GreenEvil Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Witam Szukałam rozwiazania mojego problemu na forum, ale niestety nie znalazłam, wiec może mi pomożecie. Zaznaczam, że problem dotyczy tylko sytuacji kiedy ja wychodze z psem, jak wychodzi ktokolwiek inny psiunka zachowuje sie jak aniolek. Moj pies cholduje zasadzie "im wiekszy tym lepszy", nie, nie rzuca sie od razu, ale kiedy zbliza sie wiekszy piesek, i zaczyna go nie daj boziu obwachiwac, moj Felicjan od razu zaczyna chodzic "na sztywnych nogach" i bardzo latwo sie irytuje, zaczyna warczec, czego wiekszosc duzych psow nie toleruje... no i zaczyna sie ... :x Z malymi pieskami raczej nie mamy klopotu, bo po warknieciu ostrzegawczym z reguly odchodzą, albo oddalaja się po tupnięciu nogą, lub tez sa wogóle ignorowane. W związku z tym wychodzę z tym kretynem na spacer na smyczy, spuszczam go ze smyczki tylko jak wychodzimy po nocy, kiedy juz nie ma w zasiegu wzroku prawie nikogo. I teraz nawiaze do tytulowych "wlascicieli". Wiekszosc ludzi, kiedy widzi, ze na ich widok zapinam psa, lub skracam mu troche smycz, odwoluje swoje psy/bierze je na smycz. Wtedy mijamy sie bez wiekszych klopotow. Niestety duza ilosc wlascicieli, na moja grzeczna prosbe o odwolanie psa, lub zabranie go na smycz odpowiada : "to sunia", "moj piesek nie jest agresywny" :evil: .... rece opadają. To ze moj pies jest dosyć mikrej postury (mix, wysokosc do kolan, budowa raczej charcia) nie pozwala mi zastosowac wybiegu, ktory stosuje,ze skutkiem, moja siostra posiadajaca AST-ka, czyli powiedziec: albo Pan/pani zabierze psa, albo zaraz go nie bedzie na tym padole :evil: Moje pytanie: Zabic wlascicieli raczej nie moge, duze psy nie reaguja na tupanie, czasem pomaga spokojne pojscie dalej, ale niestety taki "zawachany" piesek potrafi isc za nami dalej i wtedy zaczyna sie robic nieciekawie. Jak postepujecie w takich sytuacjach? Pozdrawiam Quote
asiunia Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Hej!! Po tekscie typu "Jest łagodny"odpowiadam ale mój nie, i niech Pan/Pani jednak go zapnie b.prosze...Po kłopcie :wink: A kiedy własciciel nie reaguje proponuje wezwac SM-skoro Ty mozesz psa na smyczy prowadzic inni tez mogą :roll: pozdrawiam Quote
GreenEvil Posted November 10, 2005 Author Posted November 10, 2005 Witam Sęk w tym, że zanim SM by przyjechała, to : a) właściciel by sie zmył b) Moj pies w ramach swoich tendencji samobójczych został by już pogryziony przez pieska, który z reguły jes 2-3 razy od niego cięższy :evil: Najgorsze jest to, że jemu tak ostatnio na starość odbija. Nigdy nie lubil za bardzo bawić się z psami, ale chętnie sie ganiał, a jesli jakieś towarzystwo mu nie odpowiadało to odchodził, a teraz, tak jak pisałam, byle g... powoduje, że wdaje sie w drake. Czy może byc tak, że pewne cechy charakteru "wychodzą na wierzch" dopiero w wieku mocno dorosłym? (Felicjan zawsze miał tendecje do dominacji na psami, ale nie aż takie!!!) Pozdrawiam Quote
souris Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Jestem przeciwna tegorii dominacji, ale tu jest chyba typowy przykład. Mówisz że tylko gdy pies wychodzi z Tobą na spacer majha miejsce takie sytuacje. Mogę przypuszczać że pies uważa się za wyższego w hierarchi od Ciebie i chce stada bronić. To jest na razie jedyna hipoteza która mi przychodzi do głowy. Jak z resztą członków rodziny ? Ile masz lat? Czy jesteś w stanie odebrać mu bez problemu kość ? Przesuwać z mebli, albo gdy Ty przechodzisz pies się od razu usówa ? Respektuje Twoje polecenia ? Nie lubię pana Fischera ani pani Fennel ( dla jasności, oboje czytałam ) ale może ich metody mogłyby pomóc ? Ewentualnie dłuższa droga, tzw klikerowa, aczkolwiek klikera mieć nie musisz. Z grubsza polega to na tym, że trzeba pokazać psu alternatywę, tzn karać za zachowanie złe i jednocześnie wskazać mu zachowanie nagradzane. Psy zwykle szybko łapią które się bardziej opłaca. A na natretne psy, proponuję gaz. Właściciele których piesek zostanie gazem potraktowany zwykle szybciutko zabierają swoje psy. Quote
Just-tea Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 souris ja tym gazem propnuje wlasciciela, bo psa to szkoda :lol: Quote
souris Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 No tak tylko kto wtedy zabierze psa ? :lol: :lol: Gwarantuję że następnym razem właściciel tak potraktowanego pieska bedzie brał pupilka i nogi za pas i schodził wam z drogi. Quote
GreenEvil Posted November 10, 2005 Author Posted November 10, 2005 Witaj souris, dzieki za odpowiedz :) Też sie zastanawialam nad tym co piszesz, sek w tym, ze pies w stosunku do mnie, ani zadnego z czlonkow rodziny nie przejawia zachowan "dominacyjnych". Ufa mi tak, ze z mordki moge mu wyciagnac wszystko, lacznie z jego wlasnym jezorem :wink: , jesli chodzi o lezenie na meblach, zwsze kiedy chce wejsc, lub juz lezy np. na sofie kiedy wchodze do pokoju "pyta sie" wzrokiem czy moze zostac i zgodnie z komenda albo zostaje albo zchodzi. Moje polecenia wykonuje "gluchnie" tylko w momencie kiedy na drodze staje mu wiekszy pies, jest wtedy prawie nie do odwolania, dlatego chodzi na smyczy. Coż mówią, że kobiet sie o wiek nie pyta... :wink: ustalmy, ze jestem pelnoletnia juz od jakiegos czasu. Co do metody kar i nagradzania, owszem, tylko musialabym miec drugiego psa do pocwiczenia, bo inaczej wydaje mi sie to nie realne. Podkreslam, ze nie ma klopotu kiedy pieski sie mijaja (oprocz chodzenia mojego psa "na sztywnych nogach" ale... to jeszcze nikomu krzywdy nie zrobilo), klopot zaczyna sie przy blizszym kontakcie, czyli musialabym pocwiczyc z psem ktory chcialby przedluzyc kontakt z moim, pomimo jego wakniec "skakania bokiem" i innych tego typu zachowan :evilbat: cóż, takich psow jeszcze nie spotkalam. Sposob z gazem : boję się tylko, czy to nie robi krzywdy? To primo, a secundo, nie mam pojecia gdzie takie rzeczy sie kupuje ;) Pozdrawiam cieplutko Quote
souris Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Gazy łzawiąco duszące, albo pieprzowe, względnie paraliżująco obezwładniające ( najbardziej niebezpieczne, ja taki mam, mam psa małych rozmiarów więc właściwie bez gazu z domu się nie ruszam ) nie robią krzywdy. Drażnią tylko układ odechowy, a obezwładniające unieruchamnia napastnika ( człowieka, psa ) na około 10 minut. Nie wywołuje to trwałych cielesnych uszkodzeń. Ja porponuję klasyczny pieprzowy, bo nawet jak się rąbniesz to nic się własciwie nie stanie z tym moim obezwładniającym jest trochę więcej zachodu i w zasadzie jeszcze nie miałam potrzeby go użyć. Gdyby jednak jakiś pies czy człowiek zaatakował mojego psa czy mnie, gazu nie wahałabym się użyć ani przez chwilę ! Gaz taki można zakupić na allegro, zaraz Cio wyszukam parę aukcji, w sklepach z militariami ( internetowe też istnieją ) w sklepach sportowych np Kuguarze, w sklepach gdzie można kupić wszystko co dotyczy broni. No więc nie wiem prawdę mówiąc w czym problem. Ale możesz spróbować przegłodzić psa jeden dzień. Tzn przez cały jeden dzień nie dostaje jeść. Następnego dnia bierzesz ogromne ilości najbardziej lubianych przez niego smakołyków i próbujesz egzekwować komendę chodzenia przy nodze, pakując w psa żarcie. To krok numer jeden, druga rzecz to już trzeba właśnie innego łagodnego psa. Poszukaj wśród dogomaniaków może jest ktoś z Twojego miasta kto chciałby się umówić na spacer. A jak się zachowuje do małych psów, może stpopniowo trzeba zwiększać wielkość psa i nagradzać każde pożądane zachowanie ? A może po protsu Twój pies skoro ma już 12 lat zwyczajnie przestał przepadać za psami. Wśród ludzi też są takie przypadki że niektórzy staruszkowie nie chcą przebywac w towarzystwie innych osób. Quote
Basia.sk8 Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 I teraz nawiaze do tytulowych "wlascicieli". Wiekszosc ludzi, kiedy widzi, ze na ich widok zapinam psa, lub skracam mu troche smycz, odwoluje swoje psy/bierze je na smycz. Kup sobie dłuższą smycz kiedy twój pies zaczyna warczeć poprostu odchodz w drugą strone. Skracaniem smyczy powodujesz tylko to że pies jest jeszcze bardziej podniecony i pewny siebie. Pies jest mądry jak ty jesteś koło niego no bo wkońcu jak on psa nie odstraszy warczeniem to ty tupiesz nogą i wtedy " napastnik " ucieka. Utwierdzasz go w tym że dobrze robi. Pozatym skoro twój pies chce sie żucać na inne to może by mu tak kaganiec kupić ?? Quote
PATIszon Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 GreenEvil napisał(a): Moje pytanie: Zabic wlascicieli raczej nie moge, duze psy nie reaguja na tupanie, czasem pomaga spokojne pojscie dalej, ale niestety taki "zawachany" piesek potrafi isc za nami dalej i wtedy zaczyna sie robic nieciekawie. Teraz moje pytanie: czy chcesz rozwiazac problem innych przechodniow z psami, czy chcesz rozwiazac swoj problem, czyli "unieszkodliwic" swojego psa? Pierwszego problemu nie pomoge Ci rozwiazac, ale za to z drugim mozemy "powalczyc". 8) Quote
ASICA Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Green ja mam ten sam problem tylko stoje po drugiej stronie barykady-mam duzego psa i raczej w swojej okolicy wiekszego niema!!! kiedy suka lata luzem jest spokojna-na smyczy diabeł wcielony. własciciele innych psów na nasz widok krzycza zeby suke wziąśc na smycz(nie dziwie im sie)ale ich pupile dalej latają luzem,no bo skoro agresor jest na smyczy to ich kajtki są bezpieczne. dramat zaczyna sie wtedy kiedy inny pies podbiega albo chociaż ma zamiar blisko przebiec-suka rzuca sie natychmiast! i wtedy to juz opinia wystawiona-nie mam jak wytłumaczyc ludziom ze moj pies ma w nosie inne psy jak biega luzem :) zapinajac smycz daje mu znak aby mnie bronił?? wychodzi z moim TZ jest spokoj-suka nie ma z nim takiego kontaktu uczuciowego jak ze mna ,idzie z nim bo idzie -siku sie jej chce to wychodzi! zaznaczam ze kaganiec jej nie przeszkadza w rzuceniu sie na inne psy,poza tym ja wychodze z suka wieczorem a wiadomo ze pies jest wtedy czujniejszy wiec kółko sie zamyka! Quote
GreenEvil Posted November 10, 2005 Author Posted November 10, 2005 souris: dzieki :) , co do chodzenia przy nodze, moj pies jest tego nauczony, bo tak o wiele bardziej komfortowo przechodzi sie przez ulice :) (moj piesio dlugi dlugi czas chodzil bez smyczy) Basia.sk8 : z dłuższą smycza juz probowalam, efekt-mizerny. Skracanie smyczy raczej ma wywolac efekt u psiarzy a nie u psów :) Kaganiec owszem, mamy, bo inaczej nie moglabym z psiakiem wsiasc do autobusu, ale kaganiec chroni przed pogryzieniem przez psa, a nie przed jego zachowaniem. :D Pati : z checia rowiazalabym obydwa problemy :) , sadze, ze zmniejszenie ilosci namolnych piesow + podwyzszenie w jakis magiczny ;) sposob progu pobudliwosci u mojego Felka daloby najlepszy efekt. Asica: Witaj w klubie :) Ja tez staram sie z piesem wychodzic glownie wieczorem... po nocy wrecz, bo wtedy jest wzgledny spokoj i moge go spuscic ze smyczy coby sie staruszek wybiegal. Quote
PATIszon Posted November 10, 2005 Posted November 10, 2005 Krotko, bo ide spac: czy Twoj pies ma jakies ulubione smakolyki, zabawki? Jesli tak to pocwicz w domu komende "do mnie", lub jakakolwiek inna zwracajaca uwage psa na Ciebie. Przecwicz ja do perfekcji, do bolu (wiem, ze to trudne, bo pies ma juz swoje nawyki). I jeszcze jedno, najwazniejsze: ta komenda ma kojarzyc sie psu TYLKO I WYLACZNIE z przyjemnoscia!!! Nie wolno Ci karcic psa za zle wykonana komende! Potem wyjdz na specr, a kiedy zobaczysz na horyzoncie innego psa, nie denerwuj sie, tylko wydaj psu przecwiczona wczesniej komende. Nie napinaj smyczy, niech pozostanie luzna!!! Przywolaj psa do siebie, spraw by bylo wesolo, zabawnie. Prywolujac psa, oddal soe od "przeciwnika". Nagradzaj psa zawsze jak tylko na ciebie spojrzy. Niech przestanie kojarzyc innego psa z czzms co Ciebie denerwuje. Duzo latwiej zrobic to z psem mlodym, gorzej (ale nie jest to niemozliwe) ze starszym. Quote
Berek Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 "Też sie zastanawialam nad tym co piszesz, sek w tym, ze pies w stosunku do mnie, ani zadnego z czlonkow rodziny nie przejawia zachowan "dominacyjnych". " Gdybyście mieli prawidłowe relacje, wystarczyłoby, żebyś burknęła do niego "FE! zostaw!" i skończyłyby się próby ataku na innego psa. To tak podrzucam pod rozważenie, czy aby NA PEWNO wszystko w porządku. :wink: Quote
souris Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Berek nie zawsze tak jest. Pewne psy jak się starzeją po prostu zaczynają się inaczej zachowywać. Pies mojej babci wcześniej nie cierpiał małych piesków jak skończył 10 lat szczeniole mogły sobie robić z nim co chciały i nie reagował na to. Być może czasem się psu zmienia psychika na starsze lata. Nie wiem. Mam jeszcze jeden pomysł, zainspirował mnie post Berka. Jak pies stawia "szczotę" podnosi ogon i zaczyna się zachowywwać mało przyjaźnie, psróbuj wkroczyć miedzy niego a psa i stanowczo głosem powiedzieć "fe", warknąć na niego, albo iść na niego odpychając go kolanami. To mi się przypomniało apropos jedengo znajomego agresywnego psiaka z osiedla. Dziewczyna miała z nim niemałe problemy, poszła do szkoleniowca, który doradził jej spokojnie ustawienie hierarchi ( żadnego Fischera ! ) i dawanie psu do zrozumienia po psiemu, co jej się podoba a co nie. Gdy dziewczyna w takiej sytuacji stawała pomiedzy psami jej własny piurek się momentalnie uspokajał. Wyraźnie akcentowała że jej jako przewodnikowi takie zachowanie się nie podoba i że nie bedzie go tolerować. Mnie przekonuje zachowywanie się w stosunku do psa po psiemu. Np mój pies spokojnie zeżre żarcie leżące na moim łóżku a ja sobie mogę mówić fe do upojenia. Gdy cichuteńko warknę zaznaczając że żarcie jest moje, mimo że wyjdę z pokoju pies jedzenia nie tknie. Może leżeć przed nim talerz z kanapkami z kiełbaską, ale jak ja jestem w pobliżu i raz warknę gdy on próbuje się do żarcia zbliżyć nie tknie go, choć ślina mu się leje z pyska litrami. To taka mała dygresja. Życzę Ci żeby Twój problem został pomyslnie rozwiązany Pozdrawiam :D Quote
atha_maris Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Nie obrażając nikogo, na starość wszysko głupieje- komórki mózgowe wymierają... :wink: souris, a czy na taki gaz nie trzeba miec pozwolenia? Bo bym sobie z przyjemnością sprawiła (nie ze względu na psy, ale pewne 'osoby' do których mamy jakoś szczęście) Quote
souris Posted November 11, 2005 Posted November 11, 2005 Nie trzeba mieć pozwolenia, ale zdaje się że trzeba mieć 18 lat. Na allegro na aukcjach zawsze przytaczają prawnicze mądrości. Quote
GreenEvil Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 Witam Dzięki wielkie za pomysły, spróbuje i zdam Wam relacje :) Pozdrawiam Quote
KAŚKA Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 [quote W związku z tym wychodzę z tym kretynem na spacer na smyczy, spuszczam go ze smyczki tylko jak wychodzimy po nocy, kiedy juz nie ma w zasiegu wzroku prawie nikogo.quote] To Ty masz bardzo dobry wzrok. Ciekawe, jaki jest Twój zasięg wzroku nocą? Jeśli masz agresywnego psa, to jak możesz go po ciemku spuszczać ze smyczy??? Quote
GreenEvil Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 Witam KAŚKA napisał(a):To Ty masz bardzo dobry wzrok. Ciekawe, jaki jest Twój zasięg wzroku nocą? Szczerze mówiąc wzrok mam zupełnie do bani :lol: Ale nie o to chodzi. KAŚKA napisał(a): Jeśli masz agresywnego psa, to jak możesz go po ciemku spuszczać ze smyczy??? Normalnie, odpinam karabińczyk :cunao: A tak na powaznie, nie wiem gdzie mieszkasz, ale u mnie po godzinie 24 osiedle praktycznie wymiera i prawdopodobienstwo tego, ze spotkam kogos z psem jest praktycznie zerowe. Czy teraz wyrazilam sie jasniej? Pozdrawiam Quote
ASICA Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 GreenEvil ja robie to samo!!!! spacery po 23 w rejon zupełnej pustki-tam tylko firmy a wszyscy ciecie vel. ochroniarze spią w swoich budkach!! dopiero wtedy spuszczam psa ze smyczy-w ciągu dnia mordęga. najgorsze sa staruszki ze swoimi ujadającymi pikusiami-wybiłabym wszystkie!!! :evil: w mojej okolicy jest sporo wąskich uliczek ,gdzie chodnik biegnie tylko na wprost-wiec konfrontacja jest czasem nieunikniona. dochodzi do tego ze ja z psem ide prawie po parkanie a babcie z pikusiami ktorym sie aż gotuje w gardle srodkiem!! wczoraj pod sklepem nie wytrzymałam i zwócilam uwage-ależ sie babcia żachneła!! sytuacja taka:pies przywiazany do klamki na bardzo krótko,stoi grzecznie z moim dzieckiemidzie babcia srodkiem staje na przeciwko i zaczyna pokazywać mojego doga swojemu psu(zobacz pikuś jaki wielki bydlak). ja ide i z daleka widze ze pikus podchodzi a moja suka już nastroj bojowy-wiem że broni mojej córki!! podchodze czekam aż babcia odejdzie ,powoli odwiązuje psa a ona stoi i ględzi!!! :-? to ja do niej kulturalnie czy moze zabrać psa-ona ze przecież już idzie i stoi dalej,ja mowie ze chce odejsc i czekam az ona sie ruszy,babsko nic :evil: to ja suke na luz-co pikus wrzasku na robił to cała ulica słyszała! wyszedł ochroniarz ze sklepu i babcie objechał ze to sklep a nie jej prywatne podwórko!!! :D ludzie sa okropni!!!! Quote
PATIszon Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Troche wam wspolczuje, ale tytlko troche. Coz, ja uparcie twierdze, ze takiego masz psa jakiego sobie wychowales :niewiem: Mnie tam zadne szczekajace pikusie z babciami, ani brytany uwiazane do klamki :evilbat: nie interesuja, bo psa mam wyjatkowo uodpornionego na zaczepki. :wink: Quote
GreenEvil Posted November 14, 2005 Author Posted November 14, 2005 Pati : pokaz mi gdzie popelnilam blad, a bede szczesliwa, bo bede wiedziala jak piesa naprostowac. Sie zastanawialam nad tym z milion razy i jak slowo daje nic nie widze :oops: Asica: Szkoda, ze mieszkasz na drugim koncu Sto(l)nicy, moze udalo by sie nam obydwa psy jakos ujarzmic :D Z opowiesci (dziwnej) tresci: W zeszle wakacje pojechalam z piesem na Mazury na dzialke. Poszlismy sobie na spacerek, przechodzimy obok jednej z dzialek, po drugiej stronie ogrodzenia leci kundel, szczekajac jakbygo ze skory ktos obdzieral. Moj pies juz na sztywnych nogach, ale trzyma sie mojej nogi, pytam sie pani siedzacej na schodkach, czy nie przeszkadza jej to, ze jej pies tak halasuje, ona na to, ze nie... coz... dochodzimy do konca ogrodzenia i ... o sh&^*^iiit dziura. Nie zdazylam mrugnac okiem, jak psy juz sie trzymaly za lby (Bogu dzieki, przez dziure zmiescily sie im tylko glowy). no to lapie swojego osla za nogi, zeby go odciagnac, slysze pisk... niedobrze, czyli to ten drugi trzyma mojego. Wolam do baby, coby ruszyla laskawie swoje 4 litery i zabrala swojego kundla, bo usiluje mojemu odgryzc glowe. Babina w koncu wyrwala sie z letargu, odciagnela swojego psa. Obejrzalam Felicjusza, patrze-nie najgorzej, delikatnie podrapane fafelki - nic mu nie jest, zapytalam sie babiny, czy z jej psem wszystko OK. Popatrzyla sie na mnie z lekka nieprzytomnie, nic nie mowiac, wiec poszla dalej. Po kilkunastu minutach przechodzilam ta sama trasa, juz bez psa, patrze babina siedz ze swoim kundlem, przemywa mu watka leb i na moj widok zaczyna lamentowac: "pogryzl go poooooooooogryzl " , wiec pytam sie jej, czy cos pomoc, podjechac do apteki, albo moze trzeba psa zawiezc do weterynarza? a ona na to " pooogryzl go pogryzl" , ja dalej draze sprawe, czy jakiej pomocy nie trzeba, ale jak po raz czwarty dostalam odpowiedz "pogryzl go pooooooogryzl" to rece mi opadly... :o Quote
PATIszon Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 GreenEvil napisał(a):Pati : pokaz mi gdzie popelnilam blad, a bede szczesliwa, bo bede wiedziala jak piesa naprostowac. Sie zastanawialam nad tym z milion razy i jak slowo daje nic nie widze :oops: Nie wiem gdzie popelnilas blad, nie powiem Ci tego, bo nie znam ani Ciebie ani psa. Jedno jest pewne, blad zostal popelniony :niewiem: Quote
ASICA Posted November 14, 2005 Posted November 14, 2005 Pati niestety ja swoja suke dopiero zaczynam naprawiać-mam ją od niedawna-to pies przygarniety a z tego co wiem była uczona agresji np. na amstaffy :( Green ja mam suke a ty masz psa!! wiec mysle ze moze nie byłoby tak tragicznie :wink: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.