakują owce[/B]
[I](22.09.2010)[/I]
autor: Józef Słowik

"W ciągu dwóch tygodni wilki w powiecie nowotarskim zagryzły ponad 20 sztuk jagniąt owiec i kóz. Zabijają nawet zwierzęta pasące się przy zabudowaniach gospodarczych. Tylko w nocy z wtorku na środę wilki zagryzły w Łapszance cztery owce.
Gwałtowny wzrost ataków wilków na owce wypasane na podhalańskich, spiskich i orawskich halach spowodowała jesienna aura. Mgła, deszcze i przymrozki to wyśmienite warunki do polowań żarłocznych drapieżników na owce, które w ostatniej chwili zauważają drapieżniki.
Ostatniej nocy prawdziwą zgrozę przeżyli w Łapszance Stanisław i Ludwik Sołtysowie. Wilcza wataha zabiła im dwie owce. Dwie kolejne trzeba będzie dobić. - To było przed trzecią w nocy, nagle z kosora stojącego koło stodoły usłyszeliśmy ogromne beczenie - opowiada Stanisław. - Ubraliśmy się z ojcem i pobiegliśmy w kierunku zagrody. Ale stado rozpierzchło się na trzy części. Stanisław wraz ojcem stracili całą noc na poszukiwanie stada liczącego 28 sztuk. Rano znaleźli zagryzione dwie owce. (...)"

Źródło i całość: [URL]http://www.gazetakrakowska.pl/fakty24/310939,podhale-watahy-wilkow-atakuja-owce,id,t.html?cookie=1[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE][B]Wilki atakują ludzi przed sklepami [/B]


[B]Natura buntuje się wobec człowieka?[/B][INDENT] W mediach pojawiają się kolejne doniesienia o ataku wilków na patrol rosyjskiej policji na autostradzie M23 - donosi lifenews.ru.
[/INDENT]Właśnie wypłynął podobny, do [COLOR=blue][B][U]filmu[/U][/B][/COLOR] z atakiem na policjantów z Rostowa, materiał z ataku wilków pod moskiewskim supermarketem.
[B]Wydaje się, ze Rosjanie mają mocny powód do strachu[/B].
Na kręconym telefonem wideo widać, jak dzikie zwierzęta atakują klienta sklepu, rozrywając mu torbę z zakupami.
[B]Wszystko wygląda bardzo naturalnie i niewątpliwie, groźnie. [/B]Policja jednak apeluje o spokój.
Pierwszy z filmów trafił już w ręce zarówno policji, której to patrol miał brać udział w zajściu, jak i ekspertów od grafiki komputerowej - dodaje serwis.
Według mundurowych, [B]w ich szeregach nie ma policjanta[/B], którego nazwisko pada w filmie z autostrady.
Eksperci zwracają też uwagę na nieścisłości w umundurowaniu jak i fakt, że wideo kręcone wewnątrz przez pasażera i wideo z kamery zamontowanej przy drodze do siebie nie pasują - informuje lifenews.ru. Ataki wilków w Rosji faktycznie zdarzają się, jednak tym razem zdaniem [COLOR=blue][B][U]fachowców[/U][/B][/COLOR] mamy do czynienia z materiałem spreparowanym.
[/QUOTE][URL]http://www.sfora.pl/Wilki-atakuja-ludzi-przed-sklepami-WIDEO-a25270[/URL]

i myśliwi:

[QUOTE][INDENT]Do tego typu działań "durnej ekologii" można zaliczyć również ochronę wilka, mimo wielu lat ochrony populacja w znaczący sposób nie wzrosła, właśnie dla tego że nie specjalnie mają na to ochotę ludzie którzy mieszkają tam gdzie wilki bywają.
...
A jak wilk nie był pod ochrona to populacja rosła?

Można przyjąć że oscylowała na podobnym poziomie, co oznacza że tak przeprowadzoną "ochrone" można sobie wsadzić, co z kolei było nawiązaniem do mojego twierdzenia , że bez woli miejscowych prawdziwa ochrona jest nie do przeprowadzenia...
...
sarna i dzik są stale " tępione" a osiągają liczebności nie spotykane dotąd w historii.
[B]Twierdzę że gdyby wilk był pozyskiwany w jakimś ograniczonym, racjonalnym wymiarze więcej ludzi było by zainteresowanych jego obecnością( każdy myśliwy chciałby sobie go strzelić, w [COLOR=blue][B][U]związku[/U][/B][/COLOR] z tym musiałby zaakceptować kilka sztuk w łowisku), co zaowocowało by wzrostem liczebności i areału, niż teraz gdy nikt z miejscowych(a nie mówimy o miastowych jako że wilk w [COLOR=blue][B][U]miastach[/U][/B][/COLOR] nie mieszka), ani myśliwych, jego obecnością zainteresowany nie jest...[/B]
Może to trudne dla ciebie do zrozumienia, ale zarówno obszarowo jak i liczebnie wilk jako gatunek by na tym zyskał.
a czyja to wina

JAk to czyja? bezmyślnie ustanowionej ochrony, która jak widać nie na wiele się zdaje.
Bo została ustanowiona bez woli zainteresowanych ludzi( nie tylko myśliwych również rolników, owczarzy, hodowców).[/INDENT][/QUOTE][URL]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=18633&postdays=0&postorder=asc&start=110[/URL]

i jeszcze tekst o tym,jak myśliwi " gospodarują " zwierzyną na którą polują wilki na terenie ich występowania:
[url]http://pracownia.org.pl/pliki/2010-09_zbs-o-drapieznikach-puszczy.pdf[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='lis'][URL]http://www.sfora.pl/Wilki-atakuja-ludzi-przed-sklepami-WIDEO-a25270[/URL][/QUOTE]
Odnośnie powyższego ;)
[url]http://www.youtube.com/watch?v=PsrORuKe7mY[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE][INDENT][B]Słowacja - 150 wilków do odstrzału tej zimy[/B]

Jak informują słowackie media, w tegorocznym sezonie zimowym (do 31 stycznia 2011 r.), słowaccy myśliwi zgodnie z ustawą, mają prawo odstrzelić 150 wilków.

Zdaje się że wyznaczony limit jest bardzo wysoki, jako że - jak twierdzą sami myśliwi - wilk u nich nie jest przemnożony ponad miarę, a w dodatku wiele z nich pada łupem myśliwych w ramach tzw. regulacyjnego odstrzału.

"Robią szkody w zwierzynie" uzasadniał jeden z wschodniosłowackich myśliwych, komentując trofeum "zdobyte" w ostatni dzień listopada w Wyhorlacie.[/INDENT]
[/QUOTE]

[URL="http://spiszak.salon24.pl/255868,slowacja-150-wilkow-do-odstrzalu-tej-zimy"][IMG]http://www.zwierzaki.org/Themes/default/images/icons/modify_inline.gif[/IMG][/URL][URL]http://spiszak.salon24.pl/255868,slowacja-150-wilkow-do-odstrzalu-tej-zimy[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Polscy myśliwi znaleźli sposób na to,żeby zgodnie z prawem zabijać polskie,będące pod ochroną wilki - po prostu pędzą je pod lufy Słowackich myśliwych:

[QUOTE]znam takie polowania co są organizowane w pasach granicznych, kiedy Polscy myśliwi mają wilki i pędzą je na słowackie strony. Nawet w tym roku tak było w Beskidzie Sądeckim. Kolegom z Polskiego koła wyjechało z Polskiej strony 6 wilków, nasi spuścili lufy, koledzy ze Słowacji mieli życiowy pokot. 6 wołków. Impreza cały dzień w pasie granicznym SG quadem naftę dowoziła. W ten sposób leczy się patologię ekoteroryzmu i chronienia wszystkiego za wszelką cenę. Koledzy są w rewelacyjnych humorach, mieli takie sytuacje, ale na ogół było to 2 góra 3 wilki, a tu nagle 6!!! Od października nie mają wilków w obwodzie.[/QUOTE]

[QUOTE]Polowanie, zgodnie z prawem, jedno to tylko sposób pędzenia odpowiedni. mało lisku wiesz mało..., ale to dobrze bo byś od nadmiaru pewnej wiedzy mógł dostać migotania przedsionków albo gorzej Dziś też impreza jest gdzieś w Beskidach choć pokot z burego psa skromniejszy, ciut ciut.[/QUOTE]

[url]http://www.forum.lasypolskie.pl/viewtopic.php?t=19770&postdays=0&postorder=asc&start=11[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie jest to co prawda artykuł,ale informacja dosyć ciekawa:

[QUOTE][TABLE="class: PhorumListTable"]
[TR]
[TD="bgcolor: #C8CA94"][TABLE]
[TR]
[TD="width: 100%, bgcolor: #C8CA94"][COLOR=#000000][FONT=Arial][I]"[B]Antywilczy związek łowiecki w Szwecji[/B]

Szwedzcy myśliwi zakładają już trzeci związek łowiecki w swoim kraju. Jego nazwa brzmi Radda Jakten (,Ratujmy Łowiectwo"). Nowa inicjatywa zrzeszeniowa została podjęta przez tych dotychczasowych członków Szwedzkiego Związku Łowieckiego (JR), którzy nie zaakceptowali porozumień w sprawie ochrony szwedzkiej populacji wilka, podpisanych przez JR. Związek „Ratujmy Łowiectwo" zdecydowanie przeciwstawia się tolerowaniu w Szwecji woIno żyjących przedstawicieli tego gatunku. W broszurze informacyjnej określa siebie jako organizację wszystkich tych, którzy doszli do przekonania, że negatywny wpływ wilka na kulturę, gospodarkę i społeczeństwo wyklucza sensowność obecnej polityki, ukierunkowanej na dalszy wzrost liczebności wolno żyjących wilków w Szwecji".[/I][/FONT][/COLOR][/TD]
[/TR]
[/TABLE]
[/TD]
[/TR]
[TR]
[TD="width: 100%, bgcolor: #C8CA94"][LEFT]
[/LEFT]
[/TD]
[/TR]
[/TABLE]
[TABLE]
[TR]
[TD="width: 100%"][COLOR=#000000] [/COLOR]
[/TD]
[/TR]
[/TABLE]
[/QUOTE]

[url]http://forum.lowiecki.pl/read.php?f=21&i=97771&t=97771[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...